Mentionsy

Radio Wnet
Radio Wnet
18.03.2026 07:57

„Negocjacje za pomocą granatu”. Kożuszek: celem są Chiny i dyscyplina sojuszników

W rozmowie o najnowszych wypowiedziach Donalda Trumpa – od NATO i cieśniny Ormuz po Kubę – Maciej Kożuszek proponuje ramę, która ma porządkować chaos bieżących newsów. Jego zdaniem Trump działa jak prezydent drugiej kadencji: mniej przejmuje się notowaniami.

Donald Trump jest prezydentem drugiej kadencji i takiego prezydenta zwykle interesuje to, jakie dziedzictwo po sobie pozostawi

– mówi Kożuszek.

To właśnie „dziedzictwo” ma tłumaczyć, dlaczego Trump naciska na sojuszników i dlaczego podnosi stawkę w relacjach z Europą. Kożuszek widzi w tym próbę przebudowy ładu w sytuacji, gdy USA myślą o konfrontacji z Chinami.

Celem jest właściwie to, co zawsze było celem wielkiej strategii Stanów Zjednoczonych, czyli powiększenie wpływów USA wobec coraz bardziej nasilającej się konfrontacji z Chinami

– zaznacza.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 21 wyników dla "Trump"

Prezydent Donald Trump i mocne wystąpienie, była mowa i o Kubie, ale też oczywiście odniesienie do sytuacji na Bliskim Wschodzie, ciśnienia Ormus i kwestia sojuszu i Paktu Północnoatlantyckiego.

Co jest najistotniejsze, jeżeli chodzi o te ostatnie wypowiedzi prezydenta Trumpa?

Oczywiście to nie jest tak, że ona wszystko usprawiedliwia, bo to też jest porządek, który często się gubi w naszej debacie, która ulega kolejnym falom paniki związanym najpierw z Grenlandią, a wcześniej jeszcze z szczytem Putin-Trump na Alasce.

Wydaje mi się, że pierwsza rzecz, o której pisałem już jakiś czas temu w Gazecie Polskiej, myślę, że już kilka miesięcy temu co najmniej, to jest to, że Donald Trump jest prezydentem drugiej kadencji i takiego prezydenta zwykle interesuje to, jakie dziedzictwo po sobie pozostawi.

Bo to, że wszyscy przyjmują, że strategia Donalda Trumpa nie ma żadnych celów, że to jest chaos, że on jest głupkiem, to też jest kolejna rzecz, która po liberalnych mediach się powtarza w Polsce, ale te cele strategii są dosyć wyraźnie widoczne.

Ale to są wszystkie cele, które Trump próbuje realizować.

To znaczy Trump uznaje, że trwanie w porządku zdefiniowanym, tak jak był zdefiniowany do tej pory, sprawia, że przewagi Chin tylko stosunkowo relatywnie wraz z czasem będą rosły.

Ale nawet jeżeli to pominiemy, to nie można zaprzeczyć, że sama polityka Trumpa i właśnie wywoływanie kolejnych tych kryzysów, na przykład w przypadku Grenlandii, czy na przykład teraz bardzo konkretnego kryzysu, jakim jest wojna w Iranie z jej konsekwencjami, że on ma w tym swój udział.

Natomiast czy w związku z tym nie ma racji trochę Donald Trump?

Gdyby Donald Trump powiedział, słuchajcie, chciałbym zorganizować jakieś forum, oczywiście, żeby atmosfera była bardzo dobra, żeby Niemiec się nie poczuł urażony, tak jak w Monarchium po przemówieniu Vance'a, ale chciałbym, żeby Europa brała na siebie większą część odpowiedzialności za swoje bezpieczeństwo, bo tego wymaga rachunek sił i tego, że my nie możemy być cały czas wszędzie.

Stąd Trump wybiera tę negocjację za pomocą wrzucenia granatu i teraz...

Jest mnóstwo takich analiz, które mówią, że Trump tylko szkodzi wiarygodności Stanów Zjednoczonych, bo ją niszczy itd.

Rzeczywiście to wszystko jest europejskie w swojej wymowie, bo wiele z tego to są słowa, a nie działania, ale pewna zmiana bardzo istotna w wyniku tej terapii szoku Donalda Trumpa się dokonuje, chociażby wystarczy zwrócić uwagę na Kanadę.

z zakupów amerykańskich F-35, która zadeklarowała inwestycję kilkumiliardową w swoje bazy północne, które ewidentnie, jak też pisano o tym w amerykańskiej prasie, są środkiem premiera Kerneya, żeby spróbować kupić się w łaski Donalda Trumpa.

Realizuje w pewnym sensie cele strategiczne NATO, które Trump też próbował w jakiś sposób zaznaczyć, wywołując ten kryzys granacki.

To jeszcze na zakończenie zapytam o takie nastroje wewnętrzne, jeżeli chodzi o te działania prezydenta Donalda Trumpa, czy on politycznie na tym zyskuje, buduje swój kapitał, czy raczej jednak te kolejne punkty zapalne, no i to, że musi się mierzyć, bo trochę on też nie ma wyjścia, on po prostu reaguje na tą sytuację.

Ktoś może powiedzieć, że wywołuje konflikty, ale część osób wskazuje, że prezydent Trump nie może ich nie wywoływać, bo inaczej i tak jest na takim kursie kolizyjnym i po prostu on musi coś robić, jeżeli Ameryka chce utrzymać hegemonię.

Więc trwanie w takim wyczekiwaniu, co jest charakterystyczne dla Europy, mogło tu być rozwiązaniem, ale Trump wywołał sam ten kryzys, żeby ograniczyć koszty w przyszłości i to jest sprawa,

do wojny w Iraku w 2003 roku, Trump zaczyna już tę operację z dosyć niskiego progu poparcia.

Trump moim zdaniem jest przede wszystkim prezydentem, który myśli o swoim dziedzictwie, w jakim stanie pozostawi Amerykę.

To poparcie jest na tyle stabilnym poziomie, ono jest poniżej 50%, że ono pozwoli dalej Trumpowi prowadzić swoje działanie.