Mentionsy
Kryzysy Twojego życia – jak systemowy dramat społeczny formatuje nas do posłuszeństwa?
Czy Twoje życie to autentyczny wybór, czy precyzyjnie odegrała rola? W tym odcinku OLEJ W GŁOWIE bierzemy pod lupę mechanizmy, które formatują nas od pierwszego oddechu aż po grób. Analizujemy życie jako systemowy dramat społeczny, w którym kryzysy nie są przypadkiem, lecz elementem struktury kontroli.
Rozbieramy na części pierwsze 8 aktów Twojego życia:
Akt 1: Narodziny. Pierwsze naruszenie, skala Apgar i nadanie PESEL-u. System kategoryzuje Cię, zanim otworzysz oczy.
Akt 2: Dzieciństwo. Szkoła jako trening posłuszeństwa. Dzwonek szkolny to ten sam sygnał, co gwizdek w fabryce – biowładza w czystej postaci.
Akt 3: Dorastanie. Bunt stłumiony egzaminem. Matura jako zrytualizowany moment selekcji i nauka pokory wobec „prawa ojca”.
Akt 4: Młoda dorosłość. Permanentna tymczasowość Gen Z. Brak własnej nory i zderzenie z biurokracją PIT-ów i ZUS-ów.
Akt 5: Dorosłość. Kredyt hipoteczny jako rytuał ofiarny. Oddajemy przyszłość za złudzenie stabilizacji i wpadamy w wypalenie.
Akt 6: Późna dorosłość. Pokolenie kanapkowe. Rozdarci między opieką nad dziećmi a starzejącymi się rodzicami, reprodukujemy systemowe traumy.
Akt 7: Dojrzałość. Schizma i niewidzialność. W świecie nastawionym na zysk, emerytura staje się śmiercią społeczną.
Akt 8: Śmierć. Ostateczna instytucjonalizacja. Nawet koniec życia musi odbyć się za parawanem, by nie psuć estetyki systemu.
Nie szukamy rewolucji, szukamy prawdy o nas samych. Odkrywamy, jak budować przestrzeń dla autentyczności w świecie pełnym z góry narzuconych formatów. Czy w systemowym teatrze jest jeszcze miejsce na bycie po prostu człowiekiem? Sprawdźmy wspólnie, gdzie kończy się rola, a zaczynasz się Ty.
Bądźmy w kontakcie! 👇
Kontakt: [email protected]
Instagram: olej.w.glowie
Szukaj w treści odcinka
Dziś chciałbym Państwa zabrać w podróż no nieprzyjemną, musimy sobie to przyznać, ale zapewne spodziewacie się tego po miniaturce tego odcinka, która no nie przysparza ani promilem optymizmu.
A mianowicie chciałbym przyłożyć pewien antropologiczny skalpel do nas samych.
Przyznam Państwu, że pochodzę, choć to brzmi jakbym tutaj przedstawiał swój rodowód, ale generalizując należę do generacji Z. Do generacji, która
Myślę, że w jakiś sposób odznaczy się na historii.
Myślę, że to jest pokolenie, które właśnie należy do świata cyfrowych tubelców.
Ale powróciwszy do tematu pierwotnego odcinka, chciałbym zadać nam wszystkim tu pytanie, a więc Państwu i sobie, czy nasze życie
Tu i teraz, tak jak słuchacie, tak jak ja opowiadam, czy da się je wpisać w model dramatu społecznego?
Będę chciał opowiedzieć o kilku właśnie kryzysach, dzieląc życie na pewne etapy.
Mam nadzieję, że te zaproponowane przeze mnie etapy znajdą również u Państwa pewne odzwierciedlenie, choć muszę przyznać, że nie chciałbym szukać u Państwa tych kryzysów, aczkolwiek mogą wydarzyć się takie podróże.
No i jeśli mówimy o jakimś dramacie, no to jak na klasykę przystało musimy sobie zdefiniować w ogóle kto zasiada po stronie kata, a kto zasiada po stronie ofiary.
