Mentionsy
09.09.2025 Wspomnienia z Walkmana - Maciej Cieślik
Hej, hej, tu NBA! Zapraszam na podróż do początku lat 90-tych, kiedy to niemal w pojedynkę Włodzimierz Szaranowicz sprawił, że miliony dzieciaków zaczęły nie tylko interesować się koszykówką, co zaczęły masowo w nią grać!
Szukaj w treści odcinka
To NBA i tylko u nas możecie zobaczyć wielki mecz Charlesa Barclaya.
Po raz pierwszy w polskiej telewizji lider rozgrywek NBA Phoenix Sun ze swoją wielką gwiazdą Charlesem Sir Barclayem.
Tak jest, dzisiaj będzie NBA z lat 90.
Full disclosure, wcale nie uważam, jak wielu moich znajomych, że tamta wersja NBA była lepsza od tej dzisiejszej.
Po prostu zakochaliśmy się bez pamięci w tamtej wersji NBA, bo dostaliśmy ją na tacy zupełnie niespodziewanie, po latach, dekadach wręcz oglądania koszykówki, siatkówki czy piłki nożnej.
A kilka minut później leci magazyn NBA, w którym Włodzimierz Szaranowicz i Ryszard Łabędź podkładają tylko swoje głosy, a reszta jest jeden do jednego tym samym programem, jaki emitowany był w stacji NBC, czyli autentycznym amerykańskim produktem, w którym nie chodziło tylko o to, żeby pokazać skrót meczu, powiedzieć kto wygrał, a potem wyświetlić tabelę.
I chciałbym wykorzystać ten moment, tę okazję i oddać hołd człowiekowi, który niemal w pojedynkę sprawił, że NBA zawitała w naszych domach z początkiem lat 90.
Ale zupełnie zwariował na jej punkcie, gdy w roku 64 do Warszawy na dwa pokazowe mecze zawitała drużyna gwiazd NBA, w której składzie były takie legendy jak Bill Russell, Bob Cusey czy Oscar Robertson.
Miłość do NBA rosła w panu Włodzimierzu latami.
I co ciekawe, prawa telewizyjne do NBA kosztowały wówczas 100 tysięcy dolarów amerykańskich, za co dziś TVP nie byłaby w stanie pewnie wykupić praw do dziecięcego turnieju Biedronki.
NBA zgodziło się na umowę z Telewizją Polską pod warunkiem, że jej produkt będzie emitowany w dobrym czasie antenowym i początkowo zakładała emitowanie skrótów meczów i transmisję jednego meczu tygodniowo.
I wraz z tymi kasetami pracownicy NBA przysyłali też naszym dziennikarzom magazyny i biuletyny ligowe, żeby tamci mieli też o czym mówić na antenie.
Legendarne powitanie, hej hej to NBA, czasami hej hej NBA, powstało zupełnie na spontanie podczas jednej z transmisji.
Wiele się mówiło o tym, kto był gołtem NBA.
Ale ja nie mam wątpliwości, że jeśli chodzi o Polaków powiązanych z NBA, to gołtem był, jest i będzie NBA.
Dla polskich fanów NBA ten człowiek był jak Prometeusz, który sprawił, że miliony dzieciaków zaczęło rzucać piłką do nogi do kosza zrobionego z felgi koła rowerowego, bez szprych oczywiście, przybitej do drzwi szopy, komórki, a nierzadko też drzewa.
Czas na opowieść pod tytułem Jak mały Maciek zakochał się w NBA.
MKOL zezwolił wtedy po raz pierwszy na udział graczy NBA w turnieju olimpijskim.
Po drugie, mój tato, który sam nieźle wkręcił się w te pierwsze transmisje NBA i tak naprawdę to on je oglądał, a ja się zwykle dosiadałem, żeby zrozumieć, co go tak interesuje.
No i wspominałem też o tym, że tato pracował w papierni i jak to się ładnie mówi, załatwiał nam nie tylko wspaniałe Magic Basketball, czyli polskie czasopismo poświęcone NBA, ale także magazyny niemieckie, które cechowały się tym, że miały kolosalne plakaty.
Karty graczy NBA.
Większość naszej wiedzy o NBA i jej gwiazdach pochodziła właśnie z analizy kart, którymi się oczywiście wymienialiśmy.
Nie wiem dlaczego, ale tak się szczęśliwie złożyło, że entuzjastów NBA można było spotkać w Piechowicach, bo to jest nazwa tego miasteczka, z którego pochodzę.
Pamiętam też, że na tablicy naszego boiska widniał piękny napis NBA, a sama obręcz miała nawet przez krótki czas siatkę.
Człowiek naoglądał się w telewizji w sobotę rano najlepszych akcji z NBA, a potem szedł na podwórko odwzorować te akcje w prawdziwym życiu.
