Mentionsy

OLGA PALKA- OPAL W KAMERZE
OLGA PALKA- OPAL W KAMERZE
21.08.2025 16:00

Co wpływa na zaburzenia funkcji seksualnych? I Dr n. med. Dariusz Pysz - Waberski w Opal w kamerze

Dzisiejszy temat seksualności i zaburzeń funkcji seksualnych przybliży seksuolog Dr n. med. Dariusz Pysz-Waberski.


W wywiadzie zostanie omówione:

🧠 Seksualność jako potrzeba biologiczna (podobnie jak oddychanie).

😰 W jaki sposób stres i psychika hamuje funkcje seksualne.

💪 Jak stereotypy “męskości” wpływają na kompleksy u mężczyzn.

💊 Dlaczego tabletki na potencję nie zawsze działają.

📚 Czy pornografia i masturbacja są negatywne.

⚖️ Seksuologia sądowa w praktyce.



Współpraca i zgłoszenia 📥: [email protected] 


Moje social media:

🟣 https://www.instagram.com/olgapalka_/ 

🟣 https://www.facebook.com/olga.palka.1 

🟣 https://www.tiktok.com/@olgapalka



🎥 Montaż i realizacja: Michał Szwed

🤝 Patronem kanału jest Sukcesja Pokoleniowa ⁠www.biologikasukcesji.pl⁠

🤝 Partnerem kanału jest Instytut Dobrych Praktyk Biznesowych ⁠www.idpb.com.pl⁠ 

🤝 Patroni medialni i prasowi: 

Magazyn Tygrysy Biznesu

Project Afrodis Magazine 


#opalwkamerze #olgapalka #rozmowaoseksie #temattabu #seksuolog #dariuszpysz-waberski #seksuologsądowy #popędseksualny #seks #wstydliwytemat #seksualność #hiperseksualność #uzależnienieodseksu #masturbacja #życieseksualne #zaburzeniaseksualne #problemywłóżku

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 727 wyników dla "Y"

Jedną z najtrudniejszych rzeczy, o którą mi było pytać pacjentów, to o masturbację.

Gdyby nie my kobiety, to wy faceci mielibyście mniej kompleksów seksualnych?

Zdrowe związki to są takie związki, w którym np.

Seks, a właściwie podejście do seksu, może różnić się od tego, w jakim domu byliśmy wychowywani, w jakiej kulturze, czy jest to dla nas temat tabu, wulgarny, jakie my mamy podejście do partnerów i co sami o sobie myślimy.

Dzisiaj w tej rozmowie dowiecie się naprawdę wielu bardzo ciekawych i merytorycznych rzeczy, ponieważ moim gościem jest dr nauk medycznych Dariusz Pysz-Waberski, który również jest seksuologiem sądowym.

Zapraszam do wysłuchania wywiadu.

Komu dzisiaj bardziej zależy na udanym życiu seksualnym?

Kobietom czy mężczyznom?

Wszystkim.

To nie powiedziałbym, że dzisiaj zależy.

Ludziom zawsze zależy.

Od kiedy powstał człowiek na świecie, to zależy mu na życiu seksualnym, bo to jest jeden z głównych popędów w naszym życiu.

To jest w ogóle też ciekawe, że my popęd rozumiemy jako zjawisko odnoszące się wyłącznie do funkcji seksualnych i do aspektów życia seksualnego.

A nie do aspektów w ogóle fizjologicznych, czyli takich stanów, takich procesów w naszym ciele, które utrzymują nas przy życiu.

Jakoś mało mówimy o prawidłowym oddychaniu, no trochę się mówi więcej o odżywianiu, bardzo się źle mówi o nawadnianiu.

O spaniu trochę się zaczyna mówić, no to są wszystko procesy fizjologiczne, tak samo jak życie seksualne.

Oczywiście nie musimy je tak spłycać wyłącznie do takich aspektów typowo fizjologicznych, ale myślę sobie, że nie zmieniło się wiele od czasów pierwszego człowieka, że tak jak jedzenie, oddychanie, picie, wydalanie, sen, wypoczynek, tak samo seks był ważny, jest ważny i myślę, że zawsze będzie ważny.

Popatrz, że coraz więcej jest jakichś takich kampów typu Wim Hof, zresztą tutaj u mnie też gościł Adam Kowalewski, który opowiadał o poprawnym oddechu.

No bo mówimy, że woda dobrze nawadnia i pijemy wodę.

A ja pamiętam kiedyś jak byłem dzieckiem i jeździłem na wieś do rodziny, to jak wujek pytał nas z czego się chcemy napić i mówiliśmy wodę, to on się śmiał i mówił o miastowe przyjechało, wodę będą pili.

To co się powinno pić, żeby się dobrze nawadnić?

Powinniśmy pić herbaty czerwone, powinniśmy pić mleko, powinniśmy pić soki owocowe, no nie za dużo.

Tak samo jak jest wiele mitów dotyczących seksuologii, seksualności w ogóle człowieka.

No właśnie, może jednym z tych mitów jest to, że dzisiaj coś jest odmiennego w tej seksualności, że dzisiaj bardziej koncentrujemy na uwagę na niej, wracając tak do tego twojego pytania.

No właśnie myślę, że nie.

To, że trochę więcej o tym mówimy i że niby stajemy się bardziej otwarci,

To nie oznacza, że coś w sferze seksualnej się zmieniło, zwłaszcza myślę, że w takim kraju jak nasz.

Nie chcę popadać w jakiś nadmierny pesymizm, ale też nie będę nadmiernym optymistą i mówić, że to, że mamy teraz dużo podcastów, to, że dużo się mówi o ludzkiej seksualności, to, że ludzi to zaczęło interesować, to nagle stała się jakoś rewolucja seksualna.

Ja też się z tym w pełności zgadzam i podam od razu przykład.

Hiszpanie, w ogóle południowcy są bardzo tacy, dla nas są za bardzo seksualni, że emanują tym seksem, że dla nich to jest normalne, że dziewczyny chodzą bez biustonoszy na plaży, czy w ogóle chodzą w takich kusych spódniczkach i oni bardzo lubią rozmawiać o seksie, ale w taki sposób, że

Mało tego, nie mają takich barier, oczywiście nie generalizujemy, bo pewnie znajdą się domy hiszpańskie, gdzie jest wstyd, ale oni lubią rozmawiać o tym ze swoim partnerem, czego oczekują, czego nie lubią, jakie mają fantazje.

Może i to stanę teraz po głowie, ale to nie jest kwestia tego, żeby kogoś obrazić, tylko żeby zwrócić uwagę.

Możemy się egzaltować, udawać, że jesteśmy cudowni jako Polacy, ale nie jesteśmy cudowni.

No jak właśnie jedziemy gdzieś za granicę i nie mówię o wczasach w Tunezji czy w Turcji, tylko faktycznie poznajemy inne kultury, nawet tak blisko właśnie Hiszpanii, ja ich też uwielbiam, to tam widać inteligencję emocjonalną i widać świadomość.

To nie jest frywolne.

Dariusz Pysz-Waberski w Opal w kamerze.

Dariusz Pysz-Waberski w Opal w kamerze.

To ta redakcja była zaskoczona, bo ja tam napisałem, że w Polsce o seksualności mówi się albo w sposób wulgarny, albo naukowy.

No właśnie to jest ta nasza krótka skala, że albo tak bardzo na takim właśnie diapazonie on-ę, albo od razu mamy takie przekonanie, to wynika z lęku, wydaje mi się, naszego, że jak będziemy rozmawiali o seksualności z kimkolwiek, z partnerem, partnerką, specjalistą, koleżanką, kimś tam, to

Dariusz Pysz-Waberski, Instytut Dobrych Praktyk Biznesu, Project Afrodis Magazine, biuro opalpro.pl.

Więc my po prostu nie wiemy.

Ja widzę tak, jak to wygląda, jak pacjenci przychodzą do poradni, wchodzą do gabinetu i są strasznie spięci, nie potrafią się wysłowić, nie potrafią czegoś powiedzieć, używają jakiegoś słownictwa, za chwilę przepraszają, bo oni mają takie poczucie,

że oni nieprawidłowo opisują, nieprawidłowo podają nazwy anatomiczne, nieprawidłowo opisują jakieś zjawiska fizjologiczne.

Bo czasami się dzieją takie sytuacje, jak ktoś przychodzi i mówi, taki pacjent na przykład, mam szybką erekcję.

No i szybka to raczej może być ejakulacja, czyli wytrysk.

Dariusz Pysz-Waberski, Instytut Dobrych Praktyk Biznesu, Biuro opalpro.pl

No dobrze, bo jakbyśmy mieli przynajmniej podstawową wiedzę, no ale nie oszukujmy się, nie możemy mieć wiedzy z wszystkiego.

Jak ja bym poszedł do architekta i bym z nim rozmawiał o architekturze, no to ja bym się jąkał co drugie zdanie i by było A, Y, Y, Y, A, O i bym zadawał milion pytań.

Jak urządzałem swoje nowe miejsce, mieszkania i rozmawiałem z panią architekt, ona używała często słów, których ja nie znałem.

Ale ja się nie wstydziłem, już jestem chyba na takim poziomie świadomości tego, co wiem, czego nie wiem, żeby powiedzieć, panie architekt, ja nie wiem, o czym pani do mnie mówi.

Albo co to znaczy?

A tu ludzie są strasznie tacy, jak się chcą krygować, nie chcą pokazać, że mają jakieś preferencje, nie chcą mówić swobodnie, naturalnie, bo myślą, że to będzie źle odebrane.

No, trening czyni mistrza.

Pierwszy raz, jak będziemy o tym rozmawiać, może będzie trudniej, ale jak porozmawiamy o tym setny raz, to będzie łatwiej.

Bo jeszcze jedną rzecz tylko powiem.

Kiedyś mi pacjent powiedział, tak, panie doktorze, panu jest łatwo, bo pan się tym zajmuje na co dzień.

No ale przecież ja się z tym nie urodziłem.

Ja się też tego nauczyłem.

I kiedyś na jednej z rozmów też jedna osoba mnie zapytała,

Czy mi to przyszło z taką łatwością, żeby pytać ludzi o różne rzeczy dotyczące ich funkcji seksualnych i żeby to opisywać, tłumaczyć im?

To nie było tak, że ja przyszedłem pierwszego dnia do pracy i nie byłem w ogóle skrępowany.

Jak jedną z najtrudniejszych rzeczy, o którą mi było pytać pacjentów, to o masturbację.

O wszystkie inne rzeczy mogłem pytać, o preferencje, o funkcje seksualne, o płeć, o orientację, ale pamiętam, że ta masturbacja była jakaś taka trudna.

No ale z czasem, no ćwiczyłem, ćwiczyłem, przełamywałem ten swój strach.

Na kanwie też tego, że nadowiaduję się po to, żeby

Komuś pomóc, żeby coś wytłumaczyć.

I myślę, że tak samo jest tu, w takich naszych codziennych doświadczeniach.

Nie zajmujmy się tym, czy mamy to dobre nazewnictwo, czy niedobre, jak to ubrać w słowa.

Strasznie dużo poświęcamy czasu, jak się to mówi, dzisiaj na backstage, czyli na to wszystko, co jest z tyłu.

I tak w głowie myślimy, jakieś scenariusze opisujemy.

