Mentionsy
5 największych fakapów budowlanych, które skończyły się w sądzie #318
W tym odcinku opowiadam o pięciu największych fakapach budowlanych, które skończyły się w sądzie. Każda z tych historii pokazuje, jak pozornie drobny błąd projektowy, brak koordynacji czy zła komunikacja potrafią zamienić się w wielomilionowy problem.
Zobacz, co poszło nie tak i czego możesz się z tego nauczyć.
Z materiału dowiesz się:
- jak koło i kwadrat doprowadziły do sporu o 80 tysięcy,
- dlaczego źle postawiony budynek skończył się karami,
- jak GDDKiA pomyliła się o 2382% w przedmiarze,
- czemu stadion w Białymstoku kosztował o 100 mln więcej,
- jak powstał projekt budynku... „w powietrzu”.
Sprawdź jakie są Twoje szanse na odzyskanie pieniędzy w sporze budowlanym - https://prawniknabudowie.com/odblokowanie-platnosci-budownictwo-formularze/
Dostęp do platformy Prawnobudowlani: zapisz się do Listy Oczekujących - https://mailchi.mp/kancelariamroz/zk02mzxpmb
Szkolenia Akademia Kontraktów Budowlanych 4.0: Szczegóły i rejestracja - https://prawniknabudowie.com/akb/
Wolisz oglądać? Zajrzyj na kanał Prawnik na budowie na YouTube.
Zajrzyj też na moje profile w mediach społecznościowych:
Szukaj w treści odcinka
Wystartowały jesienne zapisy do prawno-budowlanych, zamkniętej społeczności online dla branży budowlanej, wzory dokumentów, procedury, case studies i gotowe argumenty, które możesz wykorzystać od razu na budowie.
Równolegle rusza też Akademia Kontraktów Budowlanych, edycja 4.0.
Roboty dodatkowe, odbiory, odstąpienia i kary umowne.
Budownictwo to duże projekty, a w dużych projektach zdarzają się duże problemy.
Wyselekcjonowałem pięć takich budowlanych historii, które skończyły się w sądzie i zapadły mi najbardziej w pamięć jako duże fakapy budowlane.
Nazywam się Łukasz Mróz, jestem radcą prawnym, partnerem w Kancelarii Mróz Radcy Prawni, w której pomagamy firmom budowlanym w pozyskiwaniu, realizowaniu i rozliczaniu kontraktów.
I z fakapami na budowie też pomagamy.
Budowa oczyszczalni ścieków, którą realizowały dwie firmy.
Była firma od technologii i była firma od czystego budownictwa.
Możesz myśleć o tym jako o budowie fabryki.
Okej, musi powstać sam budynek, ale w środku jest jeszcze ta taśma produkcyjna, na której maszyny składane są do kupy.
a ta firma od budownictwa miała swoją dokumentację budowlaną.
Podzielili się pracą tak wiernie i takim chirurgicznym cięciem, że ci od technologii wzięli swoją część, ci od budownictwa wzięli swoją część, każdy wziął się do swojej roboty.
Problem polega na tym, że...
W jednej i drugiej części były rzeczy dotyczące osadników, takiego elementu, który przyczynia się do tego, że te ścieki mają być mniej ściekowate.
W jednej dokumentacji było to narysowane jako koło, w drugiej jako kwadrat.
Z uwagi na to, że taką wyraźną linię demarkacyjną między sobą te firmy postawiły, zorientowały się dopiero, kiedy przyjechało to na plac budowy.
I tak jak dziecko z tą zabawką z wpychaniem kształtów, zaczęli próbować wsadzać kółko w kwadrat.
Wiele bym dał swoją drogą, żeby być tam, kiedy przyjechała ta ciężarówka dowoząc elementy.
Przewijając historię, skończyło to się sporem, czy za roboty polegające na poprawie tej sytuacji inwestor ma dopłacić, czy nie.
Powiedział, że słuchajcie, jeżeli chodzi o takie wyraźne stawianie między sobą granic, to nawet małżeństwo na trzy dni przed rozwodem jest bardziej zgodne i nie robi między sobą takiej tamy.
Więc trzeba było pilnować tej roboty, koordynować się, a nie teraz będziecie pokazywali takie głupie rzeczy.
To wasza wina, nie będzie żadnej dopłaty.
Problem numer dwa.
Budynek nie tam, gdzie miał być i ściana nie taka, jak być miała.
Jeżeli budowałeś się, budowałaś się, kojarzysz, że jeżeli chodzi o stawianie budynku, to nie może być on dowolnie ulokowany względem sąsiadów.
