Mentionsy
Gdzie leży granica między relacją, a manipulacją? Relacje, biznes, życie
Dlaczego ludzie uwielbiają mówić o sobie?
Jak odpowiednio budować zdrową i wysokojakościową relację?
Odcinek z serii Wróblewski o książkach biznesowych - rozmów o najlepszych tytułach skierowanych do przedsiębiorców, inwestorów, przedstawicieli firm i biznesmanów. W materiale rozmawiamy o znaczeniu empatii, psychologii relacji i istocie komunikacji międzyludzkiej.
Dowiesz się m.in.:
- Czym jest ,,zasada pępka świata'' i jak wpływa na sympatie i odbiór przez drugiego człowieka?
- Gdzie kończy się relacja, a zaczyna manipulacja?- Czy empatia i inteligencja emocjonalna, to cechy, których można się nauczyć?
- Jak kontakty, nawet z obcymi osobami, są w stanie wywołać w nas poczucie szczęścia?
- Jak relacje wpływają na zdrowie, biznes i dobrostan psychiczny?
Prowadzący: Radosław Wróblewski
Gość: Adam Szaran, trener sprzedaży oraz ekspert od psychologii i relacji międzyludzkich
Szukaj w treści odcinka
Pozwalamy sobie na to, żeby z dużą podejrzliwością traktować wszystko, co nam o tych relacjach i o budowaniu relacji chce coś powiedzieć.
Trener sprzedaży.
Pewnie bardziej dlatego, że byłem przekonany, że mnie nie lubią, to się zająłem tym, jak mają mnie polubić i dalej nie do końca mi wychodzi.
Bardzo miło mi tutaj być i że możemy porozmawiać rzeczywiście o relacjach, czyli o czymś, czym
Która to jest metoda budowania relacji, ale do tego zaraz przejdziemy.
Jest taki fragment w twojej książce, w którym przypominasz... To jest ten prywatny wymiar, chociaż w to się ciągle przeplata ten służbowy i prywatny wymiar.
Przypominasz swoją mamę, która... O której... O której... Przepraszam.
Znaczy najbliższa mi osoba, czyli moja żona, ze wszystkimi rozmawia, potrafi się ze wszystkimi zaprzyjaźnić, a ja tak wiesz..
Z Excelem to się umiem zaprzyjaźnić, z liczbami to się umiem zaprzyjaźnić.
I tak patrzę jak ona to robi i myślę sobie, że nie no, że to po prostu nie jest coś dla mnie, że ja nigdy taki nie będę.
To jest ciekawe, ja myślałem, że u was to jest inaczej, bo znamy się też prywatnie i myślałem tak, że jak wychodzicie na miasto, no to jest odwrotnie, że ty zaczepiasz, a ona raczej nieufnie na przykład podchodzi.
To jest ciekawe, jak można człowieka widzieć, a jaka jest rzeczywistość.
To się okazuje, że badania pokazują dużo ciekawych rzeczy, że jak się staramy o szczęście, o zdrowie, no to powinniśmy zadbać o relacje i to jest taka najprostsza droga.
Te zaczepki takie, które możemy rozdawać na prawo i lewo i możemy porozmawiać z panem w kiosku, o ile kioski jeszcze istnieją, bo nie wiem, czy istnieją, albo z panią w Biedronce, albo w Żabce, Lidlu i tych innych już tam, Dino jeszcze wymieńmy, żeby było i Netto, które się u mnie spaliło akurat na ulicy, ale generalnie, że w tych wszystkich sklepach po drodze z panią listonosz, bo do mnie pani przychodzi, jeżeli my ich pozaczepiamy i przez chwilę porozmawiamy, to okazuje się, że
Na koniec dnia my tak samo jakby sobie dodajemy do szczęścia, jakbyśmy przebywali z osobami bliskimi gdzieś.
Takie okazanie trochę człowieczeństwa, czy pewnego rodzaju empatii innym osobom, one też przekładają się dla nas jakby z korzyścią, tak jak popatrzymy na koniec dnia.
Więc po pierwsze można się tego nauczyć, to są proste rzeczy.
To bardzo często się spotykam z pewną podejrzliwością, wiesz?
Że ktoś chce się nauczyć sposobu na to, żeby mnie wykorzystać.
Sam jesteś trenerem sprzedaży.
Oczywiście fajnie jest mieć fun z tego biznesu, ale koniec końców liczy się cash flow, a nie fun, żeby ta firma przetrwała.
