Mentionsy

Odrodzona-nieznana
Odrodzona-nieznana
03.05.2025 17:00

Czy Polska przedwojenna była krajem nowoczesnym? O technice w II RP opowiadają Jerzy Lemański i Zasław Adamaszek

Przewodnikami Grzegorza Kalinowskiego byli kuratorzy z Narodowego Muzeum Techniki w Warszawie: Jerzy Lemański i Zasław Adamaszek. 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 101 wyników dla "AS"

A naszymi przewodnikami będą panowie kuratorzy z Narodowego Muzeum Techniki w Warszawie.

Pan Jerzy Lemański, z którym będziemy zwiedzać Muzeum i pan Zasław Adamaszek.

Czy była krajem, w którym mieszkaniec mógł mieć nowoczesne, światowej klasy przedmioty w gospodarstwie domowym, mógł żyć po europejsku?

Owszem, mieliśmy, tylko że w niewielkiej liczbie egzemplarzy, na przykład samochód AS, który cieszył się powodzeniem wśród taksówkarzy, był to samochód zaprojektowany przez Polaków, choć rzeczywiście silnik napędzał go niepolski, zagraniczny.

Wielu klientów od Tesli się odwróciło, Elon Musk kojarzy się jednoznacznie, natomiast nie czujemy takiego wstrętu do Forda, do Porsche, do Garbusa, chociaż ich konstruktorami, czy producentami nie byli zbyt sympatyczni

Mili i nastawieni otwarci do demokracji panowie.

To była taka podstawa zanim zaczęliśmy robić własne auta, tylko takie delikatne pytanie, bo jesteśmy przy technice, to nie tylko przedmioty, technika to także mosty, budowanie dróg, a z tymi drogami było nie najlepiej.

Te auta tak naprawdę poza miastami nie miały za bardzo gdzie jeździć.

To było świetne auto, aczkolwiek nie miało szans zaszczepić się na rynku.

Bądźmy tutaj szczerzy, nie miało szans zaszczepić się na rynku, bo jeszcze za wcześnie było na taki wydatek dla większości.

Asa na przykład miał jeszcze Stetysza, ale dlaczego kupiono licencję Fiata?

Zarówno AS, Stetysz, jak i samochody WM, czy jeszcze jakieś jakiekolwiek inne prototypowe konstrukcje, tam zawsze wkładano silnik obcej konstrukcji.

Nasz miał silnik CWS, zresztą bardzo dobry silnik, który można było rozebrać jednym kluczem.

My potrzebowaliśmy jednostki, którą natychmiast zaczniemy produkować, która była sprawdzona i która była tania w produkcji.

Natomiast we Włoszech niewiele brakowało, żeby tym się zajęła prokuratura.

Natomiast potem Włosi od razu przerzucili się na model 132.

To było jakieś włoskie samobójstwo, bo w tym samym czasie mniej więcej sprzedano licencję 124 na Giguli, a potem Ładę i równocześnie sprzedano licencję na 128 na taki lekko usportowiony samochód, który produkowali Jugosłowianie.

Jugosłowianie musieli produkować zastawę, Rosjanie Zieguli, potem była Łada w wersji eksportowej, Hiszpanie robili Seata.

Natomiast my mieliśmy pozwolenie na to, żeby używać nazwy Fiat i dlatego powiedzmy Miller w Niemczech czy Smith w Anglii, jeżeli kupował samochód, to on nie kupował polskiego Fiata, on kupował Fiata.

Fiat 508 nie był najpopularniejszym samochodem przed wojną w Polsce, bo najpopularniejszy był Chevrolet Master Sedan.

Poza tym zachowało się sporo Fiatów 508 z czasów przedwojennych, czego nie możemy powiedzieć o najpopularniejszym właśnie Chevroletcie Masters Sedan.

Legendą nie stał się ani Stetysz, ani AS, ani CWS.

Sokół 600 był chętnie kupowany, natomiast ci najmłodsi

Pasjonaci motoryzacji, którzy finansowo może nie mogli sobie pozwolić na Sokoła 600, dla nich był przeznaczony jeszcze motocykl Sokoł 200, którego produkcję zaczęliśmy w 1939 roku i niewiele ich wyprodukowaliśmy, bo zwyczajnie nie zdążyliśmy.

