Mentionsy

Radio Wnet
Radio Wnet
31.10.2025 11:58

Kamila Baranowska: Tusk uważa, że jedyną szansą dla niego jest ciągłe zwiększanie polaryzacji

Mając świadomość niezrealizowanych obietnic, szef rządu daje wyborcom igrzyska - komentuje dziennikarka Interii. 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 43 wyników dla "PiS"

Jednym słowem, prosta narracja, rozliczamy PiS i wydaje się, że to jest dla rządu skuteczna metoda rządzenia.

On mówił wyłącznie o jakiejś walce dobra ze złem, o tym, że trzeba się postawić, trzeba się zmobilizować, że PiS nie może wrócić, że tutaj jest dobro po stronie Tuska i zło po stronie PiSu itd.

Licząc na to, że być może po raz kolejny uda się przekonać swoich wyborców, że właściwie największą zaletą Platformy Obywatelskiej czy Koalicji Obywatelskiej dzisiaj jest to, że powstrzymuje PiS przed powrotem do władzy i to właściwie wystarczy, nie musi robić nic więcej.

że chce mobilizować wyborców mówiąc o tym, że muszą się jeszcze raz postawić i zrobić tak wielką mobilizację jak w 23 roku, pójść zagłosować gremialnie na Donalda Tuska, żeby PiS nie doszedł do władzy.

Bo Donald Tusk dzisiaj rządzi nie dlatego, że był radykalny i że po prostu straszył PiS-em, bo przecież Donald Tusk przegrał wybory.

To buduje czy nie buduje poparcia dla PiS-u?

No bo z jednej strony może to cementować, a z drugiej strony może jednak podkreślać, że coś z tym PiS-em jest nie tak, szczególnie w kontekście afery z działką przez KOWR sprzedaną.

Normalnie ludzie gdzieś, tacy zwykli wyborcy właśnie niezdecydowani, którzy być może patrzą na to, co się dzieje, to z jednej strony patrzą z niesmakiem na to, co wypisuje Donald Tusk na Twitterze, grożąc polityką opozycji, z drugiej strony patrzą też z niesmakiem na to, co się dzieje.

Więc to nie jest na pewno dobre ani dla PiSu, ani dla Platformy.

Ja po stronie PiSu widzę takie pójście też w radykalizm i w takie odgrażanie się, że jak my kiedyś wrócimy do władzy, to my was też tak samo rozliczymy albo nawet mocniej szykujcie się.

Pytanie, czy nie będzie wtedy za późno, ale to już jest jakby na osobną decyzję, no bo w PiS-ie cały czas się ścierają te dwa

Więc wydaje mi się, że to jest jakby odwieczna walka, która się w pisie gdzieś tam...

Trochę tak, aczkolwiek wydaje mi się, że PiS będzie miał bardzo trudno, żeby się licytować z Grzegorzem Braunem, czy też nawet z Konfederacją na ten radykalizm, a ewidentnie próbuje to robić i wydaje mi się, że to się nie może skończyć sukcesem.

szeroki wachlarz i szeroki wybór, bo oprócz PiSu ma Konfederację i tegoż Brauna, który rzeczywiście w sondażach ostatnio bardzo dobrze sobie radzi, to po drugiej stronie jest jakaś taka pustka i rzeczywiście powstało miejsce na jakąś taką nową formację, która zastąpiłaby trzecią drogę i była takim właśnie wyborem dla wyborców, którzy nie chcą ewidentnie głosować na Donalda Tuska i którzy jeśli nie dostaną jakiejś oferty, to być może zostaną w domu.

A po prawej stronie po prostu to poparcie się jakoś tam podzieli między PiS-em, Konfederacją, a Grzegorzem Braunem.

PiS robił takie badania, z których wynika, że rzeczywiście

Więc to jest też ta sama pula wyborców, która gdzieś tam PiSowi przez palce przecieka.

Więc to taka dzisiaj spory i napięcie między PiSem a Konfederacją też wynika z tego, że tutaj są po prostu realni wyborcy, których PiS dzisiaj próbuje odzyskać.

Tylko ja jestem sceptyczna, czy PiS jest w stanie przelicytować Konfederację.

A właśnie to starcie między PiS-em a Konfederacją o rząd dusz na prawicy, jak się mówi w Prawej Sprawiedliwości, czy to się udało, czy ten manewr z taką ostro rywalizacją między PiS-em i Konfederacją jest udany, był udany, czy dalej będzie kontynuowany?

PiS-owi zależy na tym, żeby maksymalnie osłabić Konfederację, bo im słabsza Konfederacja, tym łatwiej będzie z nią negocjować ewentualną koalicję po wyborach, jeśli do takowej ma dojść.

Więc silna konfederacja na poziomie 17-18% jest dla PiSu większym problemem niż konfederacja na poziomie 10%.

Więc dzisiaj wydaje mi się, że w PiS-ie nie ma już takiego myślenia, że da się konfederację zepnąć pod próg czy całkiem zlikwidować, ale chodzi o to, żeby maksymalnie osłabić jej siłę pod kątem właśnie tych przyszłych negocjacji koalicyjnych.

