Mentionsy
O Galerii Rusz (i jej dostojnym jubileuszu)
Zapraszamy na pierwszy odcinek PF w siódmym roku naszej działalności, bo oto stuknęło nam sześciolecie. Ale to nic wobec dostojnego jubileuszu 25-lecia działalności naszych Rozmówców: Joanny Górskiej i Rafała Góralskiego z Galerii Rusz - inicjatywy artystycznej, która przez ostatnie dwadzieścia pięć lat na stałe wrosła w tkankę naszego miasta.
Gawęzimy o tym, jak eksponuje się sztukę w sferze publicznej, jakie taka sztuka wywołuje reakcje i z jakimi wiąże się wyzwaniami. Przyjrzymy się też jak zmieniała się działalność Galerii Rusz przez bez mała trzy dekady.
Po raz kolejny próbujemy do mikrofonu opowiedzieć o sztukach wizualnych, ale warto podkreślić, że nasi Goście mają korzenie nie tylko artystyczne, ale także socjologiczne i bardzo chętnie sięgają po kontekst psychologiczny czy filozoficzny, a ich przekaz dotyka ważnych zagadnień egzystencjalnych. Głęboko wierzymy, że przekaz Galerii Rusz jest głęboko humanistyczny, w pierwotnym filozoficznym sensie, który nadali mu wielcy humaniści: Giovanni Pico della Mirandola, Erazm z Rotterdamu czy Michel de Montaigne.
Ilustracja odcinka autorstwa naszych Gości.
Zachęcamy do wsparcia naszej pracy i możliwości rozwoju na platformie Patronite:
https://patronite.pl/pogawednik.filozoficzny
Szukaj w treści odcinka
Witamy w Pogawędniku Filozoficznym przy mikrofonie Marciny Zdremka.
Dzisiaj zrobimy rzecz po raz kolejny karkołomną, bo po raz kolejny, nie wiem, jakoś nie możemy się nauczyć, żeby przestać to robić może.
W takim medium jak podcast chcemy mówić o sztukach wizualnych, więc będziemy mówić co widzimy albo co moi goście chcą pokazać.
Mam dzisiaj gości bardzo ważnych i specjalnych i jubileuszowo utytułowanych, tak bym powiedział, bowiem naszymi rozmówcami są dzisiaj pani Joanna Górska i pan Rafał Góralski z Galerii Rusz.
Pogawędnik Filozoficzny.
Podcast prowadzą Marcin Zdrenka, Adam Grzymiński.
Pamiętają was z samych początków.
Wasze pierwsze billboardy pojawiały się na ulicy Chomińskiej.
Teraz w całe szczęście po sąsiedzku, tutaj na miejscu, gdzie nagrywamy naszej harmoniki Instytutu Filozofii, mamy kolejny wasz billboard.
Ale opowiedzcie naszym słuchaczom, którzy mogą nie wiedzieć, czym jest Galeria Rusz.
Galeria Rusz to miejsce pokazywania prac, to właśnie ulica, tam gdzie jesteśmy na co dzień i to właśnie była taka nasza idea już w czasie studiów, że chcieliśmy pokazywać te prace tam, gdzie są ludzie, czyli świadomie zrezygnowaliśmy z galerii i z takiego zamknięcia sztuki na rzecz kontaktu z ludźmi, na rzecz właśnie chwili zatrzymania,
Także takie były początki i to dla nas to jest właśnie bliski kontakt z odbiorcami.
Trzeba przypomnieć sobie to, że po prostu byliśmy biedni.
Biedni byliśmy jako społeczeństwo.
Jeszcze w latach osiemdziesiątych, dobrze pamiętam, wielu z nas, nasze pokolenie, zbierało na przykład reklamówki ze sklepów albo prospekty, takie rzeczy, które... Pudełka zapałek albo puszki.
No i oczywiście to było tak, że podobnie było z billboardami, które były też polską produkcją i dopiero za jakiś czas weszły korporacje, czyli jakby świat się stał taki jak teraz znamy,
Gdzie te korporacje później powykupowały te polskie firmy, które posiadały billboardy, a kiedyś to było po prostu no taki żywioł, chaotyczny, pszaśny, ale nasz żywioł.
