Mentionsy

Między nami. Podcast o migracjach
Między nami. Podcast o migracjach
15.01.2026 05:00

Madinai Khikmatullo: Czy kobieta w chuście dziwi Warszawiaków? Już nie

Jakim państwem jest dziś Tadżykistan i jak wygląda życie pod rządami prezydenta, który nieprzerwanie sprawuje władzę od 1994 roku? Jaki wpływ mają obecne rządy Rosji na Tadżykistan i jak wygląda codzienność ludzi w tym kraju? W najnowszym odcinku wideopodcastu Urszula Pieczek rozmawia z Madinai Khikmatullo, tłumaczką języków tadżyckiego, perskiego i tureckiego, mieszkającą w Polsce od 11 lat i działaczką Stowarzyszenia Mova. Rozmowa porusza także temat migracji i integracji: jak Polacy postrzegają cudzoziemców i jakie mają wobec nich oczekiwania, czy społeczność tadżycka w Warszawie jest zamknięta, a może otwarta na współpracę i integrację oraz jakie wyzwania stoją przed migrantami w nauce języka polskiego. Madinai dzieli się swoimi doświadczeniami z pracy tłumaczki, refleksjami nad badaniami CBOS-u dotyczącymi oczekiwań Polaków wobec migrantów oraz swoimi przemyśleniami na temat pomocy dla uchodźców w Polsce – podkreślając, że czasami ludzie muszą uciekać, by żyć bezpiecznie, a wsparcie, choć istnieje, nadal nie jest wystarczające. Podcast powstał w ramach projektu Poznajmy naszą Europę współfinansowanego przez Unię Europejską w ramach dotacji Parlamentu Europejskiego w dziedzinie komunikacji. Materiały i wypowiedzi zawarte w podcaście przedstawiają poglądy autorów. PE nie odpowiada za ich treść.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 157 wyników dla "SZ"

Projekt Poznajmy naszą Europę współfinansowany jest przez Unię Europejską w ramach programu dotacji Parlamentu Europejskiego w dziedzinie komunikacji.

Madinai jest tłumaczką języków tadżyckiego, perskiego i tureckiego związana ze Stowarzyszeniem Mova.

Czy to wszystko się zgadza?

Zanim porozmawiamy o twojej pracy i o tym, czym się zajmujesz na co dzień, chciałabym cię zapytać o państwo, z którego pochodzisz.

Chwilę rozmawiałyśmy przed nagraniem, zgodziłaś się o tym opowiedzieć, bo jesteś z Tadżikistanu, a o Tadżikistanie w polskiej przestrzeni medialnej wiemy praktycznie nic, więc chciałabym od ciebie usłyszeć o takim rysie może społeczno-politycznym tego, jakim państwem obecnie jest Tadżikistan.

Jak wiemy, to w Polsce teraz są jak najwięcej Tadżyków i oni składają wniosek o ochronę międzynarodowej, bo oni też mają takie problemy politycznie związaną z opozycją, z różnych grup, różnych mniejszości, które znajdują się w Tadżykistanie i nie mają wolności w swoim kraju i są zmuszeni na ucieczkę.

Przyjechaliśmy do Polski, mieszkamy już 11 lat.

Tutaj skończyliśmy szkołę, pracujemy.

Rodzice tak samo pracują i... To jest bardzo ciekawe, co mówisz o tym rzeczywiście

Zgodnie z danymi na koniec 2025 roku, Tadżycy byli w pierwszej piątce osób, które starają się o ochronę międzynarodową w Polsce.

W 2015 roku tych wniosków było złożonych ponad pół tysiąca, a w 2016 roku do pierwszego półrocza to było ponad 600 zgłoszeń.

No bo widać, że rzeczywiście liczba osób, które wyjeżdżały z kraju z powodów politycznych i łamania praw człowieka, jakby bardzo się zwiększyła.

Możliwości, żeby wyjechać do Turcji, do Rosji i pracować tam i mieszkać bezpiecznie.

Dlatego ludzie jak najbardziej szukają miejsca, gdzie mogą żyć bezpiecznie.