Oni czasami potrafią pół godziny gadać o tym, jak oni chcieliby pogadać.

Ale jak przyjdzie co do czego, to nie gadają.

Albo owijają w bawełnę, idą gdzieś dookoła i tu się pojawia cała lista, właśnie, nie wiem jak to powiedzieć, nie wiem jak się to nazywa, nie chcę, żeby on, ona pomyślała.

No to jak nie chcesz, żeby ktoś źle to zinterpretował, no to stań na rzęsach i powiedz to tak, żeby ta osoba to zrozumiała.

Albo zależało mi na tym, żebyś zrozumiał, zrozumiała to w taki i taki sposób.

Albo czy jest jasne to, co ja powiedziałem?

Albo czy mam to jeszcze powiedzieć w inny sposób?

My się tego strasznie boimy.

A powiedz mi, jak ktoś przychodzi do gabinetu do ciebie, to najczęściej przychodzi z własną dolegliwością na zasadzie, hej, coś jest ze mną nie tak i chciałbym to rozwiązać dla swoich przyszłych partnerów.

Czy żona, mąż mi kazał tu przyjść, bo jest niezadowolony z naszego pożycia?

No jakby była ta pierwsza opcja, to by było wspaniale.

Gdyby przychodzili tacy pacjenci, to się tak ładnie nazywa, że to są pacjenci z motywacją wewnętrzną.

Czyli tak, że w środku, w swojej głowie czuję, że coś, albo mam przekonanie, bo nie zawsze tak musi być.

Myślę, że słowo przekonanie jest słowem klucz, za chwilę do niego wrócę.

Mam przekonanie, że coś jest nie tak i ja przychodzę po to, żeby to sprawdzić, zbadać, dowiedzieć się, wyjaśnić, ocenić, no ale można to mnożyć, tak.

No najgorzej jest wtedy, kiedy jest motywacja zewnętrzna, czyli ja tego nie robię dla własnego poznania i zmiany, tylko dlatego, że mam nóż na gardle.

Dlatego, że przychodzi pan i mówi, żona powiedziała, że jestem zboczeńcem, muszę się iść leczyć, bo jak nie, to ona mnie oskubie z majątku i weźmie ze mną rozwód.

No i te tak na dwoje babka wróżyła, bo z jednej strony jest tak, że ten człowiek faktycznie może mieć problem, sam nie potrafił się zmotywować, no i żona musiała wyciągnąć ciężkie działa i go zmotywować, ale niestety najczęściej w mojej praktyce jest druga sytuacja, że ktoś jest wysyłany przez tą drugą stronę.

A jak nawet parę dni temu miałem taką sytuację, że pan jest wysłany przez swoją partnerkę pod groźbą odejścia od związku i powiedzenia rodzinie, znajomym oczywiście, co tam się działo według niej, co było nieprawidłowe.

Co jest już dość zaskakujące i dziwne, że jest jakiś taki szantaż i taka... Nie widzę w tym życzliwości pod tytułem kochani zauważyłam, że coś się dzieje, idź proszę cię sprawdź to.

Tylko to jest takie śliskie bym powiedział, nie?

Że jak nie pójdziesz, nie zrobisz, to ja wszystkim znajomym i rodzinie powiem.

No ale niestety to by były idealne związki, ja takich znam niewiele.

Natomiast to jest taka sytuacja, w której pan przychodzi, jest taki, ma uszy po sobie położone, jest taki, że już się samobiczuje i chce, żebym ja go też biczował.

Dochodzimy do analizy tego, co się dzieje.

Pan nie spełnia na przykład żadnych kryteriów diagnostycznych problemu, z którym przyszedł.

No i ja mówię, że wydaje mi się, że ten problem jest po stronie Pana partnerki, czy tam partnera, no obojętna, jakiejś osoby, z którą jest w związku.

Myślę, że dobrze by było, żeby ta osoba przyszła, albo żebyście przyszli Państwo razem.

I Pan mi mówi, nie, nie, no partnerka na pewno nie przyjdzie.

No to dlaczego ona tutaj nie przyjdzie?

No ale niech przyjdzie, niech się wypowie, no niech usiądzie.

Dariusz Pysz-Waberski, Instytut Dobrych Praktyk Biznesu, Biuro opalpro.pl.

Kieruję to pytanie do tej Pani czy do wszystkich osób, które tak robią.

Dlaczego jest taki lęk przed tym, żeby przyjść i się skonfrontować?

Dlaczego jest od razu dewaluacja, że może ja się nie znam, że może ona się pomyliła?

Co jest ciekawe, że ta Pani sama mnie wybrała i sama umieliła mojego partnera, ale ja nie potwierdziłem jej hipotezy.

Co wpływa na zaburzenia funkcji seksualnych?

Dariusz Pysz-Waberski, Michał Szwed, Instytut Dobrych Praktyk Biznesowych, Biuro opalpro.pl.

Jak ktoś mnie przekonuje w rozmowie, że on ma dystans do różnych rzeczy, to ja już wiem, że on go nie ma, bo on musi mnie przekonać do tego, żebym ja to przyjął.

Ja mam dystans do siebie i jak zapytać by moją rodzinę, moich przyjaciół i moich współpracowników, kiedy ja w życiu powiedziałem, a wiecie co, bo ja mam dystans do siebie i coś tam, to oni powiedzą nigdy.

Bo ja nie muszę przekonywać odbiorcy, że tak jest.

No to skoro taka pani w takiej parze ma dystans i jest pewna tego, co zaobserwowała, no to skąd jest taki ogromny lęk przed tym, żeby przyjść i to skonfrontować?

A druga rzecz, wydaje mi się, że w związku, w parze są dwie osoby.

Tylko jakoś dziwnie częściej jest w tym dobrym razem, a w tym złym rzadziej.

Czyli się tak wysyła tego partnera, no bo to najczęściej panowie przychodzą, ja zostanę w domu, bo ja nie mam z tym nic wspólnego, to nie jest moje zaburzenie.

To ty idź, to coś zrób.

No to czemu nie przyjdziecie razem?

A czy na bazie tego, co mówisz teraz, to jest tak, że gdyby nie my kobiety, to wy faceci mielibyście mniej kompleksów seksualnych?

Generalnie, odnośnie długości członka, odnośnie jakichś innych swoich dysfunkcji?

Ale to nie przez kobiety powstało, tylko to powstało przez mężczyzn.

Od blisko 3 dekad wspieram przedsiębiorców i rodziny w planowaniu sukcesji pokoleniowej.

Pomagam odnaleźć harmonię pomiędzy teraźniejszością a przyszłością.

Nazywam się Paweł Nowak.

Jestem patronem i przyjacielem programu Opal w kamerze.

Zapraszam na wywiad.

Przecież to nie jest tak, że to kobiety wyśmiewały mężczyzn, bo akurat pod tym względem są kobiety bardziej inteligentne emocjonalnie niż mężczyźni.

To mężczyźni mają znowu krótką skalę męskości.

Taką bardzo kobiety tak na to nie patrzą.

I też znowu od razu mi przychodzi do głowy przykład takiego pacjenta, który ostatnio u mnie był.

Dariusz Pysz-Waberski, Michał Szwed, Instytut Dobrych Praktyk Biznesowych, Biuro opalpro.pl.

I jak mu nie wychodzi w seksie, no to ten worek równa się jestem beznadziejny, jestem niemęski, jestem coś tam.

Bo my mamy krótką skalę tej męskości.

Czyli męskość to się równa wzwód.

Tylko to się nie wzięło od kobiet, bo ja bardzo rzadko to słyszę.

Zdarzają się takie sytuacje, ale powiedziałbym, no nie wiem, jeden pacjent na 100 tysięcy powie tak, miałem taką partnerkę, która podczas stosunku mnie wyśmiała, upokorzyła, zrobiła mi jakąś przykość.

To zazwyczaj mężczyźni sami sobie to tworzą.

Czy mają takie przekonanie?

Wszyscy musimy mieć idealnie wielkie, grube, proste penisy, którymi jesteśmy w stanie operować wiele razy, gdzie wytryski są bardzo obfite, bardzo intensywne i nie przychodzą zbyt szybko.

I my te mity powielamy w naszej grupie męskiej.

Czy kobietak się spotka z kobietą i powie, wiesz co, stara, ostatnio mi nie wyszedł seks, bo nie wiem, byłam tam świeżo po miesiące, bolało mnie, piekło mnie, coś tam, byłam zaciśnięta.

Kobiety między kobietami sobie powiedzą to.

I ta druga jej powie, wiesz co, nic w tym dziwnego, ja też tak czasami mam, wiesz co, jak tam miałem jakieś tam, nie wiem, bakterie czy coś, to też nie dałam rady.

Przecież ja to słyszę w gabinecie, że pacjent mi mówi tak, bo ja mam tam na przykład wytrysk przedwczesny.

No i tam rozmawiamy, no bo ja radziłem tam koledze, rozmawiałem z nim.

No on mi się tam przechwalał, że on to ma na okrągło jakieś laski, że on to potrafi uprawiać seks tak i w taki, w taki sposób tyle i tyle czasu.

Nie no, w życiu.

Więc to się bierze z naszej męskiej grupy, z tego popisywania.

Kolega powie, no ja potrafię 10 minut seks uprawiać, mimo że ja dam radę 2 minuty, to ja go muszę przebić i powiedzieć, wiesz co, no a ja potrafię 15.

To jest jakiś dziwny maraton, tak jakbyśmy cały czas byli na zawodach.

Co jest ciekawe, że kobiety nie muszą tak rywalizować, a faceci cały czas.

To też od razu mi się przypomina taki pan, który jeszcze pracował w specyficznym miejscu, bo był wojskowym.

To żołnierz, to musi być taki superman, żołnierze, wojskowi, właśnie jacyś tam policjanci.

No i oczywiście jak koledzy w jednostce tej wojskowej, w której on pracował, opowiadali o swoich podbojach seksualnych, to to on oczywiście też mówił, że on już miał 30 kobiet w życiu.

Ale jakby ich wziąć wszystkich, tak szczerze, to gabinetu, to każdy z nich, albo przynajmniej większa część z nich powie, tu podkoloryzowałem, tam wymyśliłem, tam coś przeceniłem i pytam się tego pacjenta, po co pan to mówi?

No bo jak, ja wyjdę na lamusa, 28 lat mam i ja nigdy nie uprawiałem seksu?

Kiedyś było tak, że czym później mieliśmy tam inicjację seksualną, tym było podobno lepiej, że człowiek bardziej świadomy, bardziej dojrzały, a teraz zawody są w drugą stronę.

Że jak masz już tyle lat, co dla mnie to nie jest dziwne, no 28, nawet jakbym miał 50 i bym powiedział, że nie miał seksu.

No trudno, może się tak wydarzyło.

Ale dla niego to już było depresjonujące, to już było zawstydzające, bo w kategoriach tych osiągnięć, w takiej metaforze zawodów bieg na start, on miał poczucie, że on jest ostatni.

Wszyscy koledzy chwalą się podbojami, a on jeszcze nie miał tych kontaktów seksu.

Ta kultura macho, o której ty mówisz, tylko wiesz, zastanawiam się teraz, co to znaczy, że seks nie wychodzi?