No my zaczęliśmy wykorzystywać te billboardy, żeby powiedzieć po prostu, no halo, są jeszcze ludzie, a nie tylko najważniejsze są tylko te reklamy.
Okej, no fajnie być bardziej bogatym, bo dobrze być bardziej bogatym niż tylko biednym, ale jeszcze inne rzeczy są ważne i nie powinniśmy o nich zapominać.
I dlatego przyjęliśmy te billboardy do pokazywania.
No razem tworzymy właśnie tą grupę artystyczną albo duet, można powiedzieć, razem się uzupełniając, tak, no bo to jakby nasza sztuka jest mocno zanurzona w filozofii, psychologii, socjologii, także to wszystkie te obszary są w niej, także blisko nam właśnie do takich właśnie sytuacji z pogranicza.
Bo przepraszam, Ministerstwo lubi to, że obszar nauk artystycznych i obszar nauk społecznych się spotkał w waszych postaciach.
No bo przepraszam, muszę to powiedzieć, wiem, bo Monika, która was też serdecznie pozdrawia.
Jak to się stało, że artystka spotyka socjologa i nagle okazuje się, że to daje niesamowitą nową energię?
Niedosłownie w tym budynku, ale powstał to Kino Niebieski Kocyk, zainicjowane było przez studentów socjologii, którzy... Socjologia była w innym budynku, no ale tutaj teraz między innymi aktualny dziekan uczestniczył w tych działaniach tego Niebieskiego Kocyka i to była taka...
No też taka trochę podobna do Galerii Rusz, w tym sensie podobne, że po prostu grupa studentów się spotkała i chciała oglądać po prostu fajne filmy.
I nie zapominajmy o tym, że znowu jest tak, że to jest ten przaśny czas, gdzie bardzo mało można zobaczyć czegoś fajnego w kinie.
Ja z moją koleżanką Asią Śnieżko byliśmy tymi głównymi motorami, ale wiele osób, bardzo dużo między innymi z socjologii, powiedzmy z filozofii, bo Krzysiek Gabryszewski, który studiował na dwóch kierunkach, na socjologii i filozofii i wiele innych osób.
No i powstało to i udało się to zrobić.
No i tam Asia się pojawiła, po prostu zaczęła, z jednej strony zainicjowała takie pokazy, przeglądy, no bo to oczywiście było takie myślenie, że też robimy przeglądy filmów.
No i tak się poznaliśmy, no i to to na tej bazie się narodziło, czyli też to jest taka historia toruńska, no stąd się to wzięło.
Potrzeba pewnej skali miasta, żeby ścieżki się częściej przecinały, żeby nie było za dużo, czy przeciwnie.
Musi to być jakiś, jak to się mówi czasami, duch miejsca, ingenius locii, gdzie artystom, wydziałowi sztuk pięknych, wydziałowi humanitycznemu, jak się wtedy nazywał, nauk społecznych dzisiaj,
Jest po prostu po drodze, no bo są blisko siebie.
Niedawno rozmawialiśmy właśnie a propos miejsca z profesją lewicką, bo od jakiegoś czasu współpracujemy z psychologią i ona właśnie opowiadała o czymś takim, bo ona się przeprowadziła z Warszawy.
No i tam rozmawialiśmy właśnie o tym, warszawskość kontra, powiedzmy, dużo mniejsze miasto jak Toruń, no to zawsze my Torunianie mamy kompleksy tych dużych ośrodków, no bo to tam co się dzieje, a u nas co tam się dzieje.
I ona powiedziała, że to jest ten paradoks, że się przeprowadziła tutaj.
I ona też, coś ciekawe, że ona też się zajmuje właśnie bezpośrednio tą psychologią miejsca, to jest jej jakby obszar badawczy.
