Mentionsy

Przyjaciele na podsłuchu
Przyjaciele na podsłuchu
12.08.2025 20:05

Pytania: Nasze doświadczenia z płcią ⚧️🗣️

Dziś w ramach książki 1000 pytań do pogłębienia relacji trafiliśmy na kategorię “Gender”, czyli… płeć.Rozmawiamy o tym, jak czujemy się z płcią przypisaną nam przy urodzeniu, w jakich ubraniach – męskich czy damskich – czujemy się swobodniej, i czy nasza płeć kiedykolwiek coś nam utrudniła.Zdradzamy też, czego zazdrościmy płci przeciwnej, jak wyglądała nasza relacja z płcią w dzieciństwie oraz zastanawiamy się, dla kogo właściwie ubierają się kobiety. No i to pytanie, które zawsze budzi emocje: czy gdyby kobiety nie obawiały się reakcji mężczyzn, ubierałyby się bardziej seksownie?Jak zawsze – trochę poważnie, trochę z przymrużeniem oka, ale przede wszystkim szczerze.


Razem przejdziemy przez pytania:

Jak się czujesz z płcią, którą przypisano Ci przy urodzeniu (mężczyzna/kobieta)?Czy czujesz się swobodnie w męskich ubraniach, damskich, czy w obu?Czy jest coś, co chciał(a)byś robić, ale masz poczucie, że Twoja płeć Ci to utrudnia lub uniemożliwia?Czy jest coś, czego zazdrościsz drugiej płci?


Email do kontaktu to ⁠⁠[email protected]⁠⁠


Odniesienia z odcinka:

książka, z której korzystamy: ⁠goodreads.com/book/show/16253395-just-ask⁠


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 172 wyników dla "K i"

Odcinki wychodzą co tydzień.

Jesteśmy na półmetku wakacji.

Nie jest to odczuwalne przez pogodę za oknem.

To jest najzimniejsze lato jakie pamiętam.

Tak, a z kolei znajomy, który się przeniósł do Norwegii mi mówi, że tam jest najcieplejsze lato od dawna i ludzie dają hotelom negatywne opinie, że nie mają klimy, a oni tam po prostu nigdy nie potrzebowali klimy aż do tych wakacji.

Ciekawe czasy.

Będziemy teraz rozmawiać o naszym co dwutygodniowym cyklu 1000 pytań do pogłębienia relacji.

Dwa tygodnie temu pytania były ciekawe.

Zapraszamy do przesłuchania odcinka i...

I tego potwora Frankensteina, który tam z niego ulepiłem.

W tym tygodniu wydaje się, że pytania też będą uderzać w podobny ton, bo kategoria, z której je wylosowaliśmy, to gender, płeć.

Tak, no chyba warto zaznaczyć, że po polsku słowo płeć się tłumaczy na jedno z dwóch angielskich słów, czyli albo gender, albo seks.

Tak, zobaczmy, czy są równie wąsate, jak te poprzednie.

Jak się czujesz z płcią, którą przypisano ci przy urodzeniu?

Wiesz co, jest to jedna z tych rzeczy, co do której nic nie mogę z tym zrobić, więc nie mam jakichś specjalnych odczuć.

Jakby nie tracę za bardzo swojej uwagi na to, żeby się zastanawiać nad rzeczami, na które nic nie mogę poradzić.

Wydaje mi się, że byłbym jednakowo zadowolony, niezależnie od tego, jako kto bym się urodził.

A jak byłeś nastolatkiem?

To nie miałeś takich momentów, że myślałeś sobie na przykład, ale by było fajnie być dziewczyną, bo one mają, nie wiem, lepiej pod jakimiś względami, łatwiej, prościej, ciekawiej?

Nie jestem pewien, czy wtedy to była prawda i też aż tak się tym nie zastanawiałem, no bo ja jak byłem nastolatkiem, to raczej byłem bardziej przejęty rozwodem moich rodziców i chorobą mojej mamy i takimi rzeczami.

Znalazła się jakaś jedna dziewczyna, która będzie mną zainteresowana.

