Mentionsy

Podróż bez Paszportu
Podróż bez Paszportu
12.09.2025 15:30

Gruzini o Rosjanach. Sąsiad czy zagrożenie? Dokąd zmierza ten kraj?

🇬🇪 Moim gościem był Krzysztof Brożek, dziennikarz, reportażysta, podróżnik. autor książki w Wydawnictwie Pascal pt. "Gruzja. Zrozumieć krainę, gdzie urodził się Stalin, przenikają się prawosławie i islam, a z głośników lecą przeboje Filipinek".


Link do książki. https://pascal.pl/gruzja--zrozumiec-kraine--gdzie-urodzil-sie-stalin--przenikaja-sie-prawoslawie-i-islam--a-z-glosnikow-leca-przeboje-filipinek,125,2520.htmlZapoznaj się z warunkami oprocentowania wolnych środków w OANDA TMS Brokers: https://go.tms.pl/bezpaszportuUM

Inwestuj w fundusze ETF z OANDA TMS Brokers: https://go.tms.pl/bezpaszportuETF

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 215 wyników dla "z"

Broker oferuje promocyjne oprocentowanie wolnych środków na rachunku, można uzyskać nawet 7% w skali roku.

Obowiązują warunki?

Dowiedz się więcej klikając link w opisie odcinka.

Nie zapomnij wspierać audycji na Patronite i podzielić się nią z innymi.

Zapraszam.

Dzień dobry Państwu, dzień dobry wszystkim słuchaczom.

Bardzo się dzisiaj cieszę.

My dzisiaj rozmawiamy, drodzy Państwo, o Gruzji.

Jesteśmy na Kaukazie, za mną jest Krzysztof Broszek, który poznaje Gruzję, o Gruzji mówi, historyk, filmowiec, reporter.

Ja mam książkę obok Gruzja, czyli zrozumieć krainę, gdzie urodził się Stalin, przenikają się prawosławie i islam, a z głośników lecą przeboje Filipinek.

Wydawnictwo Pascal, kłaniam się, nisko, dzień dobry, Krzysztofie.

Dzień dobry Mateuszu, bardzo się cieszę, że można o Gruzji również porozmawiać, nie tylko będąc w Gruzji, bo tam właściwie cały czas się rozmawia o Polsce.

W Gruzji o Polsce?

Dlaczego?

Gruzini bardzo lubią Polskę, Gruzini ciągle rozmawiają o Polsce, ciągle przypominają kogo znają z Polski, na jakich koncertach byli, choć akurat są to przeważnie koncerty z pokolenia, które...

go ja mniej znam, znam nazwiska, natomiast oni bardzo, bardzo z sentymentem wspominają Polskę z okresu, kiedy jeszcze byliśmy w jednym bloku socjalistycznym, ale potem przeskogi rok 2008, czyli wojna z Rosją, czyli wizyta Lecha Kaczyńskiego i dla nich to są takie dwa tematy, które zawsze

zawsze muszą się pojawić w rozmowie, jeśli się dowiedzą, że jestem, czy ktoś jest Polakiem.

No właśnie z kolei odwróćmy tendencję w Polsce.

O Gruzji mówi się raczej ostatnio przynajmniej w tym kontekście politycznym, geopolitycznym, w innym kontekście, w zupełnie innym kontekście.

Nie wiem, czy pozytywnie.

Może nie pozytywnie, ale ja bym powiedział, że dominuje to, że w ogóle się nie mówi najczęściej.

Gruzja była celem częstych wyjazdów na narty czy takich wypadów typu jak Anglicy trochę do nas wyjeżdżali na imprezy przez ostatnie lata, ale dzisiaj jest troszeczkę strach przed wyjazdem, taki z doniesień, które były jeszcze rok, dwa lata temu.

Natomiast teraz myślę, że jest milczenie, zapomnienie.

Ktoś tam jeszcze na narty pojedzie, ale ostatnio widziałem bardzo mało Polaków w styczniu i lutym tego roku.

Natomiast czy się mówi niepozytywnie?

Rzeczywiście, bo przenikają albo wiadomości, jeszcze sprzed roku się pamięta o zamieszkach, demonstracjach, które nadal trwają, chociaż już w bardzo ograniczonym zakresie.

