Mentionsy

Rozmowy w Radiu RMF24
Rozmowy w Radiu RMF24
30.11.2025 06:18

"Kwiaty, dziewice i upiory. Ballady i romanse Adama Mickiewicza w ilustracjach" - z autorką księgi dr Elżbietą Zarych rozmawia Bogdan Zalewski

"Kwiaty, dziewice i upiory. Ballady i romanse Adama Mickiewicza w ilustracjach" - wielka księga, przepięknie wydana przez oficynę "słowo / obraz terytoria" - to dzieło wieloletniej, benedyktyńskiej roboty dr Elżbiety Zarych. Twórczyni tej monumentalnej pracy - doktor nauk humanistycznych, absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim, znawczyni epoki romantycznej, komparatystka, autorka przekładów z języka niemieckiego i włoskiego - ukazała plastyczny makrokosmos, wykreowany przez ilustratorów rewolucyjnego literacko i ideowo tomu wierszy Adama Mickiewicza. To 200 lat malarskich, graficznych, edytorskich, "reżyserskich" odczytań "Ballad i romansów". Od pierwszego wydania tego zbioru, edycji przypominającej książeczkę do nabożeństwa, przez elitarne, unikatowe plastycznie serie, po komputerowy kicz edytorskiej wolnoamerykanki lat 90. XX i współczesne propozycje, już w pełni artystyczne. Z dr Elżbietą Zarych - "filologiem multimedialnym" - rozmawia dziennikarz RMF FM Bogdan Zalewski.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 25 wyników dla "Mickiewicz"

Kwiaty, dziewice i upiory, ballady i romanse Adama Mickiewicza w ilustracjach, a przede mną autorka tego tomiszcza, wydanego w oficynie Słowo, Obraz, Terytoria, pani Elżbieta, pani doktor Elżbieta Zarych.

Najpierw jako pierwszą i zdecydowałam właśnie na tego Mickiewicza z wielu względów.

I to też jest taki tom, który właściwie wydaje mi się, że istnieje dzięki tej właśnie multimedialności, bo żeby zająć się ilustracjami do Mickiewicza, trzeba zająć się całą masą różnych zagadnień i po prostu, można powiedzieć trochę nieskromnie, znać się na różnych zagadnieniach, żeby je wszystkie połączyć w jeden tom.

Tym bardziej, że ta malarskość Mickiewicza, o której często się mówi, to nie jest malarskość taka jak powiedzmy Jacka Malczewskiego, bo to jest ukryte w materii, w słowie, prawda?

Mój tutaj wniosek jest troszeczkę jeszcze inny, bo ona opiera się na tekście i mówi o tym, że Mickiewicz jest kolorystą w Pan Tadeuszu.

I o tej malarskości Mickiewicza mówi się najczęściej w odniesieniu właśnie do Pana Tadeusza.

No właśnie, tutaj jest jeszcze jeden element bardzo charakterystyczny dla Mickiewicza i powiem szczerze, że ja też przygotowując się do rozmowy z panią, przypomniałem sobie swoją wizytę w Muzeum Narodowym w Krakowie, kiedy obserwowałem wielkie obrazy Jacka Malczewskiego, które może nie są często dosłowną ilustracją ballad i romansów, ale nawiązują do tego toposu romantycznego, do tego stylu romantycznego.

To znaczy wspomina Malczewskiego, ale też jakby szukając takich różnych kontekstów intertekstualnych i też nawiązań, czerpania, no bo tak jak prawda powiedział kiedyś Krasiński o Mickiewiczu, my z niego wszyscy, to też wspominam chociażby Leśmiana, którego warto przywołać, bo

I widać jak Leśmian korzysta z Mickiewicza i korzysta z różnych rzeczy.

Czy Malczewski korzysta z Leśmiana, czy on korzysta z Mickiewicza, czy on czyta Mickiewicza przez Leśmiana, czy to wszystko jest takim ogromnym imaginarium, wielkim workiem kulturowym.

Mickiewicz jest jednym z tych ogniw, prawda?

Nawiązuję do tej właśnie współczesnej naszej mitologii sztucznej inteligencji, bo myśli pani, że z Mickiewicza powstał taki wielki twór językowy, taka big data, prawda?

Boję się, że w pewnym momencie przestanie, że takie utwory, które do tej pory nawet niektórzy nie wiedzieli, że one są z Mickiewicza, bo im się wydawało, że to są ludowe, bo wszyscy znali.

Nie będą umieli odczytać pewnych rzeczy, nie tylko Mickiewiczowskich, ale też innych, które są z nim powiązane.

Jedna próbka właśnie z pani Twardowskiej, Mickiewicza, a druga z Wesela Wyspiańskiego.

Kiedy tworzono no przeróżne, jakieś takie zbitki mickiewiczowskie, prawda?

No fatalny okres w twórczości edytorskiej, jeśli chodzi o Mickiewicza i jego ilustrowanie.

No tak, właściwie cały ten okres tak zwanego potopu, czyli to co nastąpiło po 1989 roku i ten zalew, to nie jest tylko kwestia książki Mickiewiczowskiej, prawda?

Nastąpiła infantylizacja Mickiewicza po prostu, takie zdziedzinienie.

Tak, Mickiewicz poszedł właśnie tutaj, zagościł na stałe pokoju dziecięcym i tak naprawdę w takim też odbiorcy, taki odbiorcy dziecięcego o określonym profilu, bo też trzeba mieć świadomość tego, że te ilustracje przez 200 lat powstawały najpierw dla odbiorców dorosłych i takich też elitarnych, o górście wyrobionym i tak dalej,

Najbardziej po wojnie widać, gdzie Mickiewicz tak naprawdę i te wydania ilustrowane są już dla maluczkich, dla analfabetów, te edycje dla analfabetów chociażby.

Widzimy, jak redukowany był Mickiewicz, ale też wtłaczany w inne takie matryce ideologiczne, komunistyczne po prostu.

I jeśli to się wszystko tak spłaszczy, to właściwie pewne treści Mickiewiczowskie znikają, a można powiedzieć inaczej, widziane są inaczej.

I też każda epoka czyta tego Mickiewicza inaczej i wykorzystuje go do innych rzeczy.

A przecież pierwsze wydanie Mickiewicza też miało charakter taki troszkę, no, przypominający modlitewniki, prawda?