Mentionsy

Morze możliwości
Morze możliwości
06.08.2025 05:00

#030 Ambiwalencje Knausgårda, sztuka zaniechania i co się stało z apatycznymi dziećmi uchodźców w Szwecji?

Czy Szwecja to taki kraj, w którym najlepiej czują się ludzie, którzy chcą, żeby dać im święty spokój? Imigranckie spojrzenie na Szwecję Karla Ove Knausgårda, jego problemy z męskością i ojcowskie rozdrapy. Norweski pisarz jak nikt przypomina nam, że istotą życia jest niejednoznaczność, że możemy coś kochać i o tym marzyć, a jednocześnie czuć, że bywa to nieznośne i jeśli nie mówimy, że tak jest, przywiera do nas sztywna maska, która z czasem utrudnia oddychanie. „Moja walka" pozwala poczuć cudzy wstyd i odetchnąć, ale sięgnijcie też po najnowsze powieści autora. A kiedy go czytacie, miejcie świadomość, że być może tak pisać może dziś tylko Norweg. Dlaczego? Bo nie ma kraju bardziej od Norwegii wspierającego pisarzy. A jak do norweskiej litteraturpolitikk ma się polskie, systemowe olewanie sytuacji twórców?

Będzie też o esejach Zofii Zaleskiej „Zaniechanie", do których naprawdę warto zajrzeć, gdy dręczy nas świat pędzący do sukcesu. A co się stało z dziećmi uchodźców, które masowo zapadały w Szwecji na tajemniczy syndrom rezygnacji? (w latach 2016-2017), o czym pisze też polska autorka. Co mówią dorosłe dzieci, które cierpiały na tę chorobę? Czy czyniący dobro lekarze na pewno dobro czynili i dlaczego warto jest w życiu wątpić i się nie zgadzać.A poza tym rusza Klub Książki Morza możliwości!!!! Pierwsza odsłona we współpracy z Wydawnictwem Czarne.

🌟 Podcast Morze możliwości możesz wesprzeć na Patronite: 
(podcast będzie istniał tylko dzięki Słuchaczom) 

----------

🎬 Montaż podcastu: Alicja Siarkiewicz

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 35 wyników dla "Knausgård"

Czyli z Karlem Ove Knausgårdem, który tak do 1939 roku życia borykał się z nadmiernym perfekcjonizmem w swoim pisaniu.

I ten cudowny wydawca, który jest też bardzo moim zdaniem ciekawym pisarzem, codziennie Knausgårda czytał i wysyłał mu jakieś komentarze.

No i reszta jest historią, zresztą już po pierwszym tomie Knausgård stał się najpierw wielką gwiazdą w Norwegii, bo pierwsza jego książka sprzedała się w pół milionach egzemplarzy i nie byłoby to może jakimś wielkim szokiem,

Knausgård, sztuka zaniechania i co się stało

Knausgård, Zofia Zaleska, Szwecja, Norwegia.

Napisałam teraz dla Gazety Wyborczej taki duży artykuł tłumaczący jakoś fenomen tej wielkiej sławy Karla Ovego Knausgårda, autora, który pierwsze sześć słynnych książek, bo to nie były, jak już wiecie, jego...

Książka była dyskutowana, uwielbiana, wywołała ogromne skandale, zwłaszcza w Norwegii, dlatego że Knausgård jest w ogóle mistrzem takiej bezwzględnej szczerości, to bywa.

W mojej walce głównym tematem miłosnym jest relacja z jego byłą już żoną Lindą Bustrem Knausgård, także pisarką.

No i Knausgård to tak po prostu całkowicie odsłonił za jej zgodą, ale jednak był to temat wzbudzający mieszane uczucia.

Björn Wiemann, dziennikarz Dagas Nyheter, napisał kiedyś, że to co Knausgård czyni w swoich powieściach, to niemal rytualna liturgia codzienności.

Ale dziś myślę, że te moje myśli były jednak niesprawiedliwe i upraszczały trochę to, co w swojej pierwszej wielkiej książce czyni Knausgård.

Ja niedawno odkryłem Knausgårda i zupełnie odleciałem.

Czytać o przebiegu życia Knausgårda to dla mnie powrót do domu, do odkrycia, że wszystkim ludziom przydarzają się podobne historie i dlatego nie jesteśmy sami.