Żeby ich dzieci mogli żyć bezpiecznie i uczyć się w szkole normalnie.

Chodzić do studii czy przedszkola, w ogóle pracować bezpiecznie tylko.

Mieliśmy kilka takich sytuacji, że deportowali członków różnych opozycji, czy osoby, które byli przeszladowane w Tadżikistanie zostali deportowane z Rosji, z Turcji.

Nawet sportowcy, które trochę wspierają taką wolność, sprawiedliwość w Tadżikistanie, też zostają deportowane z Rosji i dostają areszt w Tadżikistanie.

W Tadżikistanie sytuacja jest coraz gorzej, ale też mam powiedzieć o tym, że ludzie, które są poza Europę, są zmuszeni do wracania do kraju i wracają już, bo ich rodziny zostają torturowane, są pod presją i już muszą wracać, żeby dali spokój ich rodzinom.

Dla mnie było bardzo interesujące to, szczerze mówiąc, jak przygotowywałam się do naszej rozmowy, dopiero zrozumiałam, że prezydent Tadżikistanu rządzi krajem nieprzerwanie od 1994 roku.

To są rządy autorytarne i to jest ustrój, czy to jest też sposób rządzenia podobny do tego, co robi w Białorusi Łukaszenka, który rządzi też nieprzerwanie od 1994 roku.

Więc tutaj rzeczywiście można sobie jakoś może troszkę wyobrazić, na czym ten kontekst polega i jakby z jakiego rodzaju represjami my mówimy.

Dokładnie nawet ta sytuacja z więźniów politycznych jest tak samo, że Łukaszenka też robi tego samego, co Emu Mali Rachmon, że uwięźnia swoich członków opozycji,

Syn jest w Niemczech, mieszka.

Jest przeciwko aktualnego rządu, a mama dostała areszt w więzieniu za jego syn, za jej syn.

W zasadzie, czy Polska była pierwszym krajem wyboru?

Mam jeszcze dwie siostry, które starsze od ciebie i młodsze.

I moja mama bardzo była przestraszona.

Jak moja mama była przestraszona.

A powiesz dlaczego?

Szczególnie dziewczynki?

Bo mogą zrobić z dziewczynami, jakby łatwo im aresztować dziewczynami, albo szantażować rodzicom przez córki.

Nasz cel było tylko to, żeby wyjechać z Tadżikistanu.

Ja mówię szczerze, że nawet nie wiedziałam, że istnieje taki kraj jak Polska.

A jak w 2016 roku w marzec przyjechaliśmy, to w Polsce to było jeszcze zimy.

Dla nas to było szokujące, że mieliśmy na sobie takie letnie rzeczy, a w Polsce jest śnieg wtedy.

Ukrajino-Polsko i pojechaliśmy, potem składaliśmy wniosek o ochronę międzynarodowej i pojechaliśmy do takich ośrodek dla uchodźców pod Warszawą.

Od razu pojawił się i w ciągu miesiąc czy dwa miesiące już wyjechaliśmy z Tadżikistanu, bo to było wszystko naraz.

To było wszystko naraz.

Tak, ze swoimi siostrami, mamą, tatą i jeszcze mam brata młodszego, z bratem.

Czyli jakby ta najbliższa rodzina i jak rozumiem, no to twoja mama działała w opozycji w Tadżikistanie, tak?

My jak przyjechaliśmy, to w ośrodku od razu chodziliśmy na kursy języka polskiego, bo chcieliśmy jak najszybciej uczyć się, jakby chodzić do szkoły, bo w ośrodku to było wtedy bardzo mało ludzi i nie chcieliśmy tam zostać do końca.

I od razu potem chodziliśmy do szkoły.

W szkole się uczyliśmy.

No i od zera zaczęliśmy uczyć się języka w szkole.

Przez to, że w rodzinie rodziców już, rodzicy już, dla starszych osób uczyć się języka to jest trudne.

W szkolach na przykład musimy załatwić same swoje sprawy.

I dlatego już jakby jak zaczęliśmy rozmawiać, to od razu szybko się uczyliśmy.