Albo się mówi o negatywnych zachowaniach Gruzinów w Polsce z kolei.

grupy przestępcze, czy pojedyncze osoby, które dokonują przestępstw, czy to będąc kierowcami w sieciach tych podobnych ataków karskich, czy pracując gdzieś, no rzeczywiście częściej się pojawia w sposób negatywny, ale najczęściej po prostu chyba się o tym kraju troszeczkę już zapomina.

Po takim wybuchu kilkuletnim, takim szczycie, kiedy była bardzo popularna.

Nie wiem, czy to ma wpływ też na same relacje pomiędzy ludźmi, między Gruzinami i Polakami, którzy wzajemnie odwiedzamy się, podróżujemy.

Jak wspomniałeś, sympatie pomiędzy narodami są i myślę, że nadal trwa, ale no właśnie, to czasami polityka wkrada się w kwestie społeczne, dotyka nas, no i cóż, jak to polityka potrafi dzielić w przypadku Polski i Gruzinów?

W szczególności teraz, jeżeli mówi się tyle o jakimś innym kierunku, który obrała Gruzja geopolitycznie.

Gruzja w pewnym sensie chyba by tego nie wybrała, nie obrała takiego kierunku.

Jest to na pewno spowodowane bardzo dużymi pieniędzmi i wpływami politycznymi, wpływami służb rosyjskich na politykę gruzijską.

za blisko, są zbyt ważnym szlakiem, który w pewnym sensie jest potrzebny też do omijania sankcji.

Natomiast jak chodzi o stosunki między Polakami a Gruzinami, myślę, że one są nadal bardzo, bardzo dobre.

Jest tu jedna przeszkoda właściwie, bo ile jeszcze w 2015, 2016 czy tam 2019, jak jeździłem do Gruzji przez ostatnie powiedzmy 10 lat, to właściwie Gruzini mogli

Prawie że stuprocentową pewnością stwierdzić, że jeśli jest ktoś, kto wygląda na Słowianina, to najczęściej jest to Polak, ewentualnie Czech.

Rosjanie niezbyt chętnie ewentualnie jeździli do kurortów, Batumi.

czy Gudaury, narciarskiego kurortu.

Natomiast we wszystkich prawie przypadkach był to Polak i oni właściwie w ciemno reagowali nawet i mówiąc dzień dobry.

Natomiast i rok temu jak byłem i w tym roku jak byłem, to jest taka bardzo duża, taki duży dystans, ostrożność bym powiedział, ponieważ rok temu dominowali Ukraińcy właściwie we wszystkich miastach.

uchodźcy ukraińscy, demonstracje, różne sittingi, takie pola namiotowe, gdzie oni zbierali podpisy, gdzie zbierali pieniądze.

Natomiast od roku czy więcej dominują Rosjanie.

Gruzin dzisiaj nie jest pewny, co to za Słowianin.

On właściwie nie wie, czy zaczepi Ukraińca, Rosjanina, czy Polaka.

A właściwie jest pewny, że w większości przypadków dzisiaj zaczepi Rosjanina.

Więc to jest taka początkowa bariera.

Dopiero jak po krótkiej rozmowie się dogadujemy, że nie chcę tutaj jakoś dzielić, bo to ludzie są różni, wiadomo.

Natomiast jest ta ostrożność Gruzinów, ale ten entuzjazm dla Polski, dla Polaków nadal taka ciepła serdeczność jest.

Właśnie zastanawiam się, jak te dzisiaj relacje wyglądają i też umówmy się, kim dzisiaj jest współczesny Gruzin, jak on też patrzy na świat.

Jak Gruzini reagują na to, że aż tylu ich przyjechało, chociażby do Tbilisi, rozkręcają swoje biznesy, transfer kapitału?

Rosjan, trochę tak jak u nas mieliśmy falę w Ukraińcu, mówiło się milion, półtorej miliona, dwa miliony, z czego zostało część, powiedzmy jedna czwarta, czy tam ileś, to tak samo było tylko, że z Rosjanami w Gruzji.

Też mówiło się o milionie, półtorej miliona, a zostało, mówi się, czterysta tysięcy, tylko że skala jest całkowicie inna.