Powoduje, że jednak mamy jakąś podstawę, żeby myśleć sobie, kurczę, ktoś chce tutaj się nauczyć tych relacji, żeby po prostu sprzedać mi więcej, drożej, żebym nie zwracał na coś uwagi.
I powiem ci, że jeżeli byśmy analizowali to po co nam są relacje, no to generalnie tak teoria psychologii wymiany społecznej mówi o tym, że my możemy na nich skorzystać.
I nawet jeżeli my nie wiemy, że my robimy, jakby działamy na rzecz relacji po to, żeby skorzystać osobiście, to nie zmienia faktu, że korzystamy z relacji osobiście.
Jak jesteś chory, no to prawdopodobnie łatwiej jest się gdzieś do lekarza dostać, łatwiej jest przetrwać.
Czyli zdejmują stres, dlatego przekładają się na zdrowie.
Niezależnie od tego, z jakiego powodu my to robimy, czy my wiemy, że my na tym korzystamy, czy my nie wiemy, no to korzystamy.
Tak, że można to wykorzystać też celowo.
Ja nie przeczę temu, tak jak wiele innych rzeczy.
Tak jak się mówi o taki klasyczny przykład, gdzie ktoś kogoś innego oskarża o manipulację, bo ten używa techniki, nie wiem, języka korzyści w sprzedaży.
Ale język korzyści, to się okazuje, że to jest
Normalny język, czyli normalna technika, która służy do tego, żebyś ty jako klient coś zrozumiał, co ci to daje i to jest pro klienckie i to jest potrzebne.
Natomiast oczywiście to też służy sprzedaży i perswazji.
Więc dochodzimy do tego, że z tymi technikami jest tak jak ze wszystkim, czyli że jest jak z nożem na przykład, który może być.. Klasyczny przykład.
Z relacji nie tylko osobiście dla ciebie, jak budujesz, ale też dla drugiej osoby, która czuje się związana tą więzią relacyjną, to jest przyjemne dla obu stron, że mi się wydaje, że i tak warto.
Tutaj państwa muszę od razu co do tego uprzedzić, ale to może zróbmy taki mały suplement do tej książki.
Wiesz co, bo tutaj ja już tak nie pamiętam tych definicyjnych rzeczy, które rozważałem tam z tą manipulacją.
Natomiast z tego, co tak nazwijmy to piąte przez dziesiąte kojarzę, to chodzi o to, dlaczego ja to robię, nie o intencję.
W pełnym przekonaniu tego, że to będzie służyło obu stronom, czyli że na scenie i poza sceną toczy się ta sama gra, no to jest całkiem w porządku, nie?
Dobrze, to ta książka, wróćmy do książki.
Wspominałem o tym, że spotykam się często z opowieścią o tym, że coś jest w tym takiego podejrzanego, a z drugiej strony
Więc przejdźmy w takim razie do, bo ta książka w sumie jest podręcznikiem, jak te relacje budować, ale nie jest takim podręcznikiem rzędu, chociaż tytuł, powiem szczerze, że wydaje mi się trochę być mylący, z jednej ludzi w kilka sekund.
Okej, no można zrobić to pierwsze wrażenie, ale to, co przeczytałem w twojej książce, to nie jest w kilka sekund.
Raczej przeczytałem w tej książce, to jest praca obliczona i nad sobą, i nad tymi relacjami, obliczona na wiele lat.
Ty powiedziałeś o suplemencie i tam coś wspomniałeś o tej prawdziwej grze i o prawdziwych emocjach, że się je już czuje i tak dalej.
Czyli, że generalnie, że musisz jednak troszkę coś poudawać na zewnątrz czasami,
Czyli na przykład, jeżeli w relacjach jest tak, że jeżeli chcesz mieć relacje z kimś, nawiązać z kimś relacje, to musisz coś na zewnątrz zrobić, chociażby się uśmiechnąć.
Ja cię mogę nazwać manipulatorem, a ty powiesz, że nie, ja to w dobrej wierze robię, bo ja wiem, że wtedy drugiej osobie jest przyjemnie.
Czyli ty musisz najpierw coś na zewnątrz zrobić, czasami mechanicznie, co podobno jest odczuwalne.
No wiesz, mechanicznie się uczymy uśmiechać po to, żeby to się później stało, więc faktem też jest to, ja nie będę tutaj ubarwiał, że czasami trzeba na zewnątrz coś zrobić, czego dzisiaj nie ma, ale po to, żeby coś stworzyć.