Z tego co wiem, to szybko nauczyłaś się, stosunkowo szybko nauczyłaś się języka polskiego.

No, tak jak powiedziałam, jak cały czas chodzić do urzędu, do szpitala, do szkoły, to szybko złapiesz języka obcego.

Szybko złapię, bo nie mam trudności z językami.

Perskiego to wcześniej znałam, bo jest blisko do naszego języka, tylko różni się alfabet od nas i dialekt oczywiście też się różni, ale przez to, że uczyłam się arabskiego, to szybko zaczęłam też czytać i pisać po persku, a tureckiego to tutaj się uczyłam, bo w szkole jak od razu chodziliśmy, to rówieśnikami nie chcieli z nami rozmawiać.

Nawet moja starsza siostra ma taką historię, że ona podeszła do swojej rówieśnikami, do koleżanki z klasu i powiedziała, że chce rozmawiać z wami, bo chce uczyć się języka polskiego jak najszybciej.

Jakby w szkole nie mieliśmy żaden kontakt ze swoimi rówieśnikami, żeby rozmawiać, żeby się uczyć języki, a ja znalazłam sobie koleżanki z Turcji i zaczęłam z nimi rozmawiać po turecku i szybko złapałam tego języka.

Potem zdałam egzamin oczywiście z tureckiego, no w takim sposób, że potem jak wyszliśmy z tego pierwszego szkoły, który był pod Warszawą,

A czy ty, kiedy opuściliście ośrodek, zamieszkałaś w Warszawie, czy w jakimś innym mieście w Polsce?

W Warszawie tylko tam w Michałowice.

W Michałowice tam mieszkaliśmy przez dwa lata.

Potem po centrum mieszkaliśmy.

Czy ty się nadal spotykasz z jakimiś takimi stereotypami, czy z jakąś niechęcią, mimo tego, że jak słyszymy, świetnie mówisz po polsku?

Bo wcześniej było takie sytuacje, że 10-11 lat temu to w Polsce było, w Warszawie to było bardzo mało uchodźców, migrantów.

Teraz już ludzie przyzwyczaili się do tego, że Warszawa, może nie wszystkie, ale część, że Warszawa jest miejscem wielokulturowym, że już dużo uchodźców, migrantów i dużo różnych ludzi widać.

To bardzo krzepiące, co mówisz, szczerze mówiąc.

Bo jednak ta narracja taka antyuchodźcza i antymigrancka wydaje mi się, że dopiero się jakoś rozkręca i rozpędza, więc to co mówisz jakby ze swojego doświadczenia jest też dla mnie niezwykle cenne.

A powiedz, od jak dawna pracujesz jako tłumaczka?

Jak się nie mylę, to od trzech lat pracuję w Stowarzyszeniu Mova.

I teraz chciałam zadać takie pytanie, ponieważ to jest zawsze taka bardzo ciekawa, ten ciekawy moment, kiedy widzę w badaniach CBOS-u czy takiej pracowni More in Common, generalnie Polacy jako pierwsze swoje oczekiwanie względem cudzoziemców mają takie, że cudzoziemcy będą się komunikować

Czy rzeczywiście jakby to jest to, co też widzisz w praktyce?

Trochę później znalazłam moje kontakty i potem poszłam z nią, żeby zarejestrować je do szpitalu.

A tam powiedzieli do pani, że... A dlaczego pani wcześniej nie przyszła?

A ta pani, że ja przyszłam i nikt nie pomogła mnie.

Jestem teraz w szpitalu.

Jesteś w Polsce, musisz mówić po polsku.

A dzieci nie masz?

Nie chodzą do szkoły?

Dzieci chodzą do szkoły, ale nie muszą być tłumaczkami swoich rodziców.

Bo ja sama miałam taką doświadczenie, że tłumaczyłam rodziców w szpitalu i wiedziałam rzeczy, o których nie miałam wiedzieć w tym wieku, w którym ja byłam.

Albo w urzędach tłumaczyłam rzeczy, które nie miałam wiedzieć, bo jeszcze byłam mała dla takich sprawach i dla takich tematach, które tam rozmawiali.

