Mentionsy
FAMA i jej fenomen - Nieregularnik literacki - 05.10.2025 r.
Skąd wziął się pomysł Festiwalu Artystycznego Młodzieży Akademickiej? Kogo ta impreza wypromowała? Na ile ingerowała w nią cenzura?
Czy - i ewentualnie jak - FAMA rzutowała na wizerunek Świnoujścia? Na te - i inne - pytania odpowiada Jarosław Molenda, autor książki "Fama. Artystyczna legenda PRL-u"
Szukaj w treści odcinka
Myślę, że nieznajomość Famy bierze się też z tego, że mamy do czynienia dzisiaj z pokoleniem już takim, które, co mówię, z przykrością, które na ogół twierdzi, że tego, czego nie widziało w telewizji albo, no nie wiem, gdzie indziej, to po prostu nie ma.
Ale z drugiej strony to chyba też dobrze, bo urósł mit, urosła legenda, która jest do dzisiaj żywa i oczywiście jak to z legendami bywa, no tam wiele rzeczy już jest dopowiedzianych, które nie miały miejsca, ale mimo wszystko siła Famy to było takie troszeczkę uczestnictwo właśnie i ten, jak to by dzisiaj można określić, marketing szeptany, tak?
No a 68 rok, no to już jest tak stricte fama i tu się pomalutku zaczyna ten najlepszy okres famy.
To jest związane też z wzięciem jakby po swoje skrzydła famy i nie tylko famy, bo wspomnianego przez fana festiwalu piosenki, przyglądów kabaretowych, po prostu kultura studencka wtedy.
Ja już nie będę tej stampowej formuły powtarzał, że ile talentów czy się szlifowało na famie, czy wyszło z famy, czy choćby tylko w początkach kariery zaistniało, ale praktycznie niewiele jest nazwisk w tym panteonie artystycznej elity PRL-u, które w jakiś sposób na famie by nie było.
Jeszcze bym wrócił do końca lat 60., bo tam jest dla mnie bardzo zaskakująca, bulwersująca, wręcz odkrywcza wiadomość o tym, o czym były programy kabaretów właśnie pod koniec lat 60., kabaretów, które miały premiery swoich programów podczas Famy.
No i występuje też postać z Famy, z tym, że na Famy trafił późno, Jacek Kaczmarski.
Te maratony kabaretowe, to to się narodziło na famie i jakby rozpowszechniło potem na całą Polskę, więc to jest kolejny taki aspekt, taki twórczy famy.
jurorzy Famy, to to też było tak, że tam byli ludzie, którzy się świetnie czuli i latami przyjeżdżali do tego finału i ściana Famy.
stał się postacią ważną Famy.
W rezultacie sobie przywiózł z Famy żonę, czyli Elżbietę Wojnowską.
Świetnie, chyba najpiękniejszą piosenkę, jako powstała na Famy kiedykolwiek zaśpiewała Zaproście nas do stołu.
Co do, że tak powiem, przyczynku Famy do zwiększenia populacji, to nie tylko Ibis, bo wiele ludzi przywiozło żony albo dzieci z Famy.
Bo jak ja zbierałem materiały do tej książki, to właśnie na przykład podczas zeszłorocznej Famy udało mi się z tymi...
Tymi legendami Famy, z niektórymi oczywiście spotkać, bo część już umarła, część jeszcze nie dojeżdża, ale bardzo dużo ludzi przyjeżdża właśnie w czasie Famy do Świnoujścia i gdzieś tam się zaczynają nasiadówki, zaczynają opowiadać, jak to było i tak dalej.
Ale gdzieś ta famoska, ja byłem na początku tym zafascynowany, że to jest taka famoska rodzina i niezależnie od pokolenia, oczywiście są ci dziadkowie, którzy tam z pobłażaniem patrzą na tych młokosów, ale mimo wszystko ta rodzina Famy jest taka związana, tak jak w rodzinie też się w środku kłócą.
I to była też siła Famy.
Mianowicie, no jeden z takich emblematycznych, jedna z takich emblematycznych figur Famy, animator, bratłator, bywalec tego, współorganizator, okazał się wieloletnim współpracownikiem Służby Ubezpieczeństwa, niestety.
Tak, tak, dlatego poświęciłem cały rozdział, bo ja w zasadzie mógłbym zrobić historię Famy w trzech tomach, a poszedł tylko jeden.