To znaczy, że załóżmy jest stosunek, no przyjmijmy, że kobiety z mężczyzną i jest na przykład ten przedwczesny wytrysk, to kto ocenia, że ten stosunek nie był dobry?

Kobieta czy mężczyzna?

I kobieta i mężczyzna, albo jedna z tych osób, albo w ogóle żadna.

O tym nie mówimy.

To jest tajemnica poliszynela, o tym się w ogóle nie mówi.

Albo jest tak, że czasami mężczyzna wie, ale myśli, że kobieta się nie domyśli, albo kobieta mówi w gabinecie, przychodzi ze swoim problemem, a jednocześnie mówi, no bo mój partner tam po kilku ruchach ma wytrysk tak bardzo szybko, ale on chyba o tym nie wie.

No i to jest takie, że naprawdę tych opcji można tutaj dziesiątki wybrać, jak to bywa.

Natomiast znowu jest tak, że najczęściej, przynajmniej ja mam takie doświadczenie, że u panów to jest koszmar, to jest znowu zero-jedynkowe.

Mam wytrysk przedwczesny, jestem beznadziejny, nie mogę zaspokoić swojej partnerki.

Jak ja słucham i wypisuję sobie w głowie te myślniki, te argumenty, które podaje ten człowiek, to później jak zestawiam to z tym, co mówią kobiety, to większość z nich w ogóle nie ma żadnego znaczenia.

Jednak myślenie kobiet, a myślenie mężczyzn, to są zupełnie inne myślenia.

Tak samo funkcje seksualne kobiet, funkcje seksualne mężczyzn.

My mamy bardziej uwagę, ja to tak nazywam, uwagę tunelową i my częściej potrzebujemy jednak, żeby ten kontakt seksualny był pełny od początku do końca.

Natomiast u kobiet wcale tak nie musi być.

Czyli taka kobieta przychodzi do gabinetu i mówi, dobra, no ma mój tam partner czy mąż, ma ten wytrys przez czas, no ale co to ma za znaczenie?

Mamy super Grefsem, on jest w ogóle fajny, jest pieszczotliwy, robi rzeczy, które ja lubię, które są dla mnie ważne.

No to, że stosunek penetracyjny, no trudno, nie ma to znaczenia.

A on ma takie poczucie, jakby był na Olimpie, że to jest najważniejsze.

Czyli cała ta Grefsem, te wszystkie rzeczy, które tam się wcześniej działy, te pieszczoty i te aktywności, jakby one nie miały znaczenia, jakby one były tylko preludium.

A ten, ten, ta główna część to jest ten seks penetracyjny.

A kobiety mówią zupełnie coś innego.

No tylko, żeby się tego dowiedzieć, trzeba słuchać tego.

A nawet, znaczy może nawet nie, o właśnie, słuchać, a nie słyszeć.

Jest fajne to tam, to siam, to owam, to wymienia te wszystkie rzeczy.

A on jakby miał klapki na uszach, jest tak zaprogramowany na to.

Dariusz Pysz-Waberski, Instytut Dobrych Praktyk Biznesu, Biuro Opal w kamerze.

A on w ogóle tego nie przyjął.

Trochę jak jedna pacjentka kiedyś powiedziała, po co cała ta gadanina?

Ja mam to powiedzieć, bo ty spróbujesz wziąć to pod uwagę?

Czy ja się mam tylko nagadać, a ty jesteś tak przekonany o tym, że ty jedyny masz rację, że i tak nikogo nie posłuchasz?

Prawdziwa siła biznesu tkwi we współpracy i inspiracji.

Pokazujemy, że biznes to nie tylko liczby.

Wspieramy wartościowe inicjatywy, dlatego jesteśmy partnerem kanału Opal w kamerze.

Bo inspirujące rozmowy motywują do działania i pokazują, jak budować lepszą przyszłość.

W Instytucie Dobrych Praktyk Biznesowych wspieramy firmy poprzez mądre strategie i wartościowe relacje.

Więc może tu by trzeba było rozszerzyć to pojęcie męskości.

Tak konkretnie, że męskość to nie jest tylko wzwód i długotrwały seks.

Tylko to jest wiele różnych innych rzeczy, a jak nie wiesz co to jest, no to może zapytaj tej osoby, z którą jesteś w związku.

Ja myślę, że kobiety to rozwinęłyby sobie taki papirus.

To, że właśnie kobiety nie patrzą zero-jedynkowo, tylko u nich ta podziałka jest dużo szersza.

Więc może, nie powiedziałbym wymieniajmy się między płciami, no bo to jest takie dość prostackie.

Tylko raczej wymieniajmy się my jako ludzie.

Z postrzeżeniami, myślami, doświadczeniami.

Każdy z nas ma też inną osobowość.

Czasami jest w parze tak, że nawet partnerzy się śmieją i mówią, no tam pan mówi, ja jestem bardziej kobietą w tym związku, a moja tam żona jest bardziej mężczyzną.

Nie musimy tego tak etyketyzować, kto jest kim, tylko jest dwoje ludzi, którzy mają jakiś temperament, mają jakąś osobowość, mają doświadczenie i mają jakieś doświadczenia w seksie, nie tylko w życiu, albo ich nie mają.

No ale tym można się wymieniać.

To się teraz tak pięknie w dzisiejszych czasach nazywa zasób.

My pięknie potrafimy o tych zasobach...

Dariusz Pysz-Waberski, Instytut Dobrych Praktyk Biznesu, Project Afrodis Magazine, biuro opalpro.pl.

że skoro już tak stereotypowo ta moja partnerka jest bardziej rozwinięta tak można powiedzieć emocjonalnie i seksualnie, no to może ja posłucham jej, co ona mówi na temat tych naszych kontaktów seksualnych, na temat nie wiem, mojego wyglądu, mojej atrakcyjności, mojego funkcjonowania.

Może ja znowu bardziej przekonam do jakichś ciekawszych preferencji, do jakichś innych sposobów, czyli że my możemy się wymieniać.

Czyli to jest to, że my dostajemy jakąś informację z zewnątrz, a my musimy mieć to w środku, czyli my musimy nad tym pracować.

Ktoś nam może powiedzieć, ale jesteś cudowny, piękny, ładny, mądry, coś tam.

I my możemy codziennie dostawać dziesiątki takich informacji od ludzi z zewnątrz, ale nie będzie się zgadzało to, co jest tu w głowie w środku.

No i jest takie zjawisko fajne w chemii czy w fizyce entropii, że układy dążą do wyrównania, ale tu będzie ciężko to wyrównać, bo na zewnątrz jest ogrom, więc czym więcej jest na zewnątrz, tym mniej jest w środku.

Budujmy to w sobie, ale nie ciuchami, autami, pieniędzmi czy tym ile kto miał partnerek seksualnych w życiu.

Tylko jest dziesiątki innych sposobów na to, żeby zbudować swoje poczucie własnej wartości.

Czemu my się nie zajmujemy tym, może odchodzę trochę od seksu, ale to jest ważne, czemu my poczucia wartości nie budujemy na tym, że jesteśmy wobec kogoś życzliwi?

Dariusz Pysz-Waberski, Instytut Dobrych Praktyk Biznesu, Biuro opalpro.pl.

Nie wiem, czy masz wrażenie, Darku, to jest w ogóle super, co teraz poruszyłeś, bo otworzyłeś taką wielką puszkę Pandory i to jest temat rzeka i tak jak mówimy o tym wstydzie, o tym lęku, to tak naprawdę większość tych przypadłości, które nam się wydaje, że mamy, tak jak powiedziałeś, to są przekonania nasze.

I niekiedy ten efekt końcowy, na przykład przedwczesny wytrysk, bierze się z naszych powodek psychologicznych, psychicznych, bo to psychika na to wpływa, że właśnie my się boimy, tak?

Im bardziej się boimy, tym bardziej czasami to ściągamy.

Jak ty rozumiesz namiętność?

Nie wiem, czy to jest istotne.

Jak ja rozumiem, tak prywatnie, ale chodzi o to, jak ona jest zrozumiana w seksualności.

Fajne słowo, bardzo się cieszę, że je przytoczyłaś, bo ja często tłumaczę pacjentom, że jest taki filar w związku, są trzy takie główne belki, które utrzymują w związku.

NAMIĘTNOŚĆ, INTYMNOŚĆ, ZOBOWIĄZANIE

Czyli pan się mnie pyta w gabinecie, no czy to jest właściwe, jak ja załatwiam się, że moja partnerka wchodzi do toalety.

No bo ona uważa, że skoro jest się w związku, no to jest pełna intymność, pełna namiętność.

Nie ma służby, że jednemu papier podaje, drugi go tam obsługuje.

I namiętność w związku czy intymność to są właśnie takie fajne pojęcia, które mówią,

Co dobrze byłoby mieć wspólne, ale co można by było mieć rozłączne?

Bo u niektórych ludzi jest takie przekonanie, że związek polega na tym, że my się lepimy w jedno.

No nie, to są dwa obiekty, to są dwa indywidua, które jakoś zachodzą na siebie, czy mają części styczne, mają części wspólne, ale mają też części rozłączne.

Zdrowe związki to są takie związki, w którym np.

Więc namiętność to jest, ja to rozumiem tak szerzej, że to jest taka zdolność do utrzymywania odpowiedniej

Szczególnie tą wolność bym podkreślił.

Bo wolność też polega na tym, że my możemy mieć seks wspólnie, ale ja mogę mieć też seks sam.

W takim sensie, że niektóre osoby zawłaszczają sobie prawo do seksualności.

Skoro jesteśmy w związku, to mój partner powinien uprawiać tylko seks sam.

A ja go przyłapałam na masturbacji.

I to jest słowo klucz, ono się pojawia w dziewięćdziesięciu paru procentach, przyłapałam go.

To jest tak, jakbyśmy mówili, przyłapałem kogoś na kradzieży.

To jest cudowne, że nam wchodzą w ogóle takie pojęcia do opisu jakich zachowań w związku, czy do opisu funkcji seksualnych.

I ja tak żartobliwie mówię do pacjenta i mówię, no tak, pana żona przyłapała, to ciekawe teraz, jaką karę pan dostanie, jaki wyrok będzie.

I faktycznie tak.

Ban na seks tedy wspólny?

Tak, ban na seks, bo jest wielka obraza i tu się pojawiają takie jakieś przedziwne argumenty, które się też odwołują znowu do poczucia własnej wartości, atrakcyjności, kobiecości pod tytułem...

Ja mówię, wie pani co, ale przecież mi się to nie łączy.

Ja w ogóle, jak taka pacjentka mówi, to ja nie rozumiem, o czym ona mówi.

My jesteśmy na dwóch innych poziomach komunikacji.

Bo ja mówię, wie pani, ale to jest tak, jakbyśmy jedli drugie dania, a pani mówi o śniadaniu.

Przecież to są dwa i dwie inne funkcje, dwa inne procesy.

No ale jak jest dorosły chłop, chyba jest w związku z dorosłą kobietą i jest dojrzały, to powinien i skoro ma dobry, regularny seks, jak twierdzi, to nie powinien się masturbować.

No a ja tak żartobliwie się nauczyłem mówić pacjentom, no ale przecież kawa nie wyklucza herbaty.

Ja mówię, to jest tak, jakby pani powiedziała mężowi, zjadłeś zupę, drugiego dania nie będzie.

Przecież to są dwie inne rzeczy.