I to pokazuje chyba też to, że takie mniejsze ośrodki mogą mieć większy potencjał taki sensotwórczy, zbijania tych osób, bo jednak też ta przestrzeń jest mniejsza, wszystko jest bliżej, wolniej się chodzi, bo przecież tak ci badacze pokazują, że im większe miasto, tym szybko ci ludzie chodzą.
Mniejsze miasto sprzyja chyba właśnie tej gęstości kontaktów i tej wymianie i napotykaniu ludzi, gdzie właściwie się gdzieś idzie i się ciągle spotyka znajomych.
Wolniej się chodzi, więc jest więcej czasu, żeby potknąć się o billboard i zwrócić na niego uwagę.
Pewnie inaczej się działo pod koniec lat 90., a inaczej walczy się o uwagę dzisiaj.
Co spowodowało, że to właśnie billboard stał się formą waszego głównego przekazu?
No myślę, że jest właśnie to, że jest duży na tyle, że jest widoczny, że ma właśnie te 12 metrów kwadratowych powierzchni.
No i też chyba ważna jest ta zmienność, w sensie takim, że my staramy się pokazywać co miesiąc.
Ponieważ te billboardy są papierowe, to my czekamy na przykład, żeby w ogóle... Żeby odmarzły.
Żeby odmarzły, żeby można było przykleić, więc to nie zawsze się udaje wstrzelić dokładnie w miesiąc, ale w każdym razie zmienność, czyli często pokazujemy pracę i możemy...
Po prostu jest to w tej ciągłości jakby tej codzienności, zmienności życia i to jest fajne.
Takie zanurzone właśnie też w codzienności, w tym takim ludzkim doświadczeniu ciągłego, dzień po dniu, na przykład chodzenia do pracy taką a taką drogą i mijania go.
Także właśnie nam zależało też na tym kontakcie z ludźmi, to co mówiłam, i na takim byciu obecnym w codzienności, w tym życiu ludzi dzień po dniu.
Także to taka chwila medytacji, chwila zatrzymania po drodze, to nam bardzo odpowiadało i billboard jak najbardziej uznaliśmy, że jest dobrym nośnikiem.
On powoduje, że nie prześwietluje to spod spodu.
I dlatego na przykład billboardy, które są zaklejane, na przykład często, jak widać, niewyklejone, czyli niesprzedane po prostu te powierzchnie.
Odpowiednio w jedną stronę i czasami jest tak, mieliśmy takie sytuacje, że na przykład drukowaliśmy w drukalni, która słabo była zorientowana w tym temacie, bo on się rozciąga tylko w jedną stronę.
I jak oni wydrukowali ten papier, włożyli tak, jak im się zdarzyło, że tak powiem, to na przykład on zamiast rozciągnąć się w prawo, bo powinien normalnie rozciągnąć się w prawo, to się on rozciągał od góry do dołu.
Ważnym elementem, od tego w ogóle zaczynacie w jednym ze swoich wywiadów wypowiedź, komunikacyjnym, bo ciągle mówimy o sztukach wizualnych, a więc obiadamy co widzimy, co moglibyśmy zobaczyć.
Więcej nie możemy zrobić w naszym medium, tylko możemy o tym opowiadać, ale osobom, które nie znają waszych prac, trzeba powiedzieć, że tekst i komunikat nie tylko graficzny jest bardzo istotnym elementem przekazu.
Nie tylko obrazka może być kłopotliwe.
Czy to ma też związek z tym, że w taki też sposób do nas mówią billboardy komercyjne?
Chociaż zawsze słowo nam było bliskie, to było naturalne, nawet się nie zastanawialiśmy, czy tak to zrobić, czy inaczej, tylko to było jakieś takie w nas po prostu i wtedy jak była możliwość pokazania tych pierwszych prac, no to od razu właściwie był użyty i napis i ta forma
Pogawędnik Filozoficzny
Działa też obraz, ale właśnie nam zależy też na tym takim pierwszym jakimś impulsie, pierwszej emocji u widza i myślę, że to połączenie właśnie tego hasła i obrazu to jest coś, co dla nas jest charakterystyczne i że to bardzo dobrze działa.
