Mentionsy
Zamiast rozmów w Pruszkowie, Proces Szesnastu w Moskwie
80 lat temu, wiosną 1945 roku, przywódców Polskiego Państwa Podziemnego zaproszono na rozmowy z przedstawicielami władz sowieckich. Biała willa przy ulicy Pęcickiej 5 w Pruszkowie (dziś Armii Krajowej 11) była zasadzką NKWD, a zaproszenie na konsultacje z Sowietami okazało się zaproszeniem do Moskwy... Reprezentantów głównych partii porwano na Łubiankę, a w czerwcu w cieniu Kremla zorganizowano pokazowy trybunał, który miał przejść do historii jako Proces Szesnastu. Ta sprawa była w PRL objęta ścisłym zapisem cenzorskim. O Procesie Szesnastu opowiadają prof. Rafał Habielski i Andrzej Mietkowski
Szukaj w treści odcinka
Przekazywałem mu treści depesz, które przychodziły przez moje radiostacje i tak dalej.
Któregoś dnia w marcu, pod koniec rozmowy, gdy już miałem zamiar wyjść, delegat bez słowa wręczył mi do przeczytania jakiś list.
Rozmowy te miały być poświęcone zagadnieniom współpracy pomiędzy podziemnymi władzami i sowieckimi władzami dla usunięcia nieporozumień, targów i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej.
Korboński był szefem kierownictwa walki cywilnej, ale również jednym z organizatorów łączności podziemia AK-owskiego z Londynem, z polskim Londynem.
Tak, on odkrywał rolę kluczową zupełnie, dlatego on wraz z żoną, Sofią Korbońską, właśnie od początku okupacji, dysponując radiostacją,
Pozostawał w kontakcie z Londynem i zwłaszcza w okresie, o którym mówimy, to znaczy po powstańczym, w sytuacji kiedy przywódcy podziemia są troszeczkę odcięci od kontaktu z rządem polskim w Londynie, jego rola była nie do przecenienia.
I kluczowe decyzje, które w najbliższym czasie podejmował, w dużym stopniu zależały od tego, jakie informacje przekaże mu Stefan Korboński, w jakim stopniu zdoła się podziemie polskie porozumieć z rządem w Londynie, no i jakie podejmie decyzje wobec tych propozycji, o których słyszeliśmy, rozpoczęcia rozmów ze stroną sowiecką.
Delegat zapytał się mnie, jaka moim zdaniem powinna być reakcja na ten list.
Na to delegat zareagował bardzo żywo, powiedział mi, że taka propozycja została już przez niego wysunięta, ale że odpowiednie władze sowieckie odrzuciły ją, domagając się bezpośredniego kontaktu zarówno z nim, delegatem, jak i z komendantem Armii Krajowej, generałem Okulickim.
Zbigniew Stypułkowski tak w Londynie na emigracji wspominał swoje pierwsze reakcje na wieść o zaproszeniu.
Od przyjęcia tego zaproszenia strona sowiecka uzależniała zgodę na ułatwienie bezpośredniego kontaktu z rządem polskim w Londynie i jego aliantami.
Książka, o której wspomniałeś, Zaproszenie do Moskwy, ukazała się na początku lat 50. w przekładzie na angielski, w Wielkiej Brytanii, w Stanach Zjednoczonych, na francuski także.
Natomiast Podziemie Krajowe wydało taki komentarz, przedstawiło oficjalne stanowisko, w której odnosząc się krytycznie do Jałty, do ustaleń w sprawie Polski, uważając, że one są krzywdzące i niesprawiedliwe, nie deprecjonowało jej.
Przywódcy Polski Podziemnej będący na miejscu pod Warszawą, którą opuścili po klęsce powstania warszawskiego, uznali, że muszą jakoś myśleć o uczestnictwie w życiu politycznym.
Więc ten problem, który stanął przed takimi osobami jak Korboński, jak Stypułkowski, jak podejmujący te najważniejsze decyzje, to znaczy mający najpoważniejsze kompetencje.
