Mentionsy

Podcasty Rzeczpospolitej
Podcasty Rzeczpospolitej
13.03.2026 17:00

Posłuchaj Plus Minus | Ksiądz pedofil kontra kardynał Wojtyła

„Manipulował ludźmi jak nikt inny” – opisuje ks. Eugeniusza Surgenta Tomasz Krzyżak w podcaście „Posłuchaj Plus Minus”. Archiwa krakowskiej kurii pokazują jego pedofilskie zbrodnie, konfliktowy charakter i reakcje kard. Wojtyły: od badań psychiatrycznych po wydalenie z diecezji. Jakie wnioski z tej sprawy można dla Kościoła wyciągnąć dzisiaj?


Kup subskrypcję „Rzeczpospolitej” pod adresem: https://czytaj.rp.pl

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 20 wyników dla "Surgenta"

Reporterzy Plusa Minusa jako pierwsi sięgnęli do udostępnionych po latach kościelnych dokumentów dotyczących seryjnego pedofila, księdza Eugeniusza Surgenta.

Znaleźliśmy dwa przypadki, przypadek księdza Eugeniusza Surgenta oraz księdza Józefa Loranca, którzy krzywdzili dzieci w latach 70., a więc w tym czasie, kiedy metropolitą krakowskim był Karol Wojtyła.

Chcieliśmy po prostu zobaczyć dokumenty właśnie księdza Eugeniusza Surgenta i Józefa Laurenza.

W tym numerze plusa minusa opowiadamy historię księdza Surgenta, za chwilę opowiemy też historię księdza Józefa Loranta.

Ale wracając do księdza Surgenta.

Poinformował o tym anonimie arcybiskupa administratora archidiecezji lubaczowskiej, bezpośredniego przełożonego księdza Surgenta, który miał w ręku narzędzia do tego, żeby go ukarać.

I ten napisał do Surgenta list, w którym udzielił mu jakiegoś upomnienia.

Ale zrobiono jeszcze coś więcej, mianowicie kardynał Wojtyła osobiście w sierpniu 1969 roku podejmuje decyzję o tym, żeby księdza Surgenta skierować na badania psychiatryczne.

Doktor widać uznał, że na podstawie samych tylko papierów, samej tylko opinii nie jest w stanie opinii wystawić, więc poprosił o możliwość przebadania księdza Surgenta.

Właśnie jak czytałam właśnie was reportaż, to miałam wrażenie, że właśnie kardynał Karol Wojtyła był tak jakby najbardziej nieugięty w sprawie Surgenta.

Surgenta był jego proboszcz z Wieliczki, ks.

I bardzo ciekawie pisze w opinii już po odejściu Surgenta z tej parafii, że on miał tą samą kliszę, z której robił coraz lepsze odbitki, że skupiał wokół siebie ludzi, którym się właśnie żalił na krzywdę, jaką robią mu księża, chyba tam napisał, syci i mający chody.

Tego samego dnia do wszystkich proboszczów parafii krakowskich oraz rektoratów na terenie Krakowa zostało wydane pismo z takim ostrzeżeniem, ażeby księdza Eugeniusza Surgenta i podane jego dane osobowe nie dopuszczać do spełnienia jakichkolwiek czynności kapłańskich.

I udało się odnaleźć tam księdza, który pamięta pobyt Surgenta w tym klasztorze.

W tym piśmie, o którym wspomniałem w tym liście z 1978 roku, tam jest też taka prośba o to, żeby ewentualnie Wojtyła wyraził zgodę na przeniesienie Surgenta do jakiegoś innego klasztoru na Pomorzu.

I tak jak mówię, Wojtyła w czerwcu 78 roku wyraża na to zgodę i dalej znowu sprawy dzieją się błyskawicznie, bo księża Filipini ze Świętej Góry właśnie w Gostyniu błyskawicznie się Surgenta pozbywają.

Że są tacy księża Filipini tutaj w Bytowie i oni mają tam księdza Surgenta, którego by chcieli oddać do duszposterstwa, ale ten ksiądz nie ma żadnej jurysdykcji.

Lojalnie podają do Koszalina wszystkie informacje na temat Surgenta, czyli były z nim problemy od początku jego pracy w diecezji, że on nigdy nie był inkardynowany do archidiecezji krakowskiej, tylko zawsze był księdzem archidiecezji lubaczowskiej.

Ciut wcześniejszy niż Eli Surgent, bo to jest początek lat 70., ale w jego sprawie zastosowano, inaczej, w sprawie Surgenta zastosowano dokładnie ten sam scenariusz, który zastosowano w odniesieniu do Lorenza.

I wydaje mi się, że właśnie dokładnie ten sam scenariusz był w tej sytuacji księdza Surgenta, że w momencie, kiedy biskup Rechowicz poprosił o to, żeby się zająć jego sprawą i zastosować w odniesieniu do niego jakieś sankcje karne, uznano, że nie można dwa razy karać za to samo, wysłano go na pokutę do klasztoru, gdzie był pokutnikiem i pracował w ogrodzie jako pomocnik murarzy.