To, że musieliście się uczyć nowej techniki, to, że te bryty rozciągają się w określony sposób, nawiązać kontakt z drukarniami, które też musiały uczyć się pewnej techniki albo
Musiały to być trudne początki, ale jaki był początkowy odbiór?
Także jak najbardziej są wymagane różne pozwolenia.
Wydział Nieruchomości, Gospodarki Nieruchomościami, Konserwator Miejski, Zieleń Miejska.
A właśnie powiedziałeś festiwal, to jest bardzo ważna sprawa.
Wspomnijmy, że oprócz tego, że macie swoją stałą działalność od ćwierć wieku, to jeszcze jesteście autorami świetnego pomysłu festiwalu Art Move.
Festiwal to z kolei jest nasza taka inicjatywa, wyniknęła z naszej potrzeby pokazywania również pras innych artystów w przestrzeni miasta, ponieważ wydało nam się to, że to będzie fajne właśnie, że możemy ich zaprosić, może mogą przyjechać do Torunia, być tutaj z publicznością, z nami i to już Artmuse też już działa bardzo od 2008 roku, także też już niedługo będzie 20 lat.
Także to jest taka platforma wymiany myśli, wymiany doświadczeń i pokazywania prac w przestrzeni miasta przez miesiąc na większej ilości nośników.
Po prostu pokazujemy nasze prace cały rok na naszych billboardach, a tutaj wchodzimy w kontakt z tymi artystami.
Niejako też ich namawiamy do wykorzystywania tej idei i podchwytywania jej na zasadzie takiej, żeby spróbowali, bo część z nich nigdy nie robiła na billboardach, część jest z bardzo młodymi artystami.
Dajemy im też szansę kontaktu po prostu z widzem.
No a z drugiej strony też chodzi nam o to, żeby artyści przemyśleli pewne komunikaty, no i starali się dać tym odbiorcom coś sensownego, żeby oni z kolei mogli sobie pomyśleć o jakichś takich ważnych rzeczach.
W jednym z wywiadów powiedziałeś, zapytany o reakcje, że one są generalnie pozytywne, jeśli nie entuzjastyczne.
W jaki sposób dowiadujecie się o tym, jak one funkcjonują, te billboardy?
Może powiem tylko, że jak to się zmieniło od tych lat dziewięćdziesiątych, wtedy jeszcze technika była inna.
Technika była zbyt droga, żeby te billboardy drukować, więc my jako młodzi artyści te billboardy malowaliśmy bezpośrednio na billboardzie najpierw.
A potem malując je na papierach w pracowni i naklejając na billboard.
Najpierw były malowane bezpośrednio po prostu.
Już na wyklejonym billboardzie pracowaliście po prostu na ulicy.
To po prostu my staliśmy na drabinie i tamte ilość godzin malowaliśmy.
Nie sprzyja temperatura, no to sobie trochę ułatwiliśmy i wtedy malowaliśmy po prostu te części, te poszczególne jakby płaszczyzny w domu i potem naklejaliśmy je tak jak teraz nakleja się na drukowane papiery, no to my namalowane farbami naklejaliśmy na billboard.
Jako, że dużo czasu spędzaliśmy tam fizycznie, to wtedy ludzie nas zaczepiali i do nas mówili bezpośrednio.
Takie pytania były podstawowe, bo ludzie nie znali tego.
No a potem wszystko się przeniosło do internetu.
Jest żywa, bardzo jest żywa właśnie na mediach społecznościowych.
Ale jeszcze powiem o fasie pośredniej tej komunikacji, bo my przez długi czas zostawialiśmy numer telefonu na billboardzie.
Swoją drogą śmieszne to było, bo pamiętam pierwszy nasz telefon komórkowy, który też nam służył do komunikacji z widzami, że my nigdy nie dzwoniliśmy przez ten telefon komórkowy, bo było za drogo i schodziliśmy na dół pod kamienicę do
O Pogawędnik Filozoficznym.
