Mentionsy
Wilk-Turska o Radzie Pokoju ws. Gazy: Tony Blair potrafi doprowadzić zwaśnione strony do zgody
Do zarządzania Radą Pokoju w sprawie Strefy Gazy mają należeć między innymi Donald Trump oraz Tony Blair. Ma ona zarządzać realizacją planu pokojowego wobec Gazy. Czy były premier Wielkiej Brytanii to dobry kandydat? "Trzeba uczciwie przyznać, że Blair robi wiele na rzecz Bliskiego Wschodu. Ogólnie działa na rzecz pokoju na świecie. Jego fundacja wspiera rozmaite projekty na rzecz pokoju. Niewątpliwie to człowiek, któremu sprawa bliskowschodnia bardzo leży na sercu. Już dwa lata temu jego zespół pracował nad planem znanym jako "Dzień po", który zakładał to, co powinno być wprowadzone, aby zaprowadzić pokój między Izraelem a Palestyńczykami" – zwróciła uwagę w rozmowie z Marcinem Jędrychem w Radiu RMF24 dr Wioletta Wilk-Turska, politolożka specjalizująca się w brytyjskiej polityce.
Szukaj w treści odcinka
Otóż Donald Trump i Tony Blair to na razie pierwsi znani członkowie Rady Pokoju w sprawie strefy gazy.
Tony Blair to z jednej strony człowiek doskonale znany w Polsce, bo był bardzo takim preeuropejskim premierem Wielkiej Brytanii, też sympatią również darzył Polaków, ale też dobrze zna Bliski Wschód, no bo przecież tam również działał, chociaż jego decyzja dotycząca udziału Wielkiej Brytanii w wojnie w Iraku może trochę wpływać na to, jak będzie być może oceniany, a być może to jest błędny kierunek.
no atak wszystkich, którzy dowiedzieli się, że jednak nie było broni chemicznej w Iraku, tak, była to kompromitacja i błędna decyzja Blaira.
Więc wiele osób słysząc, że to właśnie Blair ma stanąć między innymi, właściwie on głównym ma być tym, który ma stanąć na czele międzynarodowej władzy tymczasowej w Gazie, no unosi ze zdziwienia brwi, ale z drugiej strony trzeba też powiedzieć, przyznać uczciwie, że jednak Blair
Jego fundacja, taki think tank, który powołał Tony Blair Institute.
media brytyjskie oceniają, że to jest dobry pomysł, że Tony Blair w tej roli się sprawdzi.
Ale czy ten pomysł, bo to przypuszczam, że Donald Trump wpadł na pomysł, żeby wstawić tam Tonego Blaira, czy to jest tak, że to jest pomysł, który w jakiś sposób ma też jakieś bardziej podłoże osobiste albo polityczne?
No jest osobiste, bo Blair od dawna współpracował, jest popierany przez Jarretta Koszera, to jest zięć Donalda Trumpa, który to zięć swego czasu był też doradcą do spraw Bliskiego Wschodu, więc panowie się znają, współpracują.
Więc z pewnością takie wsparcie ze strony zięcia prezydenta tutaj zadziałało na korzyść Blaira.
Sam Blair u siebie w kraju, w Wielkiej Brytanii jest oceniany na różne sposoby, bo w tej chwili mamy partię pracy, która rządzi...
po 14 latach rządów oponentów, czyli partii konserwatywnej, czyli w zasadzie czasu, kiedy Blair skończył swoje rządy, później 3 lata jeszcze był Gordon Brown i później 14 lat konserwatystów.
Partia Pracy trochę traktuje Blaire'a jak takiego ojca narodu.
Oni wracają do jego pomysłów, których Blaire nie zdążył wprowadzić w życie.
Więc pewnie to poparcie rządu brytyjskiego w tych staraniach Blaira, bo sam Blair nie kryje w różnych wywiadach, że on chciałby jeszcze wrócić do takiej większej polityki, żeby wykorzystać swoje kontakty, swoje zdolności.
Czy to nie jest dla Tony'ego Blaira taka rola trudnych decyzji, niewygodnych tematów, a całą, nazwijmy to, śmietankę z sukcesu tego planu i z ewentualnego zawarcia pokoju w strefie gazy będzie spijał Donald Trump?
Oczywiście może tak być, bo wiadomo... Albo czy Tony Blair sobie na to pozwoli, żeby być trochę w cieniu Donalda Trumpa?
Myślę, że to, że Trump go trochę z tego niebytu politycznego wyciąga, to i tak jest dla Blaira ogromna rzecz, bo mógłby sobie być takim politycznym emerytem.
W tej chwili Blair wraca do pierwszej ligi, to jest dla niego niezwykle istotne.
Trzeba pamiętać też o tym, że plan Trumpa jest trochę inny niż plan Blaira, to co on sobie w swoim instytucie opracował.
Blair bardziej jest za tym, aby...
No i tu oczywiście jako pierwsze są Stany Zjednoczone, czyli tu trochę widać to, że Tony Blair jest tylko takim, nie wiem, wykonawcą pomysłów żołnierzem do wykonania trudnych zadań.
Czyli Tony Blair musi się pogodzić z tym.
Ja bym powiedziała, że o ile Trump byłby takim pewnie głową tego projektu, takim właśnie prezydentem, to Blair będzie premierem.
Niewątpliwie Blair to ma jakieś takie, jest to dla niego pięć minut, podczas gdy oczywiście nie może się w tej chwili równać z prezydentem Trumpem, który jest najważniejszym w tej chwili politykiem na świecie i jest jedyną osobą, która może rzeczywiście, realnie zakończyć najważniejsze konflikty, jakie w tej chwili nas tutaj dręczą na świecie.
Ostatnie odcinki
-
Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. "W ci...
23.02.2026 14:50
-
Piotr Müller ws. afery węglowej: Byliśmy zabezp...
23.02.2026 13:40
-
Raport dot. rosyjskich ataków hybrydowych. &quo...
23.02.2026 13:15
-
Baron narkotykowy zabity przez wojsko. Surdel: ...
23.02.2026 11:35
-
Szef Polskiej Misji Olimpijskiej: To były udane...
23.02.2026 10:40
-
Zakaz wjazdu chińskich aut do polskich jednoste...
22.02.2026 16:57
-
Warmińsko-Mazurski Bon Turystyczny. "To ba...
22.02.2026 16:55
-
Wielki hit w finale hokeja na igrzyskach. Czerk...
22.02.2026 12:17
-
Artemis II wystartuje w marcu? "To wyjątko...
22.02.2026 12:15
-
Wielkie sukcesy Norwegów na igrzyskach. Co mają...
22.02.2026 12:13