Jan Stanisław Jankowski sprowadzał się do takiego przekonania, że właśnie cokolwiek się zrobi, to może być złe.
To znaczy, wejście w kontakt ze stroną sowiecką, to jest ogromne ryzyko.
Sowieci od 1944 roku, od momentu kiedy znaleźli się w obrębie granic Polski, dawali dowód swojej złej woli, aresztowali żołnierzy AK, którzy współuczestniczyli w walkach o Wilno i o Lwów.
A z drugiej strony nie podjęcie tego kontaktu, to znaczy pozostawanie nadal w ukryciu de facto, które zostało zdekonspirowane już przez Sowiety, też do niczego nie prowadziło.
Więc odpowiedź na pytanie, co robić w takiej sytuacji, była naprawdę niesłychanie trudna.
Wybrano rozwiązanie takie, o jakim wiemy.
Mimo całego szeregu zastrzeżeń, nieufności, podejrzliwości całkowicie uzasadnionego stosunku krytycznego do strony sowieckiej, żeby jednak na rozmowy przystać, żeby ze stroną sowiecką się spotkać.
Przyjmowała do wiadomości po prostu fakt, że władze podziemne będą z Sowietami rozmawiały.
No nie trzeba objaśniać dlaczego w Polsce Ludowej, w PRL był objęty całkowitym zakazem cenzorskim.
Opowiadał jak z perspektywy brytyjskiej i Polacy i Brytyjczycy odnosili się do zaproszenia do Moskwy.
Nawet te pierwsze jakieś takie sondaże Jan Kowskiego, który rozmawiał z Pimiennowym na temat tych rozmów, robiły wrażenie autentycznej propozycji w dobrej woli i możliwości jakichś poważniejszych rozmów na wyższym szczeblu.
Brał udział w powstaniu warszawskim i po powstaniu ukrywał się także.
Po jakimś czasie zdecydował się na emigrację, a potem został
Po zakończeniu pracy w rozgłośni polskiej Radia Wolna Europa, po latach został historykiem tych wszystkich wydarzeń, o których mówił, które częściowo znał z drugiej ręki, nie uczestnicząc w nich w roli pierwszoplanowej, ale wiedząc o tym, co się wówczas działo.
Po czym poprosił mnie, żebym ja zerwał z nim kontakt i obserwował z ukrycia, co się będzie działo, dlatego że delegat w tej fazie jeszcze nie wykluczał możliwości aresztowania tych przywódców.
Ja też zerwałem kontakt z delegatem i zająłem się wykonywaniem tych czynności, które mi zlecił, to znaczy prowadzeniem własnych, a agenda następnie obserwacją tego, co się dzieje.
Po kilku jednakże dniach delegat...
Wszyscy z tych rozmów wrócili cali i zdrowi, nie śledzeni przez nikogo i to delegata, jak również i moich kolegów ze Stronnictwa Ludowego uspokoiło co do dalszych rozmów,
Do dalszych losów per traktacji.
Od samego początku miałem okazję rozmawiania z nim i Okulicki na zakończenie tej rozmowy oświadczył mi, że on nie weźmie udziału w tych pretraktacjach.
Gdy jednakże po kilku dniach spotkałem go w kawiarence na Koszykowej w Warszawie, był przygnębiony i stwierdził, że pod naciskiem delegata musiał zmienić zdanie i decyduje się wziąć udział w tych rozmowach.
Generał Kulicki, przypomnijmy, był ostatnim dowódcą Armii Krajowej, osobą, która podjęła decyzję o rozwiązaniu AK w styczniu 1945 roku, ale pozostawał w podziemiu i kierował tymi strukturami podziemia, które uważano za stosowne zachować jeszcze.
Był więziony na Łubiance, był wielokrotnie przesłuchiwany i zdawał sobie sprawę najlepiej z tego, jakimi dysponują możliwościami i jakie stosują metody realizacji swoich zadań.
