Mentionsy
Zdradzamy kulisy "skoku stulecia". Jak fałszywy konwojent ukradł 8 milionów złotych?
Podcast kryminalny Radia ZET "Materiał dowodowy". Zaprasza Mateusz Kapera
Szukaj w treści odcinka
Czyli już policja wiedziała, że Mirosławem Dudą jest Krzysztof W.
A kulisy były takie, że prokuratura ani funkcjonariusze kryminalni pracujący nad sprawą nie byli pewni, czy Krzysztof W. to faktycznie fałszywy konwojent.
I pobrano zdjęcie z dowodu osobistego Krzysztofa W., ekspertowi, który w ramach Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu zajmuje się analizą tego... Jeszcze przed zatrzymaniem rozumiem, tak?
A jednak do końca czekano, jak Krzysztof W. się zachowa.
Łukasz Biela, prokurator, który prowadził śledztwo, powiedział, że kamień spadł mu z serca, kiedy Krzysztof W. nie wypierał się tego, że on jest fałszywym konwojentem.
Tyle tylko, że o tym Krzysztof W. nie wiedział.
Krzysztof W. musiał być świadomy, że Adam K. został zatrzymany, że przebywa w areszcie, ale z oczywistych względów prokuratura w takich historiach nie informuje, czy doszło do współpracy, czy też nie.
Mijały miesiące i nic się nie działo, więc Krzysztof W. mógł przypuszczać, że architekt skoku stulecia wykazał się pewną lojalnością i nie wskazał, kto był fałszywym konwojentem.
I załóżmy, że Krzysztof W. przyjmuje taką strategię, której bardzo bano się w policji, bardzo bano się w prokuraturze, że wyprze się wszystkiego.
Różnica w wadze Krzysztofa w... No właśnie, jak on uzyskał tą dosyć dużą masę ciała w krótkim czasie?
Krzysztof W. w rozmowie ze mną opowiadał, że rodzinie powiedział, że musi na kilka miesięcy pojechać do Niemiec na szkolenie, że dostał
Kiedy doszło w końcu do zatrzymania Krzysztofa W., nikt z rodziny też nie rozpoznał w tym wizerunku fałszywego konwojenta właśnie swojego bliskiego?
Mam przyjemność cytowania, więc teraz pozwól, że zacytuję Krzysztofa W., bo dokładnie to pytanie mu zadałem.
No to jest ta wersja, którą przedstawia w dość szelmoski sposób Krzysztof W., no ale na ile jest to wersja prawdziwa, tego pewnie się nigdy nie dowiemy.
Śledziłeś proces już po zatrzymaniu, już po oskarżeniu Krzysztofa W. Jak dla Ciebie zmieniał się ten wizerunek?
Fakt, że już wtedy minęło dużo czasu, ale jednak... Ale jednak Krzysztof W. i rzekomy Mirosław Duda to są osoby, które nie tylko siebie nie przypominały, ba, nie wyglądały nawet jakby były ze sobą spokrewnione.
I wydaje mi się, że w tym musi być wyjaśnienie tego momentu, bo słusznie zwracasz uwagę, że o ile ta legenda przedstawiona przez Krzysztofa W. wtedy może brzmieć spójnie, o tyle ten moment powrotu ze skoku
Jak już wspomnieliśmy, Krzysztofa W. zatrzymano, zatrzymano też Adama K. Po kolei też wpadali inni członkowie, bo tam było bodajże jeszcze chyba dwie, trzy osoby, które były w to zamieszane.
Mimo, że Krzysztof W. stworzył sobie tą historię, że był zmuszany do tego napadu,
Wyjaśnienia Krzysztofa W., a później on dopowiadał na sali sądowej, to był na tyle przekonujący, że osoby, które ze mną siedziały, obserwowały mnie, najpierw było to uczucie niedowierzania, a później niektórzy nawet mieli łzy w oczach, bo wtedy zdaliśmy sobie sprawę, albo tak przynajmniej nam się wtedy wydawało, że mówimy o człowieku złamanym, przymuszonym, który przeżył absolutny horror, któremu grozi wieloletnie więzienie, który po prostu był w złym miejscu, w złym czasie.
Nie powiedzieliśmy za dużo o samym Krzysztofie W. Kim jest ten człowiek, który tak świetnie przygotował się do tego napadu, tak świetnie go przeprowadził?
Jak poznał się Krzysztof W. z Adamem K., z Grzegorzem, a z innymi członkami?
Wtedy to na scenie pojawia się Krzysztof W., któremu ci wspomniani mężczyźni, czyli Adam K., wiceprezes Grzegorz Eł i jego znajomy Marek K., przedstawiają plan działania.
Podczas jednego z takich podejście okazało się, że jest w miejscu, gdzie spodziewałem się, że mogę spotkać Krzysztofa W. I szczerze mówiąc byłem przekonany, że kiedy usłyszę, że jestem dziennikarzem, że przygotowuję reportaż, że podsumowuję to, co się stało dekadę temu i opowiadam kulisy skoku stulecia, to usłyszę, że nie ma mi nic do powiedzenia.
Nie wszystko się zmieściło w tym reportażu, ale ta postawa Krzysztofa W. była bardzo otwarta, zaskakująco wręcz otwarta.
Krzysztof W. czyli fałszywy konwojent otrzymał wyrok 8 lat i 2 miesięcy pozbawienia wolności.
Krzysztof W., fałszywy konwojent, ponieważ przedstawiał taką legendę w momencie zatrzymania i konsekwentnie twierdzi, że nic nie dostał ze skoku.
Na terenie posesji należącej do niego podzielono pieniądze, dano dole Krzysztofowi W., dano dole Markaka, a jego pula wraz z pulą Grzegorza E. została połączona.
Mimo, że próbował wmówić kurowi, że to właśnie prezes odpowiada za to zatrudnienie, ale mówimy o świetnie zorganizowanym człowieku, który systematycznie za pomocą kalendarza i innych, o których prosił, żebym nie wspominał, w swoich działaniach ustalił, że w momencie, kiedy Krzysztof W. był zatrudniany, jego po prostu nie było w firmie.
Ostatnie odcinki
-
Wszystkie twarze Jeffreya Epsteina. "Tylko czek...
09.02.2026 18:32
-
Funkcjonariusz SOP zaatakował własną rodzinę. W...
03.02.2026 09:00
-
Służby specjalne i śmierć dziennikarza. Prokura...
02.02.2026 06:00
-
Piekło w Sobolewie. Kim jest właściciel schroni...
30.01.2026 21:43
-
"Profesor" od narkotyków. Jak Ryszard Jakubczyk...
20.01.2026 14:00
-
Mieli zabić i zjeść człowieka. Były policjant z...
12.01.2026 16:00
-
Szokujące zabójstwo 11-latki w Jeleniej Górze. ...
05.01.2026 16:00
-
Najważniejsze wydarzenia kryminalne 2025 roku: ...
31.12.2025 13:33
-
Jak wygląda sekcja zwłok? "Dziewczyna sprawiała...
29.12.2025 16:00
-
Zdradzamy kulisy "skoku stulecia". Jak fałszywy...
23.12.2025 06:00