Mentionsy

SOWINSKY Podcasts
SOWINSKY Podcasts
07.07.2025 06:00

Spotkałem Jezusa na imprezie! Otrzymałem miłosierdzie zamiast piekła... [Na Werandzie Podcast #213]

Czy można zacząć od nowa — nawet jeśli od nastolatka twoja codzienność to narkotyki, alkohol, ucieczka w imprezy i życie na granicy prawa? Jak wygląda spotkanie z Bogiem, kiedy uciekasz przed Nim latami? W tym odcinku „Na Werandzie Podcast” Krzysiek Ołdakowski — mąż, tata trójki dzieci, kurier, kickbokser i chrześcijański raper — dzieli się historią, która prowadzi przez:👉 dzieciństwo i młodość na gdańskiej dzielnicy, gdzie wzorce brało się od braci i kolegów z blokowiska,👉 imprezy, narkotyki i ataki paniki, które zaprowadziły go do miejsca, w którym z bezsilności zawołał: „Boże, jeśli istniejesz, odezwij się!”,👉 losowanie cytatów z Biblii na melanżu, które całkowicie przewróciło jego życie do góry nogami,👉 pierwsze kroki w wierze, upadki i konsekwencje dawnych wyborów — aż po moment, gdy w policyjnej celi głosił Jezusa tym, z którymi siedział.Usłyszysz o tym:— jak wygląda prawdziwe spotkanie z Bogiem, które zamiast potępienia przynosi miłosierdzie i pokój,— dlaczego Krzysiek oddał smartfona i wrócił do starej Nokii, by odzyskać czystość serca i bliskość z rodziną,— jak dziś prowadzi treningi dla chłopaków z osiedla, gdzie kickboxing zaczyna się… modlitwą,— o wojownikach Maryi, o pomocy bezdomnym i o tym, że Ewangelia ma wypływać z codzienności, a nie być tylko teorią.🎧 Posłuchaj i prześlij dalej. Może ktoś potrzebuje dziś usłyszeć, że Bóg nie odwraca się od naszych splątanych historii, ale właśnie w nich chce zamieszkać i uleczyć serce na nowo.📲 Tutaj skontaktujesz się z Krzysztofem:👉 Facebook: https://bit.ly/4lg0qQk👉 Instagram: https://bit.ly/4lgVmLz🏗 Buduj z nami Na Werandzie Studio! 👉 https://bit.ly/3zjupUz

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 31 wyników dla "Bóg"

Zaczynałem wołać do Boga, tak naprawdę prawdziwego, który żyje, bo na tamten moment było mi to obojętne, czy będzie to Jezus, czy będzie to Allah, czy będzie to jakiś inny Bóg.

Po prostu chciałem poznać prawdę, że jeśli jakiś Bóg żyje, to żeby się do mnie odezwał.

Tam jak ktoś się zjarał, to może co najwyżej powiedział słowo Bóg.

Ja losuję cytaty z Biblii, Bóg do mnie przyszedł, dostaję odpowiedzi, nie?

No i patrzą na siebie, patrzą na mnie, patrzą na siebie, ale jak Bóg do ciebie przyszedł, nie?

Powiedziałem, słuchajcie, zacznijcie zadawać pytania, a Bóg wam będzie odpowiadał.

Patrzę na niego, mówię, nie wierzysz w to, że Bóg przyszedł?

Ale Pan Bóg pierwszy raz nigdy mi praktycznie, można powiedzieć, konsekwencji nie dopadło moich złych czynów, kiedy byłem starym człowiekiem.

Dzisiaj Pan Bóg mnie uczy, żeby dziękować za trudności i przeciwności.

Paradoksalnie Bóg mnie przy pierwszym moim nawróceniu zdobył przez telefon, tak można powiedzieć, ale wiedziałem, że przy drugim zaprasza mnie do czegoś innego, do odcięcia sobie ręki.

Ona wróciła znowu, Pan Bóg zaczął do mnie mówić.

I Pan Bóg mi bardzo mocno to przypomniał.