No więc przyjmujemy, że po stronie ofiary rzecz jasna zasiadamy my, ludzie, najzwyklejsi na świecie ludzie.
I oczywiście odpowiedzi może być tu wiele, no bo przede wszystkim wyobrażam sobie odpowiedzi, że część z Państwa tutaj będzie odwoływała się do struktur, które miały nas oceniać, a więc struktur sądownictwa, więc tutaj no pewnie przyglądalibyśmy się jakiejś antycznej Grecji, nie wiem do końca kiedy pierwsze sądy miały miejsce.
Myślę geograficznie rzecz jasna, nie wspominając o konkretnych religiach, aczkolwiek oczywiście na nie też możecie wpaść.
Myślę, że jeszcze większa część z Państwa może pomyśleć o konkretnej pewnej partii politycznej, czy to będzie PiS, czy to będzie PO, czy to będzie jakakolwiek inna partia, czy jakakolwiek inna władza najprościej rzecz ujmując, no bo przecież dziś tak wielu wskazuje prezydenta Stanów Zjednoczonych jako tego roszczeniowego gbura, jak go się medialnie nazywa.
Najprościej rzecz ujmując drodzy państwo, bo rzeczywiście chciałbym tutaj pozostawić pewną dywagację państwu.
Po prostu czasem okazuje się, że to nasze najbliższe otoczenie.
I myślę, że najczęściej tak jest i najbezpieczniej będzie tak opowiedzieć, powiedzieć dla dobra tego odcinka i dla dobra tej opowieści, że wytwórcą naszego dramatu społecznego jest generalnie rzecz ujmując system.
Myślę, nic zaskakującego, bo w gruncie rzeczy system sądowniczy, system polityczny, system religijny, więc w gruncie rzeczy pod słowo system możemy wpisać sobie wszystkie Państwa odpowiedzi.
Jeśli jakaś wpadła Wam do głowy, której akurat byśmy pod system nie mogli wpisać, proszę w tym momencie podzielić ją tym spostrzeżeniem w komentarzu.
Musimy jednak no właśnie zacząć od pewnej pokory metodologicznej, to znaczy jeśli przyjmujemy średnią długość życia na poziomie 75 lat, to będziemy żyli 75 lat.
Jedni powiedzą optymistycznie, drudzy pesymistycznie, ja mówię realistycznie.
To ten czas, który spędzamy mniej więcej od początku, kiedy puściliście Państwo ten odcinek.
Więc dlatego nie będziemy opowiadać o szczegółach, musimy posłużyć się tutaj ogółem.
Wejdziemy na poziom pewnej metanarracji, używając tych pewnych modeli, pewnych generacyjnych stereotypów, aby uchwycić to, co najważniejsze, a więc pewną strukturę tego dramatu.
Więc przyjmujemy tezę i podkreślam to po raz ostatni na wstępie tego odcinka, że dramat to życie.
No, są na to różne pomysły.
Więc drodzy Państwo przechodząc do części właściwej tego odcinka i poczynając tę wędrówkę od początku naszego życia musimy wspomnieć tu o pierwszym naruszeniu, a więc o samych narodzinach.
Kultura mówi tu o cudzie narodzin, antropologia widzi tu zaś właśnie wspomniane pierwotne naruszenie.
Drodzy Państwo, dziecko zostaje poddane, bardzo ładne słowo i bardzo adekwatne, medykalizacji.
I nie mówię, że to źle, że mierzymy, że sprawdzamy, czy dziecko jest wydolne, czy dobrze oddycha, dobrze się sprawuje, czy jest adekwatne do tego, jakie powinno być.
Problemem jest raczej sama opowieść o tym, że poddajemy je pewnej ocenie już na starcie, kiedy właśnie to dziecko w ogóle nie jest zaadaptowane do naszych warunków.
