Mentionsy
O tym, jak wyzysk w kopalniach doprowadził górników do buntu | Dariusz Węgrzyn | 047
Czym w PRL władze sprowokowały strajki górników, którzy przecież byli (przynajmniej w propagandowym przekazie) szczególnie cenioną grupą zawodową?O strajkach górników w latach 1980-1981 opowiada w tym odcinku Podcastu ŚCWiS dr Dariusz Węgrzyn, historyk ze Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka”. Mówi m.in.:– Widzimy pod koniec lat 70. pęd, żeby wydobywać węgla coraz więcej. Władze komunistyczne dotują kopalnie. Tymczasem górnicy widzą, jak są oszukiwani na wielu polach. Widzą, że ich praca nie jest właściwie wynagradzana, choć są na to pieniądze.– Górnicy szybko orientują się, że związki zawodowe wcale nie chronią ich interesów, ale są głównie wyrazicielami interesów władzy. – Zwykły górnik, który pracuje, narażając swoje życie i zdrowie, nie może liczyć na awanse i profity, bo pierwszeństwo mają ludzie, którzy albo są członkami PZPR, albo są desygnowani przez struktury zakładowe partii.– Ludzie z najwyższych kręgów zarządzania kopalni zatrudniali górników przy różnego rodzaju pracach w swoich domach. Oczywiście nie płacili za to, tylko górnik, który to wykonywał, miał rozpisywaną na kopalni dniówkę dołową, czyli że pracował w tym czasie pod ziemią. – Kopalnia „Wujek” jest wtedy oparta w dużym stopniu na osobach, które przyjechały tu do pracy z różnych regionów Polski. Wydawałoby się, że będzie je bardzo trudno zintegrować. Ale zachodzą procesy, i to widzimy wyraźnie, że ci ludzie wrastają w ten region i w kopalnię i stają się częścią tej społeczności. Gdy przychodzi okres próby, czyli grudzień 1981, nie widzimy podziału – że miejscowi chcą albo nie chcą strajkować, a przyjezdni mają inne zdanie. Nie, załoga jest jednolita w tych protestach. I to okazuje się bardzo groźne dla władzy w grudniu 1981.
Szukaj w treści odcinka
Była coś takiego jak premia mistrzowska, czyli generalnie rzecz biorąc pieniądze, które na przykład miał do dyspozycji Sztygar i on sobie dość dowolnie przyznawał te premie.
Może i sztygar był w stanie komuś wdzielić upomnienie, ale czynił to w sposób w miarę cywilizowany.
Nadzorcy, czyli sztygarzy i ten dozór nie jest zainteresowany, żeby zgłaszać wypadki, no bo generalnie jak są wypadki, no to jest po pierwsze problem różnych raportów, komisji, BHP.
Więc zdarzały się wypadki naprawdę ciężkie, typu złamanie nogi, kiedy sztygar mówił, dobra, pójdziesz do lekarza, założymy ci gips, będziesz sobie na powierzchni coś tam robił, ale bądź w pracy, nie zgłaszaj tego jako wypadek.
Ostatnie odcinki
-
„Mój brat nie wrócił z Wujka” – historia Zbigni...
21.04.2026 12:52
-
Górnoślązak w sowieckim piekle. Jedyna taka rel...
26.03.2026 12:31
-
Prawda i mity o Jerzym Ziętku | Bogusław Tracz ...
17.03.2026 12:42
-
Sztuka kontra PRL | Marek Maksymczak | 048
04.03.2026 10:45
-
O tym, jak wyzysk w kopalniach doprowadził górn...
27.02.2026 12:06
-
Czy jestem Niemcem? Przesiedleńcy z Polski do R...
12.01.2026 13:10
-
Czy dużo było strajków i ich pacyfikacji w stan...
11.12.2025 11:16
-
Budujemy tożsamość | Robert Ciupa | 044
02.12.2025 11:34
-
„Solidarność” w kopalni „Wujek”. Blaski i cieni...
10.10.2025 11:20
-
Wielkie rozczarowanie czyli dlaczego powstała S...
18.07.2025 10:50