Mentionsy
3. Krew za kauczuk: Kongo Belgijskie, podatki i kolonializm po liftingu, od kauczuku do uranu, od mitu do pomników (cz.2)
Po 1908 roku przemoc w Kongu nie znika, tylko zmienia formę.
W cz.1 zobaczyliśmy Wolne Państwo Kongo jako prywatne imperium Leopolda II, gdzie terror był narzędziem wydajności, a tona kauczuku warta była więcej niż ludzkie życie.
W cz.2 tabliczka na mapie się zmienia: „Wolne Państwo Kongo” znika, pojawia się „Kongo Belgijskie”. Mniej jest jawnych masakr, mniej „oficjalnej” brutalności, ale mechanizm pozostaje ten sam.
Przemoc zostaje zinstytucjonalizowana.
Zamiast kontyngentów kauczuku pojawia się podatek pieniężny. Plantacje, budowa infrastruktury, a przede wszystkim kopalnie. Katanga i surowce, które napędzą XX wiek: miedź, kobalt, złoto, diamenty.
Uran z kopalni Shinkolobwe, przejedzie pół świata, by stać się częścią projektów prowadzących do Hiroszimy i Nagasaki.
Ponadto, o micie „króla-budowniczego”, ceremonia niepodległości w 1960 roku przerwana przez Patrice’a Lumumbę, i długo odkładany rachunek sumienia, który w końcu przebija się do przestrzeni publicznej. W 2020 roku farba spływa po pomnikach Leopolda II, dźwigi zdejmują figury z cokołów, a pytanie „kogo czcimy?” staje się pytaniem o odpowiedzialność, edukację, reparacje i to, czy da się żyć wśród pięknych budynków, wiedząc, z jakich powstały zasobów.
Szukaj w treści odcinka
Kauczuk przestaje być surowcem, który można eksploatować tylko z dzikich lasów.
Ceny dzikiego kauczuku z Konga przestają tak błyskawicznie rosnąć.
Przymus nie jest już realizowany przez oddział z kijami mówiący idź do lasu po kauczuk, bo ci zabijemy dzieci, ale przyjmuje formę poborcy podatkowego mówiącego płacisz albo idziesz do pracy przymusowej.
Ciężar przesuwa się z gorączki kauczuku na minerały i metale.
Na trybunie obok kongijskich przywódców wsiada król Boudouin, bratanek Leopolda II, kontynuator dynastii, która swoje bogactwo zawdzięcza w dużej mierze Kauczukowi, kopalniom i opresyjnemu systemowi niewolniczej pracy.
W niektórych rodzinach wciąż żywe są opowieści pradziadków o czasach kauczuku, tych sprzed niepodległości, o tym jak ludzie uciekali w las, jak wracali z poniszczonymi rękami lub bez nich i jak pustoszały całe okolice.
Wchodzisz do jednego z belgijskich pałaców, który powstał za kauczukowe pieniądze.
O tym, jak łatwo mechanizmy z czasów kauczuku i force public mogą dziś wrócić w innych barwach, z innymi logotypami, posługując się innym językiem, ale robiąc w istocie to samo.
Tam, gdzie kiedyś force public pilnowało normy kauczuku, dziś stoją ochroniarze prywatnych firm, czasem milicje, czasem żołnierze.
Trzymasz w ręce urządzenie, którego części być może przejechały przez tę samą ziemię, którą kiedyś rozjeżdżały wozy z kauczukiem Leopolda.
Ostatnie odcinki
-
4. Laboratorium tożsamości: skąd wzięło się pań...
06.01.2026 10:00
-
3. Krew za kauczuk: Kongo Belgijskie, podatki i...
30.12.2025 14:21
-
2. Krew za kauczuk: niewidzialne ofiary belgijs...
21.11.2025 20:28
-
1. Pierwsza korporacja świata, czyli gdzie zacz...
10.11.2025 19:14