My jesteśmy istotami stadnymi, potrzebujemy ludzi.

My mamy też w swoim mózgu, w swojej osobowości, w swojej seksualności część indywidualną, taką, która dotyczy nas, taką egoistyczną, w zdrowym egoizmie.

No naprawdę nie jesteśmy w stanie 24 godziny na dobę cały czas wszystko robić z tą drugą osobą i być od niej, nawet bym nie powiedział uzależniony, tylko zależnym.

Zależność jest taką cechą, która jest jednym z rodzajów zaburzeń osobowości.

Jak my mamy osobowość zależną, czyli mój byt zależy wyłącznie od tego drugiego człowieka, to jest patologia.

Znowu dostanę tu po głowie, ale ja tego nie mówię po to, żeby kogoś obrazić, żeby zrobić komuś przykość, tylko po to, żeby posprzątać w swoim związku.

Jak pojawia się grzyb na ścianie, no to możemy udawać, że go nie ma i zasunąć szafką, ale to nie oznacza, że on zniknie.

Możemy się obrażać i mówić, o co on tam wygaduje, albo mój związek, moja sprawa.

Kiedyś mi tak pacjentka powiedziała, mówię, pani, co ma pani rację?

Ja nie jestem tutaj po to, żeby mieszać w Pani w związku, czy po to, żeby mówić Pani rzeczy, które spowodują, że Państwu się będzie żyło gorzej.

Tylko, że będzie się Państwu żyło lepiej.

Ale to jest tak jak na tym bazarze.

Jest skrzynia pomidorów.

Ja mówię, proszę, może Pani kupić pomidory.

Ale pacjentka sobie wybiera.

Jak ona sobie wybrała pół zgnitego, no to nie może mieć później pretensji, że takiego kupiła.

Są oczywiście takie osoby, które się zastanowią i zreflektują.

Dlaczego oglądanie filmów erotycznych?

Jak to wpływa na pani kobiecość, na pani atrakcyjność?

Nigdy nie powie tak kobieta, która ma wewnętrzne, nie zewnętrzne, że koleżanka jej powiedziała, że ma fajną kieckę, albo że fajną ma fryzurę, tylko wewnętrzne, stabilne poczucie własnej wartości nigdy tak nie powie.

Ja miałem kiedyś taką pacjentkę, która była zdradzona w bardzo taki niefajny sposób przez swojego partnera, który zdradzał ją z wieloma kobietami i żerował na ich możliwościach finansowych.

I ona oczywiście to przeżyła, jej było przykro, ona mówiła, że ma żałobę po tym związku, ale co jest ciekawe, ta pacjentka mnie tego nauczyła, że nie wpłynęło to na jej poczucie własnej wartości.

Ona dalej była świadoma i to nie było tylko w słowach.

Tylko ona opisywała słowami coś, co było rzeczywistością jej myślenia i jej odczuwania.

To było bardzo spójne.

Ale to nie wpływa na to, jakie jest jej poczucie własnej wartości, kobiecości, atrakcyjności.

Mnie to boli, jest mi przykro, ale on jest nieuczciwy.

I tam wymieniała te wszystkie słowa.

Tu możemy wstawić tak naprawdę x i za ten x podstawić.

Jaki jest stopień stabilności tego i czy to jest wewnętrzne, czy to jest zewnętrzne?

Jedna świnka miała dom chyba z patyków, tam ze słomy, druga miała z patyków, a trzecia miała tam z... Z cegły chyba.

Z cegły.

Tak jest z naszym poczuciem własnej wartości.

Jeżeli masz je z takiej słomki, bo przyjdzie koleżanka i dorzuci trochę tej słomki, bo powie, masz piękne włosy.

Przyjdzie jakiś mężczyzna, dorzuci trochę tej słomki, bo powie, jesteś atrakcyjna.

I tak parę osób przyjdzie, podrzuca, ale później się stanie coś takiego, że będzie huragan i związek się rozpadnie, ktoś oszuka, zdradzi, no to nagle nie ma poczucia własnej wartości, nie ma kobiecości, nie ma atrakcyjności, nie ma osobowości.

A jak będziesz mieć te cechy zbudowane tak jak ta ostatnia świnka z tej cegły, no to tak jak w przypadku tej mojej pacjentki to nie wpłynie.

Będziesz przeżywać w metaforze tego domu, to nie wiem, no może ten związek ci okno wybije, ale cała konstrukcja całego domu zostanie.

No i na tym miałoby to polegać.

Ale żeby dojść do tego, no to niestety trzeba wyjść, to znowu tak jak mówią, trzeba wyjść poza strefę swojego komfortu.

Nie, trzeba po prostu wyjść poza punkt widzenia wyłącznie swojego nosa.

Czyli trzeba mieć takie cechy, które się nazywają wgląd, refleksyjność i samokrytycyzm.

To są trzy główne zjawiska psychiczne, które ja oceniam u pacjentów i wiem, czy ta osoba jest w stanie

Co jej zmienić na teraz, czy nie jest to możliwe?

Wgląd, czyli czy ona jest w stanie opisać, bez oceny.

To jest tak, jakbyśmy patrzeli przez okno i opisujemy, co widzimy.

Czy ona jest w stanie opisać w środku, w swojej głowie, co myśli, co odczuwa, jakie ma doświadczenia.

Krytycyzm czy samokrytycyzm, to nie polega na mówieniu, jestem głupia, gruba, brzydka, czy tam głupi, nie wiem, niefajny jakiś.

Tylko umiejętność oceny, takiej rzeczywistej.

W tej sytuacji zachowałem się źle, powiedziałam niemiłe słowa, zachowałem się wobec tam, nie wiem, mojej partnerki niestosownie nieprawidłowo.

No i mamy wgląd, samokrytycyzm i refleksyjność.

Czyli to jest ta konstruktywna krytyka, to wyciąganie wniosków na przyszłość.

Czy ja potrafię wyciągnąć te wnioski na przyszłość, że jak pojawi się ponownie taka sama sytuacja,

To ja w głowie sobie otworzę tą szufladkę, która była kiedyś tą inną sytuacją, która była podobna i ja tak w cudzysłowie przeczytam instrukcję, że drugi raz się już tak nie zachowam.

Nie oszukam kogoś, nie wyśpieję, nie zawiodę, nie wiem, nie zrobię jakichś różnych rzeczy.

Skoro jakoś podczas seksu mi nie wyszło, bo coś się tam stało, czy ja będę potrafił to na przyszłość z tego korzystać?

Albo w przypadku właśnie tych pań, tych kobiet, że skoro mamy ten temat omówiony, ale znowu się zdarzy taka sytuacja, że na przykład wrócę wcześniej do domu i zobaczę, że mój partner ogląda filmy erotyczne i się masturbuje.

Czy ja będę znowu obrażona, będę robiła awanturę, będę mówiła, że to dotyczy... Czegoś ci brakuje?

Czy ja nie będę tego wyciągać na zewnątrz, tylko ja się zastanowię nad tym w środku.

Czemu mnie to kolejny raz boli?

Czemu ja nie potrafię się z tym pogodzić, że w związku nie wszystko będzie pod moje dyktando?

Czy ja potrafię na przykład porozmawiać z moim partnerem i powiedzieć, wiesz co, to jest twoja seksualność, to jest twoja sprawa, rób to, ale na przykład wyrazi mnie to, czy przeszkadza mi, jak wracam do domu i widzę, że to robisz.

Czy mógłbyś to robić bardziej intymnie?

No ale my wszyscy gadamy o tym, to mnie też fakt podkurza, że teraz się dużo mówi o gadaniu.

Gadajmy, rozmowa jest ważna, wyjaśniajmy, no ale my potrafimy gadać o gadaniu.

A to nie na tym polega, bo od słów do czynów jest daleka druga.

Nie chodzi o to, żeby gadać, tylko gadać o tym, że pogadam, wyjaśnię, ustalę.

Tylko trzeba usiąść.

No, ale jest środek tygodnia, my późno wracamy z pracy, trzeba siedzieć.

No, ale to kiedy będzie czas?

Trzeba po prostu uderzyć pięścią w stół i powiedzieć siadamy, gadamy, bo jest problem tu i teraz.

Tak, bo niekiedy, tak jak mówisz, niekiedy ta potrzeba nie jest tyle związana z naszą seksualnością, co to na pewno też, ale z tym, że my dla partnera nie mamy czasu.

To jest też to, co poruszyłeś w innym podcaście, że jak jest związek, który się rozwija, no to wiadomo, tam jest dużo tego seksu, bo jest poznanie się, eksplorowanie różnych naszych obszarów i tak dalej, to też z wiekiem się zmienia, ale przychodzi później szarówka, ta rzeczywistość, kiedy na przykład pojawiają się dzieci, kiedy śpimy osobno, kiedy po prostu

Co wpływa na zaburzenia funkcji seksualnych?

Dariusz Pysz-Waberski, Michał Szwed, Instytut Dobrych Praktyk Biznesu, Project Afrodis Magazine, biuro opalpro.pl.

W różnym wieku, ja do dziś nie zapomnę takiej pani po pięćdziesiątce, która przyszła i powiedziała, ja chcę uprawiać seks, ja jestem młodą kobietą, ja ćwiczę, staram się, ubieram się, jestem atrakcyjna.

A stary zgnufniał.

On ma brzuch jakby połknął piłkę plażową, on się zapuścił, on o siebie nie dba, on ciągle tylko leży przed telewizorem, nic się mu nie chce zrobić.

To są te nasze mity, że my mamy takie przekonanie, że właśnie mężczyźni są stworzeni do seksu.

Kobiety też, tylko kobiety się bardziej krygują.

Nie no, bo jak kobieta mówi, że ona lubi seks, czy że ona jest stworzona do seksu... To nymphomanka.

No to znowu teraz w drugą stronę tak idzie, że teraz tak, że co drugi facet jest zboczony.

Nie, no w ogóle my jako ludzie jest to dla nas ważne.

Poświęcamy temu czas i uwagę, ale dokładnie tak samo jest z jedzeniem.

No przecież nie jemy byle czego.

I Dariusz Pysz-Waberski, Michał Szwed, Instytut Dobrych Praktyk Biznesu, Project Afrodis.

Dariusz Pysz-Waberski, Michał Szwed, Instytut Dobrych Praktyk Biznesu, Project Afrodis.

Dlaczego nie wypada?

Róbmy to, na co mamy ochotę.

Jeżeli to nie robi nikomu krzywdy, jeżeli to nie jest niezgodne z normą prawną, no to jak to było kiedyś?

Jak zejdziemy z tego diapazonu niepotrzebnego, tylko włożymy w to więcej luzu, to naprawdę będzie dużo lepiej.

Trochę też się przekłada na twoje pytanie, na twój komentarz.

Przychodzi taki pacjent, który ma 20 lat.

Nie pali, nie pije, nie bierze narkotyków, uprawia sport, ma dobre stężenie hormonów, jest aktywny.

Wszystko się zgadza.

I chłopak w wieku 20 lat bez żadnych czynników organicznych, żadnych.

No właśnie, bo mamy psychikę.

I niestety jest tak nierównomiernie to rozłożone, że nasza seksualność, takie główne dwa filary ma psychogenny i somatyczny.

Psychogenny, czyli jak działa właśnie mózg, jak działa psychika.

