Mentionsy
James Bond
W kolejnym odcinku podcastu „Popkultura u psychologa” psycholożka Joanna Gutral i dziennikarka Anna Konieczyńska sprawdzają, czy James Bond i jemu podobni bohaterowie: Indiana Jones i Han Solo (tę trójkę magazyn filmowy „Empire” uznał zresztą za najbardziej kultowe postaci w historii kina) zaliczają się do kategorii narcyzów, psychopatów i toksyków. Czy nadużywamy tych pojęć? Czy niezniszczalni bohaterowie czegoś nas uczą? Czy agenci z ekranu cierpią na wypalenie zawodowe?
Podcastu „Popkultura u psychologa” możesz posłuchać na platformach Spotify, Apple Podcasts oraz YouTube.
Szukaj w treści odcinka
James Bond, Han Solo, Indiana Jones.
W tej kolejności pewnie o Bondzie będzie najwięcej, no bo ta postać jest nie dość, że chyba najbardziej ikoniczna, to jednak zbudowana z bardzo wielu całości i też mogliśmy w toku 50 lat kolejnych części
Moment też jest nieprzypadkowy, bo tak jak zawsze staramy się troszkę zahaczyć w aktualności, a ogłoszono, że nowego Bonda zrealizuje Denis Villeneuve, czyli twórca Dune'y i Blade Runnera.
Ten wyścig o fotel bondowski, nazwijmy to o tą
Przykro mi, że nie doczekamy się przynajmniej w tej części ani Bonda kobiety, ani Bonda o innym kolorze skóry niż biała, ale widocznie tak jak z amerykańskim prezydentem
Totalny Bond.
Ale tak, Bond 62, Dr. Noe, Sean Connery, a wcześniej powieści Jana Fleminga.
No i w tą trójkę domyka James Bond.
I jak zaczęłam sobie myśleć o tym Bondzie przede wszystkim, no to pomyślałam, że wciąż nas uwodzi taki trochę bad boy, taki trochę samotnik, taki trochę outsider.
No i Bond jak najbardziej nam tutaj pasuje, no bo tak, psychopatyczny jak najbardziej, ponieważ w dziwny sposób rozumie moralność, trochę nie rozróżnia dobra i zła.
Makiawelizm, no bo oczywiście manipuluje i wrogami, i przyjaciółmi, no i oczywiście kobietami, co znowu jest jednym z powodów, dla których Bond musi przejść pewien rebranding, żeby dostosować się do nowych czasów.
Pytanie, co myślisz, czy ma sens dopatrywać się u Bonda tych cech takich bardzo negatywnych, bardzo mrocznych, czy raczej uznajemy, że to jest też troszkę typ, nie wiem, narodowy Brytyjczyka, że ten sarkazm, ironia, dystans to są po prostu cechy narodowe i czy dlatego nas pociąga, że właśnie jest znowu niedostępny, czy nas pociąga to, że robi dzieszy ciekawsze niż my w codziennym życiu.
Jeżeli Bond, to tylko w wydaniu Daniela Craiga, ale myślę sobie, że to co nas może w takiej postaci pociągać, poza Mroczną Triadą, bo o tym myślę, że za chwilę, to przede wszystkim to, że jest to taka osoba, która wydaje się, że nie ma dla niej rzeczy niemożliwych i wyjdzie z absolutnie każdej opresji.
Teraz, czy istnieje możliwość realizacji takich zadań, jakie realizuje, nieważne czy Indiana Jones czy James Bond, bez elementów Mrocznej Triady?
Człowiek ma bardzo wiele różnych zakamarków i w momencie, w którym, no właśnie, Bond realizuje misje, które są dobre i szlachetne gdzieś tam na końcu tej historii, ale jednak w międzyczasie podejmuje szereg, tak jak powiedziałaś, ryzykownych i nie zawsze prostych z punktu widzenia moralności decyzji.
No więc powiedziałaś, że James Bond musi przejść rebranding.
