Mentionsy
30: Depeche Mode – Black Celebration
W Płytkaście ewidentnie lubimy testować wytrzymałość najhardszych fandomów - po odcinkach o Taylor i U2, tym razem mierzymy się z kultowymi DEPESZAMI, których logo pokrywało swego czasu średnio co drugi murek na polskich osiedlach. Duża w tym zasługa "Black Celebration" - piątej płyty w dyskografii ekipy z Basildon, bo to właśnie ten album na dobre wprowadził DM w świat romantycznego mroku, jednocześnie dokumentując dynamiczny rozwój Martina Gore'a jako kompozytora. Oparta na samplingu aura brzmieniowa wybranego przez nas albumu kreuje tu iście filmowy krajobraz, co zresztą nie umknęło uwadze przynajmniej jednego z nas, ale nie uprzedzajmy faktów.
Swoją drogą ta CZARNA CELEBRACJA to w naszym przypadku autentyczny jubileusz, bo to już 30. regularny EPIZOD naszego Płytkastu. Jaki kolor mają te podcastowe GODY? Prawdopodobnie brązowy, ale także nie uprzedzajmy faktów. Zapraszamy na odcinek.
Aha, jest jeszcze niespodzianka, którą znajdziecie w tych parówkach. I to w pierwszym gryzie. Powodzenia!
Podcast jest dostępny na Spotify i Apple Podcasts, a autorem grafiki jest Jacek Ambrożewski.
Black Celebration
Fly on the Windscreen
A Question of Lust
Sometimes
It Doesn't Matter Two
A Question of Time
Stripped
Here Is the House
World Full of Nothing
Dressed in Black
New Dress
------------
Nasze profile w social mediach:
Płytkast: https://www.facebook.com/plytkast | https://www.instagram.com/plytkast
Ambrocore (Kuba): https://www.facebook.com/ambrocore | https://www.instagram.com/ambrocore
Afro Godzina: https://www.facebook.com/afrogodzina
Paweł Sajewicz: https://www.facebook.com/sajewiczpawel
Rozdziały (6)
Komentarz do Black Celebration Depeche Mode, z uwzględnieniem problematyki datowania muzyki i jej zastosowania w kontekście filmowym.
Analiza sukcesu artystycznego i komercyjnego Black Celebration, w porównaniu z innymi albumami zespołu.
Porównanie Depeche Mode z konkurencją, w tym Pet Shop Boys, w kontekście muzyki i stylu.
Analiza utworu 'Black Celebration', jego struktury i motywów muzycznych.
Opis filmowości utworu 'Black Celebration' i jej znaczenie dla autora.
Analiza utworu 'Black Celebration' z fokusem na jego muzykę, tekst i miejsce na płycie. Wyjaśnienie stylu muzyki i porównanie go do innych form muzyki. Omówienie kompozycji i wokalu, a także opis wizualnych elementów.
Szukaj w treści odcinka
Nie, to zupełnie nie pasuje do muzyki zespołu Depeche Mode, a na pewno nie pasuje do muzyki i stylu tego zespołu na etapie wydania tej płyty.
Ja jestem, zacznę od tego, przerażony tym, że jesteśmy tego wszyscy świadomi, że zespół Depeche Mode ma wszędzie, bo nie tylko w Polsce, jakąś straszliwie psycho fanbazę.
Próbowałem zrobić research i dowiedzieć się w jakim programie zobaczyłem pierwszy raz Depeche Mode.
I zagrał tam z Playbacku zespół Depeche Mode, prezentując swój nowy wówczas single Stripped.
Strasznie mi się to spodobało i od tej pory śledziłem Depeche Mode.
A był to też, trzeba powiedzieć, zespół singlowy, chociaż wydawał albumy bardzo zacne, ale jednak mam poczucie, że to ratio singli wśród najlepszych utworów Depeche Mode, przynajmniej z mojej perspektywy, jest stosunkowo wysokie, ale to dygresja.
Wydaje mi się, że strasznie było ciężko być dzieckiem w Polsce w latach osiemdziesiątych albo pod koniec osiemdziesiątych i nie czuć jakby wszechobecności tego kultu Depeche Mode.
Znaczy jakby jedno z moich takich mocnych bardzo wspomnień z dorastania na warszawskich blokowiskach to jest fakt, że to takie logo, logo nie logo Depeche Mode, czyli ta M-ka, ten kontur tej M-ki z tym D wpisanym
Mnie takie rzeczy nigdy nie pociągały, ale zetknąłem się z muzyką Depeche Mode gdzieś też pod koniec lat 80., a konkretnie pamiętam taki moment, kiedy
Zespołu Depeche Mode i widzę po raz pierwszy przez kilkanaście sekund na ekranie Dave'a Gahana przebranego za króla z leżakiem, który spaceruje po zielonych wzgórzach.
