Mentionsy

Podcast Muzeum Historii Polski
Podcast Muzeum Historii Polski
03.06.2022 15:07

Kiedy w Polsce skończył się komunizm? Wybory 4 VI 1989 roku

Czy Joanna Szczepkowska miała rację wypowiadając w Dzienniku Telewizyjnym słynne słowa – „4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm”? Dlaczego do nich doszło i jak przebiegały pierwsze od dziesięcioleci częściowo wolne wybory parlamentarne? Dlaczego przedstawiciele Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej okazali się tak nieskuteczni w kampanii wyborczej? O tym wszystkim rozmawiamy w najnowszym odcinku podcastu Muzeum Historii Polski. Gościem dr. Michała Przeperskiego jest prof. Antoni Dudek, historyk, badacz dziejów najnowszych, a także świadek tych przełomowych wydarzeń. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 26 wyników dla "Solidarności"

Strona solidarnościowa, obóz solidarnościowy i obóz komunistyczny.

Trzeba powiedzieć, że obok strony solidarnościowej i rządowej jest jeszcze stale dwóch przedstawicieli kościoła, którzy pełnią rolę kogoś na kształt notariusza, jakbyśmy to powiedzieli, ale takiego aktywnego notariusza, który tam od czasu do czasu zachęca obie strony do jakichś ustępstw.

Natomiast opozycja z kolei oczywiście dostrzegała, zwłaszcza ci inteligentniejsi jej przedstawiciele, ku czemu to zmierza, więc oni chcieli po pierwsze doprecyzować sprawę legalizacji Solidarności.

To zanim jeszcze stricte o wyborach, to odnośnie legalizacji Solidarności.

Była mowa o legalizacji Solidarności czy relegalizacji Solidarności?

I teraz różnica polegała na tym, że w Solidarności tej działającej nielegalnie zaczął od końca lat 80. narastać spór między Wałęsą i popierającą go częścią działaczy, a drugą częścią działaczy tej pierwszej zdelegalizowanej Solidarności, którzy tworzyli tzw.

i żądali no właśnie relegalizacji Solidarności.

W związku z tym znaczna część opozycji, choć powiedzmy jasno słabsza od tej solidarnościowej, co pokazał wynik wyborów czerwcowych, ale jednak miała pretensje, że została pominięta, zignorowana i to oczywiście taka była prawda.

Powiedział pan o tym, że ten proces demokratyzacyjny, tak jak patrzyła na niego Solidarność, obóz solidarnościowy, czy też ta jego część, która wzięła udział, zasiadła po prostu przy okrągłym stole, wzięła udział w obradach, zakładał trwanie tego procesu demokratyzacyjnego na cztery lata w przód, ale okazało się, że historia przyspieszyła i przyspieszała coraz to bardziej.

To jest ta solidarnościowa reprezentacja do parlamentu i ona oczywiście wystawia listę i robi to w sposób bardzo przemyślany, czego nie można powiedzieć o drugiej stronie i tutaj dochodzimy do przyczyn, których jest kilka, klęski obozu władzy w wyborach, ale pierwsza była właśnie na poziomie konstrukcji list wyborczych.

Wtedy strona solidarnościowa słusznie zauważyła, że jednak w tych województwach jest kompletnie inna liczba mieszkańców, co było oczywiście prawdą.

to obóz władzy poszedł w rozproszeniu, a mówiąc, że my jesteśmy bardziej demokratyczni od Solidarności i nie będziemy wystawiać jako partia komunistyczna i sojusznicy również 100 kandydatów na senatorów, tu wystawimy więcej.

I tutaj oczywiście symbolem tych, jak ich złośliwie nazywano po stronie Solidarności, bezpartyjnych bolszewików był oczywiście Jerzy Urban, jeden z najbliższych współpracowników generała Jaruzelskiego, który nie był członkiem PZPR aż do jesieni 89, czyli mógł kandydować i kandydował z okręgu w Warszawie

gdzie zresztą walczył o mandat z jego głównym przeciwnikiem, był znany aktor z listy Solidarności Andrzej Łapicki.

I teraz kandydaci Solidarności zdobyli...

Jeden jedyny mandat, którego nie zdołali zdobyć, był wino w Wrocławiu i zdobył go kandydat Solidarności w drugiej turze.

W związku z tym doszło do absolutnie kuriozalnej historii, która wywołała ogromne kontrowersje w obozie solidarnościowym, bo część działaczy się nie mogła zaakceptować, że się kierownictwo Solidarności Zwojącą zgodziło na taki scenariusz.

co teoretycznie zagwarantowało, prawda, stronie Solidarności, znaczy stronie obozu władzy tą większość.

I w pięćdziesięciu kilku przypadkach Komitety Obywatelskie Solidarności zaapelowały do swoich zwolenników, idźcie na drugą turę, co zresztą się okazało mało popularne, bo o ile w pierwszej turze było 63% frekwencji, a to w drugiej 25 tylko procent.

frekwencja wyniosła, ale ci, którzy poszli, posłuchali w znacznej części Solidarności i zagłosowali na konkretnych ludzi.

Bo nie wiem jak było z Pawlakiem, ale większość tych wybranych w ten sposób miała poczucie, że bardziej zawdzięcza to Solidarności niż władzom swoich partii, czyli zwłaszcza ZSL i SD.

w jaki sposób zrozumieć, co się wydarzyło 4 czerwca, bo przecież przed 4 czerwca komuniści byli święcie przekonani, przynajmniej duża ich część, duża część ich elit, że wygrają z Solidarnością, że to będzie wielkie zwycięstwo.

Jak się prześledzi bliżej zachowania pewnych ludzi w elicie Solidarności, aż nawet sięgając do sierpnia 1991, czyli dwa lata później, do Puczu Janajewa i strach jaki wywołał Puczu Janajewa to, że ten w Związku Sowieckim mogą znowu twardogłowi wrócić do władzy i przywrócić znowu w Polsce porządek właśnie taki komunistyczny.

Wielu działaczy Solidarności było w roku 89, 90, a niektórzy nawet w 91 dotkniętych syndromem 13 grudnia, cały czas uważało, że komuniści się przyczaili i w stosownym momencie skoczą do gardła.

To nie dotyczy tylko, żeby była jasność tej na przykład wołęsowskiej Solidarności.

Wielu działaczy tego radykalnego odłamu opozycji, Solidarności walczącej na przykład ukrywało drukarnię, konspirowało jeszcze w roku 90.