Czułem się takim brzydkim kaczątkiem i to bardzo dominowało moje jakieś takie nastoletnie zastanawianie się, więc tak naprawdę nie do końca wiedziałem, co znaczy być facetem wtedy, nawet jakby fizjologicznie.

Dojrzewanie to jest bardzo dziwny czas i jakby internet, mam wrażenie, niespecjalnie pomaga w tym, żeby przejść przez ten czas w jakimś takim sensownym stylu.

A jak to wyglądało u ciebie?

Ja bardzo długo jako nastolatka żałowałam, że jestem dziewczyną.

Miałam takie uczucie, że chłopcom we wszystkim jest łatwiej, że chłopcom wolno więcej, że mi nie wolno pozwalać sobie na bieganie po drzewach, na przeklinanie, na podejmowanie pewnych ryzyk, które waszej płci wolno było podejmować.

A ja zawsze byłam dzieckiem superaktywnym i wszędzie mnie było pełno i jako dziewczynce nie wolno mi było taką być.

Miałam być grzeczna, uczesana, w sukience, czysta.

Natomiast ja się dużo bardziej identyfikuję jako człowiek w pierwszej kolejności, niż jako kobieta.

Przede wszystkim jest kobietą, bądź przede wszystkim jest mężczyzną.

Ja mam podobnie jak ty.

Ja nie mam tego tak mocno osadzonego w płciowości.

Uważam, że każdy z nas jest bardzo złożoną istotą z wieloma czynnikami, które na nas wpływają mniej lub bardziej.

Wszyscy mężczyźni są jacyś, wszystkie kobiety są jakieś, wszystkie osoby niebinarne są jakieś.

I ja się bardzo boję takich uogólnień, szczególnie kiedy je słyszę właśnie w kontekście czegoś, na co nie mamy żadnego wpływu.

Więc to jeśli chodzi o odpowiedź na moje pytanie, które ja Tobie zadałam do tego pytania, które mamy ogólnie.

Więc wychodząc z tej szkatułki, odpowiadając na główne pytanie, jak ja się w tej chwili czuję z płcią, która jest mi przypisana,

Ja się z nią czuję w porządku.

Ja się z nią poukładałam.

Ja ją zaakceptowałam i zrozumiałam, że ograniczenia, które mi były narzucane jako dziecku, nie muszę ich wnosić ze sobą w dorosłe życie.

A jednocześnie nosić sukienki i zrobić sobie paznokcie i zrobić sobie ładny makijaż, jeżeli mam ochotę i to w żaden sposób nie odbiera mi tych cech osobowości i charakteru, które mam.

Ja długo w ogóle unikałam takich rzeczy jak robienie paznokci, chodzenie do kosmetyczki, na jakieś masaże i tego typu rzeczy.

Bo tak bardzo nie chciałam stereotypowo podążać za jakimiś elementami płci, w której się urodziłam.

A teraz już czasami zrobię sobie ładne paznokcie, jak akurat mamy okres niechodzenia na ściankę.

Chodzę regularnie do kosmetyczki, bo sprawia mi to przyjemność.

Uwielbiam masaże, kocham chodzić w sukienkach.

To są elementy, które po prostu zintegrowałam i nie mam dysonansu poznawczego w sobie, że to przecież jest niespójne z moim

To może kolejne pytanie.

Czy czujesz się swobodnie w męskich ubraniach, damskich, czy w obu?

Lubię sukienki, uważam, że spódnice są super i są przewiewne i w ogóle, a propos, off-top, ale uważam, że faceci, którzy chodzą w spódnicach są szalenie seksowni.

I to nie mam na myśli tylko...

Czyli spódniczka, która ledwo zasłania pupę, bluzka, która nie zasłania piersi albo zasłania połowę sutków.

I takie rzeczy, które wrzucam do kategorii wyzywające, kiedy w nich wychodzę na miasto, to czuję się obłapiana spojrzeniami mężczyzn.

Ja lubię się ubrać seksownie i gdyby nie to, że wychodząc na miasto mam pewną obawę przed byciem właśnie zmacaną, zaatakowaną, skomentowaną przez mężczyzn, to ja bym się ubierała dużo bardziej wyzywająco, niż ubieram się na co dzień.