Załapałem się na Depeche Mode dopiero gdzieś po roku 2000 już jako licealista i pamiętam, że taka faza pod koniec liceum rzeczywiście gdzieś tam mnie dopadła.
I to jest taka faza, gdzie byłem najmocniej z Depeche Mode związany.
Więc z Kubą dzieli nas cztery lata różnicy i to nie jest dużo, ale z mojej perspektywy powiem może coś zaskakującego, że w sumie łatwo było totalnie ominąć już w trakcie mojego dorastania, jakiegoś mojego wchodzenia w muzykę Depeche Mode jako zjawisko muzycznie żywe.
Pierwszą muzykę Depeche Mode, z jaką ja się zetknąłem, to właśnie nie było Enjoy the Silence i jeszcze muzyka klawiszowa Depeche'y, tylko to były już Songs of Faith and Devotion i single z tego albumu.
Natomiast pierwsza muzyka Depeche Mode, z której ja doświadczałem, że ona zaczęła wychodzić, no to była płyta Exciter.
I ja się na lata kompletnie zamknąłem na muzykę Depeche Mode, żeby z pozycji jakiejś, nie wiem...
Pamiętam, że kupiłem sobie na chyba pierwszym czy drugim roku studiów, czyli to był jakiś 2008 rok, taki dwupak, dwa CD za jakąś promocyjną cenę właśnie płyt Depeche Mode.
Miałem moment, kiedy mocno hejtowałem Depeche Mode, ale on już minął, więc... Czyli możemy dzisiaj.
Kurczę, zdziwiło mnie trochę to, co powiedziałeś, że a propos Rocka, który jest na tej płycie, bo właśnie dla mnie ta płyta jest idealnie w takim punkcie, w którym ten Depeche Mode jest najciekawszy.
A z kolei jakby nawet Some Great Reward i do pewnego stopnia Construction Time Again, które są bardzo ciekawymi też jakby albumami, to jednak jest jeszcze Depeche Mode takie próbujące wyrastać trochę z tej muzyki w krótkich spodenkach, jak to się mówi.
Fundamentalną postacią, jeżeli chodzi o całą ewolucję artystyczną Depeche Mode i umówmy się, że poza tym okresem, w którym Alan Wilder był w Depeche Mode, to niewiele jest do zbierania tak naprawdę.
Warto, na które warto zwrócić uwagę, ale interesującą muzykę Depeche Mode grali, kiedy był w tym zespole Alan Wyder, nie?
A propos tych samplerów i tej roli właśnie Wildera, to ja bym postawił tezę ryzykowną, ale ją postawię, że jednak wokół w ogóle Depeche Mode narosło wiele, wiele mitów, jak to wokół zespołu kultowego i też ten mit artystów, którzy...
Ja się o tyle zgodzę, że ona momentami brzmi trochę dated i generalnie muzyka z Depeche Mode z tamtego okresu, ale już na przykład wiecie, Violator nie.
Kurczę, ale wiecie co, bo ja muszę powiedzieć, że to jest w ogóle mój ulubiony album Depeche Mode i chyba też nie jest to jakąś tam wielką tajemnicą, bo też już zdarzyło mi się to przyznawać.
W ogóle ze świecą szukać na innych płytach Depeche Mode.
Także dla mnie ta płyta ma najbardziej taki świadomy, spójny sound design w całej twórczości Depeche Mode.
Pozostałe albumy Depeche Mode mi się wydają odrobinę płaskie na tle Black Celebration pod tym względem.
Tak szczerze i na poważnie w sumie, paradoksalnie na poważnie, omawiać tę płytę to tylko na tych zasadach, że ja nie będę się tu jakoś próbował właśnie, jak to mi ostatnio wytknięto, tworzyć jakiejś analizy kulturowej roli tam Depeche Mode na tle sceny.
Wielki fan Music For The Message, że to jest to moje Depeche Mode, jeśli chodzi o albumy.
Wiesz co, to był zespół, który chyba też nie miał nigdy jakiejś super dobrej prasy i nie kochali go dziennikarze, zwłaszcza brytyjscy, którzy lubili sobie wybierać takich swoich darlings i lubili zjawiska, które były modne i pasowały im do narracji i chyba Depeche Mode bardzo szybko przestało do tej narracji pasować.