Wspomnieliśmy tutaj o czasowym zawieszeniu famy uschółku lat 70., wynikającego z niepoprawności politycznej, jakby wykonawców coraz bardziej swobody twórczej, no i sytuacji tutaj też ekonomicznej, pewnych niepokojów społecznych, narastającego niezadowolenia od roku 76., ale...
I doszło jakby do nieoficjalnej famy, ale w Ińsku, nie w Świnoujściu.
Zaczęło się drugie życie Famy, tak?
To postać też w pewnym czasie emblematyczna właśnie dla Famy.
Więc oni też troszeczkę do tej Famy nie pasowali, a już potem się przecież pojawiły Jarociny i tak dalej, więc oni mieli gdzie występować.
A tutaj się zaczyna niestety też pomału schyłek Famy, te lata osiemdziesiąte, gdzieś troszeczkę zagubiła się formuła, nie było pomysłu.
Przede wszystkim to wychodziło jakby też, że tak powiem w cudzysłowie, z programu, ufamy.
I to współcześni organizatorzy Famy tego nie dostrzegają.
Pan obecny dyrektor Famy, pan Patryk Stanisz, gdzieś spowodował, że Fama może nie tyle zeszła do podziemia, tylko zamknęła się w tym swoim getcie tutaj na basenie północnym i Famy na ulicach praktycznie nie widać.
I to jest szkoda, bo kiedyś fama dawała dużo mieszkańcom, a dzisiaj mówię, ja nie mam zarzutów co do poziomu wykonawców, którzy przyjeżdżają, żeby to było jasne, tylko że tej famy tak w zasadzie nie widać.
Bo to, co ten człowiek dla Famy zrobił oprócz jego tam działalności, to jest mistrzostwo świata.
Drugą pod względem hierarchii ważności konkurencją Famy stał się konkurs piosenkarzy.
W czasie tej famy Adam Pasternakiewicz spowodował niemałe zamieszanie, kiedy zaczął wchodzić wprost do morza z intencją wybrania się do Szwecji.
W przypadku Famy 69 odczuwalna była łącząca wszystkich atmosfera, o czym świadczy kronikarski zapis.
Jednym z najatrakcyjniejszych okazał się wieczór pieśni i piosenki na promenadzie Molo ostatniej nocy Famy, w którym oprócz aktorów i piosenkarzy wystąpili także przygodni przechodnie, redaktor Jerzy Falkowski, patrol wojsk, ochrony pogranicza oraz milicji.
Co ciekawe, dziennikarz Trybuny Ludu zarzucał mieszkańcom Świnoujścia brak zainteresowania ofertą kulturalną famy.
Z tego faktu zdawać sobie trzeba sprawę i umieć go należycie wykorzystać, aby z Famy uczynić imprezę rzeczywiście dużego formatu z udziałem naprawdę dobrych zespołów piosenkarzy i teatrów.
Za najbardziej dekoracyjne i błyszczące w historii Famy powszechnie uznaje się stroje z papieru i złotej folii wykonane na korobut w 1999 roku.
Oczywiście specjalnie szyte podczas famy na to jedno pranie.
Jeden z najgłośniejszych happeningów w dziejach Famy miał miejsce w barze, uznam, choć bądźmy szczerze, nie wynikał z potrzeb artystycznych czy duchowych.
Jadało tam 400 uczestników Famy, którzy skarżyli się na systematyczne zatruwanie nieświeżymi potrawami.
To był najprawdopodobniej ostatni z wielkich happeningów Famy.
Ostatnie odcinki
-
Tomasz Grodecki: Społeczeństwo nie jest rzeteln...
24.02.2026 17:31
-
Prof. Żurawski vel Grajewski: Putin poniósł geo...
24.02.2026 16:37
-
Ryszard Czarnecki: SAFE to kaganiec finansowy n...
24.02.2026 15:52
-
Salon rolniczy w Paryżu: rolnictwo w centrum po...
24.02.2026 14:53
-
Gen Wolności i brytyjskie Oscary – Cała naprzód...
24.02.2026 14:31
-
Francuskie rolnictwo pod presją. „To prawdziwy ...
24.02.2026 13:08
-
Studio Olimpijskie 23.02.2026 r.: podsumowanie ...
24.02.2026 12:37
-
Mykoła Kniażycki: Z Putinem można rozmawiać tyl...
24.02.2026 12:18
-
Małgorzata Gosiewska wspomina obrazy z polsko-u...
24.02.2026 11:22
-
Rafał Dzięciołowski: To wojna o przyszłość świata
24.02.2026 11:18