Budynek, o którym mówię, był zaprojektowany w sposób w porządku, ale wybudowany już nie za bardzo, ponieważ przy tyczeniu budynku komuś się coś pomyliło.
I budować zaczęli już w przesuniętym miejscu.
Zorientowali się w tym dopiero w trakcie prowadzenia robót, no i powstało pytanie, co z tym fantem zrobić.
Rozwiązaniem wykonawcy, jego propozycją było dobra, to zmienimy całą ścianę blisko 30 metrów na taką głuchą, żeby strażak się nie czepiał.
Będzie wszystko pięknie.
temat będzie zakończony.
Najciekawszym chyba elementem było to, jak próbował przeforsować to wykonawca, ponieważ on stwierdził, że pójdziemy w kierunku zmian nieistotnych.
I przypominam, mówimy o budynku, który miał stać tutaj, stoi tutaj.
Ścianę miał mieć X z oknami i tak dalej, a była zupełnie inna.
No i zaszedł do nadzoru, tak, no wiecie, my tutaj zmiana, tam, zmianka, taka zmianeczka, przepchnęlibyśmy to poddywanowo, troszkę się zamiotło.
Skończyło się tym, że kiedy inwestor już się zorientował, że plan zamiecenia się nie powiedzie i ma duży ból głowy do pozamiatania, to stwierdził, że duży ból głowy z karami umownymi będzie miał ten wykonawca.
No bo trudno wygrać w takiej sytuacji.
Nie życzę Ci fuck-upów na Twoim placu budowy, ale jeżeli już się zdarzą, to jesteśmy ludźmi, którzy w nich pracują.
Odezwij się do nas, a zobaczymy, co możemy dla Ciebie zrobić.
Trzeci duży spór budowlany z bólem głowy.
I w tejże drodze była kostka brukowa.
Mówiło kiedyś, car mas bitumicznych nie miał, asfaltu nie lał, no to na bruku stawiał.
Jeżeli chodzi o tę kostkę, to w przygotowanych dokumentach do inwestycji, w przedmiarach, pochwaliła się Gdaka, że przewiduje, że jej tam będzie 4734 m2.
I okej, przedmiary wiadomo, to dokumenty takie pomocnicze, pewien margines błędu mają.
Tylko jeżeli chodzi o ten margines, to powiedzmy, że dobrze, to jako wykonawca spodziewam się, że tutaj jest jakieś tam pole dodatku.
Okazało się, że jest tego troszkę więcej, bardziej więcej, nawet zdecydowanie więcej.
Z tych 4700, które były zakładane, w rzeczywistości zrobiło się 112,
Jeżeli ktoś by się zastanawiał, to procentowo przeliczyłem, to jest plus 2382%.
I wywiązał się spór o to, czy dopłacać, czy nie, chociaż zdawałoby się, że dopłacać, bo litości.
2,5 tysiąca, niemal więcej robót, to wypadałoby dorzucić pieniądza.
Kiedy temat skończył się w sądzie, to sąd zrobił troszkę taką sesję akupunktury zamawiającemu, ponieważ napisał, w ocenie sądu działania zamawiającego były nakierowane wyłącznie na uchylenie się przez niego od zapłaty wykonawcom należnego im wynagrodzenia, które przez zamawiającego arbitralnie zostało uznane za zbyt wysokie.
i przerzucanie na wykonawców odpowiedzialności za własne zaniedbania, brak profesjonalizmu i dbałości o pieniądze polskiego podatnika na etapie przygotowania inwestycji.
Bardzo ubodło go to, że zamawiający tak naprawdę wiedział, że ta kwestia drogi i tak dalej występuje.
Tylko wiedział oddział A. I oddział A nie zadzwonił do oddziału B, nie zamyjlował, nie zgadali się i nie naświetlili tego problemu.
I sąd stwierdził, że on nie akceptuje takiego sposobu działania.
Czwarta historia wielkiego problemu budowlanego.
Problemu ze stadionem miejskim w Białymstoku.
Gdybyście przyjechali pozwiedzać, to po tym już jak zjecie kartacze, moglibyście zobaczyć, że mamy stadion miejski w Białymstoku.
A jak jest, to znaczy, że ktoś go wybudował.
Wybudował i ten stadion miał dwóch inwestorów.
Pierwszym, jak sama nazwa wskazuje, stadion miejski było miasto.
A tym drugim, nie, to nie było Jagiellonia, to nie był klub sportowy, był wykonawca.
Nie doszły trochę, bo zaczął tę budowę.
Ten wykonawca za budowę miał dostać 128 milionów złotych.
Zrobił przerobu na 122.