To były najmniejsze w tym czasie w Polsce produkowane silniki, na które trzeba było mieć prawo jazdy, bo były też produkowane tzw.

Natomiast Sokoł 200 był już takim dojrzałym motocyklem, też z ciekawą konstrukcją.

Ale z Sokołem 500 była taka historia, że miało wziąć go wojsko, potem wojsko się wycofało, a w momencie kiedy okazało się, że wojsko się wycofało, produkcja nie była opłacalna, zwiększenie tego asortymentu nie było opłacalne, zatem skupiliśmy się na Sokole 600.

Stoimy przed Sokołem 1000, zielony, a więc w kolorze wojska wyglądający, no jak każda dobra konstrukcja w tamtych czasach, solidnie, ale brakuje mi jednej rzeczy.

Zawsze motocykl wojskowy kojarzy się z koszem, na którym można umieścić ciężki albo przynajmniej ręczny karabin maszynowy.

Przed wojną były kosze, były też właśnie ciężkie karabiny maszynowe, albo były takie specjalne pojemniki na listy, dlatego że, tego może nie powiedziałem, Sokół 1000 wykorzystywany przez wojsko, ale nie tylko, bo wykorzystywany był również właśnie przez Pocztę Polską i tymi motocyklami rozwożono paczki czy listy, też były tam dosyć popularne.

Natomiast SOKÓŁ to jest taka fuzja, można powiedzieć, bo tak, tutaj był Ursus, ale tutaj również były państwowe PZI, po prostu państwowe zakłady inżynieryjne.

To byli Lieberman od Asa, Tański od CWS, hrabia Tyszkiewicz już wspomniany od Stetysza.

Owszem, tak, ale nasze zaplecze po odzyskaniu niepodległości technologicznej było jednak nieprzystosowane do czasów, które właśnie nadchodziły.

Do czasów masowej produkcji, masowej dostępności i coraz niższych cen.

Natomiast bracia rudzcy, trzeba pamiętać o tym, sprzedawali swoje konstrukcje, budowali je w całym Imperium Rosyjskim,

Dwa, nie było masowości.

Odrodzona-nieznana, dzisiaj rozmawiamy o wynalazkach, o różnych urządzeniach technicznych, które ułatwiały Polakom życie w okresie międzywojennym, które przybliżały nas do wielkiego świata.

Mówiliśmy już z panami Zasławem Adamaszkiem i Jerzym Lemańskim z Narodowego Muzeum Techniki o autach i obiecałem państwu, że będziemy rozmawiać o samochodzie Lux Sport.

Lux Sport to konstrukcja z Ursusa i opowie o tym fantastycznym samochodzie pan Jerzy Lemański.

Sam jeżdżę prawie pięciometrową maszyną, więc widzę, że to jest naprawdę kolos, ośmiocylindrowy.

Napęd przekazywany wałem oczywiście na tylną oś, no bo dopiero jesteśmy w czasach, kiedy rodzi się pierwsza taka konstrukcja z napędem na przód, czyli konstrukcja Citroena.

Natomiast tutaj mamy Luxa Sporta, samochód firmowany przez PZ Inż.

Tutaj rzeczywiście to nadwozie prezentowało się jak na czasy przedwojenne nader okazale, bowiem to był jeden z pierwszych samochodów, gdzie reflektory były wtłoczone w błotniki, w karoserię.

Natomiast nawiązał Pan do Tatry.

Natomiast tutaj mieliśmy duży ośmiocylindrowy silnik w układzie V.

To była cena zaporowa w tym czasie.

Zasław Adamaszek.

Ale obejrzawszy dokładnie w Muzeum Techniki jedyne ocalałe podwozie, oryginalne podwozie, można odkryć zaskakującą cechę.

Otóż była to bardzo dobrze przemyślana, a równocześnie zakamuflowana przemysłowo koncepcja, mianowicie limuzynę Lux Sport po zmianie tylko i wyłącznie małego odcinka linii produkcyjnej, karoseryjnej, można było błyskawicznie zmienić w samochód pancerny zdolny jeździć po dowolnym w zasadzie terenie, dlatego te drążki skrętne resorowane i dlatego regulowany prześwit nad drogą,

PR-owych czy sukcesów propagandy przedwojennej, który do dzisiaj nas rozpala.