Choć pozornie mogłoby się wydawać, ma uszy, nos, rzęsy, oczy.
No okej, tylko że to właśnie pozbawiliśmy je w tym momencie.
Jeszcze chciałbym zaznaczyć, bo jeśli pojawi się Państwu jakakolwiek refleksja, proszę zapisujcie ją od razu, najlepiej oczywiście w komentarzach, bo...
Zachęcam do dyskusji, zachęcam do debatowania, do wchodzenia w polemikę, do wyciągania tego co niezgodne, co wymaga do powiedzenia, co wymaga rozszerzenia, więc rozszerzajcie Państwo gorąco do tego.
I to słowo pada tu po raz pierwszy, znaczy system, aczkolwiek no od razu, ale to od razu nadajemy mu albo jej numer PESEL.
Ale i tu odwołanie do no już dość starego odcinka podcastu OLEJ W GŁOWIE, a mianowicie do Judith Butler.
Jeśli Państwo nie jesteście zaznajomieni z tą autorką, z tą twórczynią wielu naprawdę ciekawych teorii, to zachęcam, jeśli ta opowieść snuta do tej pory.
To znaczy, że my w pewnym sensie nawet przed tym etapem pierwszym, który tu postanowiłem tak wypowiedzieć, to byłby jeszcze jakiś taki pre-etap, w którym już jesteśmy pre-atakowani.
Pre-pra, no tu potem pra też będziemy atakowani, jak się okaże.
Episode twojego życia jak systemowy dramat społeczny formatuje nas do posłuszeństwa.
I tak się próbuje nam właśnie opowiadać.
Dzieciństwo to jest jak gdyby taka fasada rutyny, wręcz powiedziałbym odważniej trening.
Pozorna sielanka, drodzy Państwo, bo dzieciństwo zazwyczaj wspominamy pozytywnie, ale z perspektywy czasu dalszych kryzysów, co jest w ogóle znamienne, że my sobie próbujemy tak właśnie skrupulatnie auto tłumaczyć to, że kiedyś było lepiej i może kiedyś jeszcze będzie.
Znaczy w tej postawionej tezie tego odcinka to pewien brutalny trening do roli posłusznego obywatela.
Kryzys polega tu na utracie wolności.
Szkoła w ujęciu, i to w ogóle przegenialne jest w roli, w ujęciu Altrusera, raczej po chancusku, jest ujęta jako ideologiczny aparat państwa.
Na tych instytucjach, bo gdy myślimy tak o szkole, uniwersytecie, no właśnie sądach, czy w ogóle fasadzie budynku urzędu skarbowego, urzędu pracy, urzędu miejskiego, no to jest w pewnym sensie, no pewne wejście w szpony diabła.
Ale wracając do szkoły i do dzieciństwa, no tutaj szkoła wdraża nas w pewien system pracy, no i no muszę tu chwilkę ponarzekać.
Szkoła oparta jest wciąż na pruskim systemie edukacji, który pochodzi z XIX wieku.
I zwróćcie na to drodzy Państwo uwagę posłusznych żołnierzy i pracowników fabryk.
Pomyślcie o wieku XIX, o tych latach.
Poglądajcie filmy zgodnie z tymi latami.
Jak powstała szkoła, to wiele się naprawdę nie różni.
Znowu można spojrzeć na ten świat nieco lepiej i powiedzieć dużo poszliśmy do przodu, ale wciąż jest wiele do zmian.
Uf system opierał się na rygorystycznej dyscyplinie, pewnej standaryzacji, to znaczy identyczne podręczniki, 45 minutowe lekcje, no dzwonki, które jakby wyznaczają czas pracy oraz hierarchię, choć od dzwonków co lepsze szkoły starają się odchodzić i to wzbudza mój ogromny respekt, uczy to jakiejś takiej powiedzmy automobilizacji, pewnego poczucia czasu.
No a w pewnym sensie, gdy dzwoni dzwonek, no to jesteśmy podporządkowani i uczy nas pewnej powtarzalności.
