Mentionsy

Radio Wnet
Radio Wnet
09.02.2026 12:53

"Polakożerca" - Nieregularnik literacki - 08.02.2026 r.

Kim był Ludolf von Alvensleben? Za co ten niemiecki zbrodniarz wojenny jest odpowiedzialny? Dlaczego umknął wymiarowi sprawiedliwości? Opowiada o tym Filip Gańczak, autor książki pt. "Polakożerca".  Natomiast Elżbieta Sieradzińska, autorka biografii "Serce w ogniu. Burzliwe życie Josephine Baker", wyjaśni na czym polegał fenomen tej niepospolitej artystki, jaką działalność prowadziła ona podczas II wojny światowej i co sprawiło, iż popadła w finansowe tarapaty. 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 41 wyników dla "SA"

Pisał też o uwikłaniu naszych filmowców w związki ze Służbą Bezpieczeństwa.

Z szczególnie złą sławą zapisał się na Pomorzu w Bydgoszczy, w konkretnych okolicach.

On sam wstąpił do wojska, ukończył szkołę kadetów, ale nie zdążył wziąć udziału w I wojnie światowej.

No właśnie, wspomniał Pan o Freikorpsie, on jeszcze w czasach rozprawy z Karolem Liebknechtem i Różą Luksemburgiem brał udział, był za młody.

Tak, chociaż co ciekawe, ta kariera Alvenslebena w NSDAP najpierw była związana z SA, a więc formacją NSTARÖ, z którym później Himmler i... Liczyła się do lipca 34 roku.

W porę, biorąc pod uwagę swoją karierę, Alvensleben przeszedł z SA do SS właśnie w roku 1934, ale jeszcze przed tą nocą długich noży.

No właśnie i czymś się zajmował już w czasach III Rzeszy do wybuchu wojny.

Prusak Zachodnik, czyli na terenie przedwojennego województwa pomorskiego.

Zostały wielokrotnie wyolbrzymione też przez samego Alvenslabena, chociażby w jego liście, jednym z listów do Himmlera.

Ponieważ sam zadbał o to, jak się wydaje, żeby akta Selbstschutzu zostały zniszczone jeszcze w roku 1939.

Ale tu uściśnijmy, on te zbrodnie sygnował, ale sam chyba własnoręcznie też zabijał?

Są pojedyncze relacje mówiące o tym, że wyjeżdżał z karabinem chociażby jeszcze w czasach, kiedy urzędował w Bydgoszczy i relacja mówiąca o tym, że miał dobić jednego z ranny, który nie zginął od razu w egzekucji.

Na razie dysponujemy kilkoma wersjami tego zdarzenia, ale rzeczywiście niektórzy sugerowali, że mogli mu pomóc w tej ucieczce również sami Brytyjczycy.

Później przez Genuę, po tym jak otrzymał w Tyrolu Południowym dokument tożsamości i po tym jak w Genui otrzymał dokument wyjazdowy Czerwonego Krzyża, zdołał już w grudniu 49 roku transatlantykiem wypłynąć do Argentyny, dotarł do Buenos Aires.

No i właściwie trzeba przyznać, że taki parasol bezpieczeństwa trochę roztoczył nad nim sam Juan Perón, zdaje się.

Który wpadł na taki pomysł przygotowując proces Alberta Forstera, Gauleitera, Gdańska i Prus Zachodnich, żeby na ławie oskarżonych razem z Forsterem posadzić właśnie Alvenslebena.

Tam między innymi działał wspomniany Spasowski, późniejszy ambasador PRL w Waszyngtonie, który wystąpił o azyl po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego wiele lat później.

Zamieszkał w małej miejscowości Santa Rosa de Calamuchita.

Dużo czytałem o II wojnie światowej, z czasem sam zająłem się pisaniem książek historycznych.

Autor kroniki dotarł do zeznania świadka Alojzego Ekwińskiego z 26 maja 1945 r. Ten sam dokument otrzymałem później od prokuratora IPN Mieczysława Góry.

No sam fakt, że ta trupa wysiadając z pociągu w Habrze mogła napić się kawy i nikt ich nie wygonił stamtąd.

No właśnie, ale ona wywodziła się z bardzo ubogiej rodziny, właściwie w slumsach się wychowywała.

Ale w zasadzie takich rzeczywiście tradycji nie było.

I wydaje mi się to możliwe, bo być może ten brak miłości w dzieciństwie, no jeżeli dziecko za najbliższą osobę uważa za plonego psa w piwnicy.

I w pewnym momencie, to jest ciekawe w jej życiu, że ona ma takie momenty, kiedy nagle zmienia diametralnie swój punkt widzenia i robi zupełnie coś innego, co mnie się wydaje w dzisiejszych czasach...

Niemożliwe, bo nie wyobrażam sobie, żeby gwiazda, celebrytka na takim światowym poziomie powiedziała, nie, nie, ja już teraz nie będę tańczyć, nie będę śpiewać, już nie będę... Ja teraz zakładam, no w zasadzie dom dziecka.

Natomiast no, zapisała też chwalebną kartę podczas II wojny światowej.

Ale to był jej atut, dlatego że wchodziła sobie bez problemu do ambasady.

To było dla mnie niesamowite.

Więc możemy podejrzewać, że do końca życia, do końca w zasadzie kariery de Gaulle'a tą agentką była.

Poza tym ona nie za bardzo o siebie dbała, chociaż to zdrowie miała końskie w zasadzie, bo to co robiła w Afryce Północnej, to przecież setki kilometrów przemierzyła w jakimś dżipie na przykład, nocowała na pustyniach, jakieś wypadki.

W ogóle jakieś niesamowite historie jej się przydarzały, ale to zdrowie jej się sypie.

To był podstawowy problem w pisaniu tej książki.

Gdzie nie chciano podać, wtedy kiedy już Baker była gwiazdą, to nie w tych wcześniejszych okresach, tylko kiedy była gwiazdą, nie podano jej zamówionego dania.

Pisała listy do syna najmłodszego Kennedy'ego.

Kennedy napisał do niej, wracaj Josephine, Josephine, wracaj Josephine, jesteś nam potrzebna.

Natomiast drugi syn napisał książkę, też troszeczkę był, ale już bardziej poszedł w pisanie, ale też to była chyba tylko jedna książka, do której tak do końca nie wierzę, czy tam wszystko jest prawdziwe, bo taka jest bardzo oniryczna, ale pięknie napisana, no to miał prawo do tego.

Pięknie napisana, ale za to może oniryczna, może też w jakimś sensie, ale trochę bardzo przede wszystkim szczegółowa, detaliczna, tak bym powiedział, jest książka pani Elżbiety Sieradzińskiej, Serce w ognie, burzliwe życie, Josephine czy też Josephine z francuskiego, Baker czy Baker.

Całą szerokość ulicy Saufaux wypełnia czerwony dywan, który prowadzi daleko aż pod korynckie kolumny podtrzymujące bogato rzeźbiony portyk Panteonu.

Tego wieczoru decyzją prezydenta Republiki Francuskiej, Emmanuela Macrona, przyjmie pod swój dach cenotaw Josephine Baker, symboliczną trumnę wypełnioną ziemią z czterech miejsc, Saint-Louis, Monaco, Le Milande i Paryża.

Z głośników płyną dźwięki ragtime'ów, bluesa, orkiestry, żobulona, słychać głos Martina Luthera Kinga, tętnią rewiowe, południowe rytmy.