On stworzył nam pewien wizerunek, na który przeciwstawiły się ruchy feministyczne kobiece, no i w tym momencie James Bond nie będzie mógł funkcjonować jako James Bond, dopóki tej postawy nie zmieni, bo ona już po prostu nie opisuje rzeczywistości świata, nawet w naszych fantazjach.
No więc jeżeli popatrzymy na te koszty, jakie on ponosi tego, też w jaki sposób one są ograne, znaczy moim zdaniem te koszty, gdybyśmy mieli takiego Bonda osadzić w życiu i w rzeczywistości, są absolutnie wypalające i prowadzące do kryzysu funkcjonowania, osobowości, jakości życia postaci, psychopatologii.
Bardzo chciałabym wierzyć, że jeżeli się uprę, to mogę być takim Jamesem Bondem w swojej branży.
Natomiast właśnie to ma do siebie ta postać fikcyjna, że my nie wiemy, co się dzieje z Bondem po zakończeniu misji.
Jakby założyć, że Bond istnieje, no to ja myślę, że on by tam potrzebował naprawdę solidnych oddziaływań z pogranicza medycyny, psychoterapii, psychiatrii, żeby doprowadzić się do porządku na kolejną misję.
Były takie momenty, kiedy Bond myślał o emeryturze albo kiedy właśnie myślał o jakiejś relaksacji czy terapii.
Fajne było to, co powiedziałeś a propos tej niezniszczalności, no bo też jest tak, że James Bond, Han Solo czy Indiana Jones nie są superbohaterami, to jakby ich czyni wyjątkowymi, no bo jeżeli mamy całe kino
Bond to są, no to jest dosłownie kilkadziesiąt, sześćdziesiąt, siedemdziesiąt lat temu.
Han Solo, Indiana Jones, George Lucas, lata siedemdziesiąte, więc ta męskość na szczęście ewoluowała, stąd też próby poszukiwania, no tutaj oczywiście aktora, który będzie wyrażał jakiś głos swojego pokolenia w tej roli Bonda.
Myślę, że ten nowy Bond będzie miał jeszcze więcej rozkmin na temat tego, dlaczego w ogóle jest Bondem.
No ale myślę, że też nie bez powodu James Bond czy Indiana Jones czy Han Solo.
Bo tak jak powiedziałyśmy sobie o tym, że ten Bond jest pokazany w jakichś urywkach i nikt nie pokazuje jego retreatu pomiędzy tymi misjami,
Tak samo jak w Bondzie jest bardzo celebrowana ta postać tego Q, prawda, który daje Bondowi te sprzęty, więc jakby takie zaufanie też do tego, że te gadżety nam coś dadzą.
Byłaby ciężka, no bo dajemy się zaprosić właśnie do takiej historii niby osadzonej w świecie, ale jednocześnie trochę z tego pogranicza superbohaterów, kogoś kto poradzi sobie z każdą opresją i myślę, że na zakończenie takiego trudnego dnia chciałabym sobie usiąść, obejrzeć Bonda i pomyśleć sobie, ej, jakby jest wyjście z tej sytuacji, nie?
To nie jest tak, że oni działają sami, oni mają charakter samotników, ale przecież czy to jest jeden Ethan Hunt, który ma całą załogę, czy to jest Bond, który ma Q, który ma...
Trener przygotowania motorycznego i cały zespół, no ale jednocześnie jakby chwała pomimo tego, że po zwycięskich turniejach dziękują swoim zespołom, to jednak postrzegamy tego konkretnego bohatera, który faktycznie performuje na tej arenie sportowej rywalizacji tak samo jak Bond.
Wykonuje te wszystkie misje i to on koniec końców zbiera te laury, co ponownie może nam dawać to mylne wrażenie, że my jakoś bez ludzi jako ten James Bond po prostu będziemy przecinakiem szli przez wszystkie życiowe przeciwności, no a jednak nie da się.