Jeśli na rozmowę stawią się wszyscy, to znaczy zarówno przedstawiciele świata politycznego, jak i on reprezentujący to podziemie o charakterze wojskowym i jeśli tym osobom coś się stanie, zostaną zamordowane, aresztowane, bo tutaj przecież można było różne rzeczy przewidywać, no to to jest właśnie koniec działalności niepodległościowej w Polsce.
Tak ostatnie chwile, ostatnie spotkanie z generałem Okulickim wspomina jego łączniczka Janina Konopacka.
Nie wiedziano wówczas, że to punkt kontaktowy NKWD.
Przewodniczący Podziemnej Rady Jedności Narodowej Kazimierz Puszak.
No tak, to są wszystko przygotowania sowieckie, które obliczane były na to, że ta operacja miała wyglądać na coś wiarygodnego, co w żadnym wypadku nie zagraża delegatom podziemia.
Mamy do czynienia z takim teatrem, który uruchomiło NKWD.
Więc tak to wszystko było zaaranżowane.
Mój informator z NKWD twierdzi na podstawie otrzymanych od przełożonych wiadomości, że Szesnastu jest w Moskwie, rozmawia także ze Stalinem i zwiedza miasto.
Ci pierwsi trzej, którzy przyszli pierwszego dnia na rozmowę, Puszak, Jankowski i Okulicki, zostali tego samego dnia od razu wywiezieni spod Pruszkowa.
I były najróżniejsze wersje, że oni dostaną samolot, żeby z Moskwy przejechać do Londynu, pomówić z polskim rządem w Londynie i tak dalej.
I to wszystko było pięknie tak aż do 28 marca, kiedy nikogo już nie było, wszyscy byli wywiezieni.
To była taka śmietanka polityczna Polski Podziemnej.
U ich porwanie właściwie przez NKWD i ukrycie tego faktu miało swoją wymowę.
To byli delegat Jankowski, komendant AK Okulicki oraz jeden z przywódców PPS Kazimierz Puzak.
Przy wejściu oddawano Pruszakowi Jankowskiemu Okulickiemu honory.
Kiedy jednak przez korytarz dość długi weszli do pokoju, w którym miało nastąpić spotkanie, tam w tym pokoju jakiś NKWD-sta, wyższy oficer rozpoczął rewizję najprzód Jankowskiego.
Tu nie pamiętam kto zaprotestował, Płużak czy Okulicki.
Rewizję przerwano, niemniej jednak po wprowadzeniu ich do tego pokoju już nie było mowy o tym, że będzie jakieś spotkanie z Iwanowym, a nawet z Pimienowym.
Powodowało, że urywał się jakikolwiek kontakt z nimi.
To co słyszeliśmy od Stefana Korbońskiego, to że on się próbował dowiedzieć czegoś przez jakiegoś swojego informatora w NKWD.
Efekt, który strona sowiecka zakładała, został niestety osiągnięty.
To znaczy, urywa się kontakt z tymi ludźmi, zapada cisza.
która jest wykorzystana przez stronę sowiecką do przygotowywania rozprawy z szesnastoma przywódcami, a świat, przede wszystkim rząd w Londynie postawiony jest w bardzo trudnej sytuacji, no bo zaczynają się protesty, zaczyna się całkowicie uzasadniony niepokój, natomiast nie bardzo wiadomo z kim się porozumiewać, czy rzeczywiście są powody do tego, żeby wszczynać alarm, a jak się niedługo przekonano,
Świat zachodni nie jest szczególnie zainteresowany tym, żeby wiosną 1945 roku na dwa miesiące przed zakończeniem wojny nadwantlać czy wchodzić w stan kryzysu ze Stalinem z powodu, który z ich perspektywy Londynu czy Waszyngtonu jest całkowicie nieistotny.
Pierwsze wiadomości o tajemniczym zniknięciu delegacji polskiej potraktowane zostały przez opinię publiczną na Zachodzie z wielkim niedowierzaniem.
Dopiero dnia 4 maja 1945 roku Mołotow napomknął mimochodem w San Francisco o aresztowaniu 16 przywódców politycznych pod zarzutem aktów dywersyjnych.
