Mentionsy

Nesse | Dojrzałe decyzje w biznesie
Nesse | Dojrzałe decyzje w biznesie
16.02.2026 06:00

Model GROW - od celu do działania

Ten odcinek poświęcony jest Modelowi GROW - jednemu z najskuteczniejszych narzędzi wspierających rozwój osobisty i procesy coachingowe.

Pokazujemy, jak dzięki jasnej strukturze przejść od ogólnego celu do konkretnych, mierzalnych działań.

Krok po kroku omawiamy cztery filary modelu: precyzyjne określenie celu i stojącej za nim motywacji, analizę aktualnej rzeczywistości i dostępnych zasobów, poszukiwanie możliwych opcji działania oraz podjęcie świadomej decyzji zakończonej realnym planem i zobowiązaniem do działania.

To odcinek dla liderów, coachów i wszystkich, którzy chcą uporządkować myślenie, podejmować trafniejsze decyzje i skutecznie przekuwać cele oraz marzenia w konkretne rezultaty.

🎙️ Praktycznie, jasno i bez teorii oderwanej od życia.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 98 wyników dla "G"

Dziś na warsztat bierzemy model GROW.

Z pozoru, no wiesz, prosty czteroliterowy akronim, ale kryje się w nim, mam wrażenie, zaskakująca głębia.

A naszym punktem wyjścia jest taka bardzo przejrzysta infografika od Nesse Treningi Interpersonalne, która świetnie to wszystko wizualizuje.

Zrozumieć, jaka psychologia za tym stoi, zobaczyć, jak zadawanie sobie takich pozornie prostych pytań może prowadzić do prawdziwych przełomów.

Zgadza się.

Siłę takich modeli jak GROW można bardzo łatwo zbagatelizować, bo one wydają się takie oczywiste, ale ich prawdziwa wartość leży w tej strukturze, którą narzucają naszemu często chaotycznemu myśleniu.

To jest podróż od takiego mglistego, chciałbym, żeby było inaczej,

Do stworzenia konkretnej mapy drogowej.

Zaczynamy od litery G, czyli główny cel.

Infografika stawia tu fundamentalne pytanie.

Co chcesz osiągnąć?

Ale zaraz potem, wiesz, uderza głębiej.

Pyta, dlaczego to jest ważne?

A cała moc leży właśnie w tym drugim.

Ale pytanie dlaczego?

Właśnie odpowiedź na pytanie dlaczego?

Bez mocnego dlaczego?

Infografika wspomina też o tym, by cel był smartny, czyli sprecyzowany, mierzalny, osiągalny, istotny i określony w czasie.

I z jednej strony to jest bardzo logiczne.

Ale z drugiej, czy takie sprowadzanie celu do konkretnych metryk nie zabija trochę tej magii?

Zgadza się?

To jest świetna uwaga, naprawdę, bo dotyka kluczowego rozróżnienia.

Ta wielka, inspirująca wizja jest jak gwiazda polarna.

Ona wskazuje ogólny kierunek, nadaje sens, ale nie da się do niej dolecieć.

A cel w modelu GROW, a zwłaszcza cel SMART, jest raczej jak pierwszy port, do którego musimy dopłynąć.

I to on sprawia, że ta wizja staje się osiągalna.

Cel być bardziej kreatywnym jest piękny, ale też frustrujący, bo nigdy nie wiesz, czy już go osiągnąłeś.

A cel poświęcić dwie godziny w tygodniu na naukę gry na gitarze, no to już jest coś konkretnego, coś mierzalnego i to daje poczucie postępu, które napędza dalsze działania.

Ale model każe nam zrobić coś zupełnie innego.

Jak wygląda sytuacja teraz?

Ale jest tu też drugie pytanie, które wydaje mi się kompletnie nieintuicyjne.

Czekaj, jeśli chcę od czegoś uciec, to po co mam szukać w tym plusów?

Bo ono trafia w samo sedno tego, co nazywamy ukrytym oporem przed zmianą.

Chodzi o zdemaskowanie takich psychologicznych kotwic, które trzymają nas w miejscu.

W psychologii nazywamy to wtórną korzyścią.

Wyobraźmy sobie kogoś, kto chce zmienić pracę, bo obecna go ono frustruje.

To jest jego cel.

Ale na etapie rzeczywistości zadaje sobie to pytanie o korzyści i może odkryć, że ta nielubiana praca daje mu ogromne poczucie bezpieczeństwa.

Zna tu wszystkich, wie czego się spodziewać i ta korzyść, to poczucie bezpieczeństwa, jest potężną siłą, która podświadomie będzie sabotować jego wysiłki.

Dopóki nie nazwie tej korzyści i świadomie nie zdecyduje, że jest gotów ją oddać, w zamian za rozwój i satysfakcję, będzie się kręcił w kółko.

Aaa, czyli to jest demaskowanie naszego wewnętrznego sabotażysty.

Musimy zrozumieć, co nas trzyma, żeby móc się od tego, no, odczepić.

Wiemy, gdzie stoimy i co nas paradoksalnie w tym miejscu trzyma.

Może, ale jest też wyzwalające, bo przestajemy walczyć z mgłą, a zaczynamy widzieć konkretne przeszkody.

I właśnie w tym momencie model GROW otwiera drzwi i mówi, a teraz zobaczmy, ile jest dróg wyjścia.