Tymczasem 50 pasażerów ledwie się tam mieściło, a cała konstrukcja powstała w Austrii.

Jest rekord pobity prędkości czasu przejazdu między Krakowem a Zakopanem.

Pierwsze jest w Płaszowie, potem w Harbówce, a potem w Suchej Beskidzkiej.

Natomiast w przypadku Luxtorpedy to nie było potrzebne, po prostu tylko i wyłącznie maszynista przechodził na drugą stronę tego wagonu.

...spalinowego, więc tutaj zaoszczędzał czas i stąd ten szybszy przejazd Luxtorpedy.

Nie była wygodna, tam był potworny hałas.

Tak więc tutaj troszeczkę na wyrost my mówimy, że to była kapitalna maszyna, wygodna i sławna i pędząca.

W studiu jest pan Zasław Adamaszek.

Wspomnę tutaj o Mieczysławie Beckerze, podówczas jeszcze bardzo młodym człowieku, ale później twórcy teramechaniki, czyli dziedziny nauki traktującej o tym, jak jeździć po bezdrożach.

Niemniej jednak to Terra Mechanica, która jest ojcem jeszcze tutaj na gruncie Polski przedwojennej, rozwinęła się w najwspanialsze jak do tej pory pojazdy, które przekroczyły granice naszej planety.

W Wielką Majówkę Odrodzona-nieznana zabrała państwa do Narodowego Muzeum Techniki w Warszawie na przemianę panowie Jerzy Lemański i Zasław Adamaszek.

Pomieszczenie z lat sześćdziesiątych, gdzie pokój taki, następnie sklep z lat siedemdziesiątych, pokój nastolatka w latach dziewięćdziesiątych, a to wszystko określone jest ogromną kolekcją radioodbiorników, jaką posiada Narodowe Muzeum Techniki.

Radio było tak drogim urządzeniem, że najpierw długo zastanawiano się jakie to ma być radio.

Pan prezes, bez względu na to kto to był, nazywano głowę rodziny, czyli męża, panem prezesem, jego żona to była pani prezesowa, natomiast dzieci nigdy nie mógł sobie pozwolić na to, żeby do dzieci mówić po imieniu, absolutnie nie.

Na pewno nie mówiono Jasio czy Stasio, bo to byłoby obrażenie.

Następnie kupowano to radio i rzeczywiście ceny były dosyć wysokie.

Nic zatem dziwnego, że głęboko zastanawiano się jaki model radia kupić zanim dokonano zakupy, ale były też radioodbiorniki droższe.

Elektryt był jedną z czołowych firm w tym czasie na świecie.

Elektryt miał swoje własne lasy po to, żeby z tych lasów mieć dobre drewno.

Natomiast normalne radio było z wysezonowanego drewna.

Pamiętajmy, że radio w tym czasie miało dwie funkcje.

Pokaż mi, jakie masz radio, to powiem ci, kim jesteś.

Rozwiązywał wszystkie te problemy, prawie wszystkie, bo z zasięgiem poradziliśmy sobie inaczej.

Pożyczki i zbudowaliśmy maszt, który stoi do dzisiaj w innej troszeczkę formie, bo wcześniej to były dwa maszty, ale ten znany maszt w Raszynie, chociaż tak naprawdę od Raszyna on jest oddalony o 10 kilometrów.

On stanął przed wojną i rzeczywiście wtedy to były dwa maszty, one pokrywały zasięgiem praktycznie cały obszar przedwojennej Rzeczypospolitej.

Natomiast prąd i cena.

Po prostu słuchawki wkładano do jakiegoś wiadra blaszanego, tam jeszcze jakiś pękruczek czy czegoś, żeby był większy rezonans.

To znaczy, że rozłożone było i co miesiąc płacił tylko 5 złotych i jeszcze bardzo istotna rzecz, chłop nie musiał jechać do miasta, żeby to kupić, bo pamiętałem, że w tamtym czasie ludzie ze wsi praktycznie nie ruszali się dalej niż granice ich wsi, ale do takiej wsi przyjeżdżał listonosz.