Ale właśnie, a propos Speak and Spell i tych takich synth-popowo-noworomantycznych początków, to kurczę, to też warto docenić w kontekście tej płyty, porównując z dowolnie wybraną w sumie nazwą, może poza dwoma, trzema wyjątkami, tych artystów, tych zespołów, powiedzmy, klawiszowych, które zaczynały razem z Depeche Mode, gdzie one były w 1986 roku.
Ale Depeche Mode, jednak ta ich trajektoria artystyczna była dosyć imponująca w tym kontekście.
I to one są w tym momencie konkurencyjne dla Depeche Mode, moim zdaniem.
Na moje uszy z tym całym, przynajmniej na tej płycie Depeche Mode, ale może też jakbym się pokusił o jakieś tam próby porównań na kolejnych.
Płytkast, Taylor Swift, U2, Depeche Mode, Basildon, Martin Gore, Jacek Ambrożewski, Kuba, Sajewicz.
Ta metoda, żeby sobie trochę zaczarować tę płytę w postać jakiegoś, trochę filmu klasy B w sumie, to jest taki też wymyk po to, żeby nie musieć się konfrontować z tą jednak dla mnie trochę kanciatą estetyką Depeche Mode, gdzie mamy zawsze takie mocne zestawienia.
Ckliwego i sentymentalnego, jeśli chodzi o muzykę Depeche Mode.
Czyli mamy znowu antycypację późniejszych płyt Depeche Mode.
Właściwie wszystkie numery ulubione mojej Depeche Mode śpiewa Gahan.
Więc to jest ten numer na trackliście wewnętrznego filmu do muzyki Depeche Mode, przy którym po prostu poznajemy przeciwnika.
Płytkast, Taylor Swift, U2, Depeche Mode, Basildon, Martin Gore, Sajewski.
To jest w ogóle mój ulubiony numer z grupy Depeche Mode.
Zespół Depeche Mode, który wyszedł jakby z tego młodzieżowego grania mniej lub bardziej radosnych, ale jednak takich synth-popowych, tanecznych piosenek.
Ja w ogóle miałem długi rozbrat z Depeche Mode.
I przypomniałem sobie o Depeche Mode w kontekście następującym.
Pomyślałem, że to jest strip Depeche Mode.
Kurwa, Depeche Mode urodziło jakby cały, to Nine Inch Nails, to ministry, kurwa, cały ten taki pop, rocko-industrialo-kurwa-pop, nie wiem jak to określić.
To jest totalnie właśnie ten film, który Depeche Mode zilustrowało muzyką zanim film powstał.
I sprawdziłem przed chwilą, bo nie pamiętałem czy na tym soundtracku, właśnie skoro to jest tak oczywiste powinowarstwo estetyczne, czy na tym soundtracku jest Depeche Mode i otóż nie ma.
Kurczę, no kocham ten utwór jak tę naftę, kobuszewskie oczywiście i nie miałem tutaj wielkich wątpliwości, że to jest mój ulubiony numer, że to jest mój numer jeden i pewnie w ogóle w całej twórczości Depeche Mode byłoby to pewne podium.
Na innych płytach Depeche Mode pewnie byłby w górnej połówce.
Które nie padło jeszcze do nazwiska świętej pamięci Depeche Mode'owskiego atmosfericza.
Która miała drugi dysk jak The Wall i odpalamy sobie za chwilę co będzie dalej, tylko nad tym się ta historia kończy i nigdy nie dowiadujemy się w ramach tej konkretnej płyty Depeche Mode jaki jest finał tej historii.
Nie wspominając o Shake The Disease, które pewnie walczyłoby o miejsce pierwsze, bo w ogóle walczyłoby u mnie o miejsce pierwsze, jeżeli chodzi o wszystkie piosenki Depeche Mode.
To jest zupełnie nie Depeche Mode'owska melodia.
Ostatnie odcinki
-
36: Kazik – Spalam się
05.12.2025 08:57
-
35: Oasis – (What's the Story) Morning Glory?
14.10.2025 12:00
-
34: The Style Council – Our Favourite Shop
26.09.2025 09:57
-
33: Gene Clark – No Other
01.08.2025 08:20
-
32: The Pharcyde – Bizarre Ride II the Pharcyde
18.07.2025 07:24
-
31: Maanam – Nocny patrol
13.06.2025 08:28
-
30: Depeche Mode – Black Celebration
04.04.2025 10:49
-
29: Faith No More – Angel Dust
31.01.2025 08:18
-
28: Nilüfer Yanya – My Method Actor
10.01.2025 07:57
-
27: Steely Dan – Pretzel Logic
06.12.2024 08:46