I to nas prowadzi prosto do litery O, jak opcję symbolizowanej przez rozwidlające się drogi.

Zamiast standardowego pytania, co możesz zrobić, infografika sugeruje, co zrobiłaby w takiej sytuacji bliska osoba, współpracownik, szef.

Tak, bo w tym momencie kluczowe jest przejście w tryb, który nazywamy myśleniem dywrygencyjnym.

Chodzi o to, żeby wygenerować jak najwięcej pomysłów, bez żadnego filtra, bez cenzury, nawet tych najbardziej absurdalnych.

A zadanie sobie pytania, co zrobiłby Steve Jobs albo co poradziłaby mi babcia, zmusza mózg do wejścia na zupełnie nowe tory.

A więc najpierw burza mózgów.

Bez żadnych ograniczeń.

Taki kreatywny bałagan.

I tu właśnie wkracza druga faza.

Czyli myślenie konwergencyjne.

Dopiero gdy mamy szeroką listę opcji, włączamy analityka.

I zadajemy sobie te pragmatyczne pytania, które też są na infografice.

Jakie są zyski i straty z każdego rozwiązania?

Wiesz, zbyt wczesne włączenie krytyka zabija kreatywność na etapie generowania pomysłów, a model GROW bardzo inteligentnie rozdziela te dwa etapy.

Czyli najpierw tworzymy ten bałagan, a potem go sprzątamy.

Dzięki temu nie odrzucimy na starcie jakieggenialnego pomysłu tylko dlatego, że na pierwszy rzut oka wydał się dziwny.

Okej, czyli mamy cel, mamy diagnozę sytuacji i przefiltrowaną listę najlepszych opcji.

Mamy mapę możliwych dróg.

Czas na finał W, jak wola, z ikoną silnego ramienia.

Tutaj cała praca umysłowa materializuje się w postaci konkretnego zobowiązania.

Bez tego etapu wszystko co zrobiliśmy wcześniej pozostaje tylko ciekawym ćwiczeniem intelektualnym.

I tu padają chyba najbardziej konkretne pytania z całego modelu.

Od czego zaczniesz?

Zwróciłam uwagę na subtelność tego pierwszego pytania.

Ono nie pyta ogólnie, co zrobisz, ale bardzo precyzyjnie.

Od czego zaczniesz?

To wydaje się mały detal, ale chyba ma ogromne znaczenie psychologiczne.

Ogromne.

To jest psychologiczny majstersztuk.

Ma na celu przełamanie paraliżu decyzyjnego, prokrastynacji.

Ale pytanie, od czego zaczniesz, zmusza nas do identyfikowania jednego, najmniejszego, absolutnie wykonalnego pierwszego kroku.

Może to być odświeżę swoje CV, albo nawet spędzę 15 minut na przeglądaniu ofert pracy.

Wykonanie tego jednego małego kroku buduje impet.

Sukces w małej rzeczy daje energię do zrobienia kolejnej, nieco większej.

Wszystko to brzmi niezwykle spójnie, logicznie.

Gdzie może się nie sprawdzić na wszystko?

Największa pułapka to potraktowanie go zbyt mechanicznie, jak formularz do wypełnienia, bez głębszej refleksji, zwłaszcza na etapie R i O.

Po drugie, jeśli cel jest narzucony z zewnątrz, np.

przez szefa, a pracownik nie czuje żadnej wewnętrznej motywacji, czyli nie ma tego swojego mocnego dlaczego, to cały proces będzie po prostu sztuczny i mało skuteczny.

I wreszcie, model ten słabo działa w sytuacjach głębokiego kryzysu emocjonalnego.

To jest narzędzie do osiągania celów, a nie do głębokiej terapii.

Czyli to bardziej kompas i mapa, a nie narzędzie do naprawy zepsutego statku.

Podsumowując, te cztery etapy to niezwyklo logiczna podróż, prawda?

G to zdefiniowanie, gdzie w ogóle chcemy dotrzeć.

R to uczciwe sprawdzenie na mapie, gdzie jesteśmy teraz i co nas tu trzyma.

I wreszcie W wybranie jednej ścieżki i zrobienie tego najważniejszego, pierwszego kroku.

A piękno tego modelu tkwi w jego wewnętrznym przepływie.

Każdy etap logicznie wynika z poprzebniego.

Nie da się skutecznie generować opcji , nie rozumiejąc swojej rzeczywistości , z kolei nie da się uczciwie ocenić tej rzeczywistości bez jasno zdefiniowanego celu , bo to cel nadaje kontekst naszej obecnej sytuacji, a silna wola do działania jest naturalnym wynikiem tej klarowności, którą budowaliśmy krok po kroku.

G. R. O. W. Ale co się stanie, jeśli w trakcie procesu, na przykład po dotarciu do etapu opcji i wygenerowaniu nowych, zaskakujących pomysłów, nagle zdamy sobie sprawę, że nasz pierwotny cel był niewłaściwie określony?

Albo po prostu nie był tym, czego naprawdę chcemy.

Może prawdziwa siła tego schematu nie leży tylko w systematycznym dochodzeniu do celu, ale w samym procesie.

W procesie, który uczy nas zadawać sobie lepsze pytania, a te pytania mogą nas skłonić do odwrotu i całkowitego przedefiniowania punktu, do którego zmierzamy.