Ja miałem takiego wykładowcę i to zasłyszana historia, bo znam osobiście pana profesora, aczkolwiek to jest pan profesor, który podczas swoich zajęć akademickich, kiedy ktoś kaszlał, kiedy ktoś kichał, kiedy w ogóle jakby wydawał w tym sensie jakiś taki
No wypraszał, po prostu brał i wypraszał.
Ja osobiście sam miałem taką polonistkę w jednym z moich systemów edukacji, która jakby dozgonnie zabraniała klikania długopisami.
Kilku wspaniałych edukatorów wspomina o tym, że bardzo często to reguluje pewne emocje, to rozładowuje napięcie, już nie wspominając w ogóle o pewnych zaburzeniach psychicznych i nie tylko, które jak gdyby, które właśnie przystosowują się poprzez na przykład takie zachowania.
Więc to jest w ogóle opowieść na inny temat i myślę, że należałoby się jeszcze raz doskonale dobrze przyjrzeć temu
Dziecko za dzieciństwa, za dzieciaka przeżywa tu pierwszy dramat poznawczy.
No jak to stara nam się wpoić psychoanaliza.
Kłamią lub po prostu są bezradni.
Fasada rutyny zaczyna powoli pękać, więc raz jeszcze wspominam o utracie omnipotencji.
Poza tym formatowanie szkolne, tutaj mowa o tym dzwonku, ławce, pewnej biowładzy, no i pewnych pęknięciach w autorytecie.
No i kiedy przeszliśmy tę piękną pozorną sielankę dochodzimy do dorastania i tu następuje właściwy wybuch.
A wstyd, zaraz obok lęku i strachu, jest potężnym narzędziem kontroli społecznej.
Ale system ma na ów bunt odpowiedź.
I tą odpowiedzią jest egzamin, matura, egzaminy, sprawdziany, testy, kartkówki, klasówki i pewnie tych określeń jest jeszcze trochę, no ale...
Więc to wszystko jest pewną nauką pokory.
Cytując klasyka, chcą nauczyć nas pokory.
No tu jednak mnie na nas mnie powiodło.
Zachęcam Państwa do odkrycia w ogóle takich właśnie animacji, które pokazują jaką małą drobinką, nawet nie wiem, jest coś mniejszego od atomu na tym świecie.
Ale oczywiście no kiedy zostaniemy powiedzmy dwuje, jedynkę to odczuwamy pewien stres i lęk związany z pewnym wykluczeniem.
To znaczy no nie znamy, nie jesteśmy wystarczająco jakościowi, wartościowi do przynależności do pozostałej części klasy.
Podsumowując etap dorastania, dramat ciała, dojrzewanie wstyd.
Presja egzaminacyjna, a więc matura jako selekcja, egzaminy jako selekcja, pewna pokora, no i bunt, konflikt z prawem ojca.
No i drodzy Państwo, po dorastaniu etap, który nazwałem, który jest etapem czwartym, to młoda dorosłość.
Po pierwsze, pewien dramat terytorialny.
Bałbym się pomyśleć, co by było
Gdyby nie moi rodzice, za co jestem ogromnie wdzięczny i myślę, że taką wdzięcznością powinniśmy się wykazywać, a świat będzie na pewno piękniejszym miejscem.
Po drugie, u mnie stało się to niestety wcześniej, aczkolwiek zderzenie z machiną państwa.
Pierwszy PIT, skomplikowane podatki, ZUS, CIT-y, PIT-y, wszystkie te obrzydliwe rzeczy, z których każdy pewnie prędzej czy później się spotka, napotka.
Ale nie polecam.
No i po trzecie.
Żyjemy drodzy Państwo, szczególnie z tej perspektywy pokolenia Z, opowiadam o tym śmiale, bo żyjemy w rozdarciu między sferą sukcesów na Instagramie a pewnym lękiem o jutro.