Więc dla nich jest to nagle przyrost o nawet 10% mieszkańców w miastach, a szczególnie, że Rosjanie właściwie trafiają głównie do Tbilisi, a jeszcze chętniej do Batumi.

Bo te dwa miasta, raz, że wolą mieszkać w dużych miastach, w stolicy lub kurorcie.

To są ogromne wieżowce, jak u nas się buduje 11-12 piętrowe bloki, apartamentowce, to u nich się zaczyna od 40 pięter.

I one właściwie pokrywają już teraz całe Batumi, albo skończone, albo w budowie.

I rzeczywiście tam się głównie kierują Rosjanie.

Były protesty, były protesty próbujące zatrzymać na lotniskach samoloty przylatujące do Putajsi lub Tbilisi.

Były protesty przeciwko statkom zawijającym do Batumi, z których schodzili Rosjanie.

Próba zatrzymania zejścia.

Oprócz tego politycznego wątku jest dla Gruzinów bardzo ważny wątek ten, że właściwie ceny podrożały bardzo.

Niektóre produkty, szczególnie żywnościowe, potrafią być droższe niż w Polsce, co było do niedawna, a się jeździło kiedyś jak na Słowację, żeby kupić...

tanie jedzenie, piwo, słodycze, to tak samo w Gruzji się Polak czuł.

Nadal jest bardzo tanio na targu, nadal jest bardzo tanio w sklepikach takich małych, ale już na przykład markety...

Natomiast podobnie jest z mieszkaniami.

Przede wszystkim gdzieś muszą mieszkać.

Więc ci powiedzmy biedniejsi, ci mniej zamożni wynajmują.

I to bardzo widuje ceny, a właściwie tych mieszkań już nie ma do wynajmu.

Te apartamenty już nie były, a już na pewno teraz nie są na cenę Gruzinów, więc dla nich jest to...

jakby tworzenie się takiego jeszcze większego rozwarstwienia, które kiedyś było, a tym bardziej, że to jest rozwarstwienie, które dotyczy narodowościowo, więc oni wiedzą, że w tych apartamentach, tych apartamentowcach czterdziestopiętrowych, wielkich mieszkają.

Co innego, że ja w takich byłem i one też nie są duże, najczęściej są tam, to są kawalerki jednopokojowe, dwupokojowe, bo przyjeżdża powiedzmy jedna osoba, przyjeżdża dwie osoby,

Przyjeżdżają informatycy, programiści, przyjeżdżają jacyś handlowcy, przyjeżdżają jakieś inne indywidualne biznesy i oni po prostu za te horrendalne ceny kupują kawalerkę w tym apartamentowcu.

Ale jednak nawet takie mieszkanie dla Gruzinów jest już teraz poza zasięgiem.

Może po prostu ludzi nie interesuje ta polityka, geopolityka jakiejś, czy to Unia Europejska, czy uzależnienie od Federacji Rosyjskiej, po prostu liczy dla nich się czynnik ekonomiczny przede wszystkim i własny portfel.

Tak, bardzo.

Właściwie poziom życia, na który bardzo narzekają, że spadł, że towary, powiedzmy rolne, takie produkty żywnościowe odpływają, bo to jest wielki, ogromny szmugler do

do Rosji, ponieważ ten rynek chłonie właściwie wszystko.

Natomiast geopolityka, Unia Europejska, wartości pomiędzy Europą, a wartości, jak oni to mówią, azjatyckie czy rosyjskie, liczą się dla ludzi w centrach miast, liczą się dla inteligencji, liczą się przede wszystkim dla studentów.

I to oni głównie demonstrują przed parlamentem, to oni głównie demonstrują przed siedzibą Adżarskiej Republiki w Batumi, to oni demonstrują, choć ja już prawie nie widziałem w lutym w Kutaisi, to są pojedyncze osoby.

Natomiast większość to nawet jeśli ma te poglądy, że tak powiem antyrosyjskie albo poglądy proeuropejskie, różnie to definiują, to jednak się tym nie mogą, jakby nie jest to dla nich podstawowy temat.

Jeśli już to mówią ogólnie, że jest źle, że jest gorzej, a nie, że nie wdają się w politykę.