Tak jak powiedziałam, trudno będzie PiSowi to przelicytować, co nie zmienia faktu, że będzie próbował odbić przynajmniej tych, których stracił z 23 roku wyborców na rzecz Konfederacji.

Ta wizja, która to jest jeden z głównych argumentów PiSu przeciwko Konfederacji, że Sołomir Mencen dogaduje się z Donaldem Tuskiem.

No tak, to jest strategia PiS-u wpychania Mencena w ramiona Donalda Tuska.

Ja z jednej strony rozumiem tę taktykę i strategię PiS-u, że to robi, ale z drugiej strony ja też nie jestem zwolennikiem takiej tezy bardzo kategorycznej, że PiS i Konfederacja są na siebie absolutnie skazani po wyborach, bo innej koalicji być nie może.

Znamy już taką koalicję i takich koalicjantów, którzy byli na siebie absolutnie skazani i ta koalicja była przesądzona i miała powstać, nawiązuje do popisu oczywiście z 2005 roku, gdzie nikomu do głowy nie przyszło, że te partie mogą się nie dogadać, a jednak wiemy jak to się wszystko skończyło i potoczyło i czego skutki odczuwamy zresztą do dzisiaj.

Rzeczywiście jest w Konfederacji cały nurt takich polityków, którzy są bardzo antypisowscy i którzy zastanawiają się, czy nie woleliby nawet takiej koalicji z Donaldem Tuskiem, żeby byłoby im się łatwiej dogadać, jeśli chodzi o sprawy gospodarczo-programowe.

To już na koniec do PiSu wracając.

To jest początek fermentu, że już w tej kadencji posłowie będą się orientować, czy to na Przemysława Czarnka, posłowie PiSu, czy to na Karolana Wrockiego, że to przywództwo Jarosława Kaczyńskiego będzie w jakimś wymiarze w PiS-ie jednak słabło.

Nie wydaje mi się, znaczy tak by mogło być, gdyby PiS przegrał wybory prezydenckie.

Karola Nawrockiego, to, że postawił na tego kandydata, to, że kampania została tak poprowadzona, a nie inaczej, to, że te wybory udało się wygrać kandydatowi popieranemu przez PiS, to jest jednak coś, co dzisiaj spaja to środowisko i pokazuje, że jakby Jarosław Kaczyński jest takim liderem, którego trudno dzisiaj pozycję w PiS-ie naruszyć.

No a to, że tych kandydatów dzisiaj na premiera jest wielu w PiS-ie, to wiemy nie od wczoraj.

Tak, ale w sytuacji, kiedy sondaże będą spadać, kiedy być może, to nie jest wykluczone, to słyszałem od polityków PiSu, że być może za chwilę będą takie sondaże, gdzie skumulowane poparcie dla obydwóch konfederacji będzie wyższe, czy podobne dla poparcia do Prawa i Sprawiedliwości, że to wszystko będzie działało na rzeczy do pewnych pytań i pewnego rozprzężenia w partii.

Być może, aczkolwiek no jakby nie wyobrażam sobie za bardzo, że co, miałby się to skończyć jakimś rozłomem w PiS-ie, no to wtedy te notowania będą jeszcze gorsze.

No jakby podział dzisiaj PiS-u na dwie partie jest absolutnie z politycznego punktu bez sensu, no bo wtedy jeśli pójdą, jeśli prawica pójdzie jeszcze bardziej rozrówniona, no to absolutnie nie ma szans na przejęcie władzy.

Znamy to nie od wczoraj, PiS jest w tym absolutnie...

Czyli że PiS, kiedy wygrał wybory, trochę musi się pokłócić, trochę musi się tam potrzeć, a potem przychodzi kampania wyborcza, nagle wszyscy ruszają do pracy i jest sukces nawet taki trochę nieoczekiwany, jak w przypadku wyborów prezydenckich.

Bardzo często tak bywało i wydaje mi się, że jeśli te sondaże będą nadal spadały, to nastąpi po prostu korekta kierunku, w którym PiS dzisiaj zmierza i zamiast pójścia w radykalizm, być może trochę prezes wtedy skieruje się w stronę tego skrzydła bardziej umiarkowanego i tak będzie balansował.

od zawsze i wychodzi naprawdę z głębokich kryzysów politycznych, z głębokiej defensywy, więc wydaje mi się, że tutaj jakby jeszcze ja nie widzę paniki w szeregach PiSu.

Rozmawiałam z politykami PiSu też na temat tych sondaży całkiem niedawno i tam nie widać jakiejś wielkiej paniki, a Jarosław Kaczyński jest po prostu w doskonałej formie, w doskonałym humorze, co widać po jego wystąpieniach.

publicznych, więc też nie wygląda na jakoś specjalnie zmartwionego tym, co się dzieje w sondażach, więc wydaje mi się, że podchodzi do tego jakoś tak bardziej na spokojnie i ja też nie widzę jeszcze tutaj jakichś takich wielkich powodów dla pisu do paniki.