Znaczy paradoksalnie sukces jest tu chyba największą porażką, co jeszcze wspomnę w kolejnym etapie, ale
Dostrzeganie ciągle, ciągle to sukcesów powoduje na nas pewną presję, dodatkową presję.
Przy jednoczesnym uczuciu, no właśnie lęku, bo nie wiemy co to będzie po tej młodej dorosłości.
Więc dramat terytorialny, po prostu brak mieszkania, zderzenie z biurokracją i samotność.
To są przykładowe kryzysy, dramaty młodej dorosłości, a po młodej dorosłości, no już nie taka młoda, bo po prostu dorosłość.
Musimy przyznać, że kiedy chaos młodości męczy, podejmujemy pewne działania naprawcze, więc szukamy stabilizacji za wszelką cenę.
W kategoriach antropologicznych to najprościej mówiąc rytuał ofiarny.
Wchodząc w ten system, no i poddając się tym piramidkom finansowym i tym lichwiarzom, no drodzy Państwo, nie szczęćmy tu języka.
Nazywajmy rzeczy po imieniu, a zmienią się w okamgnieniu.
Jeśli ktoś z Państwa zna tę piosenkę, z której pochodzi ów tekst, serdecznie pozdrawiam.
Tym, dla których jest to nie wiadome, serdecznie polecam do odkrycia.
Pojawia się wypalenie oby dopiero w dorosłości.
Myślę, że ten etap tej młodej dorosłości i dorosłości nieubłaganie się do mnie zbliża choć nie wiem w czym mógłbym być wypalony aczkolwiek czujemy to również zwłaszcza po pokoleniu Z, że coraz to częściej zmieniamy pracę.
Najnowsze badania pokazują, że bardzo często ilość prac, które będziemy podejmować za życia, to będzie ponad dziesięć zawodów, dziesięć zatrudnień.
Dziesięć plus w tym sensie, że będzie to ponad dziesięć.
Więc w trakcie tej kolejnej dorosłości orientujemy się, że drabina po której dotychczas się wspinaliśmy jest przystawiona do złyjścia.
Więc podsumowawszy, kredyt hipoteczny to pewien cyrograf z diabłem.
Abyście również Państwo nie musieli zaciągać właśnie pożyczek.
Po dorosłości następuje znowu dorosłość pojawiająca się w nazwie, ale tym razem późna dorosłość.
I no... Zacznę po prostu od kryzysu wieku średniego.
Jesteśmy pokoleniem kanapkowym, zgnieceni między opieką nad starzejącymi się rodzicami, a wymaganiem czy wymaganiami dzieci.
Episode twojego życia jak systemowy dramat społeczny formatuje nas do posłuszeństwa.
Pojawia się tu pewne zachowanie odtworzonego.
Próbujemy naprawić swoje życie poprzez dzieci.
Często jednak tylko reprodukujemy traumę, stając się dla naszych pociech, dla naszych latorośli tym samym opresyjnym systemem, z którymi sami walczyliśmy.
Z wielu powodów.
Myślę, że największym moim powodem jest pewna niewiadoma, bo dostrzegam pewne zależności w świecie i się najbardziej obawiam, że będę je reprodukował.
Oby nie, bo muszę przyznać, że bardzo często widzimy po swoich rodzicach te najgorsze rzeczy, które oni nam czynili.
No ale bardzo często wtedy my naszym dzieciom absolutnie tego nie będziemy robić i skupiając się właśnie na tym oto obszarze bardzo często no właśnie popuszczamy w innym i jakby jesteśmy w tym sensie źli na innym polu.
Choć nie ma złych rodziców, każdy jest w porządku.
To nie, to za dużo powiedziane.
Były pozbawione sensu?
Czy powinniśmy wybrać inaczej?
Dziś mówi się o kryzysie wieku wczesnego i myślę, że w trakcie młodej dorosłości, właśnie pod koniec, kiedy ja próbowałem dywagować czy nie jest to wypalenie, to myślę może być to jakiś symptom kryzysu wieku wczesnego.