Zawsze można znaleźć kontakt, zawsze można jakoś wyjaśniać sytuację i załatwić.

Natomiast chciałabym wrócić do tego, co mówiłaś, bo kiedy ktoś słyszy, że pełni się funkcję tłumacza, tłumaczki, to może myśleć o tym, że, nie wiem, siedzisz w kabinie zamknięta i tłumaczysz coś komuś.

Może sobie wyobrazić, że robisz jakieś tłumaczenia pisemne, albo jeżeli chodzi już o takie stowarzyszenie, to że

No w najlepszym wypadku udzielasz lekcji polskiego w takich grupach, gdzie wszyscy siedzą jak uczniowie i generalnie uczysz języka polskiego grupy, których język znasz.

Ty mówisz, że chodzisz z osobami, które potrzebują pomocy do lekarzy, do szpitali, do urzędów.

Podejrzewam, że pełnisz też funkcję takiej osoby, która jest jakimś asystentem, czy pośrednikiem kulturowym.

Tak jest, bo jak chodzimy do szpitala, do urzędu, do takich różnych placówki, to wpłyniemy wnioski, tłumaczymy co to znaczy i też chcę podkreślić, że to, że znam język polskiego, to nie oznacza, że znam język polskiego, bo na przykład w urzędach język urzędowy to jest w ogóle niezrozumiały.

No to słyszycie, że dla Polaków też, bo ja wcześniej na przykład też mówiłam po polsku, ale jak chodziłam do urzędu załatwić jakieś sprawy albo spełnić jakieś wnioski, to jak rozmawiali te urzędniki, to nie zrozumiałam, o czym oni mówią, bo...

Musisz zrozumieć kontekst, zrozumieć o czym jest mowa teraz, o czym teraz mówią, co mam zrobić albo jak mam wpewnić tego wniosku, bo dają wnioska i wpewnić i dziękuję, do widzenia.

Pokazać chociaż pierwszy raz, drugi raz, pokazać jak to wpewnić.

Ale też chciałam jeszcze zaczepić o taki wątek, o którym mówiłaś, to znaczy o tym, że dzieci bardzo często pełnią funkcję takich tłumaczy i też przez to często dowiadują się rzeczy, o których nie powinni się dowiedzieć.

I z twojego punktu widzenia to jest tak, że dzieci po prostu szybciej z racji na wiek pracy mózgu uczą się języków obcych?

Czy to jest tak, że na przykład, nie wiem, jest jakiś opór wśród osób starszych do nauki języka?

I dlatego dla nich jest trudniejsze uczyć się tego języka.

I moi rodzice na przykład, mimo to, że od 11 lat mieszkamy w Polsce, swobodnie tak 100% nie mówią po polsku, bo dla nich jest bardzo trudno.

A dzieci to przez to, że chodzą do szkoły, jeszcze mają taki... No szybko się uczą, bo te wymawianie słów, te sze, cze, że, to dla nich jeszcze jest łatwo, bo...

I ich głowa jest czysta, a starsze ludzie to problem, kłopot, rodzina, dzieci.

A jeszcze my chodzimy do szkoły codziennie od poniedziałek do piątek i słyszymy język polski, czytamy, pisiemy i tak dalej, a rodzice to 2-3 razy w tygodniu, 2-3 godziny w tygodniu mają lekcje języka polskiego i to jest bardzo mało.

Tadżycka w Warszawie.

Mówmy o Warszawie, bo obie tutaj jesteśmy.

Czy to jest po prostu tylko i wyłącznie kwestia tego, że im jesteśmy starsi, tym jakby te kontakty są coraz słabsze i po prostu to wychodzenie też jest coraz rzadsze?

Na przykład czasami chodzą na takie tylko spotkanie na lody, na kawę, żeby rozmawiać po polsku, żeby słysz

Na przykład znam tutaj osobę, która pracuje ze starszymi ludźmi, tylko przez to, żeby rozmawiać i uczyć się języka polskiego.

Nie tak, że nie chcą czasami siedzieć i czytać, czytać, pisać, a chcą rozmawiać i jak najszybciej się uczyć języka polskiego.