I od jakichś dziesięciu lat staram się wyciągać te elementy seksapilu z mojego ubioru i jakoś je integrować i przestać się bać mojej własnej sensualności i tego, że potrafię wyglądać kobieco.

A propos tych wyzywających ciuchów, bo zauważam, że jest tam taki ciekawy temat dla mnie w sytuacji, w której jeżeli np.

jakaś osoba, która powiedzmy politycznie ma lewicowe poglądy i powie coś prawicowego, to jestem wtedy taki ciekawy, co tam się stało pomiędzy.

A tu właśnie wyraziłaś coś takiego, co

Słyszałem od wielu kobiet a propos tego, że te ciuchy są często po prostu bardzo niewygodne, np.

spadają czy jakoś trzeba je ciągle podciągać i że to jest strasznie niewygodne, ale właśnie już powiedziałaś, że nosiłabyś częściej niektóre wyzywające ciuchy, które rozumiem, że byłyby dla ciebie też jakieś takie wygodne w ubiorze, gdyby nie czynniki zewnętrzne.

Ja odpowiadając na pytanie powiem, że nie noszę damskich ciuchów, więc trudno mi się ustosunkować, czy czułbym się w nich swobodnie.

Wyobrażam sobie, że pewnie właśnie jakieś takie spódnice czy coś takiego, że to mogłoby być wygodne, szczególnie ten...

Ale myślę tak dlatego, że ja właśnie z pięć lat temu czy jakoś tak kupiłem sobie parę takich ciuchów powiedzmy bardziej azjatyckich.

Czy jak byliśmy na wyjeździe poślubnym z Dominiką z południowo-wschodniej Azji to jakieś takie koszule w tamtejszym stylu.

Zauważyłem, że to jest bardzo wygodne szczególnie w miejscach, które

Gdzie te temperatury są jednak non stop wysokie.

Ledwo wyjdziesz, po prostu wyściubisz nos za okno i już po prostu jest się całym spoconym.

No i to jest tak niesamowicie wygodne, po prostu mieć spodnie, które cię nie cisną w kroku, tylko właśnie jest tam jakiś taki luz.

Czujesz się jakbyś chodził w chmurce.

Jest taki sklep tu w Poznaniu, ale z tego co wiem, to jest w wielu różnych miejscach w Polsce.

Sklep się nazywa Loka, pisane przez K i H na końcu samo.

Tam jest dużo właśnie tego typu bardziej takich tradycyjnie indyjskich, nie wiem, nepalskich jakichś takich ciuchów.

I znajdzie się tam, znaczy można tam znaleźć właśnie takie spodnie.

Nawet jeżeli nie planujecie ich kupować, ale mielibyście okazję trafić na taki sklep, to po prostu przymierzcie sobie to.

Bo to jest tak niesamowicie ciekawe uczucie.

No, ale tak poza tym to czuję się bardzo swobodnie w męskich ciuchach.

Kolejne pytanie?

Ja uważam, że dostrzegam pewnego rodzaju zmiany kulturowe i też pamiętam, że jak rozmawialiśmy, nie pamiętam teraz, w którym to było odcinku, ale albo w tym o pytaniach, albo we wcześniejszym,

Ja rzuciłem taki tekst, że faceci są bardziej tam ogarnięci czy zorganizowani czy coś takiego i tak naprawdę.

Ja wtedy powiedziałem, że no to jest odzwierciedlane w danych sprzed 40 lat na przykład.

No myślę, że teraz gdybym miał polizać palec i sprawdzić, w którą stronę wiatr wieje, no to bym zgadywał, że jednak bardzo często jest tak, że wiele kobiet poszło, potraktowało poważnie okazję do tego, żeby okazać pewną swoją niezależność i ten...

I jedna z rzeczy, która sprawia, że... Jedna z rzeczy, która moim zdaniem na tym ucierpiała, to jest to, że wiele kobiet, które poszło za pewną niezależnością, jest mniej skłonna do tego, żeby mieć dzieci niż kiedyś.