Ponadto opieka nad dziećmi i rodzicami, te pokolenie kanapkowe, no i dziecko jako projekt zastępczy.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy w tym etapie swoją osobę odnajdą.
Muszę przyznać, po chwili namysłu, unikamy słowa starość.
Dlaczego nie chcemy powiedzieć, że jest to etap starości?
Społeczeństwo dokonuje tu najprostszej separacji.
No, emerytura to pewna najczęściej śmierć społeczna.
Stajemy się po prostu ludźmi zbędnymi.
Puste gniazdo, powiedzmy, dzieci wefruwają z tego gniazda, więc nasza publiczność i obsada, które dotychczas bardzo często kreowały sens, to właśnie zostajemy sami w scenografii, która nie ma już sensu.
Zachęcam, polecam, chyba że nadajemy je sens czemuś innemu, komuś innemu.
Stajemy się w pewnym sensie przeźroczyści, choć, a muszę przyznać, polityka sprawia pozory, że ta grupa to grupa najważniejsza, najbardziej uwikłani ideologicznie na pozór właśnie wolności, choć wolność źle pojmowana jest gorsza niż
Politycy w obecnych czasach najbardziej uśmiechają się do tego dojrzałego elektoratu, twierdząc, że na bazie ich doświadczenia powinniśmy kreować społeczeństwo.
Co mnie jakoś nieszczególnie dziwi zawiłości polityki, no mam wrażenie są mi już bardziej znane niż mniej, również przez moją działalność tutaj akademicką, ale i medialną na YouTubie.
No dużo by tu mówić, ale po prostu, po prostu no wiecie przez 6 lat
No kto by pomyślał, ale jest to nowa forma komunikacji, no właśnie za którą część
Ośmian twierdzić, bynajmniej 99% społeczeństwa nie nadąża.
Korzystamy z tego bardzo pozornie i bardzo fasadowo, korzystając tylko z tych ogólnodostępnych narzędzi, ale bez sprawnego namysłu nad
Śmieci wkładamy, więc śmieci dostajemy z powrotem.
Jeśli naprawdę się nie postaramy projektując prompta.
Wracając do dojrzałości, podsumowując je zwłaszcza, no więc utrata użyteczności ekonomicznej, po prostu emerytura, przejście na emeryturę, syndrom pustego gniazda, to ta utrata publiczności, kiedy dzieci wyfruwają z gniazda, no i wykluczenie cyfrowej niewidzialne.
Po prostu umieramy w szpitalach za parawanem, żeby nie psuć estetyki życia innym.
Zostaje ta cała masa spadkowa, zostają długi, zostaje nasz profil na Facebooku i w ogóle w mediach społecznościowych.
Kultura na śmierć wymyśliła naprawdę potężne narracje.
Wszystko jak gdyby po to, by zaprzeczyć ostateczności schizmy i domknąć jak gdyby tę ósemkę, nie pozwalając jej dalej oscylować.
Co po śmierci?
Bo wspominałem już w trakcie tego odcinka, że potem też się coś dzieje.
Chodziło mi wówczas o te profile w mediach społecznościowych i w ogóle o nasze dokonania.
Nasz dobytek zgromadzony, nawet kiedy się tracimy, to pozostaje to co mieliśmy, to czym władaliśmy i co z tym należy zrobić.
Czy tutaj powstanie jakaś nowa struktura?
No ale co po śmierci?
Ale kulturowo bardziej śmierć to pewien czynnik więziotwórczy, regulowany przez systemy tabu, rytuały pogrzebowe i obrzędy przejścia.
Jest to moment pewnej śmierci społecznej, gdy jednostka przestaje być aktywnym uczestnikiem grupy.
Jest to obraz rozpadu dotychczasowego porządku, milczenia, niekiedy oczyszczenia i początku nowego.