Jak wracali, to my ustawialiśmy się w kolejkę przed ich domem i za relatywnie niewielkie pieniądze kupowaliśmy t-shirty z podobiznami koszykarzy lub emblematami klubów NBA.
W siódmej albo ósmej klasie miałem plecak z emblematem Los Angeles Clippers, czyli zdecydowanie najgorszej wówczas drużyny NBA, ale nosiłem go z dumą.
Jako jedyne w Polsce może poszczycić się autentycznym wsparciem klubu z NBA.
W przeszłości były to, dajmy na to, wypady na piwo z byłymi graczami byków, a na przykład w nadchodzącym sezonie NBA będzie możliwość zwiedzenia byłego domu Michaela Jordana pod Chicago, a właściwie willi z własnym boiskiem do kosza, na którym uczestnicy będą mogli chwilę pograć.
Co cię najbardziej utkwiło z tego, jak oglądałeś NBA na początku?
Koszykówka NBA, te finały NBA wtedy, to było tak jakby możliwość zobaczenia i przeżycia sportu od zupełnie innej strony, bo tak jak mówisz, gdzieś tam leciały te mecze, tam pewnie Legi z Widzewem, jakieś te stare stadiony, oczywiście tam flagi, race, to się nie zmienia.
Nie wiem, który to teraz był rok, no wiadomo, że potem był Freepit Lakersów, ale jak NBA tak raczkowała i zaczynała być jakkolwiek taka bardziej dostępna, potem jak jeszcze w ogóle wystartował internet i YouTube to też tam chyba 2003 czy 2004 rok,
I też pamiętajmy, że tam jest cała rzesza gwiazd NBA, bo i Maxi Bogus, i Charles Barkley, i Patrick Ewing.
Tak, to jest jakby nie patrzeć, Mr. NBA w tym momencie to jest voice of the Chicago Bulls, bo jest już legendarnym broadcasterem i komentatorem.
No to przede wszystkim właśnie dzięki jakiejś konsekwencji, budowaniu tak jakby swojej autentyczności, organizacji tych zlotów, które mogę powiedzieć, że to są największe fanowskie zloty dla fanów Chicago Bulls, ale też chyba i w ogóle we wszystkich klubach NBA.
Tak jest na przykładzie każdego klubu NBA.
W kolejnym roku do zespołu dołączył doświadczony, silny, skrzydłowy, trzykrotny mistrz NBA u boku Michaela Jordana,
Opowiem Wam o jeszcze jednym, ostatnim elemencie składowym, przez który moja miłość do NBA rozwijała się w najlepsze w dekadzie lat 90.
NBA Jam Extreme na PlayStation od firmy Acclaim wydana w roku 96.
I właśnie emanacją tego podejścia była seria NBA Jam.
Opierały się one na swobodnym podejściu do tematu NBA.
Wersja NBA Jam Extreme na PlayStation była krokiem naprzód, ponieważ była ona trójwymiarowa.
To właśnie z nim zjadłem beczkę soli przy NBA Jam Extreme.
Wtedy zgodnie uznaliśmy, że dalsza gra w NBA Jam Extreme nie ma sensu.
Ja na pewno zdałem sobie sprawę z tego, że tym co spowodowało, że pokochałem NBA było w dużej mierze to, że mogłem się dzielić doświadczaniem tej ligi z bliskimi.
I stąd też się wziął mój rozbrat z NBA, mniej więcej przypadający na lata 2002-2012.
Tak jak mówiłem w odcinku o wrestlingu, w przypadku NBA staram się kibicować całej lidze.
I los zdecydował, że od mniej więcej 5 lat kibicuję Atlancie Hawks, ale doceniam także inne drużyny, a przede wszystkim napływ utalentowanych graczy z Europy, którzy powoli przejmują NBA.
Ostatnie odcinki
-
23.02.2026 Uwierz w Muzykę - Szymon Tołpa
23.02.2026 11:17
-
22.02.2026 RESET - Szymon Tołpa
22.02.2026 19:01
-
21.02.2026 To Mi Gra - Daniel Szczepański
22.02.2026 12:53
-
20.02.2026 Eurowizjer - Żaneta Kulawczyk i Pawe...
21.02.2026 10:43
-
20.02.2026 Uwierz w Muzykę - Michał Napiórkowski
20.02.2026 16:52
-
19.02.2026 Zakład Patologii Dźwięku - Kazimierz...
20.02.2026 08:22
-
19.02.2026 Audioalienacje - Krzysztof Buzderewicz
20.02.2026 08:18
-
19.02.2026 Rock Block - Nikodem Banach
19.02.2026 20:34
-
19.02.2026 Piórnik - Michał Napiórkowski
19.02.2026 20:32
-
19.02.2026 Uwierz w Muzykę - Piotr Szauer
19.02.2026 20:30