Proszono mnie, ja zresztą bym to zrobił sam, o zwrócenie uwagi rządu brytyjskiego, że tutaj jakaś niebezpieczna gra się zaczęła.
To jest kolejna taka misja Edwarda Raczyńskiego, licząc od 1 września 1939 roku.
Najpierw nakłanianie Brytyjczyków do tego, żeby przyszli z pomocą Polsce, żeby wypowiedzieli wojnę Niemcom, ale przede wszystkim po tym fakcie, żeby udzielali pomocy wojskowej, co się nie udało.
Potem misja z 1944 roku, po 1 sierpnia, to znaczy próba skłonienia strony brytyjskiej do przyjścia z efektywną pomocą powstaniu warszawskiemu, co także przychodziło Raczyńskiemu z trudnością.
Oczywiście, że tak.
Zachęcać Brytyjczyków do tego, żeby oni w jakimś stopniu osłaniali rząd Polski przed niechętnymi działaniami Stalina, co się zresztą nie udało, bo jak wiemy ta sprawa skończyła się zerwaniem stosunków z rządem polskim, ze strony Stalina.
Zbigniew Stypułkowski, autor zaproszenia do Moskwy, tak wspominał przyjazd do stolicy sowieckiego imperium.
Towarzyszył mu jakiś cywil.
W olbrzymim pędzie przemierzaliśmy ulicę, zdołałem jednak zauważyć, iż minęliśmy budynek narkomidziełą, a więc nie będziemy już
Ministerstwa Spraw Zagranicznych, jak to nam obiecywano.
Z tej relacji wynika, że już nawet będąc w Moskwie uczestnicy tej wycieczki mimo woli nie zdawali sobie sprawy w jakim są charakterze.
Tak, znaczy chodziło o to, żeby do momentu, kiedy drzwiceli zatrzasną się za wszystkimi, zostaną uwięzieni i już będą w całkowitym władaniu strony sowieckiej ten teatr kontynuować.
Do jakiego pięknego hotelu wiozą nas, panie mecenasie?
A oto jeszcze fragment wspomnienia Kazimierza Pużaka.
Wtrąciłem, zdaje mi się, że taka propozycja jest nie na miejscu.
Jakie z wami rozmowy mogło prowadzić dowództwo Czerwonej Armii?
Przepraszam za nienajlepszą jakość nagrania z archiwum rozgłośni polskiej Radia Wolna Europa.
Kazimierz Purzak, przypomnijmy, miał doświadczenia, no nie ze służbami sowieckimi, ale carskimi, bo to jest jedyny z szesnastki, jedyna osoba z szesnastu więzionych, która była więźniem carskim, więźniem politycznym.
Ponownie w 1945 więźniem NKWD, wobec którego chyba jako pierwszego z oskarżonych i jednego z najważniejszych, no bo gdyby hierarchizować szesnastu, no to po Janie Stanisławie Jankowskim i po generale Okulickim, Puszak ze względu na swoją rolę, doświadczenie polityczne.
Na takie uznanie zasługiwał.
Tylko jest więzienie śledcze, a Puszak i jego towarzysze są aresztowanymi, mogącymi się spodziewać, że lada moment zostaną im przedstawione zarzuty.
Zbigniew Błażyński z Wolnej Europy w długim wywiadzie rzece ze Stefanem Korbońskim dopytywał go, skąd Sowieci wiedzieli tak dokładnie, z kim mają do czynienia, kogo zapraszają na te rozmowy.
Otóż w miarę tego, jak się rozmowy rozwijały wstępne, wyłoniła się koncepcja zawiezienia kilkunastu polskich delegatów najpierw do Londynu, aby tam się mogli porozumieć z rządem, który był...
Przez podziemie w dalszym ciągu jak najbardziej uznawany, a następnie z Londynu miała się udać na pertraktację do miejsca wskazanego przez Rosjan.
Nazwisk i dokładnych personali osób, które mają jechać dla wystawienia im rzekomo odpowiednich papierów dyplomatycznych czy takich, które by ich uprawniały do lądowania w Anglii i odbycia podróży.