Somatyczny, no to hormony, układ krążenia mięśniowy i tak dalej.

Tylko zazwyczaj rzadko są problemy somatyczne, a najczęściej psychiczne.

I oni, takie psychogenne, może tak by ładniej powiedzieć, bo psychiczne, to ludzie pomyślą, że są psycholami.

A to nie na tym polega.

No nie działa mechanika, bo nie działa elektryka.

Psychika jest jak hamulec ręczny w samochodzie.

Możesz dodawać gazu, ale jak masz zaciągnięty hamulec ręczny, nigdzie nie pojedziesz.

Ja nie bez kozeryywam tej metafory i tak tłumaczę pacjentom, że funkcje seksualne działają jak hamulec i gaz w samochodzie.

Bo my mamy naprawdę, tak są czynniki psychiczne i hormonalne i różne inne, które są pobudzające jak gaz i są hamujące jak hamulec.

Ale jest jeszcze trzeci element, hamulec ręczny.

Psychika i taka część w mózgu, która się nazywa układ współczulny.

Układ współczulny, czyli współczuję ci.

No bo jak człowiek pierwotny szedł na polowanie,

No to musiał uważać, bo on musiał upolować zwierzę, żeby on i jego rodzina zjadła, no bo jakby nie uważał, to zwierzę by upolowało jego.

Więc nie mogliśmy myśleć wtedy o funkcjach seksualnych, no bo jakby sobie taki szedł z jakąś tam, z jakimś narzędziem, po prostu sobie myślał, o jak wrócę dzisiaj do jaskini wieczorem po polowaniu i będę uprawiać seks z tą moją senioritą i by sobie tam fantazjował, co by było.

To by nie był skoncentrowany, nie byłby skupiony na tym, że on musi sobie poradzić z tym zwierzęciem.

Fantazjowałby, odpłynąłby.

Dlatego ewolucja wymyśliła taki układ, że wtedy, kiedy odczuwasz stres, kiedy odczuwasz napięcie, układ współczulny hamuje ci funkcje, które ci teraz nie są potrzebne.

No i jest taka dziwna sytuacja.

Dochodzi do aktywności seksualnej, jest podnietka, jak się to mówi, wszystko jest niby okej,

Tu w miarę odczuwam podniecenie, jestem zainteresowany, ale moje ciało nie daje w ogóle reakcji.

Bo mózg ma pomylenie z poplątaniem.

Przed chwilą było podniecenie seksualne, było fajnie, już hormony się uaktywniają, już jest napływ krwi, odpływ z mózgu, napływ do narządów płciowych, ale za chwilę pojawia się stres.

Myślenie, a co jak nie będę mieć wyzwodu, a co jak mi się nie uda, jak ona mnie wyśmienie, jak ona mnie zostawi.

No i nie jest możliwe to, żeby te procesy połączyć, bo mózg decyduje o tym, że aha, jest silny stres.

No to wyłączamy funkcje seksualne, bo w stresie jest nam to niepotrzebne.

Jak go rozwiążesz i będziesz zrelaksowany i będzie ci miło i cudownie, to wtedy będziesz uprawiać seks.

Ale w sytuacji stresu i napięcia nie może tak być.

I z narządów płciowych krew odpływa i płynie w drugą stronę do mózgu, bo w stresie my musimy intensywnie myśleć.

I uwaga musi być zawężona do bodźca, który go wywołuje.

Więc jak my mamy się skupić w seksie?

Zapach, dotyk, czułość, bodźce seksualne.

I jeszcze miejsce, w którym uprawiamy bezpieczeństwo, rezerwatywa, milion innych rzeczy.

I ja dlatego to podkreślam, bo w dzisiejszych czasach mówi się o seksualności w sposób bardzo prymitywny, mimo że niby jest to rewolucja, i w sposób, który w ogóle wyklucza działanie funkcji takich fizjologicznych i psychofizjologicznych.

I ludzie tego nie rozumieją, tylko przychodzą i mówią, jak pan mi powie, że mam się nie stresować, albo że to wszystko przez stres, to ja wychodzę.

Ja się wcale nie dziwię, bo ludzie słuchają ciągle tych samych frazesów.

Bo jest stres i jest brak wzwodu na przykład.

Ale nie ma pomostu pomiędzy tym.

Ja im to tłumaczę, czasami się pacjenci śmieją i mówią, no jest jak na wykładzie.

Ale po to, żeby oni zrozumieli, jakie jest działanie tego.

I później pojawia się to trudne pytanie, to co z tym teraz zrobić?

Ale to już jest inna para kaloszy.

No ale wiesz, to co mówisz teraz, to już nawet abstrahując od takich myśli, a co, jak się coś stanie, czyli zaczyna się stosunek i a co, jak i wtedy odpływa, tak jak mówisz, krew z powrotem.

Ale to się dzieje w ogóle, my żyjemy w permanentnym stresie, na zasadzie takiej, że mamy stresujące sytuacje w pracy, właśnie w biznesie i pomimo tego, że z jednej strony chcemy poświęcić czas partnerowi bądź partnerce, bądź jak właśnie jesteśmy na wakacjach, no przecież

I tam działa wszystko.

Bo jest, tak jak mówisz, fajne otoczenie na przykład, bo jakiś fajny hotel, wygodne łóżko.

Wypoczęci mają.

Dobrze odżywieni tak samo, prawda?

Przypici, ale...

To już należy jak ktoś tam ma dietę, ale właśnie żyjemy tu i teraz.

Mówią, jak to jest możliwe, że ja przez cały rok mam... Już się trzymamy tych problemów ze wzwodem, więc będę kontynuować.

Mam problemy ze wzwodem.

Pierwszy raz od roku pojechaliśmy na wakacje, wszystko działa.

Nie ma tego wszystkiego, nie ma tych telefonów.

Mówi mi to pan, który prowadzi firmę i który pracuje od poniedziałku do niedzieli po 10 godzin dziennie.

Jest wykończony, ciągle dzwoni telefon, ciągle są maile, spłaca kredyt w banku franku, ma dzieci na utrzymaniu, żona zarabia mniej, mają kredyt na dom, leasing na auto, dzieciom opłacają szkołę prywatną i on mi mówi, pani ja muszę zarobić w miesiącu tyle i tyle.

Co wpływa na zaburzenia funkcji seksualnych?

Ale Włosi też piją dużo, wina piją dużo, albo tam nie wiem, Francuzi to już zaczynają od śniadania.

Oni się nie opijają, to jest jedna rzecz, oni nie piją berbeluchy.

Tylko oni piją wino za 100 euro i piją go tyle, nie?

A my pijemy berbeluchę za 30 złotych.

Ja do dziś pamiętam, jak ja byłem nastolatkiem i w jednym ze sklepów takich małych osiedlowych było wino Leśny Skrzat za 3 złote.

Leśny dzban też był.

Leśny dzban w takim poliowym worku, jak kiedyś byłem lekka.

Tak, muszę się przyznać.

Tak jakby foliowe worki na mleko.

To było w takim foliaku.

No to co my porównujemy?

Czyli bazyn mi mówi, no ja piję rzadko.

A ja mówię, a co to znaczy?

Ja mówię, aha, czyli przez te 3 dni...

5 drinki sumarycznie.

Ja mówię, podsumujmy.

Czyli 15 drinków tygodniowo, 60 drinków miesięcznie, plus jeszcze piwko w tygodniu, no bo jest ciepło, trzeba się piwka napić.

Czyli ja mówię, proszę pana, to... A on mówi, ale to dużo?

Ja mówię, bardzo, przecież pan wypija cysternę rocznie alkoholu.

I pan się dziwi, że pan ma problemy ze wzwodem?

Czy pan ma inne problemy?

Plus nie wysypia się, nie uprawia żadnego sportu.

No i ilość tych czynników bardzo na to wpływa.

No i niestety później pojawiają się problemy coraz częściej.

I myśmy kiedyś utożsamiali, że seksuolog to jest taki specjalista dla starszych mężczyzn.

Bo kiedyś chodzili mężczyźni 60, 70.

Teraz się już to pojawia coraz częściej, a czasami są też takie sytuacje, że komu się wydaje, że żyje dobrze i prawidłowo, a wcale nie musi tak być, bo też nie pije, nie pali, dba o dietę, codziennie chodzi na siłowni, ale na siłowni bierze sobie na przykład zaszczyki z testosteronu.

No i pojawiają się tu piękna masa, rzeźba, wszystko się zgadza.

Ale jest łysienie i brak wzwodu.

Jest łysienie, brak wzwodu i jądra są wielkości jednego tiktaka.

Że jak taki człowiek idzie do endokrynologa czy do androloga, ja mam paru znajomych, kiedyś zadzwoniła do mnie koleżanka przerażona i mówi, koleżanka, która jest endokrynologiem, andrologiem, mówi, jak dobrze, że wysłałeś tego człowieka, ale jak ja zobaczyłam jego jądra, ja byłam przerażona.

Pierwszą rzeczą, o którą się zapytałam,

Czy pan miał amputowane, bo ona myślała, że on miał nowotwór i on miał nasieniaka, bo on jak się zebrał do USG, jak ona mu chciała zrobić, to był worek mosznowy i ona miała takie poczucie, że w ogóle nie ma jąder w środku, że jest pusty.

Bo pan takimi zabawami z lekami, z testosteronem domięśniowym, podskórnym, z czymś tam, no wyłączył sobie czynność jąder po prostu, no one przestały pracować, no i tak się zmniejszały, tak się pojawiała się taka atrofia.

Dużo, że no potem jak się przyjrzała dokładnie, no to opisała mi przez telefon, że jądra były wielkości tiktaka.

No gdzie te jądra powinny być tak no x razy większe od tego co się dzieje.

Więc no zdarzają się takie sytuacje, zdarzają się też w drugą stronę, że ktoś, ja miałem taką sytuację też na basenie, że pacjent, znaczy nie był mój pacjent, tylko człowiek stoi pod prysznicem i ma jądra wielkości grejfruta, takiego naprawdę dojrzałego grejfruta.

Ja do niego podchodzę, mówię, pan co, nie chcę, żeby to jakoś tak dziwnie zabrzmiało, ale zwróćcie mu uwagę, że pan ma bardzo duży...

Worek mosznowy musi pan iść natychmiast do urologa.

No i tutaj padło niecenzuralne słowo, wskazujące, że mam się jak najszybciej oddalić od niego, że mam mu nie zawracać głowy.

Później on to chyba powiedział swojej partnerce, bo taka kobieta do mnie podeszła na tym basenie, przeprosiła mnie za niego i powiedziała, no ja to widzę od pół roku.

On ma tak, że ten worek mosznowy się mu powiększa.

Tak, przedstawiłem się, powiedziałem, ona mówi, no mi się też tak wydawało, a nawet, wie pan co, ona tam zażartowała, mógłby pan być kimkolwiek, nie?

A dobrze, że pan mu zwrócił uwagę, ale ja już nie wiem, kto musiałby mu powiedzieć, bo ja mu zwracam uwagę, a on nie bierze w ogóle tego zdania.

Pan jako obcy człowiek mówi, no to trudno, no bo co zrobić?

Czy do urologa?

No nie, no to znowu musi być motywacja wewnętrzna.

I z tym jest też kolejny problem, moglibyśmy powiedzieć, że trochę można to różnicować płciowo.