Właśnie jak to się zmienia też no już pod względem jakby tych środków komunikacji technicznych teraz jak to wygląda.
Ale to jest a propos jeszcze jeszcze inne zabawne sytuacje, bo mówimy oczywiście o mediach społecznościowych, ale...
I ona jest bardzo popularna wśród mieszkańców.
Bardzo to jest interesujące, że macie możliwość w ogóle takiego bezpośredniego...
Nie wiemy tak naprawdę, bo niestety nie ma tam kamery bezpośrednio na billboardzie.
Zgłosiliśmy to na policję, nie udało się znaleźć świadków, więc nie wiadomo jak to w rzeczywistości wyglądało.
Postaci zniszczeń weekendowych, poprzewracanych śmietników rozwalonych.
Więc jeśli chodzi o ten aspekt, dlatego przypuszczamy tak, że po prostu ten billboard akurat, który pokazywaliśmy, nie był kontrowersyjny.
Bo oczywiście różne treści na tych billboardach się znajdują, bo staramy się o różnych rzeczach opowiadać.
Najgorszym chyba takim przypadkiem było to, jak śledztwo prokuratorskie się toczyło w sprawie naszego billboardu, bo jeden z mieszkańców się poczuł, nie wiem, obrażony, nieobrażony, dotknięty, bo powiem najpierw jaki to był billboard.
Mianowicie to pokazywaliśmy taki billboard z hasłem... Jakie to szczęście dla rządzących, że ludzie nie myślą.
Pod spodem Adolf Hitler.
No bo chodziło nam o to, dają kwiaty, a pod tymi kwiatami są czaszki w sensu stricte, czyli śmierć.
No to tak jedno z takich platform prawicowych oskarżyło nas właśnie o to, to zawsze to jest charakterystyczny sposób, no że to pokazują Hitlera na billboardach, a czemu nie pokazują Stalina, bo to jest lewacy coś tam, coś tam wiadomo, a bo Stalina nie, ale tylko Hitlera, czyli no wychwalają Hitlera, no w skrócie reklamują Hitlera na billboardach.
Ale najzabawniejsze było to, bo tam czytałem też komentarze tych użytkowników akurat tego portalu prawicowego, no to z kolei mówili, że nie, dobrze, pokazują to, pokazują całą prawdę o rządzący, akurat rządziło wtedy PO, że to trochę się wam udało.
Tak, i to widzieli plus ci, no więc to różny był sposób.
Że jednak to nie jest to przekroczenie, że to... No to to było taka najbardziej radykalne, ale tam mieliśmy jeszcze trochę takich przykrych sytuacji, trochę podobnych.
Kiedyś taką pracę mieliśmy też, w Warszawie pokazywaliśmy.
Też to praca była o populizmie.
No i też telewizję powiadomił w Warszawie, bo telewizja taka lokalna, miejska jakaś też do nas dzwoniła w tej sprawie, więc to jednak jak jest Hitler, to zawsze jest skandal w sensie takim.
No to bardzo, bardzo ciekawe, ale to chyba też dobrze wiedzieć, że rezonuje to, co robicie w taki sposób, bo bardzo dla was też zaskakujący, rozumiem, tak?
Nie tak dawno rozmawialiśmy z pisarzem i filozofem, jednocześnie Witem Szostakiem i on w tej naszej rozmowie powiedział, że
To znaczy, to była bardzo ciekawa myśl, bardzo mi się spodobała, mówiąca o tym, że czasami artyści, pisarze, nie wiem, twórcy strzelają, Pan Bóg kulę nosi i nagle dowiadują się dopiero w pewnej recepcji, że może przekazują pewne treści, o których sami się nie spodziewali w tym dziele zaszyć.
No nie wiem właściwie, czy coś nas tak zaskoczyło, że my dosyć dużo dyskutujemy o tym, co robimy i staramy się dogłębnie tak to przemyśleć i zanalizować też pod różnym kątem.
To też właśnie pokazuje taki subiektywny odbiór, no to wiadomo, to jest ludzka rzecz.