Ale po prostu Pan Bóg mi to pokazał, że ta Ewangelia ma wypływać z życia codziennego.

Pan Bóg mnie do czegoś zaprosił i wiedziałem, że to On mnie zaprasza.

To nie było takie... Czasami mam dobre pragnienia, żeby do kogoś podejść sam z siebie, ale też to czytam oczywiście jako zaproszenie Boże, ale były też takie sytuacje, gdzie Bóg mnie konkretnie do czegoś zaprosił.

Tam był tłum ludzi i ja tego nie zrobiłem, bo jak ja to zrobię, podejdę, będę mówił zaraz o Jezusie, zrobię, że tak powiem, taką zbiorową, wszyscy zaraz zaczną się na mnie patrzeć, bo Pan Bóg mnie zaprosił do czegoś konkretnego, konkretnie do klęknięcia przed, po prostu przy tym tłumie, który, tam były dzieciaki, to był taki festiwal,

Jak ja tu ukręknę, zaraz wszyscy wyjmą telefony, zaczną nagrywać, a Pan Bóg mówi, wiedziałem w duchu, że On mnie do tego zaprasza, że chciał coś z tego zrobić.

I wiedziałem, że to jest kontynuacja trochę tego, co Pan Bóg mi przypomina sprzed lat i wtedy naprawdę poczułem taki wyrzut sumienia, że to było dla Jezusa ważne, bo usprawiedliwiłem się mocno, usprawiedliwiłem się mocno, pojechałem tramwajem później do domu, się pomodliłem do Matki Bożej o opiekanie ustróżów tych wszystkich tam dzieciaków i tak dalej, a wiedziałem, że mnie konkretnie Bóg wtedy do czegoś zaprosił, tego nie zrobiłem.

Tak, fajnie, że Pan Bóg jak pokazuje coś, pokazuje mi pierw tą dobrą rzecz, którą kontemplowałem przez dwa dni nie w takiej pysze, że ja, tylko wow, co tam Jezus mógł w nim zrobić, co tam Jezus mógł w nim zadziałać.

Więc Pan Bóg też nas mocno prowadzi.

Skończy modlitwę i mówi tak, wierzę, że Bóg ci powie, co masz robić.

I to było ciekawe, że Pan Bóg jakoś to łączył, te dwie sprawy, wojownicy Maryi i brat Albert, bo jak przyjechałem na to spotkanie, to się okazało, że to jest parafia brata Alberta, Milowskiego.

I myślałem, że Pan Bóg potwierdzi moje plany, nie?

I to było ciekawe w ogóle, że Pan Bóg takie moje schematy pewne połamał na temat na przykład tej wspólnoty, jak wszedłem we wnętrze tej wspólnoty.

I to były takie znaki, które Pan Bóg małe smaczki mi pokazywał.

Więc wierzę, że to jest to miejsce, w którym Pan Bóg mnie prowadzi przez wspaniałych ludzi.

I to mi pokazało, że Pan Bóg mówi, nie bój się, ja tutaj jestem w tym człowieku, bo u Niego bije taka mądrość, taka, że nawet jak są różni ludzie w tej wspólnocie, to ten lider, naprawdę ja, jeśli chodzi o tego lidera, ja dużo tak roztropnie rozeznaję, ale widzę, że to jest naprawdę lider taki Boży, jest bardzo roztropny, jest bardzo uduchowiony, mam wrażenie.

Myślę, że tak, że czasami trzeba wejść krok po ciemku, tam, gdzie Pan Bóg zaprasza, żeby zobaczyć dalsze dwa kroki albo trzy.

Nie mówię, że ją znam, tylko poznaję, ale odpowiada na to zaproszenie i Pan Bóg mi potwierdza to znakami w przeróżny sposób.

One we mnie tak jakoś są, że tak we mnie cały czas, kurczę, pracują, że ty powiedziałeś te słowa, że Bóg na jakiś sposób ciebie znajdzie, czy się dobija w jakiś sposób do ciebie.

I to był też taki czas, gdzie ja się modliłem o takie, że Pan Bóg mi pokazał owoc jakiś, nie?