Kobiety raczej nie mają takiego problemu, że szybko się zgłaszają, szybko reagują.

Tak samo jest z dysfunkcjami seksualnymi.

A panowie czasami przychodzą i mówią tak, od 12 lat mam ten problem.

Ja mówię, a dlaczego nie spotkaliśmy się 12 lat temu?

A pacjent jeden kiedyś zażartował i mówi, bo pan doktor chodził jeszcze wtedy do liceum.

Chciałam właśnie powiedzieć, że chyba jeszcze nie byłeś na kozetce.

Ale wiesz co, zastanawiam się, czy miałeś takich pacjentów, którzy przychodzili do ciebie, bo biagra przestała działać?

U niektórych nawet nie zadziała.

Oni sobie nawet tam czasami załatwią, albo od kolegi z siłowni, albo lekarz rodzinny im da.

No to znowu dwa aspekty, a nawet trzy.

Jeden jest taki, że bardzo często pacjenci nie wiedzą, jak poprawnie przyjmować te leki.

Czyli przyjmują je kiedykolwiek chcą.

Nie wiedzą, że nie wolno ich łączyć z alkoholem, że trzeba byłoby je brać raczej inaczej, że nie wolno je łączyć z tłustym i ciężkim jedzeniem, więc są źle przyjmowane.

Jest takie nieprawidłowe przekonanie, że to jest taka tabletka, która czyni cuda.

Dariusz Pysz-Waberski, Instytut Dobrych Praktyk Biznesu, Biuro opalpro.pl

I tacy panowie mówią, no ja leżałem na łóżku, połknąłem, tam pisało, że działa już po 12 minutach.

Ja leżę, leżę, mija pół godziny, 40 minut, godzina, półtorej i nic nie było.

My czekamy na wzwód.

To musi być pobudzenie seksualne, czyli musi być impuls.

Człowiek musi być pobudzony tu, czyli elektryka musi działać, a to tylko pomaga w mechanice.

Co jest ciekawe, że to nie są w ogóle leki, które były odkryte na funkcje seksualne.

Ten efekt, że one na to działają, wyszedł przez przypadek.

To były leki, które były stosowane w kardiologii czy tam w pulmonologii na jakieś problemy płucne.

A przez przypadek zauważyli pulmonolodzy i kardiolodzy, że efekt uboczny powoduje, że jest ten napływ krwi do prącia, że zamykają się zestawki, że to wszystko powoduje, że ten wzwód jest silniejszy i intensywniejszy.

Ale to nie działa na pstryk.

A my mamy takie przekonanie, połknę i za chwilę będzie.

Albo nawet jest odpowiednio przyjęty ten lek, wszystko jest zachowane tak, jak powinno być, no i człowiek mówi, no ale ja nie miałem i tak wzwodu.

I nie wziął jakiegoś tam sildenafilu, tam nie wiem, dwudziestki, piątki czy pięćdziesiątki, tylko z grubej rury od razu poszedł po to dalafil dwadzieścia miligramów, czyli najsilniejszą substancję, jaka jest możliwa w największej dawce.

Bo znowu działa układ współczulny.

Jak nie byłeś skoncentrowany, ale ja byłem skoncentrowany, ja byłem podniecony, mi się podobało, no ale przy okazji byłeś też zestresowany, nie?

Czy myślałeś o tym, co się tam dzieje, co ci się podoba?

No myślałem, ale spoglądałem tam co jakiś czas, czy mam ten, dotykałem, zastanawiałem się, myślałem, no to nie byłeś skoncentrowany i dlatego ta tabletka nie zadziałała.

Natomiast świetnie działa u panów, którzy mają 60, 70, 80 lat.

Oni wprawdzie nie są stuprocentowo zdrowi, ale oni mają lepsze podejście, lepsze myślenie.

To u starszego gościa zadziałało, który mi dał, nie wiem, na siłowni, a ma 65 lat, a u mnie u 20-latka nie zadziałało.

Ale zobacz jak tutaj dotykasz teraz ponownie tego niedoinformowania, tego braku wiedzy, tego właśnie, tych takich przekazywania opowieści, różnej treści z mchu i paproci między sobą, nie?

W szkole no nie było przedmiotu.

Nie zapomnijcie zasubskrybować oraz zafollowować mnie na Facebooku!

Ale naprawdę, no niby są te ruchy, o których ty mówisz, że edukacja seksualna w szkole, czy coraz więcej książek, które powstają, ale nadal jesteśmy w takim społeczeństwie, gdzie kultura jest na pierwszym miejscu, czyli bo nie wypada.

Ale dopytam jeszcze Darko do tej pornografii, do w ogóle też elementu masturbacji, bo to się łączy, prawda?

No, można by to tak nazwać.

Jest pornografia i są materiały erotyczne.

Pornografia jest dla mnie czymś, co jest klinicznie i prawnie.

Czasem ludzie mówią porno, pornografia, to się wzięło z nowego... Pajoratywnie się nam kojarzy.

I to jest, jakoś jest to tak rozumiane, że to rozwala związki, powoduje, że dziury w mózgu są.

Tak, że ryniebanie, tak jest.

Nawet jeden taki bardzo znany psycholog w Polsce, który mówi również o alkoholu.

Moje podejście jest bardzo negatywne wobec takich oświadczeń i wobec takich wypowiedzi, takich książek pisanych, dlatego że znowu się narażę.

Ale to pokazuje brak wiedzy.

Brak wiedzy naukowej i brak wiedzy klinicznej takich osób, że one gdzieś tam, one mają wiedzę potoczną, czyli nawet bym tego nie nazwał wiedzą, to są informacje potoczne, które powielają albo mają wiedzę, ale robią to specjalnie, bo liczą na jakiś łatwy taki poklask, bo jest to takie populistyczne.

To jest tak jak, o alkoholu tak nie mówimy.

A przyczepiliśmy się tej pornografii, przyczepiliśmy się tych treści erotycznych.

Przecież, ja już też powiedziałem w innym podcaście, my kręcimy porno w głowie.

Wszyscy zawsze, bo tak działają nasze marzenia, nasze fantazje, nasze wyobrażenia.

Idziemy po ulicy i widzimy jakąś atrakcyjną osobę i mamy skarżenie.

My nie musimy nawet oglądać materiałów, które są nagrywane.

My sobie sami nagramy w głowie, bo potrafimy fantazjować.

Więc wszystko jest dla ludzi jak jest to odpowiednio używane.

Jeżeli ktoś nie ma objawów klinicznych, bo my bardzo często mówimy o rzeczach społecznych, które mnie irytują, jak to jest społecznie postrzegane.

Specjalista nie może mówić jak to jest społecznie, bo nas obowiązują dwie normy.

Czyli jak sobie jakaś tam pani Jadzia powie, że a bo to porno złe, albo jakiś pan Bogdan powie tak, bo ryje beret i robi dziury w mózgu, to jest ich prywatna opinia potoczna.

Jeżeli przychodzi człowiek i ma objawy kliniczne, no to wtedy oczywiście trzeba się tym zająć.

Ale to jest też temat, którym ja się ostatnio zajmuję tak naukowo i badam to.

I jak na razie na 200 pacjentów, którzy przychodzili rzekomo z uzależnieniem w cudzysłowie od seksu, czy z uzależnieniem od pornografii, mimo że w seksuologii nie ma takiej diagnozy, nie ma takiego rozpoznania, nie ma w ogóle takiego czegoś.

Ale przychodzili i zgłaszali, to najczęściej wynikało to z tego, że oni sami nie wiedzą co to jest, że właśnie słuchają takich różnych źródeł i czytają takie bzdurne książki, albo dlatego, że właśnie partner partnerka wysłali, którzy też nie wiedzą i też słuchają takich bzdet.

Bo ktoś jakiś tam pseudo niby mądry powiedział...

...że to jest nieprawidłowe, ale klinicznie nie ma tam żadnych objawów.

Czyli taka osoba na przykład na dziesięć cech klinicznych spełnia jedno kryterium.

Albo nie spełnia w ogóle żadnych.

Człowiek nie ma ani nadmiernego zaabsorbowania, ani utraty kontroli, ani negatywnego wpływu na relacje, ani na uczucie.

No nie ma żadnych tych cech klinicznych, no ale on usłyszał, czy on gdzieś przeczytał w książce.

Ja też apeluję do ludzi, żebym jeden z pacjentów mi kiedyś powiedział...

Ja byłem kiedyś u dwóch innych seksuologów i oni mi polecali książki, poradniki, a pan mi nigdy niczego nie polecił.

Bo ja staram się nie polecać, bo literatury jest bardzo duża, ale literatury dobrej jest bardzo mało.

Niestety.

Ja jak czytam te książki, to ja widzę w nich wiele błędów i oczywiście ludzie mi też czasami zarzucają, no tak, no bo ty patrzysz na to pod kątem specjalistycznym, a laik nie będzie się tak doszukiwać, czy nie będzie zwracać uwagę na te wszystkie detale.

No ale ja nie mówię o kropce, o przecinku źle postawionym czy o brzydkim obrazku.

Tylko ja mówię o kardynalnych błędach.

o uzależnieniu od pornografii czy od seksu, mimo że nie ma czegoś takiego w seksuologii.

No to jest tak, jakby sobie ktoś wymyślił, nie wiem, chorobę skóry i mówił dermatologowi tak, bo to jest to, to i to.

Więc nie możemy mówić rzeczy, które są nieprawidłowe.

Literatury powstaje dużo, ale trzeba przesiać ją i oddzielić ziarna od plew.

Bo niestety plew jest 90%, a takich ziarenek, które spadają czasami na rzysną glebę, jest 10%.

Czytajmy książki, ale dobrych autorów.

Czytajmy książki np.

To jest świetna książka, ale nie mogę się podpisać pod innymi sztukami.

Oczywiście zaznany zlinczowany, za to naprawdę tą książkę pisze człowiek, który jest znany, który chodzi po wielu podcastach, no ale ja napisałem na internecie dwie strony, a cztery błędów w tej książce, które występują.

I mówię, nie są to błędy interpunkcyjne, to są błędy merytoryczne.

Taka książka też kiedyś była straszna, czasem czuły, czasem barbarzyńca, no też jak to przeczytałem, to do dzisiaj na samą myśl mnie głowa boli, jak pomyślę o tej książce.

I mógłbym jeszcze wymijać parę, ale...

Może nie, bo nie chcę dostać pozwów sądowych.

Spokojnie, ale wiesz co, Dariusz, też cieszę się, że to ty jesteś dzisiaj u mnie, dlatego że ty jesteś seksuologiem również sądowym, czyli ty dotykasz tej drugiej strony medalu, tej takiej bardziej brutalnej, tej, która rzeczywiście jest zaburzona, bo...

To zdziwiłeś mnie, że nie ma czegoś takiego w seksuologii jak uzależnienie i negatywnych wpływów.

Natomiast są bardzo poważne skutki zaburzeń właśnie społecznych, psychologicznych, które wpływają na takie, a nie inne zachowania, o których myyszymy potem w internecie, czytamy, bądź w telewizji, że ktoś gdzieś kogoś zgwałcił i są tego przykre konsekwencje.

Zapytam może tak płasko i kolokwialnie, ale co najczęściej mają w głowie?

