Mentionsy

Popkultura u psychologa
Popkultura u psychologa
17.07.2025 04:00

James Bond

W kolejnym odcinku podcastu „Popkultura u psychologa” psycholożka Joanna Gutral i dziennikarka Anna Konieczyńska sprawdzają, czy James Bond i jemu podobni bohaterowie: Indiana Jones i Han Solo (tę trójkę magazyn filmowy „Empire” uznał zresztą za najbardziej kultowe postaci w historii kina) zaliczają się do kategorii narcyzów, psychopatów i toksyków. Czy nadużywamy tych pojęć? Czy niezniszczalni bohaterowie czegoś nas uczą? Czy agenci z ekranu cierpią na wypalenie zawodowe?

Podcastu  „Popkultura u psychologa” możesz posłuchać na platformach Spotify, Apple Podcasts oraz YouTube.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 12 wyników dla "Bonda"

Moment też jest nieprzypadkowy, bo tak jak zawsze staramy się troszkę zahaczyć w aktualności, a ogłoszono, że nowego Bonda zrealizuje Denis Villeneuve, czyli twórca Dune'y i Blade Runnera.

Przykro mi, że nie doczekamy się przynajmniej w tej części ani Bonda kobiety, ani Bonda o innym kolorze skóry niż biała, ale widocznie tak jak z amerykańskim prezydentem

Pytanie, co myślisz, czy ma sens dopatrywać się u Bonda tych cech takich bardzo negatywnych, bardzo mrocznych, czy raczej uznajemy, że to jest też troszkę typ, nie wiem, narodowy Brytyjczyka, że ten sarkazm, ironia, dystans to są po prostu cechy narodowe i czy dlatego nas pociąga, że właśnie jest znowu niedostępny, czy nas pociąga to, że robi dzieszy ciekawsze niż my w codziennym życiu.

No więc jeżeli popatrzymy na te koszty, jakie on ponosi tego, też w jaki sposób one są ograne, znaczy moim zdaniem te koszty, gdybyśmy mieli takiego Bonda osadzić w życiu i w rzeczywistości, są absolutnie wypalające i prowadzące do kryzysu funkcjonowania, osobowości, jakości życia postaci, psychopatologii.

Han Solo, Indiana Jones, George Lucas, lata siedemdziesiąte, więc ta męskość na szczęście ewoluowała, stąd też próby poszukiwania, no tutaj oczywiście aktora, który będzie wyrażał jakiś głos swojego pokolenia w tej roli Bonda.

Byłaby ciężka, no bo dajemy się zaprosić właśnie do takiej historii niby osadzonej w świecie, ale jednocześnie trochę z tego pogranicza superbohaterów, kogoś kto poradzi sobie z każdą opresją i myślę, że na zakończenie takiego trudnego dnia chciałabym sobie usiąść, obejrzeć Bonda i pomyśleć sobie, ej, jakby jest wyjście z tej sytuacji, nie?

To jest wspaniały Jack Lowden, prywatnie mąż Saoirse Ronan, który gra takiego anty-Bonda, czyli gra kolesia, który świetnie się zapowiadał, miał przeszłość świetną, miał rodzinę świetną, bo jego dziadek kiedyś był

Chłopak z pewnym takim sprytem i szybkością, ale bez tej bezwzględności, która charytatyzowała Bonda, jest dziś jakimś takim nowym wcieleniem tego ratowacza świata.

Ja dlatego do tego wracam, że właśnie ostatnio strasznie dużo o tym słyszę i zastanawiałam się, czy ty w ogóle jesteś fanką tego pojęcia, czy ono według ciebie coś otwiera, coś tłumaczy, niekoniecznie tylko w kontekście Bonda, ale czy w ogóle nie nadużywamy tego pojęcia, bo też szafujemy nim w kontekście np.

Oby, chociaż jak myślę sobie o tej gloryfikacji tego wszystkiego, co Bond wyprawia i tego uwielbienia i tego, że chcemy wierzyć, że jak nam się już ta drabina różnych obowiązków piętrzy i boimy się, że zaraz z niej spadniemy, a jednak mamy ten przykład Bonda, który zawsze tam wyjdzie z tego obronną ręką, to nie wiem, czy to działa na nas adaptacyjnie na zasadzie wyhamuj, bo zaraz po prostu spadniesz i będzie bolało, no bo Bond spada na cztery łapy.

A my jednak Bondami nie jesteśmy.

No to czekamy w takim razie na tego Bonda na kozetce, bo też takie motywy się pojawiają.

Ostatnie odcinki