Tutaj ja mam tę teorię taką triggerów, że no wiesz, to tak jak przy wystąpieniach publicznych ludzie mówią, teraz byłem na szkoleniu, powtarza się coś takiego, że mówią mi, że co zrobić, żeby się nie stresować.
No i rozumiesz i... Już koło dziewięćdziesiątki, masz przerobionych wszystkich członków rodziny.
Dokładnie tak, a przynajmniej dwa lata, nie?
No i może później się trochę mniej przestanie stresować, a może zrobić coś szybkiego.
Ja mam takie... Otwoić ten lęk, czyli wyjść przed tę publiczność.
Czyli, żeby on nie psuł na przykład twojej warstwy wystąpienia.
Czyli ja uczę na przykład schematów, bo ja mam taką teorię, że jak masz dobry towar, to chcesz go sprzedać zaraz.
I teraz jak masz dobre wystąpienia, a nie coś nudnego, przy czym widziałeś już pięć razy, że ktoś ziewa, no to jesteś ciekawy, co tam będzie, nie?
Wychodzisz, robisz i ktoś ci przyjdzie i zacznie komunikować.
I cię zaczynają przekonywać ludzie, którzy byli twoją widownią.
I zaczynasz w to wierzyć.
Tak, i zaczynasz w to wierzyć.
Przy tym efekcie Dunninga-Krugera.
Oni też stwierdzili, że przy przeciągnięciu w czasie, to ludzie nie są w stanie rozpoznać, z czego wynika twoja pewność siebie, czy z etapu, na którym nic nie wiesz.
I dlatego jesteś pewny siebie, czy może z tego etapu, no bo wiesz, im mniej wiesz, tym bardziej jesteś taki głupkowaty, szczęśliwy i przekonany o swojej zarąbistości, nazwijmy to kolokwialnie, nie?
A później jest ten etap ekspert, ale Dunik i Kruger powiedzieli, że generalnie jak się popatrzy na ludzi, to ludzie nie są w stanie rozpoznać, z czego wynika pewność siebie, więc udawaj pewność siebie.
Przepraszam, że tak przerwałem.
Relacje nawiązują ci, którzy mają inicjatywę, piszesz na samym początku tej książki.
Jak kogoś spotykam i chcę, żeby ten ktoś się ze mną zaprzyjaźnił, to powinienem zrobić wszystko, żeby ta osoba poczuła się pępkiem świata?
Kiedy wychodzę i chcę, żeby się ktoś ze mną zaprzyjaźnił, czyli kiedy ja chcę, żeby się zaprzyjaźnić z nim.
Faktem jest, że jeżeli ludzie czują się przy nas dobrze, to pojawia się taki motyw w sercu, albo to w przenośni w sercu, ale generalnie człowiek sobie myśli, ja bym chciał jeszcze raz się z nim spotkać, bo dobrze się czułeś w rozmowie.
Znajomi do nas przychodzą i już trochę zaczęliśmy selekcjonować spotkania ze znajomymi, no bo przychodzą i mówią tylko o sobie na przykład, a ja z grzeczności jako gospodarz nakręcam tą rozmowę i wypytuję.
Ale było super, ale się super gadało, trzeba jeszcze raz się umówić, a ja czuję, że ja już nie mogę, że idźcie już na przykład.
To on czuje się tak dobrze, że chce powtórzyć dane zdarzenie.
No to to sprzyja nawiązywaniu głębszych relacji.
Endorfiny mu się przy opowiadaniu o sobie wydzieliły.
Po prostu już jest zakochany w tobie, bo mógł przez trzy godziny opowiadać o sobie.
No dobrze, ale to jest sposób w takim razie na to, żeby przekonać go do siebie.
Generalnie jakbyśmy z biologicznego punktu widzenia popatrzyli na to, co się dzieje w mózgu,
Zastanawiam się, dlaczego dopamina się wydziela, czyli hormon, który sprzyja powtarzaniu danej czynności, bo jest po prostu dla nas przyjemna ta czynność.
Tak ją postrzegamy.
Dopamina się wydziela między innymi wtedy, kiedy jemy tłuste rzeczy, kiedy chcemy słodycze zjeść, tego typu rzeczy.
Sprzyja przetrwaniu.
Dopamina się wydziela w czasie, kiedy ja rozmawiam z kimś, a ktoś mówi, tak jak ty teraz mi zadajesz pytania, a ja mogę się powymądrzać.