Bo te drobiazgi, których często nie zauważamy, u Knausgårda stają się po prostu jakąś bardzo głęboką opowieścią o wszystkich tajemnicach naszej egzystencji.

Tu warto dodać, że książki Knausgårda wspaniale na polski tłumaczy Iwona Ziemnicka.

Jeszcze jedno fajne, tu jest taka fajna myśl na temat Knausgårda, skandynawisty Pawła Kaźmierczaka, którego gust literacki w ogóle bardzo cenię.

Każdy z nas chciałby o czymś zapomnieć, a Knausgård mówi otwarcie o rzeczach trudnych, dzieląc się swoimi doświadczeniami skraca dystans, tak jakby kumpel mówił do nas o swoim życiu tu i teraz.

No i rzeczywiście, Knausgård jest też mistrzem opowiadania o takiej nieustającej ambiwalencji istnienia.

Warto wspomnieć, że dzisiaj Knausgård mieszka w Londynie ze swoją brytyjską żoną i razem wychowują sześcioro dzieci, to znaczy te dzieci, które urodziły się w Szwecji już są prawie dorosłe, ale pojawiły się też nowe dzieci i to jest przykład takiego mężczyzny, który dzieci uwielbia, jest ich ciekawy.

Ale jednocześnie Knausgård jest mistrzem opowiadania o tym, jak nużące jest zajmowanie się małym dzieckiem, jak zawstydzające bywa bycie tym ojcem.

Knausgård ma coś takiego w swoim stylu ubierania się.

I Knausgård wówczas bardzo szczęśliwy ze swoją żoną, w pełni oddany Lindzie, w pełni oddany małej córeczce, no znalazł też w sobie takie poczucie, że najbardziej to chciałby się z tą dwudziestolatką przespać, a niekoniecznie siedzieć przed nią i robić z siebie głupka śpiewając dziecięce piosenki.

Ta opowieść jeszcze trwa i później Knausgård ucieka z rytmiki i już nigdy na nią nie wraca, ale świetnie opowiada także o swoich zderzeniach ze światem Szwedów, ze Szwecją, do której przyjechał, bo już nie mógł znieść mieszkania w Norwegii, nie mógł

Knausgård, Zofia Zaleska, Szwecja, Norwegia.

Knausgård napisał taki bardzo głośny tekst w 2015 roku, który dziś do dzisiaj, mam wrażenie, odbija się czkawką w Szwecji.

Ale ciekawe jest to, że kiedy Knausgård przyjeżdża do Sztokholmu i na początku jest tak bardzo zachwycony,

To spotyka swojego dawnego kolegę ze studiów, Geira, i Geir opowiada mu o tym, jak on postrzega Sztokholm, co u Knausgårda budzi opór.

W tej rozmowie Karl Ove Knausgård pyta go w końcu, ale to po co ty w ogóle jesteś w Szwecji?

Ja mam też, jak wiecie, mnóstwo bardzo ciepłych rzeczy do powiedzenia o Szwecji i warto powiedzieć, że szwedzcy dziennikarze, szwedzcy krytycy uwielbiają Knausgårda, mimo wszystkich jego względem Szwecji przytyków.

Karl Ove Knausgård znowu opowiada w pierwszej osobie.

Podobnie jest w tych powieściach, przy czym tutaj Knausgård łączy ten swój wspaniały realizm, tę liturgię codzienności, takie skrupulatne przyglądanie się najmniejszym szczegółom otaczającego nas świata z

Właśnie Gwiazda Poranna ma po norwesku 666 stron, a to jest moi drodzy apokaliptyczna liczba bestii utożsamiana z szatanem i Knausgård twierdzi, że on tego nie zaplanował, tylko po prostu samo się tak stało.

Takie napięcie rodem może nawet z horroru, trochę realizmu magicznego, a jednocześnie ta zwykłość, którą tak u Knausgårda lubimy.

No i cudownie jest czytać Knausgårda, ale warto też sobie uświadomić, że to naprawdę nie jest jedyny norweski pisarz, który w ostatnim czasie podbił świat.

Wspomniany przeze mnie Geir Guliksen, który jest nie tylko wydawcą Knausgårda, ale też sam autorem autofikcyjnych powieści.