Mentionsy

Ślady pamięci
Ślady pamięci
31.03.2026 14:00

Tak rodziła się "Kultura". Niepublikowane nagrania Józefa Czapskiego

Jak doszło do współpracy Józefa Czapskiego z Jerzym Giedroyciem – od pierwszego spotkania w przedwojennej Warszawie, przez Bagdad 1943, aż po założenie "Kultury" w Rzymie w 1947 roku? Jakie był kulisy finansowania pisma i co ma z nim wspólnego złoto z Bliskiego Wschodu? W 130. rocznicę urodzin Józefa Czapskiego – malarza, pisarza, współtwórcy legendarnej paryskiej „Kultury" – Rafał Habielski i Andrzej Mietkowski zapraszają na niezwykłą podróż przez życie tej wyjątkowej postaci. W programie wykorzystano m.in. archiwalne nagrania z Józefem Czapskim i Jerzym Giedroyciem.

Rozdziały (10)

1.
2. marker 37
3. marker 9
4. marker 10
5. marker 38
6. marker 11
7. marker 12
8. marker 16
9. marker 26
10. marker 28

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 40 wyników dla "Giedroyc"

Jerzy Giedroyc.

Pierwsza znajomość zawarta przed wojną, druga ponowiona w czasie wojny, no ale ten najbardziej istotny okres znajomości to jest po założeniu Kultury, czyli od 1947 roku, kiedy Józef Czapski zostaje przez niego wyposażony, znaczy przez Giedroycia.

Szereg funkcji, które biorą się z tego, że Giedroyc przede wszystkim ma trudny kontakt z ludźmi, to jest człowiek osobny.

Naturalnie musiał się znaleźć wśród tych sylwetek, które mnie interesowały, Jerzy Giedroyc i pierwsze momenty ich znajomości jeszcze przed wojną.

Poznałem Giedroycia.

Bunt młodych to było takie pismo wydawane przez Giedroycia i przez paru innych.

No i w ogóle nie podobał mi się właściwie Giedroyc, bo miał taką przystojność od filmów.

Czapski przychodzi na to spotkanie z innych powodów niż Giedroyc.

Giedroyc się interesuje zagadnieniami politycznymi, ewentualnymi kontaktami z emigracją, białą emigracją w Warszawie rosyjską.

Tworzonego drugiego korpusu, którego kierownictwo obejmuje Czapski, a Giedroyc tam zostaje z jego decyzji szefem wydawnictw wojskowych gazet i wydawnictw książkowych dla wojska.

Zabawne jest wspomnienie Czapskiego, w jaki sposób, w jakich okolicznościach udało mu się ściągnąć Jerzego Giedroycia do, jak to mówił, propagandy.

No i na to Bochyński mi powiedział, no przecież masz Giedroycia, staraj się ściągnąć Giedroycia.

No i wtedy przez różne intrygi udało mi się Giedroycia ściągnąć.

Ten akt założycielski, jakim było rozpoczęcie pracy przez Giedroycia, to jest napisanie listów, to jest forma porozumiewania się Giedroyca, nie tylko załatwiania spraw urzędowych, ale forma kontaktowania się, porozumiewania się ze światem.

One były trudne dla Giedroycia także dlatego, że Czapski kiedy pisał sam, pisał ręcznie, to jest właściwie niemożliwe do odczytania.

Giedroyc zaczynał, dostałem twój nieczytelny list, czy przeczytałem twój nieczytelny list.

To jest chyba najwłaściwszy moment, żeby powiedzieć, że jesteś edytorem korespondencji Giedroycia z Czapskim.

To nie są wszystkie listy, na pewno jest widać z korespondencji, że są takie, które nie zachowały się, ale wspominasz o fenomenie, mianowicie o takim przekonaniu, że przy pomocy listu nie tylko trzeba załatwiać sprawy urzędowe, no będziemy mówili o pobycie w Stanach Zjednoczonych, bardzo ważnej misji, naturalną koleją rzeczy, Giedroyc wydaje mu jakieś, zraz z jakimiś sugestiami, prośbami, a on relacjonuje co zrobił.