Na przykład mi

Bardzo trudno było znaleźć kogoś, kto mówiłby, że kto chciałby poradzić o tym, że głosuje na gruziejskie marzenie albo dlaczego to robi.

Właściwie takich ludzi nie ma, mimo tego, że...

wygrali kolejne wybory, mimo że uzyskali pięćdziesiąt kilka procent, mimo że się mówi, że i tak te trzydzieści pięć, czterdzieści pięć na pewno mieli, a reszty być może sfałszowane, prawdopodobnie sfałszowane, na pewno sfałszowane w wielu miejscach.

Natomiast z tego by wynikało, że te trzydzieści procent gdzieś jest.

w Gori, które jest też takim miastem, miasta przemysłowe, prowincjonalne.

Te osoby chyba milczą, te osoby nie chcą rozmawiać.

Chętnie rozmawiają o tym, że Unia Europejska, że...

Chcieliby, że oni zawsze byli Europą i chcą być Europą.

W ogóle bardzo chętnie rozmawiamy, to jest taki temat, który u nas może występował w latach 80-tych.

Podkreślanie, że my jesteśmy Europą, że dopiero za ich wschodnią i północną granicą ona się kończy.

Oczywiście z punktu widzenia, ja to tam piszę w książce, z punktu widzenia geograficznego, cywilizacyjnego,

religijnego, to bardzo różnie to jest ustawiane.

Natomiast Gruzini twierdzą, że są Europą i tak jak my mówimy o korzeniach rzymskich, oni mówią o korzeniach greckich.

Więc tą najstarszą.

I tu mają bardzo dużo racji, ponieważ to oni są drugim państwem chrześcijańskim na świecie po Armenii.

I to podkreślają bardzo często, że są taką...

To, o czym wspomniałeś, bardzo mnie ciekawi.

Czyli rzeczywiście młode pokolenie Gruzinów patrzy na świat zupełnie inaczej niż osoby starsze, doświadczone też życiem i znające historię od podszewki.

Co dzisiaj najbardziej różni właśnie młodych od dorosłych Gruzinów?

To jest taka polaryzacja.

W Polsce też mamy polaryzację.

Ona może trochę idzie troszeczkę inaczej w społeczeństwie.

Natomiast tam chyba tak jak zauważyłeś młodzi i starsi.

Starsi, którzy może jeszcze niektórzy pamiętają czasy, kiedy byli Republiką Radziecką, Sowiecką.

Starsi, którzy mieli, mają jeszcze na przykład emerytury i renty z tego okresu, bo młodzi już ich najczęściej nie mają i nie będą mieli, ponieważ jakby ten system przeszedł całkowicie na taki kapitalizm.

w którym najczęściej nie ma tych składek.

Ci młodzi są zmuszeni do wyjeżdżania za granicę, ale też daje im to takie inne spojrzenie.

Daje im to spojrzenie na Gruzję, że może być inaczej.

Widzą w tym dużo minusów, bo jest to niskopłatna praca, jest bez składek, bez jakiejś opieki medycznej najczęściej.

głównie tylko budżetówka ją ma, natomiast z drugiej strony oni są przez to też dużo bardziej mobilni, pracowali w Polsce, we Włoszech, Niemczech, w Beneluksie, wracają często, no teraz są te tanie linie lotnicze i oni się czują już...

Jeszcze bardziej tymi Europejczykami.

Znają bardzo dobrze młodzi angielski.

Na przykład dla mnie jest to pewien kłopot, bo ja też jestem ze starszego pokolenia i oni chętniej rozmawiają po angielsku niż po rosyjsku.

I niektórzy robią to manifestacyjnie, niektórzy robią to dlatego, że po prostu niektórzy tego rosyjskiego nie uczyli, a angielski znają, czy nawet polski znają, bo oni, dla mnie to jest zagadka, że oni mają takie dosyć duże chyba umiejętności, zdolności językowe.

Oni po pół roku w Polsce, tutaj jest taki, niektórzy tego przestrzegają, że przyjeżdżają na kilka miesięcy, muszą wyjechać ze względu na pracę, znowu przyjeżdżają.

I oni całkiem dobrze mówią po polsku.

Być może ten rosyjski gdzieś tam jeszcze pokutuje te słowiańskie języki.