Słysząc.

A powiedz mi, jest taka... No uczysz już trochę, sama uczyłaś się polskiego.

Zawsze, wszystkim, niezależnie od tego skąd są, spędza sen z powiek i generalnie jakby jest to taki punkt, w którym ten język polski jest taki bardzo trudny?

To muszę trochę się zastanawiać.

Bo wszystkie moje odpowiedzi jakieś, opierające się na znajomości języka polskiego, gramatyki, tego, czego mnie uczono, żeby język polski opisywać, jakby nie wystarczały.

To było to pytanie, które było mi zadawane i szczerze mówiąc,

Zauważyłam, że osoby, które posługują się właśnie językami z grupy perskich, rzeczywiście aparat mowy nie jest przyzwyczajony do tego, co my tutaj wyczyniamy ze wszystkimi szeleszczącymi i wybuchającymi spółgłoskami.

Więc może teraz tobie coś przyszło do głowy podczas tego mojego elaboratu.

Moja mama zawsze pytała o tym, że co to znacie się?

Bo jak rozmawiamy, to często skorzystamy z tego się i inaczej się pisze, a inaczej się czyta.

Jakby ten S, to dlaczego pisze się S, a czyta się SZ, a dlaczego jakby...

Natomiast chciałam cię jeszcze zapytać o to, jak wygląda w zasadzie twój dzień pracy.

Czy ty jakby masz tak, że masz grupy zorganizowane, które uczą się języka polskiego?

że chodzę do urzędu, do szpital albo do psychologa, w różnych takich placówkach i tłumaczę.

Też to może być do psychologa, do urzędu, do szpitalu, do lekarza albo po prostu jakieś spotkanie tylko tłumaczę.

A będąc w szpitalu u lekarza dowiadujesz się ty pierwsza w zasadzie rzeczy, które musisz później przekazać komuś dalej i są to wydaje mi się też nie zawsze radosne informacje, tylko jeżeli ktoś się już zgłasza po taką pomoc medyczną, no to potrzebuje pomocy.

Jak ty sobie z tym radzisz?

No tak jest, że jak na przykład powiedzmy, że jakaś choroba i muszę poinformować o tym pacjenta, to bardzo mi trudno o tym powiedzieć oczywiście, bo lekarz to jest jego praca i może o tym powiedzieć swobodnie, a ja nie, to nie jest moja praca i na co dzień to nie poinformuję ludziom o takich niemiłych rzeczach.

Wcześniej, przed tym, że zaczęłam pracować jako tłumaczkę, też tłumaczyłam dla naszych ludzi.

W urzędach, w szpitalach.

Szybko tego się uczyłam i jak przyszłam do Stowarzyszenia Mowy, to mieliśmy sobie takie różne kursy dla tłumaczy i byliśmy przeszkoleni.

Ty udzielasz pomocy osobom właśnie z doświadczeniem migracyjnym, uchodźcom czy tylko?

Są na przykład, kilkakrotnie dostałam taką telefon o tłumaczenie dla studenci, które chcą tam załatwić jakieś sprawy swoje, albo też tłumaczyłam dla osób, który przyjechał z Tadżikistanu, studiuje się tutaj w Polsce, miał problem tylko w dokumencie na uniwersytecie i poszłam z nim załatwić jego

Przez jakąś dłuższą część życia?

Bez mojego tłumaczenia, jak by wyglądało ich życie, a z tłumaczeniem, jak wygląda teraz, na przykład z języka tadżyckiego, to tłumacz to jest jakby... Nie ma w Polsce tłumaczy języka tadżyckiego, przeszedniego to w ogóle.

Bardzo się cieszę, że pracuję teraz, mam tego pracę i mogę pomagać ludziom, bo jak my przyjechaliśmy, to wtedy nie było tłumacza w ogóle w Polsce, albo my nie znaliśmy.

Sami musieliśmy wszystko załatwiać, albo jak nie znaliśmy języka, to było bardzo trudno, bo komunikowaliśmy się w początku po rosyjsku.

Tak, rozumieją, na przykład rozumieją wszystko, a odpowiadają po polsku, a polskim to my nie rozumiemy.