Nadający sens życiu poprzez jego skończoność.
Znaczy żyjemy po to by umrzeć.
Granica ludzkiego poznania i moment w którym podmiot przestaje istnieć na świecie.
Śmierć to spotkanie z sacrum, czas sądu nad moralną jakością życia doczesnego.
Jest to kryzys na tym poziomie szpital zamiast domu.
No i właśnie narracje pośmiertne związane bezpośrednio z naszym cyfrowym śladem pozostawianym za życiem.
Drodzy Państwo, mam nadzieję, że ta wyprawa była inspirująca, że poddała ona refleksji etap waszego życia.
My również poprzez ten podcast i poprzez narracje, które tworzymy o życiu, bo dużo mówiłem na końcu o śmierci, ale przecież cały odcinek był poświęcony życiu i analizie życia i analizie tego, że żyjemy i przyjrzeniu się tego, dlaczego żyjemy.
Więc myślę, że pewne opowieści o świecie naprawdę mogą nas, naprawdę mogą nas ratować.
My, opowiadając o tym naszym dramacie,
To jest, wiecie, świat i tu paradoksalnie, bo system to powinien być ład, ale paradoks występuje tu na tym poziomie, że to jest najprościej rzecz ujmując chaos w ładzie.
Jeszcze większym paradoksem jest chyba to, że my wszyscy jesteśmy cywilizowani, wiecie, mamy cywilizowane narody, wykształceni ludzie, obywatele, a i tak ten lęk i niepokój stały się dla nas codziennością.
Czy następne pokolenia będą na tej fali wznoszącej?
Czy może jednak poprzez brak pewnej spójnej narracji, a więc ideologii utoniemy, zatoniemy?
Drodzy Państwo, liczę naprawdę na odpowiedzi.
Czy obecny kształt świata według Państwa sprzyja poszukiwaniu tożsamości?
Czy sprzyja poszukiwaniu sensu?
Dla mnie tu pokrótce mogę przyznać.
Jak powiedziałby Włodek Markowicz, łączenie kropek.
Epokowego materiału DOC Włodka Markowicza.
Więc dostrzegajmy analogię pomiędzy różnymi obszarami, pomiędzy różnymi przedmiotami, pomiędzy...
Bardzo innymi dziedzinami, ale właśnie łączenie, szukanie i zadawanie pytań i znajdywanie odpowiedzi, to jest sens życia.
Nie można pałać sympatią bądź nienawiścią do pana Wojewódzkiego, aczkolwiek to życzenie podpisuje się pod nim.
Życzę Państwu jak najwięcej pytań, zwłaszcza po tym odcinku, a jak najmniej odpowiedzi, bo wówczas staramy się właśnie na nie odpowiedzieć.
Wszystkiego dobrego, serdecznie dziękuję i do usłyszenia już za tydzień o godzinie 19 na podcaście OLEJ W GŁOWIE.
Ostatnie odcinki
-
Jesteś czymś więcej niż błędem. Od tresury ocen...
14.02.2026 18:00
-
Pragnienia czy potrzeby? Jak dbać o tożsamość w...
14.02.2026 18:00
-
Cyfrowa heroina. Czy zakaz social mediów to rat...
07.02.2026 18:00
-
Kryzysy Twojego życia – jak systemowy dramat sp...
31.01.2026 18:00
-
To nie inni Cię irytują – to Twój Cień. Dlaczeg...
24.01.2026 18:00
-
Pełna moc możliwości - jak żyć pełnią życia? Po...
17.01.2026 18:00
-
Kochać sztuczną inteligencję – Antropomorfizacj...
10.01.2026 17:59
-
OLEJ W GŁOWIE TRAILER 2026
03.01.2026 18:00
-
Lęk przed przyszłością czy ciekawość świata? Kr...
27.12.2025 18:00
-
Ewolucja zamiast rewolucji. Pułapka oczekiwań, ...
20.12.2025 18:00