Ale w momencie, kiedy Czapski wyjeżdża we Francji, spędza wakacje, Giedroyc nie używa tego zjawiska, nie jest mu to obce odpoczywanie.

Ludzie ze sobą, jeśli byli w pobliżu siebie, rozmawiali, ale zdali sobie z tego sprawę, no właśnie Jerzy Giedroyc i Józef Czapski, że słowo ulotne, a list, pismo pozostanie.

Jeszcze trzeba wspomnieć o skrupulatności Giedroycia, nie Czapskiego, który uważał, że trzeba zachowywać kopię.

Korespondencja Giedroycia jest wpisana na listę pamięci świata UNESCO.

Na przykład jego korespondencja, redaktora w tym wypadku, Giedroycia z historykami, pod zbiorowym tytułem Mam na pana nowy zamach, liczy trzy potężne tomy, około 3 tysięcy stron opublikowanych przed kilkoma laty.

Formułuje Giedroyc opinie o innych osobach, z których notabene także korespondował, więc możemy porównywać to wszystko.

Wąskie grono, Czapski, Giedroyc, Gustaw Herling-Grudziński postanawia uruchomić wydawnictwo i wydaje też

No i wtedy znowu się związaliśmy z powrotem i Gustaw od tego czasu jest naprawdę po Giedroyciu jednym człowiekiem, który tu naprawdę partycypuje, nie w sensie pisania, lecz w sensie myślenia politycznego.

Ma dwóch redaktorów, to znaczy Jerzego Giedroycia i Gustawa Herlinga-Grudzińskiego.

A Giedroyc z kolei to pismo strasznie przeistacza w kierunku polityki.

To jest motyw Giedroycia.

Kupowanie tych monet na Bliskim Wschodzie i sprzedawanie ich we Włoszech powodowało, że można było, jeśli nie budować jakiejś gigantycznej fortuny, to na pewno w przypadku Giedroycia zyskać jakąś

Grono, o którym opowiadamy, Giedroyc, Czapski, Zygmunt Herz, Herling, Zofia Herz, wykazywało się ogromną zaradnością w takich okolicznościach, w momencie likwidacji majątku Wojska Polskiego.

To był numer w dużym stopniu skonstruowany przez Gustawa Herlinga Grudzińskiego, który zredukowany przy pomocy Giedroycia.

Bo ta pierwsza preaktywność Giedroycia to jest wydawanie książek przeznaczonych dla żołnierzy korpusu i Polaków we Włoszech.

I tam się ukazuje drugi numer Kultury, który jest w jesieni 1947 roku w innym formacie, zredagowany już wyłącznie przez Giedroycia, no i który już nabiera innego charakteru, to znaczy już nie jest kwartalnikiem, elitarnym kwartalnikiem kulturalno-literackim, tylko jest pismem, które za najważniejszą rzecz uważa zagadnienia i roztrząsanie zagadnień politycznych.

Ale bardzo prędko Giedroyc podjął starania na rzecz uniezależnienia finansowego od Andersa.

I te trzy pierwsze wpłaty były początkiem, a Kultura miała już, to jest rok 1954-1955, a Kultura miała już wówczas taką renomę, że Giedroyc odwołał się do ofiarności czytelników.

Dopełniło się to, co Giedroyc tak zabiegał, Czapski także, mianowicie, żeby kultura była niezależna.

Ta niezależność była szalenie wtedy pożądana przez Giedroycia, bo doszło do konfliktu z generałem Andersem, a Giedroyc był jeszcze wtedy żołnierzem formalnie i wyjazd do Polski reportera Kultury, Aleksandra Janty-Połczyńskiego, jego relacje drukowane w Kulturze po powrocie wywołały burzę w Londynie.

Doszło do konfiskaty numeru Kultury i Giedroyc zrozumiał, że jeśli chce zachować niezależność, na której tak mu zależało,

Będzie popularyzował kulturę, będzie pozyskiwał prenumeratorów, będzie zbierał środki spełniające to marzenie Giedroycia o niezależności, ale przy okazji ta wyprawa będzie miała taką misję polityczną.