Leia, no to i tak jakby ten główny bohater, nasz Bond, nasz Han Solo, nasz Indiana Jones uważa, że zasługi powinny być przypisywane przede wszystkim jemu.
No to koniecznie musisz zobaczyć, bo to jest James Bond Arebur.
To jest wspaniały Jack Lowden, prywatnie mąż Saoirse Ronan, który gra takiego anty-Bonda, czyli gra kolesia, który świetnie się zapowiadał, miał przeszłość świetną, miał rodzinę świetną, bo jego dziadek kiedyś był
Chłopak z pewnym takim sprytem i szybkością, ale bez tej bezwzględności, która charytatyzowała Bonda, jest dziś jakimś takim nowym wcieleniem tego ratowacza świata.
No bo od tego też zaczęłyśmy, że Bond po prostu zawsze wie, co zrobić, bo kieruje go jakiś wewnętrzny imperatyw.
Ja dlatego do tego wracam, że właśnie ostatnio strasznie dużo o tym słyszę i zastanawiałam się, czy ty w ogóle jesteś fanką tego pojęcia, czy ono według ciebie coś otwiera, coś tłumaczy, niekoniecznie tylko w kontekście Bonda, ale czy w ogóle nie nadużywamy tego pojęcia, bo też szafujemy nim w kontekście np.
A ten drugi rys, ta druga odsłona Bondów i innych, czyli właśnie taka pewna anhedonia, wycofanie, ta acedia, jakby jak zrównoważyć czy jak rozróżnić
Wiesz co, jak tutaj jechałam, to sobie myślałam o tym, czy Bond nie miał wypalenia zawodowego.
No i to jest taka smutna alegoria braku regulacji napięcia, to znaczy ten Bond żyje w takim silnym napięciu, bo cokolwiek my sobie o jego narcyzmie czy psychopatii nie myślimy, to praca, którą wykonuje jest niezwykle stresogenna, podobnie Indiana Jones.
Ale nawet jeżeli wykonujemy jakiś rodzaj pracy, czy nasze życie przynosi nam takie wyzwania ekstremalne, to bez tej regulacji napięcia, czyli tego elementu, który, miejmy nadzieję, wydarza się w Bondzie, kiedy my nie widzimy go na ekranie, pewnego skorzystania z aktywności fizycznej, snu, odżywiania, wsparcia społecznego,
Więc ja bym z chęcią zobaczyła taki, wiesz, James Bond making of za kulisami, co on robi, kiedy nie widać go na ekranie.
Oby, chociaż jak myślę sobie o tej gloryfikacji tego wszystkiego, co Bond wyprawia i tego uwielbienia i tego, że chcemy wierzyć, że jak nam się już ta drabina różnych obowiązków piętrzy i boimy się, że zaraz z niej spadniemy, a jednak mamy ten przykład Bonda, który zawsze tam wyjdzie z tego obronną ręką, to nie wiem, czy to działa na nas adaptacyjnie na zasadzie wyhamuj, bo zaraz po prostu spadniesz i będzie bolało, no bo Bond spada na cztery łapy.
A my jednak Bondami nie jesteśmy.
No to czekamy w takim razie na tego Bonda na kozetce, bo też takie motywy się pojawiają.
Ostatnie odcinki
-
Relacja z samym sobą
12.02.2026 05:00
-
Relacje w pracy
29.01.2026 05:00
-
Ojcowie i daddy issues
15.01.2026 05:00
-
My i nasze matki
01.01.2026 05:00
-
Kobieca i męska przyjaźń
18.12.2025 05:00
-
Paczka przyjaciół
04.12.2025 05:00
-
Od wrogości do miłości
20.11.2025 05:00
-
Od przyjaźni do miłości
06.11.2025 05:00
-
Joanna Gutral. Nie każdy potrzebuje terapii - O...
02.11.2025 05:00
-
Franz Podolsky z „Breslau”
25.09.2025 04:00