I teraz mi potencjalnie będę lubił to spotkanie z tobą i chciał je powtórzyć.
I teraz mózg postrzega to, że ja mam do kogo mówić, a ktoś jest mną zainteresowany, jako aspekt związany z przetrwaniem.
Bo przez wiele wieków nasze przetrwanie było zależne od tego, czy mieliśmy ten krąg taki, który mógł o nas zadbać.
Emerytury to jest koncepcja już taka dosyć świeża, tak patrząc historycznie, że my jesteśmy w stanie na starość, jak dobrze zarabialiśmy i się zabezpieczyliśmy,
Powtarzajmy, nie?
Więc z tego powodu, tak biologicznie rzecz biorąc, nie?
Czy może nawet psychologicznie jakby, to mówienie o sobie sprzyja temu, że ktoś nas polubi.
No bo poczuł się dobrze, on tego tak nie rozbiera, nie?
Ale poczuł się dobrze, mówił do nas dużo, zadawaliśmy mu pytania, traktowaliśmy go tak, że on mógł poczuć się wydrenowany, mógł wyrażać swoje opinie.
Tak naprawdę nie trzeba się o to dużo starać, no bo jak wiesz, ludzie mówią o sobie, a nie słuchają innych.
No ale generalnie, jak tak jest, to po prostu nie wolno ulegać takiej potrzebie przebijania się, czyli licytowania na przykład.
No właśnie, ale dotknąłeś teraz, to w zasadzie to taka trochę gorzka refleksja, którą, wydaje mi się, odczytuję z twoich słów, że skoro wszyscy chcą tylko mówić o sobie, no to w takim razie nie ma
To nie ma sposobu na zbudowanie tej relacji, no bo mówisz na początku, nie da się zbudować tej relacji, jeżeli jedna strona tylko słucha, a druga strona tylko mówi okej, ta jedna strona będzie zadowolona z tej relacji za pierwszym razem, tylko wbrew jej nadziejom nie powtórzy się już okazja do tego, tak?
Bo jeżeli ja przez...
Trzygodzinne spotkanie, cały czas opowiadam co u moich dzieci, co w mojej pracy, co przeczytałem, co zobaczyłem itd.
No to po prostu więcej się nie spotkamy, bo będziesz unikał mojego towarzystwa.
I myślę sobie, jakby już po całym tym spotkaniu, że trochę dałem się ponieść emocjom, że tak mi się dobrze opowiadało i tak dalej, ale tak w ogóle to myślę, że jesteś, wiesz...
Nie wiem, może jeszcze jakieś wzmacniające odwagę, płyny przyjęliśmy, w związku z czym jeszcze łatwiej mi było.
Wiesz, jak już płyny przyjęliśmy, to pewnie ja nawet nie zauważę, że ty tam gadałeś, bo ja też będę już włączył się i będę gadał sam.
Ja głównie pracuję z handlowcami, czyli z ludźmi, którzy potrzebują relacji.
Przyjeżdżają do klienta, który jest dla nich wartościowy nie tylko pod kątem tego, co mogą na nim uzyskać w kontekście finansowym, ale dlatego, że im się podoba firma, branża albo ten człowiek nawet im się podoba.
A on może nie widzieć tego i nawet sądzić o nich źle, a mogą coś zrobić na zewnątrz.
Co mogą zrobić na zewnątrz?
Czyli nie pytał do mnie, nie przebijał pytania, nie będzie zainteresowany mną, no to może być tak, że ja cierpię.
Między innymi przestał technika, ale nie tylko przestał, ale on mnie bardzo mocno polubi, to wtedy będę miał szansę, żeby w pewnym momencie powiedzieć basta i zaapelować, bo ja już będę dla niego kimś.
Czy ja już będę w kręgu jego towarzyskim, ja będę się dla niego liczył.
Ja tak robię, że w pewnym momencie zwracam uwagę na to, co się dzieje na zewnątrz.
I on wtedy, jako że już nie jestem mu, że tak powiem, obojętny, obcy, obojętny, zerowy pod kątem takich uczuć, nie przechodzę rozmowy kwalifikacyjnej, no to w tym momencie mam większe szanse do tego, żeby te relacje wrzucić na te tory, o których... I co?
Mamy takie, znamy takich ludzi, gdzie są na pewno przekonani, że mamy super relacje, ale niewiele o nas wiedzą nawet, nie?