Spędziłem mnóstwo czasu... To oczywiście było związane gdzieś tam z moją historią i z tym, jak by tutaj sobie, wiesz... Jak zostać lepszym rodzicem niż moi rodzice.

Myślałem o tym wielokrotnie, że gdybym miał taką możliwość, że to ja mógłbym urodzić dziecko,

Że to po mojej stronie byłaby ta trudność na zasadzie, bo na przykład wiele kobiet mówi coś takiego, że obawia się jakiegoś takiego trwałych uszkodzeń na swoim ciele czy jakichś tego typu rzeczy.

Ja w takim oczywiście stricte hipotetycznym i intelektualnym scenariuszu myślę, że dla mnie to by było tak mało ważne w porównaniu do dziecka, że jeżeli moglibyśmy wybrać, kto ponosi ten koszt, to ja bym chętnie ten koszt poniósł.

Więc to jest taka na pewno jedna rzecz, którą moja płeć uniemożliwia.

W tym kierunku moje myśli idą, jak słyszę to pytanie.

Okres karmienia piersią potem.

Zastanawiam się, gdzie byśmy byli jako społeczeństwo, gdyby to mężczyźni musieli rodzić dzieci, jak słucham wielu mężczyzn, którzy mają podobne marzenie do ciebie, ale zupełnie inną narrację, w której nie są w stanie nawet wytrzymać 9 miesięcy bez picia alkoholu, kiedy ich partnerka jest w ciąży.

Na przykład, nie?

Zostawiają tę biedną partnerkę w ciąży właściwie samą, a oni nadal żyją swoim życiem.

Wychodząc z założenia, że muszą zdążyć się wyszumieć zanim pojawi się dziecko w momencie porodu, więc nawet nie wchodzą w ten proces trudności przeżywania ciąży razem z nią.

A już w ogóle miałam w swoim otoczeniu case'y, kiedy kobieta była porzucona w trakcie ciąży, bo na przykład ciąża była zagrożona i ona musiała leżeć i nie dało się z nią uprawiać seksu, a mężczyzna miał swoje potrzeby.

Więc odchodził od kobiety, z którą

Ja myślę, że mogę się też pod tym podpisać, bo ja bardzo często, jak wiesz, powtarzałam w życiu, że gdybym mogła wybrać, którym rodzicem chciałabym być, to chciałabym być ojcem.

Absolutnie przeraża mnie wizja porodu, absolutnie jako osoby ze skłonnością do depresji przeraża mnie wizja depresji poporodowej, przerażają mnie społeczne oczekiwania, które się nakłada na kobiety w kwestii posiadania dziecka i

Tego, że jeżeli mężczyzna dwa wieczory w tygodniu mając dziecko potrzebuje wyjść na miasto, żeby odreagować i mieć przestrzeń dla siebie, to to jest społecznie akceptowalne, a kiedy robi to matka,

To spotyka się z ostracyzmem i jest nazywana złą matką.

Uniemożliwia mi zostanie ojca w pewnym sensie, tak.

No jakby tej mentalnej części nie, ale tę fizyczną jak najbardziej.

Natomiast ja sobie, odchodząc trochę od tego tematu macierzyństwa i rodzicielstwa, bo myślę, że to jest temat na totalnie osobny odcinek,

Z takich bardziej trywialnych rzeczy.

A jak chodziłam na sauny, to chodziłam zakryta.

Dopiero od pięciu lat może znalazłam w sobie odwagę i taki odpowiedni poziom wyjebania, że zaczęłam chodzić na sauny i być na nich też nago.

Trochę mi pomogło w tym pójście z Dominiką po raz pierwszy na sauny, gdzie miałam obok siebie koleżankę i jakby byłyśmy sobie z Cycem na wierzchu.

I miałam w dupie, czy ktoś się na mnie gapił, czy nie.