Więc dlatego ci młodzi myślą całkowicie inaczej.

Rzeczywiście ten podział często jest taki, jak rozmawiają z młodymi, że przyznają matka, ojciec głosowali na gruzijskie marzenie, oni głosowali na opozycję.

I to jest jeszcze gorszy podział, bo to jest podział w samej rodzinie.

To nie jest podział między znajomymi czy z kuzynem, tylko to jest podział pokolenie rodziców i pokolenie dzieci.

Bardzo często w tych też rozmowach, kiedy słucham, czytam o Gruzji, mówi się też o samym stosunku do kościoła gruzińskiego i też jakie wielkie wpływy ma kościół gruziński też na właśnie nastroje pomiędzy to, co dzieli młodych a dorosłych.

Tak, kościół gruzijski jest bardzo, bardzo, bardzo wpływowy.

Kościół gruzijski ortodoksyjny.

Kościół gruzijski, który istnieje od IV wieku naszej ery, więc to już jest 1600 lat.

Kościół gruzijski, który właściwie Gruzini...

W 99% chodzą do tej cerkwi, są bardzo nabożni, odwiedzają klasztory i również młodzi.

Natomiast inaczej troszkę słuchają swoich, jak to mówią Matiuszków, inaczej trochę słuchają...

biskupów, inaczej słuchają katolikosa i jeśli starsi mówią, że Kościół mówi o tym, że nie należy się sprzeciwiać, jeśli starsi chwalą gruzijskie marzenie, to młodsi słuchają tego inaczej.

Wiele razy słyszałem takie stwierdzenie, że niestety biskupi kościoła gruzijskiego to kagiebnicy.

Kagiebnicy, czyli ludzie, którzy albo wręcz byli kiedyś współpracownikami

i nadal są pod wpływem radzieckiego, dzisiaj rosyjskiego KGB, albo bardzo chętnie zawsze brali pieniądze.

I mówią też z taką goryczą ci młodzi szczególnie, że kiedy był Saakaszwili, to właściwie kościół gruzijski był proeuropejski i wspierał reformę Saakaszwilego.

I rzeczywiście tak było, ale też dostrzegają, że wiązało się to z tym, że płynęły ogromne środki chociażby na odbudowę, na remonty świątyń, klasztorów i Gruzja rzeczywiście wtedy wypiękniała.

Co się zdążyło odbudować, to się zdążyło wtedy odbudować.

A dzisiaj bardzo chętnie poszli za dięgami gruzijskiego marzenia.

Młodsi nie słuchają jeden do jeden literalnie tego, co mówią w nakazaniach.

Zresztą niższe warstwy duchowieństwa też myślą inaczej niż biskupi.

No ale jest to bardzo po pierwsze konserwatywny kościół, a po drugie no niestety unurzany troszeczkę w tych zależnościach, które tam zawsze istniały.

Zreszznamy to również z innych republik.

Rzeczywiście, fascynujący też temat i bardzo ciekawy, może do zgłębienia w osobnym materiale.

Czy Gruzini poprzez tę swoją historię i dzisiaj obecność też Rosjan wokół tego, co się dzieje na Ukrainie i też co się działo w ich własnej historii, można powiedzieć, że to jest w jakiś sposób społeczeństwo, nie wiem, straumatyzowane, obawiające się czegoś, pełne lęku, jak odwiedzasz ich, rozmawiasz?

Wcześniej tego w ogóle nie czułem.

Teraz może bym Ci przyznał rację, bo wcześniej to właściwie było zawsze, mimo że jeździłem w poprzednich latach, robiłem tam jakieś reportaże albo dokumentowałem projekty organizacji typu PCP,

Polskie Centrum Pomocy Medycznej, czy Mountain Georgian Rescue, czyli Ratownictwa Górskiego, więc trafiałem na ludzi, którzy mieli potrzeby, którzy mieli problemy, którzy byli uchodźcami, ale mimo wszystko to było takie, zawsze te spotkania oni i tak parli do takich, ta atmosfera była taka wesoła, serdeczna, roześmiana, zawsze zatrzymało się lub pojczyło na toastach,

Teraz ostatnie dwa wyjazdy w tamtym roku i w tym roku, rzeczywiście więcej w rozmowach jest mowy o problemach i strachu, strachu co będzie dalej, niż o tych wesołych rzeczach, przypominaniu kadry Narodowej Górskiego, oni potrafią wymienić...