I to jest bardzo takie motywujące i bardzo cieszy mnie.

A powiedz, czy jest jakiś język, którego ty byś się chciała jeszcze nauczyć i z jakiego języka chciałabyś tłumaczyć, czy pomagać osobom?

I mam nadzieję, że jak najszybciej się uczę.

No niemiecki też nie należy do najprostszych języków.

Natomiast chciałam cię jeszcze na koniec zapytać o taką rzecz,

Jak mogę powiedzieć, to nie, bo są organizacje pozarządowe, które proponują pomocy języka polskiego czy w nauce, pomagają dzieciom w szkole, dostarczają wolontariuszy, wolontariuszki, ale moim zdaniem to nie jest wystarczające, bo ludzie przyjeżdżają do Polski z traumami.

Bo oni puścili w swoim kraju swoje życie, swój kulturę, swój język, swój szkołę, koleżanki, kolegów, rodzina.

Czasami ludzie naprawdę muszą uciekać, żeby żyć bezpieczniej, żeby żyć.

I to nie jest tak, że ja chcę dzisiaj mieszkać w Polsce, a jutro w Niemczech, a pojutrze, nie wiem, w Stanach.

I jak przyjeżdżają, to w szkole szczególnie, moim zdaniem, powinien być więcej języka polskiego dla uchodźców, cudzoziemcy, żeby się uczyć.

Bo w moich czasach na przykład nie było w szkole.

Po polsku i dlatego dostałam bardzo dużą pomoc i naprawdę jestem bardzo wdzięczna tym szkołom, że oni tyle pomagali, mimo to, że w programie nie mieli tego.

Szkoła był prywatny, a dostałam się tam i uczyłam się z dodatkową pomocy, że moim zdaniem dzięki tym szkołom ja pisałam maturę, bo tyle pomagali mnie.

A w innych szkołach, na przykład mój brat chodzi teraz do szkoły, w tygodniu tylko godzinę ma dodatkowej lekcji języka polskiego.

A w szkole na przykład musimy być w tym stopniu, który są nasi rówieśnikami w klasie, że na przykład czytamy jakieś lektury,

To wszyscy rozumieją, a ja nie rozumiem tego, bo lektura jest jakby, innym językiem jest pisane.

Czyli jakbyś miała powiedzieć, bo o to cię chciałam na koniec zapytać, o takie swoje życzenie, jakie miałabyś, jeżeli coś można by poprawić, to rozumiem, że większa pomoc taka językowa i to, żeby tych lekcji na takim poziomie też szkolnym było trochę więcej, czy coś jeszcze jest?

No i to, żeby jakby przyjęli dzieciom w szkole, no chociaż blisko do polskich dzieci.

I mój brat mówi świetnie po polsku, bo on miał rok jak przyjechaliśmy i tutaj od razu chodził do przedszkola, do szkoły, teraz ma 12 lat i mówi lepiej po polsku niż po tadżicku.

I jak poinformowałam szkołę o tym, to oni po prostu powiedzieli, że nie ma w naszym szkole coś takiego.

Czyli o większy szacunek.

Państwa i moją gościnią była dziś Madinai Khikmatullo, tłumaczka języków tadżyckiego, perskiego, tureckiego związana ze Stowarzyszeniem Mova.

Dziękuję ci bardzo, że przyszłaś i podzieliłaś się swoją historią.

Ja też bardzo dziękuję za zaproszenie i bardzo się cieszę, że udało nam się dzisiaj spotkać.

Ja chciałabym tylko podziękować też zespołowi Keep Talking Studio, Izzie Szyszce-Marchewce i Michałowi Szyszce za realizację tego odcinka.

Wszelkie informacje i wypowiedzi zawarte w podcaście przedstawiają wyłącznie poglądy prowadzącego i gościa podcastu.

Parlament Europejski nie uczestniczył w przygotowaniu materiałów, nie odpowiada za ich treść i nie może być pociągany do odpowiedzialności za pośrednie lub bezpośrednie szkody mogące wynikać z realizacji projektu.