I w tym momencie inwestor stwierdził, że współpracy dalej nie będzie, wyrzucamy was.
Temat trafił do sądu, ale w międzyczasie tę budowę trzeba było jakoś skończyć.
Z zaawansowanej matematyki wynika, że skoro mamy kontrakt na 128, zrobione 22, to zostaje 106 milionów do rozliczenia.
Wykonawca B, który wygrał przetarg na dokończenie i skończył tę budowę,
Wygrał, ponieważ sąd zgodził się z tym, że to odstąpienie rzeczywiście było skuteczne.
A jeżeli było skuteczne, to skutki finansowe w postaci tej dopłaty powinny obciążać wykonawcę.
Z bardzo prostym uzasadnieniem, gdybyście zrobili tak, jak mieliście zrobić...
to by kosztowało tylko 128, a kosztowało 128 plus 100.
Ostatnia, piąta historia fuck-upu budowlanego.
Kojarzysz pewnie budownictwo prefabrykowane?
Kojarzysz technologię budownictwa drewnianego, ale nie wiem, czy znasz budownictwo w technologii lewitacyjnej.
Bo taką technologię wymyślił pewien zamawiający dla hali sportowej budowanej dzieciakom.
Ponieważ kiedy wykonawca zaczął robić roboty, okazało się, że ta hala jest zaprojektowana tak,
że musiałaby wisieć w powietrzu, gdyby zbudować ją zgodnie z założeniami projektowymi.
A że w Polsce przynajmniej nie dysponujemy jeszcze technologią, która pozwala budować lewitacyjnie, trzeba było ten temat pozamiatać.
I próbował zamiatać go inwestor w ten sposób, że spisał z wykonawcą protokół konieczności i przekazał mu jakieś tam rysunki.
że są pewne deficyty, no bo tutaj, panie zamawiający, to powinien być podpis projektanta, który sygnuje sobą, że ta budowa będzie tak wyglądała i tak w ogóle, no to są dość istotne zmiany, więc porozmawiajmy, czy to pozwolenie jakieś nie powinno być zmienione, jeżeli chodzi o tę nabudowę, czy my aneksu nie musimy zawrzeć, czy projekt też nie powinien być odpowiednio dostosowany i tak dalej, i tak dalej.
A odpowiedź zamawiającego była, no dobra, róbmy, róbmy, róbmy.
Nie szczególnie chciał wykonawca to robić i słusznie, bo jak zauważył sąd w tej sprawie, wykonawca nawet nie to, że nie powinien, ale nie może budować niezgodnie z prawem.
Nie ukrywam też, że dużo w tym problemie ważyło to, że strony rozmawiały to, jeżeli chodzi o ten transfer protokołu konieczności rysunków.
to jaki będzie też transfer pieniądza, czyli ile ma dostać za odpowiednie zmiany wykonawca i nie mogły się tu strony dogadać.
A jak się nie dogadały, to 368 tysięcy kar umownych naliczył zamawiający wykonawcy, ponieważ odstąpił z nim z umowy, twierdząc, że ach ty krnąbrny niebudujący, jak nie budujesz, to zrywamy współpracę.
Sądy stwierdziły, że nie budował wykonawca, bo nie mógł, bo nie było odpowiednich zmian papierologii, które by na taką budowę pozwalały,
a że nie dysponujemy technologią lewitacyjną, to i budowy lewitującej nie będzie.
Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, możesz napisać na biuromałpa.kancelaria.mroz.pl albo zadzwonić na 577-665-077.
Na LinkedIn jako Łukasz Mróz, a na TikToku, Facebooku i Instagramie jako Prawnik na Budowie.
Ostatnie odcinki
-
Inwestorzy vs zdrowy rozsądek - 4 historie z sa...
17.02.2026 17:00
-
4 wyroki, które chronią pieniądze podwykonawcy ...
22.01.2026 03:00
-
3 argumenty, które przekonały sąd w sporach o r...
15.01.2026 12:00
-
Dokument podpisany bez czytania - kiedy sąd Cię...
30.12.2025 19:00
-
3 słowa w umowie, które mogą kosztować Cię fort...
03.12.2025 03:00
-
Granice ryczałtu - 7 wyroków, które powinni zna...
26.11.2025 05:00
-
6 kroków do poradzenia sobie z milczącym inwest...
12.11.2025 03:00
-
Błędy projektowe a sytuacja wykonawcy. Prawo vs...
05.11.2025 03:00
-
5 największych fakapów budowlanych, które skońc...
29.10.2025 06:00
-
9 rzeczy w umowach budowlanych, które NIE DZIAŁ...
22.10.2025 02:00