I właśnie to pamiętam panią, która była bardzo zbulwersowana, że coś takiego nie powinno być pokazywane i właśnie odnosiła to do swojego życia, że jakby uważała, jakbyśmy my atakowali ją osobiście.
Także myślę, że to... Albo też pamiętam taką pracę pod tytułem
Poszczegóły wysoko wyspecjalizowanych, duchowych analfabetów.
I tutaj też właśnie, pamiętam, że zdrukowywaliśmy z jakichś właśnie, skądś już nie wiem, z Facebooka tą wypowiedź mężczyzny, który napisał właśnie parę stron.
Też właśnie, że czuł się bardzo zaatakowany jako pracownik korporacji, że został zaatakowany, że on nie ma czasu się zajmować właśnie życiem duchowym i my atakujemy jego i podobnych mu ludzi.
Także to właśnie tak sobie pozwalamy na taką krytykę.
Chyba to po prostu, no ten kontekst, powiedzmy, II wojny światowej i tych okrucieństw chyba mocno jest też rezonująco, bo mieliśmy też taką pracę.
No i różnie zadziwiające dla nas to było, jak to się później pojawiało parę lat jeszcze w różnych kontekstach.
Na przykład pojawiało się na takim portalu językowym, takim znanym mocno, z jednym profesorem.
No i na przykład pojawiło się w kontekście pierwszego dnia wakacji.
Słaba reklama firmy, która pomyliła znaczenia.
Że na koncentrację, że jakby pomyliły te znaczenia i że na koncentrację i na pewno, no i w związku z tym
No taki, no pokazany jako przykład... Nieudolności językowej.
Jakby jest wyjęte z tego kontekstu, w jakim normalnie my działamy i działamy w Toruniu, gdzie duża część osób wie po prostu, co to jest, no ale w Polsce nie wie, że można tak wykorzystywać billboard, no i oni to traktują jako reklamę.
No i to był świetny umarł, że jakieś głupie firemki wymyślają takie głupoty i to takie głupoty wychodzą.
A powiedzcie mi jeszcze, bo tak, spotykamy się także dzisiaj, także z powodu nie tylko waszego jubileuszu, ale także i z okazji tego, że ukazał się piękny album.
Dobrze, to się wytnie, ale powiedzmy coś o samym albumie, bo to jest taki materialny ślad także tego, no bo sami mówiliście, że wasza sztuka jest efemeryczna.
Nie zawsze to się udaje, między innymi dlatego, że są takie warunki pogodowe jak teraz, gdzie po prostu nie da się technicznie tego zrobić.
Dwa billboardy i na dwóch różnych billboardach pokazujemy co innego.
Jeszcze trzeba powiedzieć to, że od jakiegoś tam, nie wiem, dziesięciu lat chyba bodajże, pokazujemy w Warszawie na trzech różnych billboardach tą samą pracę, to znaczy nie tą samą w Totruniu, tylko oddzielną, tylko że ona jest powielona w trzech różnych plakatach w Warszawie, tylko tam jest inaczej.
Ponieważ nam pomaga firma AMS, to my jakby wykorzystujemy te ich wolne, niesprzedane billboardy.
W związku z tym te billboardy się pokazują w różnych miejscach, nie tak jak u nas.
I to jest inny wtedy sposób też odbioru, bo bardziej zaskakujące.
Miła niespodzianka, może być dla tych, którzy po prostu nie wiedzą, trochę nie wiedzą, jak to ugryźć.
Potraficie ocenić, ile ich było?
Dokładnie tego nie zliczaliśmy, ale tak jak na lata i ileś prac właśnie powstających co roku i na jakieś specjalne okazje też jeszcze, to około 900 przez te 25 lat.
I to wystarcza wam ciągle pomysłów?
Czy macie poczucie, nie chcę powiedzieć wypalenia, ale takiego zużycia przekazu?
Czy rzeczywistość jest tak złożona i tak zaskakująca i tak dojmująca, że nie ma szans na to, żeby wam zabrakło pomysłów?
