Mentionsy
Iran między buntem a grą wywiadów. Repetowicz: To nie jest rewolucja, lecz wojna hybrydowa
Gościem Radia Wnet był Witold Repetowicz, doktor Akademii Sztuki Wojennej, dziennikarz i autor książek poświęconych Bliskiemu Wschodowi. W rozmowie odniósł się do trwających od grudnia protestów w Iranie, ich rzeczywistych przyczyn oraz roli, jaką odgrywają w nich zewnętrzni aktorzy.
Na wstępie Repetowicz podkreślił, że niezadowolenie społeczne w Iranie jest faktem i nie można go sprowadzać wyłącznie do zewnętrznych inspiracji.
– „Niezadowolenie społeczne w Iranie jest autentyczne. Wynika przede wszystkim z pogarszającej się sytuacji ekonomicznej, w dużej mierze spowodowanej sankcjami, ale także z przyczyn wewnętrznych” – zaznaczył.
Jak tłumaczył, Iran mógłby być krajem zamożnym, jednak wieloletnia izolacja oraz orientacja na współpracę z Rosją i Chinami nie przyniosły Irańczykom realnych korzyści.
– „Było takie okienko po podpisaniu porozumienia nuklearnego JCPOA w 2016 roku. Iran otworzył się wtedy na Zachód, a sytuacja ekonomiczna radykalnie się poprawiła. Społeczeństwo chciałoby powrotu do tamtej rzeczywistości” – mówił ekspert.
Drugim źródłem protestów są – jego zdaniem – oczekiwania dotyczące zmian ustrojowych i obyczajowych. Repetowicz przypomniał demonstracje z 2022 roku po śmierci Mahsy Amini oraz fakt, że władze częściowo złagodziły restrykcje dotyczące stroju kobiet.
– „Po wojnie dwunastodniowej z Izraelem władze przesunęły akcenty z islamizmu na nacjonalizm irański. Reżim ma świadomość, że pewne zmiany są konieczne” – ocenił.
Jednocześnie zaznaczył, że obecne protesty – wbrew medialnym narracjom – nie osiągnęły skali tych z 2009 czy 2022 roku.
– „Największą słabością tych protestów jest brak przywództwa. W 2009 roku było ono wyraźne i miało wsparcie części duchowieństwa. Teraz tego nie ma” – podkreślił.
Odnosząc się do oskarżeń Teheranu wobec USA i Izraela, Repetowicz rozróżnił role obu państw.
– „Stany Zjednoczone nie inspirowały tych protestów. Izrael – tak, ale nie w sensie ich wywołania, tylko wykorzystania” – powiedział.
Jego zdaniem izraelskie służby specjalne prowadzą w Iranie klasyczne działania hybrydowe, korzystając z istniejącej agentury.
– „Izrael ma w Iranie rozbudowaną agenturę. To dzięki niej dochodziło do zamachów na irańskich naukowców czy namierzania celów w czasie wojny. Wykorzystanie protestów wpisuje się w tę logikę” – tłumaczył.
Kluczowa teza Repetowicza dotyczy jednak celów Izraela. W jego ocenie nie jest nim demokratyzacja Iranu.
– „Izrael nigdy nie wierzył, że te protesty zakończą się sukcesem. Celem było osłabienie Islamskiej Republiki poprzez chaos, a nie stworzenie alternatywy politycznej” – stwierdził.
Świadczyć o tym mają sprzeczne sygnały wysyłane przez Izrael: z jednej strony symboliczne wsparcie dla Rezy Pahlawiego, z drugiej – popieranie ruchów separatystycznych Kurdów, Beludżów czy Arabów Ahwazyjskich.
– „To klasyczna wojna hybrydowa prowadzona na plecach protestujących. Paradoksalnie zaostrzyło to represje wobec nich i im zaszkodziło” – ocenił.
Repetowicz zwrócił uwagę, że eskalacja represji sprzyja izraelskiej narracji o konieczności izolowania Iranu na arenie międzynarodowej.
– „Izraelowi nie zależy na tym, żeby Iran wrócił do współpracy z Zachodem. Im większa izolacja Iranu, tym łatwiej utrzymać narrację o irańskim zagrożeniu” – mówił.
Na zakończenie ekspert odniósł się do możliwych scenariuszy przyszłości.
– „Realna zmiana ustrojowa w Iranie mogłaby nastąpić dopiero po naturalnej śmierci najwyższego przywódcy Chameneiego. Próby przyspieszenia tego poprzez naloty czy eskalację zwiększą tylko ryzyko przejęcia pełnej władzy przez Gwardię Rewolucyjną” – ostrzegł.
Szukaj w treści odcinka
Także było takie okienko w momencie, gdy zostało zawarte JCPOA, czyli porozumienie nuklearne, porozumienie w sprawie programu nuklearnego z Zachodem w 2016 roku i wtedy Iran się otworzył na współpracę z Zachodem i sytuacja ekonomiczna się radykalnie poprawiła i ludzie chcieli powrotu do tej sytuacji, natomiast z drugiej strony również
Tylko Izraelowi nie zależy na tym, żeby Iran zwrócił się z powrotem w kierunku współpracy z Zachodem.
Przywódca musi mieć świadomość tego, że jeżeli się Iran nie porozumie z Zachodem, to będzie tylko gorzej i znaczna część elit Islamskiej Republiki ma tego świadomość.
Także tutaj sytuacja ekonomiczna Iranu, jeżeli się nie porozumie z Zachodem, będzie się tylko pogarszać.
Z drugiej strony, który może tylko więcej szkody przynieść niż pożytku, ponieważ to właśnie zamykanie drogi dialogu z Zachodem to jest umacnianie tej frakcji twardogłowych w Granie.
Ostatnie odcinki
-
Kryzys w cieśninie Ormuz uderzy w świat. „Gorze...
23.04.2026 09:47
-
Protasiewicz: Schetyna od początku wiedział, gd...
23.04.2026 09:38
-
Ludobójstwo Ormian. 111 lat i wciąż spór o prawdę
23.04.2026 09:35
-
Księgarze biją na alarm. Bez ustawy będzie cora...
23.04.2026 08:57
-
Szrot o rządzie: „Sprzeczności doprowadzą do up...
23.04.2026 08:51
-
Wall Street rośnie mimo wojny z Iranem. „Inwest...
23.04.2026 08:24
-
System kaucyjny. Kto naprawdę na tym zarobi? Ek...
23.04.2026 07:32
-
Piotr Witt: Macron popularny w Gdańsku, a w Par...
23.04.2026 07:12
-
Kukiz: Na stowarzyszeniu premiera Morawieckiego...
23.04.2026 07:02
-
Czas na Motorsport #154 - w studiu mistrzowie P...
22.04.2026 19:43