Mentionsy

Podejrzani politycy
Podejrzani politycy
28.11.2025 19:27

"Maślarze" eliminują Morawieckiego w PiS. "Harcerze" pod ostrzałem

Harcerze, maślarze, ziobryści i zakon PC - to tylko kilka frakcji Prawa i Sprawiedliwości, w których pojawiły się duże emocje. Obóz "maślarzy" na celownik wziął Mateusza Morawieckiego i stara się zmarginalizować byłego premiera i jego obóz w PiS.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 9 wyników dla "RARS"

Z Jackiem Harłukowiczem rozmawiałeś między innymi, to znaczy rozmawiałeś o jego książce poświęconej aferze RARS, ale tam był też wątek Morawieckiego, który rzeczywiście znalazł się w pewnym momencie na celowniku.

To, że RARS, czyli Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych, to jest dziecko Mateusza Morawieckiego i Mateusz Morawiecki ponosi pełną odpowiedzialność za to, co się działo w RARS-ie i wokół RARS-u, bo ta agencja była podporządkowana bezpośrednio Mateuszowi Morawieckiemu, no a grupa Ziobrystów, osób skupionych wokół Zbigniewa Ziobry, Mariusza Kamińskiego,

Prawdopodobnie powodów jest wiele, też zaraz o nich powiemy, ale jednym z nich może być też to przeczuwanie, że odpowiedzialność za aferę Rarsu, ogromną aferę, tam przecież być może sięgającą nawet kilkuset milionów złotych, że ta odpowiedzialność polityczna będzie tak duża i że Morawiecki może niebawem usłyszeć zarzuty,

Pamiętajmy też, że Mateusz Morawiecki to jest afera Rarsu i wybory kopertowe.

2 opcja to ta obawa o to, że wkrótce afera RARS zatoczy tak szerokie kręgi, że może pochłonąć Morawieckiego.

Do tej rozmowy z Jackiem Harłukowiczem, która się pojawia w tej książce, jest taka, że pieniądze wyprowadzone z Rarsu miały też pozwolić stworzyć takie polityczne zaplecze dla Morawieckiego, czy zbudować nowe ugrupowanie.

Pamiętajmy, że te kilkaset milionów złotych wyprowadzone z Rarsu

Ale jedno trzeba jednak oddać, że garnki wozy przynajmniej były sprawne, działające, nie tak jak w przypadku afery RARS, gdzie po prostu kupowano jakieś trefne agregaty.

No bo tam podobno było w ogóle takie ustalenie, przynajmniej tak czytałem w książce właśnie Jacka Harułkowicza, akurat w kontekście sprawy Rarsu, żeby broń Boże nie pisać ze służbowej skrzynki.