Ja akurat się interesuję piłką, ale myślę, że potrafią wymienić więcej piłkarzy niż przeciętny Polak z tego okresu.

Marylę Rodowicz, Gąsowskiego i tak dalej.

To teraz już jednak dominuje strach, dominuje...

w rozmowach, obawa o tym, co będzie.

Przede wszystkim obniżka jakości życia, podwyżka cen, słabe zarobki, słaba praca, to, że być może nie będą mogli wyjeżdżać, pracować do Europy, to, że być może ta droga nie zostanie zawieszona, ale zostanie właściwie zamknięta.

są w takim momencie, że obawiają się tego, co będzie za rok czy za dwa.

Wyrastają, widzisz, w dzisiejszej klasie, wśród młodych w szczególności, jakąś szansę na jakiś nowy ruch społeczny, który w ogóle też zakończy ten kryzys w kraju.

Oczywiście wspomniałeś o protestach.

Jest pani prezydent, która też miała lub bardziej miała pomysł na...

na Gruzję, no właśnie, widzisz jakieś środowisko, na które trzeba zwrócić uwagę?

Powiem tak, rozmawiając na demonstracjach i z uchodźcami, i z osobami zaangażowymi w te demonstracje starszymi,

Już jeszcze pamiętają na przykład zwiada Gamsa Hurdie, prezydenta pierwszego, który został prawdopodobnie zabity i oni mają takie głębsze w historii swoje widzenie Gruzji, dlatego są na tych demonstracjach i rozmawiałem też z wieloma młodymi.

I tutaj mnie uderzyły dwie rzeczy, jak chodzi o tych zaangażowanych ludzi.

Pierwsza rzecz to ta, że oni nie wierzą, nie szanują opozycji, która teraz jest.

Opozycja złożona z 3-4 partii, która uzyskała wspólnie dosyć wysoki wynik, a prawdopodobnie te wybory wygrała, ona się na tych demonstracjach nie pojawia.

Posłowie nawet nie zostali zaprzysiężeni.

Oni nie mają wpływu już teraz właściwie na tych, którzy protestują.

Więc to się trochę dziwiłem, bo jednak myślałem, że opozycja, która miała niezły wynik, będzie jakoś w rozmowach z demonstrantami zauważana.

Oni nie wierzą w ogóle w możliwość, w jej sprawczość.

Druga sprawa, to coś, co mnie bardzo zdziwiło, bo sam przecież kiedyś byłem w NZS-ie, jeszcze w koniec lat 80-tych sam brałem udział w demonstracjach,

Tam nie ma kompletnie zorganizowania, to znaczy nie ma żadnej współpracy między uczelniami, bo byłem i na uczelni teatralnej i na uniwersytecie.

I o ile w Polsce zawsze widziałem jakąś organizację, organizację studencką, GZS, Solidarność,

były organizacjami, które porządkowały te demonstracje, tam każdy przychodzi spontanicznie.

I to, że przychodzi spontanicznie nadal pod parlament kilkaset ludzi, a potrafiło przyjść w weekend kilka tysięcy, bez żadnej organizacji właściwie jedynie wiedzą, że...

około 17-18 trzeba być, o 19-20 wchodzimy na ulicę i przesyłamy sobie właściwie wiadomości tylko na profilach, na mediach społecznościowych, to sami podkreślali, że nie ma nikogo wśród nich, kto by w jakiś sposób organizował, nadawał temu...

Nie tylko organizacyjny jakiś taki porządek, ale chociażby jakiś programowy.

Nie ma o tym rozmowy.

I dlatego, mimo że te kilka tysięcy ludzi w weekend, w sobotę szczególnie, potrafi przyjść pod parlament i zachowywać się bardzo głośno, spontanicznie, to jednak jest to pewien pesymizm, że co z tego będzie wynikało.

No właściwie sami przyznają, że chyba nic, że to jest po prostu protest, ale jest to protest, który...

nie wypracuje niczego, co by mogło być alternatywą dla ludzi, w większości, która milczy.

dzisiaj, bo też skupmy się na zakończeniu o kwestiach dotyczących samej Gruzji, jak należy Gruzję odkrywać.