Poziom komfortu, który mają mężczyźni na saunach versus poziom komfortu, który mają tam kobiety, to jest taka rzecz, którą czuję, że ja musiałam przepracować i gdzieś przełamać w sobie i... Ale zastanawiam się, na ile to jest moje ciało, na ile to jest moja płeć, która mi to utrudnia, a na ile znów to są czynniki zewnętrzne pod tytułem mężczyźni, którzy się gapią, zachowują niewłaściwie, sprowadzają twoją fizyczność i twoją cielesność do kwestii seksualnych, jakby...

Na moment Ci powstrzymam, bo ja bym powiedział, że jednak znam wiele kobiet, które też się gapi.

Też na inne kobiety i też na mężczyzn.

Czy ktoś się na Ciebie patrzy i myśli sobie, ładny człowiek.

Czy ktoś się na Ciebie patrzy i myśli, ale bym to pukał, nie?

I dam Ci przykład takiej interakcji, którą miałam ostatnio.

Mikro off-top.

I minął mnie chłopak, który powiedział, nie zatrzymując się nawet koło mnie, przepraszam, pięknie dziś wyglądasz.

Tonem głosu, który był absolutnie bezpieczny.

I ja, normalnie reagująca mega agresywnie na zaczepki na ulicy, spojrzałam na niego, uśmiechnęłam się i powiedziałam, bardzo mi miło, dziękuję.

Nie zatrzymał się, jak zobaczył, że ja się nie zatrzymuję.

Jego ton głosu, tak jak powiedziałam, dawał mi takie uczucie bezpieczeństwa emocjonalnego.

Miałam takie poczucie, że ten komplement jest po prostu komplementem takim, który ja daję Tobie czy Piotrkowi na ściance i że nie ma tam żadnego podtekstu.

W taki sposób my się wszyscy czasami na siebie patrzymy, w cudzysłowiu, nie?

A ja mam na myśli te takie spojrzenia, które są po prostu obślizgłe.

I czujesz, że one takie są.

I nie twierdzę, że żadne kobiety nigdy nie patrzą w obślizgły sposób na super wyrzeźbionych, pięknych mężczyzn na siłowni.

Ale dysproporcja między tymi ludźmi jest duża też między innymi dlatego, że na saunach statystycznie jest dużo mniej kobiet.

Ja o tym przede wszystkim chciałem wspomnieć, że moim zdaniem dużym czynnikiem jest też ta proporcjonalność, że jak mamy, nie wiem, jest jakaś sauna taka powiedzmy większa, jak na przykład w Poznaniu na Termach i siedzi tam powiedzmy 10 osób, z czego jedna to kobieta czy dwie to kobiety, no to już jakby same te liczby oddziałują w pewien sposób na to poczucie bezpieczeństwa, które jest dla Ciebie ważne.

I myślę, że to nie jest jedyny czynnik, który oddziałuje, ale jestem ciekawy, czy jakby ten czynnik się jakoś wyrównał, to czy to w cudzysłowie obslizgłe spojrzenie jakiejś tam jednej osoby oddziaływałoby tak samo mocno.

No bo jakby nie wiem, nie chcę tu...

Pewnie te kobiety, które nie chodzą na sauny, miały podobne doświadczenia czy podobne odczucia na ten temat jak ty.

Wiem, że we Wrocławiu kiedyś było coś takiego, jak otworzyli tę saunę w aquaparku, że przez pewien czas, chyba wtorki czy środy, że był taki jeden dzień, że tylko kobiety miały wstęp na sauny.

Bo chcieli właśnie trochę jakby pomóc przełamać ten trend.

Niestety skończyło się na tym, że tak mało kobiet chodziło, nawet w te dni, kiedy tylko kobiety mogły być wpuszczane na saunę, że z tego zrezygnowano.

Na szczęście chyba tak.

Mam takie wrażenie, że jestem już jednym z pierwszych pokoleń kobiet, które były wychowywane w przeświadczeniu, że możemy wykonywać jakikolwiek zawód chcemy, że rzeczy są dla nas możliwe.

Więc nie czuję, że na przykład niemożliwe jest i nigdy nie będzie kobiety prezydenta w Stanach Zjednoczonych albo w Polsce, na przykład.

Czy nadal mamy tu dysproporcje, które chciałabym, żeby zniknęły?