Jak się listonosz pojawił, można było zamówić u niego i następna jego wizyta to była wizyta już właśnie z detefonem, za które chłop początkowo płacił 5 złotych, a potem dopłacał przez pół roku po 5 złotych i to był wielki dla niego luksus.

Nie wykosztować się i było to w jego zasięgu materialnym.

Natomiast detefony też produkowane były po wojnie, tutaj warto o tym wspomnieć.

Mówił pan Jerzy Lemański, a w studiu z nami pan Zasław Adamaszek, także kurator z Narodowego Muzeum Techniki.

Tak, detefon, czyli najprostszy odbiornik detektorowy, nie wymagający żadnego zasilania, prócz tego, które płynie z anteny, więc bardzo niskie napięcie, maleńki prąd.

W jaki sposób dotrzeć z informacją o tej odradzającej się gospodarce, o tym scalającym się kraju, głównie na te obszary, które są w zasadzie całkowicie zaniedbane informacyjne.

W związku z czym wieś trzeba było wyposażyć w możliwość odbioru informacji nie wymagającą źródeł zasilania.

Teraz pytanie absolutnie na czasie.

Mówi się o tym, zwłaszcza po tym co stało się w Hiszpanii i w Portugalii, że grożą nam blackouty, grożą nam sytuacje kompletnego oderwania się od strumieni informacyjnych.

Niestety jest już nie do kupienia, natomiast każdy także amatorski adept elektroniki jest w stanie takie radio i chociaż to zabrzmi przewrotnie, to jest absolutnie szczera prawda, tym bardziej, że ja jestem zawodowym elektronikiem i wiem to z całkowitą pewnością, jest w stanie wykorzystując elementy wyciągnięte.

Z dowolnego w zasadzie radioodbiornika skonstruować w ciągu kilku minut i uruchomić dysponując tylko 30-50 metrami drutu.

Wracam jeszcze raz, robię zdjęcie jakby co konstruuję w domu własne radio, ale jeszcze nie telewizor.

Tak, telewizja nam się kojarzy z latami 50-tymi, bo rzeczywiście wtedy rozpowszechniły się telewizory, rozpowszechniło się nadawanie, natomiast pierwsze próbne audycje nadawane były już przed wojną, a ponieważ chciano, żeby zasięg był jak największy, zatem wybrano, że antena umieści się na najwyższym budynku, a takim był rzeczywiście prudential.

Mówił pan Jerzy Lemański, a ja zapytam naszego gościa w studiu, pana Zasława Adamaszka, czy mieliśmy telewizory mechaniczne, cokolwiek by to znaczyło?

Bo wynalazek tarczy Nipkowa, nie wchodząc w szczegóły co to jest, chociaż to jest zwykły płaski krążek z malutkimi otworkami ułożonymi w spirale, tarcza Nipkowa pozwalająca analizować obraz linię po linii była

Pierwsze telewizory elektromechaniczne dlatego, że taka tarcza nipkowa wykreślając świetlną o zmodulowanej jasności linię na matowym ekranie była pierwszym przetwornikiem obrazowym.

Można było ten sygnał przesłać drogą, taką jak radiowa, czyli kanałem radiowym o małej szerokości pasma, a później odtworzyć, oczywiście w niskiej rozdzielczości, na ekranie.

Ja bym tu zacytował już powojenną wypowiedź Stefana Wiecheckiego, naszego wspaniałego felietonisty, który o telewizorze powiedział... Trzy, cztery, radio z lufcikiem.

To jest grunt będący własnością już Narodowego Muzeum Techniki na błoniach Stadionu Narodowego.

Czyli już niedługo z Kopernika, z Centrum Kopernik do Muzeum Techniki będzie można przejść Mostem Świętokrzyskim i pozwiedzać, a na razie można odwiedzić Pałac Kultury i Nauki albo posłuchać naszej audycji.

Bardzo dziękuję za udział panu Jerzemu Lemańskiemu i obecnemu w studiu panu Zasławowi Adamaszkowi.

Bardzo dziękuję i zapraszam póki co do jeszcze starej, stałej siedziby Narodowego Muzeum Techniki w Pałacu.

A ja zapraszam w każdą sobotę po 17 do Odrodzonej Nieznanej.