To zostało zrobione, prawda, nikt wtedy nie podejrzewał, jakie są istotne cele sowieckie, ale pod pretekstem konieczności wystawienia dokumentów podróży, nazwijmy to w ten sposób, nazwiska, imiona, bodajże nawet jakieś dokładniejsze określenia tych uczestników delegacji zostały władzom sowieckim podane.
Czyli nawet w momencie, gdy niektórzy z uczestników spotkania byli więzieni na okęcie na lotnisko w Warszawie, nie mieli cienia przypuszczeń, w jakim kierunku ten samolot będzie się udawał.
Ta reżyseria zakładała to, żeby do momentu ostatecznego, to znaczy do znalezienia się w więzieniu, oni byli przekonani o tym, że
A z punktu widzenia sowieckiego ta operacja niestety przebiegała w sposób zupełnie niezakłócony.
I widocznie jakkolwiek potem się okazało, że nasz rząd w ogóle nie został zaproszony.
Jeszcze o ówczesnych reakcjach w miarę napływających informacji.
Reakcje w San Francisco, ale również w Londynie.
Brytyjczycy tak samo w tym kierunku działali.
I tam Polaków w ogóle nie było.
Że Brytyjczycy otrzymali nazwiska tych polskich przywódców z podziemia, z Polski w Londynie i dali im, władzom sowieckim, bo władze sowieckie argumentowali, że muszą o nich wiedzieć, żeby ich ochronić, żeby im dać osłonę w okresie okupacji, zmiany jednej okupacji na drugą i tak dalej.
Jak się o tym Truman dowiedział, że oni są aresztowani, wpadł we wściekłość.
Domagał się wykonania jałty, domagał się wykonania tego wszystkiego, co tam obiecano, ale był komunowóz, Roosevelt umarł zaledwie kilka tygodni wcześniej, nie potrafił tego przeprowadzić, zresztą miał, otrzymał spadek od Roosevelta, tak, i że właściwie już zmienić polityki amerykańskiej nie ma, ale to był wielki szok.
Taka była sytuacja wtedy i w San Francisco i w Londynie.
Takie były cele stawiane.
ONZ-owi jedynym, jeśli można użyć tego sformułowania, polskim akcentem był występ Artura Rubinsteina, który zagrał hymn polski podczas występu.
Brakuje mi chorągwi Polski, za którą walczyliście i która straciła swój kraj.
Która jakoby reprezentowała z jednej strony środowiska emigracyjne, a z drugiej strony środowiska krajowe, był Stanisław Mikołajczyk.
Zmierzając do zakończenia tej odsłony opowieści o sprawie szesnastu, jeszcze raz Zbigniew Stypułkowski, uczestnik wydarzeń, autor zaproszenia do Moskwy o reakcjach międzynarodowych.
Porwanie i wywiezienie do Moskwy przywódców polskich, którzy przystąpili do rozmów wstępnych z Sowietami za radą rządów anglosaskich i niejako pod ich opieką, było wydarzeniem wielkiej wagi w skali światowej.
Ostatnie odcinki
-
Największy spór Józefa Czapskiego i Jerzego Gie...
21.04.2026 09:00
-
Tak rodziła się "Kultura". Niepublikowane nagra...
31.03.2026 14:00
-
Sowiecki czy radziecki? Wiktor Sukiennicki - w...
24.03.2026 12:33
-
Wiktor Sukiennicki. Współtwórca polskiej szkoły...
17.03.2026 13:05
-
Wiktor Sukiennicki - współtwórca polskiej szkoł...
17.03.2026 13:05
-
Ignacy Daszyński - jeden z ojców polskiej niepo...
03.03.2026 13:43
-
Ignacy Daszyński. Jeden z ojców polskiej niepod...
03.03.2026 13:43
-
Mirosław Chojecki - współzałożyciel KOR
17.02.2026 14:52
-
Żywa pochodnia. Jan Palach wstrząsnął sumieniam...
04.02.2026 15:39
-
Żywa pochodnia. Jan Palach wstrząsnął sumieniam...
03.02.2026 13:05