Tak, ale to już nie jest tak, że ja czuję, że jakiekolwiek

Pozycje liderskie, seniorskie, znaczące w jakikolwiek sposób są niemożliwe i nieosiągalne dla kobiet.

Od kiedy zaczęłam się edukować w zakresie tego, co robią mi moje hormony, co swoją drogą było zawstydzająco późno i robił to niestety Instagram dla mnie,

To się połączyło u mnie z tym, że ja zaczęłam wyciskać ciężary.

I nie mogłam zrozumieć, dlaczego w jednym momencie mogę wycisnąć 30 kilo bez żadnego problemu, a dwa czy trzy tygodnie później 25 kilo sprawia mi problemy.

I bardzo mnie to frustrowało i dopierdalałam się do siebie tak dość solidnie, że no kurde, ja tu tak się staram, cisnę, robię progres, a tu taka dupa.

Jakby wiedziałam.

To jakby każda kobieta wie i czuje, że

PMS jest faktem, jesteśmy wtedy trudne, jesteśmy wtedy bardziej emocjonalne i trzeba nas bardziej kochać, robić z nas burrito i mieć więcej tolerancji i cierpliwości.

Ale że to też fizycznie wpływa na moją wydajność i możliwości mojego ciała, było dla mnie nowym odkryciem, jak zaczęłam bardziej inwestować w tego typu siłowe zajęcia.

Na pewno coś takiego jest, ale nie byłem na to przygotowany.

Ciśnie mi się coś takiego, że ja trochę jednak zazdroszczę tych takich norm budowania relacji.

Mi się dużo łatwiej nawiązuje kontakt z kobietami, a jednak...

Docieranie do facetów ma często inny charakter.

To jest w miarę łatwe przy pewnych wspólnych aktywnościach.

Chodźmy razem na siłownię, czy na ściankę, czy na coś tam, czy na mecz.

To są rzeczy, które nigdy mnie jakoś bardzo nie interesowały.

W sensie znalazłem sport, który lubię i to w jakimś tam stopniu działa.

Ale jednak ja lubię pewną taką głębokość konwersacji, która jest bardzo trudna jako domyślny stan przy facetach.

Ale jest to coś, co nauczyłem się robić, więc to nie jest aż tak, moim zdaniem, silnie determinowane przez to, jaką się ma płeć.

Powiedziałeś już też trochę o tym, że rodzicielstwo jest dla ciebie niezwykle ważne i chciałbyś mieć dziecko.

Gdybyś był kobietą i bardzo chciał mieć dziecko, to mógłbyś je mieć sam.

Ja też bardzo często się śmieję właśnie z tego, że to jest nasza przewaga, że jak kobieta wie, że chce mieć dziecko,

te 32-35 lat, stabilną sytuację finansową, zainwestowane w własne mieszkanie i ma to ułożone, to naprawdę nie jest trudne zostać mamą.

Oczywiście zakładając, że nie ma biologicznych przeciwwskazań, bo wiadomo, że bywa z tym różnie.

No a facet, chociażby skały srały,

Sam sobie tego dziecka nie urodzi, nie?

No, jakby nie będę tutaj wchodził w jakieś takie... W sumie nie pamiętam, czy o tym rozmawialiśmy w podcaście, czy nie, a propos jakichś takich pewnych tematów rozrodczych, powiedzmy.

W każdym razie... To jest chyba pierwszy raz, kiedy w ogóle wspominamy o naszych preferencjach dotyczących dzieci.

Tak mi się wydaje.

Możecie nas, drodzy słuchacze, poprawić, jeśli pamiętacie, że gdzieś już wspominaliśmy, bo tak jak wiemy, Marta ma krótką pamięć.

Poza tym już nagrywamy prawie rok.

Jeszcze nam brakuje paru miesięcy i jakichś dziesięciu odcinków mniej lub więcej.

Zamknęliśmy w ten sposób kolejne cztery pytania dotyczące płci.

Były mniej straszne niż te poprzednie, więc dzięki Dawid za rozmowę.

Dzięki Marta.