Dla jakiego turysty jest to dzisiaj kraj?

Z jakimi oczekiwaniami?

Mały kraj, ale ogromnie zróżnicowany pod względem

geograficznym, przyrodniczym, klimatycznym, więc bardzo różni turyści tam mogą jeść.

Polak przeważnie trafi na lotnisko w Kutaisi.

Buduje się, rozbudowuje się ogromne lotnisko pod Batumi.

Batumi, w które inwestuje, deweloperzy inwestują, tureccy, chińscy, amerykańscy,

I zaczynając powiedzmy od Batumi, kiedy to lotnictwo zostanie tam otwarte, ale na razie się dojeżdża autobusem Georgian Bus z Kutaisi, to jest to dla turysty, który lubi morze, palmy, wyższy standard.

Będzie to taki kurort śródziemnomorski po prostu.

Niewielka metropolia, niewielkie stare miasto, ale przemogate w zabytki i przemogate w zabytki wielokulturowe.

żydowskie, tureckie, oczywiście gruzijskie, rosyjskie, nawet wiele polskich śladów, więc na bardzo małym terenie można przejść przez 16 wieków Gruzji.

Ktoś, kto jeździ na nartach i to chyba jest bardzo dobrze znane w Polsce, wykupuje sobie zorganizowaną lub półzorganizowaną wycieczkę i trafia do Gudaury, Stepansminde, czyli z dawna Kazbegu, czy coraz częściej do innych kurortów w Raczy, które powstają na Kaukazie i tam są...

No bardzo dobre warunki narciarskie.

Zresztą o to ludzie, którzy jeżdżą, wiedzą.

Tam są usługi na przykład heliski, czyli helikopterem cię wywożą na 3000 metrów i z bardzo dobrymi przewodnikami.

zjeżdżasz w dół.

Są to trasy najczęściej, no nie najczęściej, nigdy nie ratrakowane, są to dziewicze trasy, są to trasy z puchem i naprawdę ci przewodnicy muszą się dobrze namęczyć i taki jeden zjazd zajmuje tyle godzin i tyle sił, że jak mi mówił przewodnik z Polski, instruktor, że właściwie on sam nie jest w stanie zjechać drugi raz.

Svanetia, doliny Małego Kaukazu z mestią, z pięknymi wieżami obronnymi średniowiecznymi, wioskami średniowiecznymi.

Raj dla ludzi, którzy lubią... To jest piękne jak łąki alpejskie, a potrafią być jeszcze wyższe.

No i na pewno dużo tajsze i ludzie są tacy serdeczni, chętnie cię przyjmują.

No jest kachetia, kachetia z winem, kachetia z zabytkami azerskimi, ormiajskimi, kachetia z winnicami, sadami.

Więc właściwie, jaki by sobie ktoś nie wymarzył region, to w tej małej Gruzji taki region sobie znajdzie.

Bardzo łatwy, może noclegi nie tak łatwy, ale bardzo łatwy transport, bardzo łatwo znaleźć przewodników, nawet samozwajczy przewodników.

To jest przebogate, naprawdę.

Kraj w atrakcje takie wizualno-turystyczne.

Tak, drodzy Państwo, zachęcam raz jeszcze do lektury książki.

Gruzja, Krzysztof Brożek dzisiaj był gościem, wydawnictwo Pascal.

Zachęcam do lektury, w szczególności kiedy wybieracie się do tego kraju, może tego lata, może jesieni, zachęcam serdecznie do tego, żeby odwiedzać i również na nartach można.

odwiedzać i podróżować.

Ja też chciałem powiedzieć, że to nie jest stricte przewodnik, to są głównie rozmowy.

Jeśli jest to przewodnik, to pod takim kątem, że wynika to z rozmów z Gruzinami, bo to było moim głównym celem, z wielu, wielu rozmów z Gruzinami i pomiędzy tymi wierszami, mówiąc o problemach, sami zachęcają, podkreślają i zapraszają do Gruzji.

I ja się oczywiście podpisuję pod tym.

Krzysztofie, bardzo dziękuję za rozmowę.

Bardzo dziękuję.