Zanim się w te logiczne... Jeszcze, a jak przerzucimy na prywatne życie, to tutaj wiesz, ja to, co opowiedziałem, ten przykład, że ja się z tym źle poczułem, to jest tak, że znajomy się próbuje, się szuka i raczej tutaj nie mam już tego działania takiego handlowego, gdzie z kogoś na siłę chcę zrobić, że tak powiem, przyjaciela.
Gdzieś tam już jestem na tyle dojrzały, że w tym życiu towarzyskim, że po prostu chcę poznać ludzi, którzy podobnie patrzą na świat.
No i sobie już dobieram tak towarzysko tych, którzy już dzisiaj nie muszę ich tworzyć.
Ja nie mam tutaj ani czasu, ani takiego zawodu, żeby ludziom życie prywatne zmieniać i ich tworzyć.
Na dobrych rozmówców i tutaj rzeczywiście po prostu sprawdzam pasuje, nie pasuje, idę dalej.
I tu jest Twoja opowiedziana historia Twojego zakupu skutera i wizyty, ponownej wizyty u Pana, który sprzedał Ci ten skuter, który był dla Ciebie niemiły.
Ja w takiej sytuacji, kiedy sprzedawał Ci ten skuter, był bardzo miły dla Ciebie, po czym przyjechałeś coś tam jeszcze załatwić z nim i on był wtedy taki naburmuszony.
I już moja relacja z tym człowiekiem będzie spalona, bo będę sobie myślał, to był nieprzyjemny typ, dopóki zależało mu na tym, żebym wydał u niego te parę tysięcy złotych na skuter, to był dla mnie sympatyczny, a jak później przyjechałem, żeby jeszcze o coś poprosić, to już mnie nie zauważał.
A ty co zrobiłeś ze sprzedawcą skutera?
Czyli jest takie narzędzie, gdzie jak zaczepiasz człowieka, dotykasz jego emocji, czyli mówisz do niego np.
I dzieje się tak dlatego, że emocjami naszymi interesują się głównie nasi bliscy i ja trochę mu się zaczynam kojarzyć właśnie z taką troską, z bliskością.
Nie do końca pamiętam, w którym momencie napisałem książki, bo bardziej tym żyję, a to jakoś uporządkowałem i usystematyzowałem w książce.
Tak, to jest czasem problem taki z autorami, że ja jestem świeżo po tej lekturze tej książki, a proces wydawniczy jest taki, że od momentu, kiedy ty napisałeś ostatnie słowo, do momentu, kiedy książka pojawia się
Czyli ja to nawet wiesz, jako że z tymi handlowcami tak się na co dzień stykam, a mi się wydaje, że to jest taki największy poligon doświadczalny, jak z klientem trzeba coś zrobić,
Który może nas jakby postrzegać tak, że my coś robimy celowo.
Ostatnio mi dziewczyna mówiła, że klient się w ogóle na nią nie patrzył.
Siadł i patrzył się w okno, a ona do niego mówiła.
I ona to cały czas przeżywa i cały czas to wspomina, nie?
No to ja mówię, no coś z tym trzeba zrobić, nie?
Ja miałem sytuację taką, że sprzedawca przyszedł do mnie, bo kupowałem technologię, znaczy tak, i sprzedawca chciał mi sprzedać i cały czas patrzył w telefon komórkowy.
A, myślałem, że ty w okno patrzyłeś, a on w telefon.
Ale tak raczej nie przez emocje, tylko przez to, że myślałem sobie, że no chyba raczej sprzedawcą to on nie zostanie.
No widzisz, no to trzeba wzbogacić podręcznik patrz w oczy, nie?
Natomiast w tej sytuacji, kiedy coś widzimy, że coś wisi w powietrzu, ale no nie wyłamujemy się z tego, nie demaskujemy tego, no to generalnie jesteśmy skazani na porażkę, no tracimy czas po prostu, nie?
I tutaj jest to narzędzie, o którym ja mówię, które mówi, żeby zakomunikować o emocjach, czyli
Ja na przykład tak mogę zrobić, albo mogę powiedzieć, mam wrażenie, że czymś pana uraziłem.
I zwykle człowiek się wtedy tłumaczy, ale generalnie jest tak, że ja już to przetestowałem w handlu.
Czasami może poprosić o przełożenie spotkania.