Czyli siadasz na wprost u mężczyzny, bądź kobiety, albo częściej mężczyźni, w różnym stanie, bo to nie są osoby, które są pięknie ubrane, pachnące, tylko są to osoby, widać, że całą sobą pokazują ten problem.

Patrzysz im w oczy i co tam najczęściej widzisz w tych oczach takich osób?

Nie wiem, czy w oczach coś widzę oprócz ich koloru, ale w historii funkcjonowania psychicznego, seksualnego i życia pojawiają się różne elementy.

Ale zanim o tym powiem, to chciałbym podkreślić, że

Podejrzanie o popełnienie przestępstwa seksualnego nie jest równoznaczne z popełnieniem tego przestępstwa, to jest jedna rzecz, a mamy modę na oskarżanie się o przestępstwa seksualne, zwłaszcza w relacjach, najczęściej heteroseksualnych, w jakichś nam trudnych, potrudnych rozstaniach w związkach, albo wtedy, kiedy rodzice się rozstają i chcą samodzielnie sprawować opiekę nad dzieckiem.

W tamtym roku wyszedł taki raport chyba z ministerstwa, jak dobrze pamiętam, byłem zaskoczony, że 99% przypadków zgłoszeń wykorzystania seksualnego kazi rodczego dzieci, czyli przez ojca, najczęściej pochodzi od matki te zgłoszenia, która była skonfliktowana z ojcem i była w trakcie rozwodu lub po rozwodzie w trakcie ustalenia kontaktów z dziećmi.

Więc musielibyśmy też odcedzić to, ile zgłoszeń jest faktycznych, wynikających z krzywdy i z przestępstwa, które zostało popełnione, a ile jest motywowane zemstą, potrzebą wyłudzenia pieniędzy od kogoś, bo takie sprawy też miałem, że gdzieś jakiś bogaty człowiek, który ma firmy,

Jakaś pani się w nim zakochała, która była jego pracownicą i on jej później nie chciał tam jakieś pieniędzy dać, zwolnił ją i ona powiedziała, no to teraz cię oskarżę, że mnie zgwałciłeś.

No i to jest w dzisiejszych czasach, no niestety słabo polskie prawo daje sobie z tym radę, jak to rozwiązać, jak odcedzić, co jest prawdziwe, a co jest nieprawdziwe, które są tylko właśnie jakąś próbą zemsty czy wyłudzenia.

Więc tak naprawdę połowa, powiedziałbym lekko połowa, z tych osób podejrzanych, które przychodzą czy są dowożone na badania sądowe, tak naprawdę w ogóle nie musiałaby tych badań przechodzić i tak naprawdę czasami się dziwimy co oni tam robią.

To nie są tylko osoby, które zostały jakoś tam pomówione.

Czy na przykład taki człowiek, którego ostatnio badaliśmy, dostał oskarżenie o posiadanie treści z pornografią dziecięcą, bo u niego na komputerze znaleźli jedno zdjęcie, przedstawiające osobę małoletnią, prawdopodobnie dziecko nagie.

I to, czy to jest dziecko i czy ono nie ma cech dojrzałości, zostało ocenione przez informatyw.

Czyli prokurator zleca zabezpieczenie nośników i napisanie takiej opinii przez biegłych informatyków i oni tam napisali, że został zabezpieczony jeden materiał w postaci zdjęcia przypominającego dziecko nagie.

Na Boga, no w jakim kraju żyjemy?

To powinien oceniać antropolog, to powinien oceniać patomorfolog, seksuolog, a nie pan informatyk, który ocenił, że to jest dziecko.

A wcale mogło to dziecko nie być i człowiek jest podejrzany o popełnienie przestępstwa.

Kolejną kategorią są osoby z niepełnosprawnością intelektualną, które mają na przykład głęboką niepełnosprawność intelektualną i nie znają norm i nie znają zasad.

Kiedyś tak się brzydko nazywały te osoby, mówiliśmy na nie upośledzone umysłowo.

Ktoś jest głęboko upośledzony umysłowo i pisze na gadu gadu z kimś, czy pisze na Facebooku i ktoś mu pisze, wyślij zdjęcie swoje nago, no to taka osoba z taką głęboką niepełnosprawnością tak zrobi, że zbierze się i wyśle zdjęcie.

No i później jakieś takie różne organizacje pseudopomocowe wysyłają to do prokuratury czy na policję, no i tacy ludzie mają problemy.

Więc tak naprawdę połowa to są jakieś tam manipulacje, oskarżenia albo posądzania czy oskarżenia osób, które w ogóle nie powinny tam być oskarżone, czy nie powinny być w ogóle na badaniach.

A druga połowa to są faktyczne, rzeczywiste doświadczenia.

Takie przestępstwa, co do których doszło.

Ale znowu kawa nie wyklucza herbaty.

To jest też coś, o czym my mówimy badanym zawsze, jak przychodzą na badanie, bo oni nie zawsze rozumieją różnicę pomiędzy badaniem a przesłuchaniem.

Że przesłuchuje prokurator, przesłuchuje sąd, a my, jak prowadzimy badanie sądowe, to my oceniamy stan zdrowia.

I my bardzo dużo czasu poświęcamy na początku, tłumacząc im...

że badanie nie jest przesłuchaniem, że my się spotykamy tu po to, żeby ocenić pana funkcjonowanie psychiczne, seksualne, to w jaki sposób pan żyje i tak dalej i tak dalej.

Są takie, już typowo odpowiadając na twoje pytania, są takie cechy, które dostrzega się u tych osób.

Głęboką niedojrzałość psychoseksualną, zaburzenia osobowości, uzależnienia, często mieszane nie tylko od alkoholu, ale alkohol plus narkotyki.

Miewamy też takich badanych, którzy są uzależnieni od alkoholu, narkotyków i od leków, więc jeszcze większe mieszanki.

którzy mają deprywację seksualną, czyli nie mają z kim uprawiać seksu, są długotrwale samotni i tak naprawdę szukają czegoś, co się nazywa w seksuologii obiekt zastępczy, czyli ktoś, kto jest dostępny, tak mówiąc brzydko.

Skoro nie mogę realizować na przykład seksu z dorosłą, dojrzałą kobietą, bo one są na mnie zainteresowane, bo mi nie wychodzą takie relacje, no to na przykład uwiadę sobie tam, nie wiem, trzynastolatkę.

Bo ona jest dostępna, bo ja mu łatwo, tak mówiąc językiem młodzieżowym, zbajerować.

Więc powiedziałbym mu głównie w takiej trecie to, co my dostrzegamy, no to zaburzenia osobowości, niedojrzałość, taka duża, taka kliniczna, niespołeczna i uzależnienia.

No później dalej pojawiają się następne problemy, inne zaburzenia psychiczne czy również zaburzenia seksualne, no bo w tej grupie znajdują się też osoby, które mają coś takiego, co się nazywa zaburzenia parafilne.

Prawnicy to nazywają nieprawidłowo ukierunkowany popęd.

Czyli właśnie na dzieci, czyli na osoby z niedojrzałością, na zwierzęta, na przymus, dominację, czyli właśnie wtedy kiedy popełniają jakieś takie przestępstwa raptofilne, czyli gwałt.

No to, że jest jakiś rodzaj bodźca i ten bodziec odnosi się albo do cech tego obiektu, czyli tego jaka ta osoba jest.

Albo do sposobu aktywności seksualnej.

niedojrzałość, tak jak jest w przypadku pedofilii.

ekshibicjonizm, że podnieca mnie to, że jakieś osoby przypadkowe będą uczestniczyły mimowolnie w jakiejś mojej aktywności seksualnej.

A jak często się spotykasz z uzależnieniem od seksu?

Nie spotykam się, bo nie ma czegoś takiego.

Jest coś takiego w seksuologii jak zaburzenia kontroli impulsów seksualnych, że jest mi trudno kontrolować te swoje impulsy, te popędy, ale to jest dość rzadkie.

Natomiast jest coś takiego, coś nazywa hiperseksualność i to jest to, co my potocznie nazywamy uzależnieniem od seksu.

Ale to nie jest moja złośliwość, tak jak niektórzy mówią, a bo to jest kwestia nomenklatury.

Nie, to nie jest tylko kwestia nomenklatury, to jest kwestia też rozumienia tego.

Dlatego, że w uzależnieniu my potocznie rozumiemy to w aspekcie normy ilościowej.

Czyli, że ktoś często, ktoś dużo razy uprawia seks albo dużo się masturbuje.

W seksuologii nie występuje norma ilościowa.

Czyli można uprawiać seks codziennie, masturbować się codziennie i można nie mieć objawów hiperseksualności, a można to robić raz na tydzień i mieć objawy hiperseksualności.

Bo nie chodzi o ilość tej aktywności seksualnej, tylko chodzi o motywację, dlaczego ja podejmuję ten kontakt.

Czy motywacja jest seksualna?

Ja to robię, bo odczuwam napięcie seksualne i robię to dla potrzeb seksualnych.

Czyywam seksu jako instrumentu do poradzenia sobie z czymś innym?

Przecież ja nie piję dla picia, tylko piję dlatego, że alkohol stanowi instrument

Dariusz Pysz-Waberski, Instytut Dobrych Praktyk Biznesu, Biuro opalpro.pl.

Więc po pierwsze, to jest motywacja.

Po drugie, jak ta aktywność seksualna przebiega, jaka jest jej estetyka, można by powiedzieć.

Czy ona jest byle jaka, szybka, gdzieś, nie wiem, przy drodze, byleby się autem zatrzymać w jakiejś toalecie miejskiej, w parku, w lesie, gdziekolwiek?

Czy estetyka jest większa, czyli przyjmuje...

Przywiązuję uwagę do tego, gdzie to robię.

Kolejne, czy są jakieś inne obiekty?

Czy te obiekty są wybrane takie, że ja z kimś chodzę, randkuję, poznaję się, czekam?

Czy to musi być już szybko na tu i teraz?

Czy ja jestem w stanie odroczyć potrzebę seksualną?

Czyli na przykład teraz chce mi się uprawiać seksu, ale jestem w pracy, w sklepie, nie wiem, na nagraniu.

Czy ja, jak mi przyjdzie ten impuls, nie jestem w stanie?

Po seksie ja mam czuć odprężenie, mam być miło i przyjemnie.

Czy ja odczuwam wyrzuty sumienia, czy mi jest przykro, czy mi jest źle i czy mi to w ogóle nie zaspokoiło żadnej potrzeby albo zaspokoiło na bardzo krótko i ja za chwilę potrzebuję znowu i znowu i znowu.

Wypiję pięćdziesiątkę czy setkę, ale mnie to nie czuli na chwilę.

Neurofizjologicznie byśmy powiedzieli, że to tak na 40-45 minut.

A później znowu pojawia się ta nieprzyjemność, bo dopamina, serotonina, różne substancje, które się w mózgu wydzielają po orgazmie,

To one niestety długo się nie będą utrzymywały.

Ten seks czy masturbacja jest płytka, jest mało intensywna, albo jest bardzo intensywna, ale to natężenie tych bodźców jest takie... To jest tak jakbym obiad w restauracji zjadł szybko, rękami szybko nawrzucał do siebie.

Nie skupiam uwagi na tym.

Tylko korzystam z tych bodźców tylko szybko, żeby rozładować to napięcie.

Ale co jest ciekawe, ja nie rozładowuję napięcia seksualnego, tylko rozładowuję napięcie emocjonalne.