I to właśnie to, że to cały czas jest takie powtarzalne, że w tym samym miejscu ta praca się nowa pojawia, to dla nas też jest duża wartość.
To jest super też dla nas, że to nam udało się tak długo pokazywać te prace.
Odbiorcy cały czas to oglądają, bo mamy też właśnie jak nieraz organizowaliśmy takie jakieś spotkania z nami na rocznicowe jakieś takie właśnie na piętnastolecie czy dwudziestolecie, to właśnie przychodziły nieraz młode osoby w wieku
Także to jest super dla nas, takie wzruszające, że po prostu pokolenie całe wyrosło na tych billboardach.
Wiemy dobrze, jak finansowana jest działalność artystyczna w Polsce.
Podobnie jak nauka.
Na pewno to nie jest działalność komercyjna, ale to na pewno jest działalność kosztowna, w tym sensie kosztowna i to jest właśnie też, no oczywiście masz rację całkowicie, no nasz kraj jest powiedzmy w cudzysłowie dziwnym krajem, bo nie dba o ten motor rozwojowy, no bo edukacja również na tym poziomie wyższym, uniwersyteckim.
Jak przypuszczam też, tak pokazują zresztą badania, sztuka jako ten element rozwijający wyobraźnię, całość się kumuluje w ten motor rozwojowy.
Jak chcemy być krajem, który się rozwija, to powinniśmy w to inwestować.
My jesteśmy organizacją pozarządową nie z wyboru, bo nie czujemy się pozarządowcami, ale z praktyki, bo musieliśmy w pewnym momencie chcieć dalej, w sumie na jakiejś tam początkowej fazie rozwoju, chcieć dalej to rozwijać.
Musieliśmy stać się organizacją pozarządową, czyli funkcjonujemy jak normalnie organizacje pozarządowe, czyli
Pogawędnik Filozoficzny.
Pogawędnik Filozoficzny.
Duże osiągnięcie w Polsce, myślę.
To powiedzcie, czego mam życzyć na kolejne 25 lat?
Myślę, że nowych pomysłów, dobrych prac, kontaktów z widzami.
biorą udział u nas w festiwalu, pierwszy raz pokazują na billboardach i się dziwią, że od tylu lat my to robimy, w cudzysłowie, to samo.
No w ogóle nie mam poczucia tego, że my to robimy to samo.
Kto by pomyślał jakiś czas temu, że wybuchnie pandemia i tego typu rzeczy.
Dziękujemy Ci za wysłuchanie kolejnego odcinka podcastu Pogawędnik Filozoficzny.
Cieszymy się, że jesteś z nami i to niezależnie od tego czy odwiedzasz nas pierwszy raz czy regularnie słuchasz naszych pogawędek.
Jeśli podoba Ci się to, co próbujemy tu robić, wesprzyj nas na patronite.pl.
Odpowiedni link znajdziesz w opisie każdego odcinka.
Stwórzmy razem niezależną przestrzeń do pogawędki o filozofii i jej okolicach.
Ostatnie odcinki
-
O Johnnie Locke’u i religii | PF 172
23.03.2026 03:00
-
ZAPOWIEDŹ - O Johnnie Locke’u i religii | PF 172
16.03.2026 03:00
-
O Galerii Rusz (i jej dostojnym jubileuszu)
02.03.2026 03:00
-
O twierdzy Toruń | PF 170
09.02.2026 03:00
-
ZAPOWIEDŹ - O twierdzy Toruń | PF 170
02.02.2026 03:00
-
ZAPOWIEDŹ - O Galerii Rusz
02.02.2026 03:00
-
O solidarności i nowoczesności | PF 169
19.01.2026 03:00
-
ZAPOWIEDŹ - O solidarności i nowoczesności | PF...
12.01.2026 03:00
-
O pierwszych dniach wojny. Zapiski z charkowski...
29.12.2025 03:00
-
ZAPOWIEDŹ – O pierwszych dniach wojny. Zapiski ...
22.12.2025 03:00