To jest manipulacja właśnie taka profesjonalna, o której teraz mówisz, ale to co mnie ujęło w tym przykładzie, to jest to, czym się zawstydziłem,
Spojrzałbym przez pryzmat siebie na tę sytuację, a rzeczywiście ten człowiek po prostu jakby nagle zmuszasz siebie tym mechanizmem, jeżeli sobie narzucisz, do dostrzeżenia, że ten człowiek rzeczywiście, no mogło coś się wydarzyć przed chwilą.
Może, nie wiem, dostał list z urzędu skarbowego, prawda?
Może niemiecki urząd skarbowy zablokował mu konto i takie tam różne rzeczy.
Więc nagle jakby dostrzegasz, że nie jesteś pępkiem świata, prawda?
Wiesz, to jest tak, że z natury nam przychodzą trzy pierwsze myśli, które mamy, no to godzą w nas.
W sensie, że uderzają w nas, że ja coś źle zrobiłem, że on coś do mnie ma i tak dalej.
Ewentualnie za chwilę złość się pojawia, że on to jak był sprzedawcą, no to był super, a teraz już nie jest super,
Natomiast normalnym jest patrzenie przez pryzmat swój, no bo tak się porównujemy, jak daję jakąś technikę i mówię co należy zrobić, no to ktoś analizuje co on by zrobił, jak on by się odnalazł z tej sytuacji, bierze albo nie bierze.
No i tak sobie myślę, że jest bardzo często, że tutaj przede wszystkim chodzi o nas w takiej sytuacji, nie?
No bo z jednej strony to jest sposób na zbudowanie relacji, no bo wiesz tutaj trudną sytuację podałem jako przykład i w tej trudnej sytuacji to mi się od razu rzecz szkoleniowa włącza, że ja pomagam rzeczywiście tym handlowcom wychodzić z trudnych
I teraz taką drogą na skróty, znowu czymś co na zewnątrz mogę zrobić, to jak zaczepiam innych ludzi, a to bardzo często robię,
I bardzo szybko w ten sposób, nawet tutaj wchodząc do biura, przechodząc, to mogę powiedzieć, widzę, że dzisiaj jesteście radośni, albo mogę powiedzieć, widzę Ewelina, że dzisiaj coś masz na głowie.
Pewnego rodzaju, nawet nie wiem, czy procesem poznawczym też nie, ale czymś, co się kojarzy z emocją.
To się bardzo mocno kojarzy z kimś bliskim.
Do tego punktu, z tym punktem bardzo kojarzy mi się
Zadaję czasem pytania ludziom, którzy zwracają mi uwagę na błąd.
I zwykle, w ogóle ten rozdział rozpoczyna się od tego, że od zdania napisanego zupełnie nieortograficznie, czyli góra przez U Otwarte, żołnierz przez RZ i tak dalej.
Dlaczego zwracają i zwykle odpowiadają, że robią to w dobrej wierze, bo nie chcą bym wyglądał nieprofesjonalnie, by mi pomóc, etc.
Zawsze znajdzie powód, jakby ludzie, którzy nas otaczają, znajdą powód, żeby przypomnieć nam o czymś, co nam się nie udało.
I ten rozdział jest poświęcony i tej części, po pierwszej tej części związanej ze zwracaniem uwagi, z takim krótkim przekazem, darujmy sobie.
Ale przede wszystkim frapuje mnie ta część, w której mówisz o komplementowaniu.
Ja wiele razy słyszę, jak rozmawiam z ludźmi, dlaczego raczej przyczepiają się do czegoś, niż powiedzą coś miłego, że oni chcieliby powiedzieć coś miłego, ale nie wiedzą jak.
Powiedzenie komuś, że popełnił błąd w słowie rzeżucha, jest proste, bo jest konkret.
Jest napisane rzeżucha przez samo ży, prawda?
Natomiast jak formułować komplement, żeby on się nie kojarzył z was, z eliniarstwem.
Ten człowiek zaraz pomyśli, że ja od niego coś chcę, czegoś chcę, żeby się nie kojarzył z jakimś.
My po prostu raczej boimy się, że ktoś pomyśli o nas, że chcemy go wykorzystać.
Dobrze, to po tym wstępie, co zrobić, żeby tę swoją potrzebę mówienia dobrych rzeczy, którą mamy w sobie, przekuć na umiejętność takiego mówienia dobrze o innych ludziach, żeby ci inni nie poczuli się, nie byli podejrzliwi wobec nas.