Że mi nie będzie smutno, mi nie będzie przykro, że mi się związek naprawi, że anulują mi kredyt w banku, że będę mnie lepiej traktować w rodzinie, że w pracy dostanę awans, że mi się ułoży.

Więc na chwilę jest mi dobrze, chwilowe czuję odprężenie, a potem pojawia się cała lawina, to jest wodospad nieprzyjemnych uczuć.

Takiego poczucia, że nic się nie zmieniło, że jest mi jeszcze gorzej wstyd, wyrzuty sumienia, obiecywanie sobie, że tak nie będę dalej robić, ale wracam i wracam.

Tak jak alkoholik, który będzie wracać do alkoholu, tak jak osoba z kompulsywnym objadaniem będzie wracała do objadania słodyczami, albo tak jak ktoś, kto kompulsywnie uprawia sport, pójdzie na 4 godziny na rower, aż padnie.

Też miałem kiedyś takiego pacjenta, który mówił, jeździłem tak długo, aż padłem ze zmęczenia i mnie zbierali z podłogi.

Czyli tak naprawdę,

Wykorzystuje różne sposoby do poradzenia sobie z tym.

To się bardzo fajnie w seksuologii nazywa zachowania instrumentalne.

Piękną ktoś nazwę wymyślił, dlatego że to jest używanie instrumentu, jakiegoś instrumentu do odegrania tej melodii.

Alkoholik będzie używać instrumentu w postaci alkoholu.

Seksoholik, w cudzysłowie, mimo że nie ma kogoś takiego, będzie używać aktywności seksualnej.

Narkoman też się tak brzydko mówi.

Osoba z narkomanią będzie używał narkotyków.

Ktoś, kto się objada kompulsywnie, będzie się objadał.

Tak naprawdę instrument jest mało ważny.

Dlaczego ty człowieku musisz używać seksu?

Z czym sobie nie radzisz?

Albo tak jakby alkoholika zapytać, czy osoby z alkoholizmem, dlaczego używasz alkoholu?

Mnie tego jeden pacjent kiedyś nauczył, że nie pyta się alkoholika, dlaczego pijesz, bo to jest głupie pytanie, tylko co wydarzyło się w twoim życiu, że zacząłeś pić?

To co dzieje się w twoim życiu, że ty masz taką potrzebę, żeby...

W sposób, który nie jest przyjemny, nie jest rozluźniający, tylko jest zawstydzający, powodujący jakieś trudności, problemy też nierzadko, bo z tą hiperseksualnością są też związane problemy w pracy, w życiu, finansowe.

Co się stało w twoim życiu, albo co się dzieje teraz aktualnie, że ty wykorzystujesz taki sposób do próby poradzenia sobie z tym, no takiej trochę syzyfowej, no bo nie poradzi sobie ten człowiek z tym?

Czyli mówimy hiperseksualność.

Kiedyś się mówiło hiperlibidemia, tak od libido, że wysokie libido, teraz mówimy hiperseksualność, albo tak jest jeszcze takie, tak typowo w klasyfikacjach diagnostycznych się mówi zespół kompulsywnych zachowań seksualnych.

Ale ja też nie przebadam za tą nozą, bo to jest kompulsywne, to jest znowu tak jakby było z problemem z kontrolą, że ja mam...

Pojawia się jakaś myśl natęta i ja mam kompulsję, robię to rytualnie.

A hiperseksualność jest takim pojęciem, które jest bardziej precyzyjne.

Bo ono mówi, to nie chodzi tylko o tę aktywność, tylko właśnie o motywację przed...

Czyli nie zajmuje się tylko tym środkiem.

Tak bardziej holistycznie do tego się podchodzi.

I to jest ciekawe, jeszcze tylko powiem, bo zaczęliśmy od seksuologii sądowej, że wcale nie często występuje hiperseksualność u osób, które mają sprawy o przestępstwa przeciwko wolności seksualnej, a społecznie jest taki mit.

Deviant, czyli że ma niewłaściwie ukierunkowany popęd, ma te parafili.

I drugie, że jest zboczony, czyli że jest właśnie hiperseksualny.

Psychiczne, społeczne, ta niedojrzałość, ten alkoholizm, ta różna rzecz.

To są szalenie ciekawe tematy i też fajnie, że poruszyliśmy go tutaj, ten temat, bo wiesz, i tak jak zapraszając cię na wywiad, mówiłam, że mnie też oglądają ludzie biznesu i to są ludzie, którzy są, ja też jestem zresztą w permanentnym stresie, jest wiele czynników, które wpływają właśnie na te nasze relacje damsko-męskie, idąc głębiej właśnie też na naszą seksualność.

Na nasze podejście, na nasze uwarunkowania kulturowe, na to, że wiesz, o tym się nie mówi w towarzystwie, ale jak my podchodzimy do seksualności naszych rodziców.

My nawet nie lubimy patrzeć jak oni się całują czy cokolwiek.

To się od razu wyklucza.

Dzieci wykluczają, że rodzice są seksualni?

Nie, oni zrobili raz, co trzeba było.

Tak jak mówisz, okłamywanie się, nie mówimy tego na głos, że wiesz, moi rodzice tylko uprawiali seks wtedy, kiedy pojawiłam się ja na świecie, koniec.

Alwa, ja pamiętam też kiedyś takiego pacjenta, który powiedział tam córce, już nie będę kontekst opisywać, ale mówi, no idź już, bo chcielibyśmy się z mamą pokochać.

Fuj, tata, kiedy jest coś obleśny, czemu ty mówisz takie rzeczy?

A on mówi, no bo takie jest życie.

My z mamą też się kochamy, my się nie trzymamy tylko za rękę, jak idziemy w niedzielę na lody, czy tam, nie wiem, na gofrę, ale my też się z mamą kochamy.

Więc fajnie, to nie chodzi o to, żeby zapraszać dzieci do świata rodziców intymnego i dzieci, rodziców do świata intymnego dzieci, ale no nie udawajmy też, że dziadkowie nie uprawiają seksu rodzice, dzieci, wszyscy uprawiamy ten seks, nie ma w tym nic dziwnego, ale...

Są czasami też takie sytuacje, wydawało mi się, że to jest prawie niemożliwe, żeby tak było.

Ale kilka tygodni temu miałem takie doświadczenie, że przyszedł pan trzydziestoparoletni do mnie na konsultację seksuologiczną i mama była bardzo obrażona, że ona nie może z nim wejść do gabinetu.

Ja mówię, ale dlaczego pani by miała wejść z trzydziestopięcioletnim synem do gabinetu?

Bo my sobie o wszystkim mówimy.

I ja tłumaczę tej pani, że to jest niezdrowe całkiem i pytam się jej pod włos, a czy pani opisuje swoje życie seksualne synowinu?

Co to pan za głupie pytania zadaje?

Ja mówię, no ale to skoro pani nie opisuje swojego życia seksualnego synowi, to dlaczego syn opisuje pani życie seksualne i czemu pani ma tutaj uczestniczyć w tym?

O, bo my mamy takie otwarte granice, my mamy takie dobre relacje.

Ja mówię, wie pani co, można mieć otwarte granice i dobre relacje z dzieckiem, ale można mieć zachowaną intymność właśnie.

A tutaj tego w ogóle nie było.

I pan był też na mnie obrażony.

No i trwa ta konsultacja i on mówi, a moglibyśmy parę minut przed końcem zostawić tak, żeby mama jeszcze mogła wejść.

Ja mówię, wie pan co, no wydaje mi się, że to jest niestosowne, no nie powinno tak być, to mówimy o pana funkcjach seksualnych i tyle.

No ale to jak nie możemy być razem, to ja mogę wyjść i pan tylko mamie przekaże.

Było to dla mnie zaskakujące.

No, czyli się cały czas uczysz i cały czas się dowiadujesz.

Nie, ale widać, że ty tym żyjesz, że ty jesteś mocnym takim fanem tego tematu.

Bo to jest ciekawe, ale nie tylko dlatego, że, bo ludziom się wydaje, że seksolog się zajmuje seksem.

Nawet zresztą jedna osoba mnie kiedyś zapytała na takiej rozmowie, czy ja pytam ludzi o to, jak oni uprawiają seks, w jakich pozycjach.

Naprawdę, u jednego pacjenta bym podział na tysiąc.

To jest zachowania seksualne, czy role seksualne, to jest wierzchołek góry lodowej.

My się zajmujemy wszystkim innym.

I seksuologia jest bardzo ciekawa, bo ona łączy się z wieloma różnymi dziedzinami, mimo że ona jest spłycana bardzo teraz do jakichś do gadania, partnerstwo, coś tam, to tak naprawdę to jest dziedzina, która jest bardzo taka bio, chemiczno, fizyczno, no też oczywiście społeczna i prawna i to jest w niej bardzo ciekawe.

że ona zajmuje się nie tylko aspektami medycznymi, takimi praca mózgu, układ krążenia, funkcje wewnątrzwydzielnicze, czyli hormonalne, zależności pomiędzy tym, osobowość, temperament, funkcjonowanie psychiczne, stres, te wszystkie rzeczy.

Ale zajmuje się też tym, ma taką łapką jedną, jest blisko prawa i się łapie drugą, aspektów takich społecznych.

No musi też brać pod uwagę to, co się dzieje społecznie, kulturowo, więc ona jest pod tym względem bardzo ciekawa, że tam jest i dużo biologii, i dużo chemii, i dużo aspektów społecznych i prawnych, i te relacje.

Jeszcze te warstwy przenikają przez siebie, to jest w ogóle ciekawe.

Więc ja jestem takim propagatorem nie spłycania tej seksologii, tylko właśnie pokazywania jej wielu różnych kolorów i że to nie jest tylko gadanie o preferencjach i o funkcjach, tylko te funkcje mają silnie ukorzenione aspekty biologiczne i chemiczne.

Ja się wielu rzeczy dowiedziałam.

A ty się dopiero rozgrzewasz.

Nam się woda skończyła.

Ale się widzi, dlatego się nie nawadniamy.

Może mleko będę serwowała od przyszłych.

Czekam, kiedy mnie ktoś zaprosi i nie poda wody, tylko poda właśnie, już nie mówię, że wino czy coś, bo będziemy promować.

Niektórzy mówią, że mleko jest też niezdrowe.

Tak, tak, ale że ktoś poda na przykład sok, albo ktoś poda napój izotoniczny, albo herba taką świetną z czerwonych owoców.

To się też bierze z tego, że wielu lektorów nie poleca picia kawy, herbaty, soków, tym bardziej przed mówieniem, bo to też wpływa negatywnie na emisję głosu, na aparat cały gębowy.

Za to też jest inna para kaloszy, ale pomyślę.

Byłem kiedyś zdziwiony, że też jedna z osób napisała mi w instrukcji kiedyś, że proszę nie być po ciężkim posiłku.

Przed dwie, przynajmniej dwie godziny przed nagraniem, zwłaszcza z dużą ilością cukrów i tłuszczy.

Tak, spada energia, poza tym koncentracja gorzej pracuje.

Lepiej jak jesteśmy na takim pobudzeniu, żebyśmy tu nie posnęli.

Słuchajcie, moim i waszym gościem był dr nauk medycznych, seksuolog też, sądowy Dariusz Pysz-Waberski.