Tu znowu się ten aspekt handlowy przewija, to znaczy, że nam się kojarzy właśnie tą transakcyjność ta taka, że on mi coś mówi fajnego, to pewnie coś ode mnie chce.
I się usparzyliśmy.
No to w żartach, ale jednak w każdym żarcie jest trochę żartu i zaczynam się rzeczywiście trapić, że ktoś mnie postrzega jako wazeliniarza i tak dalej.
Więc ja tam rzeczywiście zbudowałem problem, który później dzielnie rozwiązałem.
I generalnie polega to na tym, że jeżeli chcę mówić człowiekowi komplement, to najlepiej jest zacząć od wstępu, skąd mi się ten komplement bierze, a później dopiero go powiedzieć.
Wiesz, byłem w wielu programach i powiem ci, no, dziennikarze są różni.
Natomiast to, jak ty jesteś przygotowany, to jak ty zadajesz pytania w punkt, to powiem ci chapeau bas, wydaje się, że przeczytałeś.
Dobrze, to Adam, to zróbmy taki instruktaż, krok po kroku, jak skonstruować taki komplement, który nie będzie odczytany przez osobę, która usłyszy ten komplement jako próba wyłudzenia od niego czegoś.
Ale też my nie będziemy czuli, że, och, tam próbujemy się przypodobać.
Ja siedzę na koncercie, po koncercie widzę, że trębacz, którego uwielbiam, który przed chwilą dał świetny koncert, siedzi przy barze, ale siedzi, wiesz, z perkusistą, kontrabasistą, oni się tam znają, oni są wielkimi gwiazdami, no i tak, wiesz, nie wiem co zrobić, co mu powiedzieć, a chciałbym oprócz tych braw, które przed chwilą
Którym przed chwilą wyrażałem uznanie.
No to problemem jest to, że ktoś może przypisać nam jakąś intencję.
Na przykład, że ja się chcę podlizać albo czegoś od niego chcę.
Dlaczego mi przyszedł komplement do głowy?
Chodzę na koncerty, byłem na wielu koncertach, ten mnie najbardziej zachwycił, więc trzeba zacząć od tego, że byłem na wielu koncertach, widziałem już wielu trębaczy się mówi, nie wiem, i perkusistów,
Natomiast jak przyszedłem tutaj.. Hejnalistów.
Ale jak przyszedłem tutaj, to coś mnie zachwyciło i się zorientowałem, że to ta trąbka robi robotę.
Czyli na start ja mówię analizę jakąś, skąd mi to przyszło do głowy, a dopiero na koniec rzucam komplement.
Ludzie chcą słuchać miłych rzeczy.
Są takie badania, które pokazują, że wolimy słuchać miłych rzeczy, ale nieprawdziwych.
Więc niezależnie od tego, czy nam wyjdzie, czy nie wyjdzie, chodzi o to, żeby się przełamać, podejść i coś powiedzieć.
Co też będzie sprzyjało relacjom, a będzie zadowolony z tego komplementu, który był jednocześnie etykietą.
Bardzo dużo rzeczy technicznych, ale wszystkie wyjaśnione.
W kilka sekund tutaj powtórzę.
Marzenia każdego, kto chce szybko zjednywać ludzi.
Mam nadzieję, że już wkrótce będę otaczał się wyłącznie ludźmi, którzy wzięli sobie do serca to, co napisałeś w tej książce.
I zapraszam państwa na kolejne wydanie naszego programu za tydzień o tej samej porze.
Ostatnie odcinki
-
Pierwsze 30 dni pracownika – klucz do sukcesu c...
20.02.2026 17:00
-
Dlaczego wciąż umniejszamy własne kompetencje?
19.02.2026 17:00
-
Natłok informacji niszczy twoje decyzje inwesty...
18.02.2026 17:00
-
ZUS kontra pracownik: kto naprawdę kontroluje L4?
17.02.2026 17:00
-
Jak lęk przed opinią innych blokuje Twoją karierę
16.02.2026 17:00
-
Za młoda na to stanowisko? Presja, która zmieni...
15.02.2026 17:00
-
Dlaczego Twoja pasja nie zarabia?
14.02.2026 17:00
-
Kobieca moc łączenia nauki, biznesu i rodziny
13.02.2026 17:00
-
Fiskus patrzy. Rachunki, social media i strach ...
12.02.2026 17:00
-
Hejt, strach i samotność. Cena bycia widocznym
11.02.2026 17:00