Mentionsy

Materiał dowodowy
Materiał dowodowy
20.08.2025 04:00

Jeden z najbardziej kontrowersyjnych wyroków śmierci. Szokująca sprawa Karola Kota

Podcast kryminalny Radia ZET "Materiał dowodowy". Zaprasza Mateusz Kapera

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 42 wyników dla "Kot"

Dzień dobry, Mateusz Kaper, a dziś w podcaście Materiał dowodowy przedstawię historię bezwzględnego mordercy z czasów PRL Karola Kota.

Wokół Karola Kota narosło wiele mitów i przekłamań.

Powstał nawet film o nim, ale niestety nie mający wiele wspólnego z prawdziwą historią wampira z Krakowa, jak nazwano Karola Kota.

Jeśli chcecie dowiedzieć się kim był Karol Kot, w jaki sposób zabijał i przede wszystkim dlaczego, to koniecznie wysłuchajcie tego odcinka.

Karol Kot urodził się 18 grudnia 1946 roku w Krakowie.

Rodzina Kotów żyła na przeciętnym poziomie.

Chciałem, aby miłość rodziców kierowana była tylko na mnie, oznajmił w sądzie Karol Kot, po czym zapewnił, że nie brakowało mu opieki ze strony rodziców.

Opowiadał Karol Kot.

Swój cel Karol Kot próbował osiągnąć również jesienią 1964 roku.

Helena usunęła się na posadzkę, a Kot wybiegł z kościoła.

Chwilę po tym, jak Karol Kot wybiegł z kościoła, raniona kobieta podniosła się z posadzki.

Dwa lata później, gdy Karol Kot został zatrzymany, Helena rozpoznała go na okazaniu.

Sam Kot przyznał się do ataku na kobietę.

Tuż za nią podążał Karol Kot.

Dwa lata później rozpoznała na okazaniu Karola Kota jako sprawcę napadu na nią.

Odgrażał się na komendzie Kot.

Opowiadał później zdumionym śledczym Karol Kot.

Gdy później ruszyło śledztwo, biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych, bazując na wyjaśnieniach Karola Kota,

Zanim jednak milicjanci schwytali Karola Kota, ten postanowił spróbować otruć arsenianem sodu klientów baru na Błoniach, u zbiegu ulic Manifestu Lipcowego i Garncarskiej.

Na początku czerwca 1966 roku milicjanci wkroczyli do mieszkania rodziny Kotów.

Wizje lokalne z udziałem Karola Kota wyposażyły śledczych w mocny materiał dowodowy przeciwko podejrzanemu.

Proces sądowy polegał zatem nie tyle na udowodnieniu winy Karola Kota,

Uznali, że Karol Kot był osobą niepoczytalną, a więc nie może być sądzony.

Obie opinie wykluczyły jednak, że Karol Kot był chory psychicznie.

Nie mieli też zastrzeżeń co do poziomu umysłowego Karola Kota.

Zarówno biegli psychiatrzy z Krakowa, jak i Grodziska Mazowieckiego byli zgodni, że Karol Kot wykazywał pewne ubytki w sferze uczuciowości wyższej.

Zdaniem lekarzy Kot był niedojrzały seksualnie.

Ci z Grodziska Mazowieckiego twierdzili, że Karol Kot był osobnikiem o nieprawidłowych cechach osobowości, takich jak agresywna postawa wobec otoczenia, niedojrzałość emocjonalna i seksualna.

Karol Kot miał zniesioną lub ograniczoną w stopniu znacznym zdolność rozumienia znaczenia czynu i kierowania swoim postępowaniem.

Natomiast lekarze z Krakowa wyrazili pogląd, że Karol Kot był bezwzględnym psychopatą typu uczuciowo-chłodnego według podziału Kurta Schneidera, pioniera klasyfikacji typów psychopatów.

Biegli z Krakowa uznali, że zaburzenia osobowości Karola Kota były tak znaczne, iż stanowiły istotną przeszkodę w adaptacji oskarżonego do życia społecznego.

Doszli również do przekonania, że zdolność Karola Kota do pokierowania swoim postępowaniem w czasie popełniania zbrodni była znacznie ograniczona.

Sąd pierwszej instancji ostatecznie orzekł, że Karol Kot był psychopatą, jak wskazywali biegli z Krakowa, ale jednocześnie nie podzielił poglądów krakowskich lekarzy, że oskarżony nie mógł pokierować swoim postępowaniem.

Obrona Karola Kota złożyła apelację.

Na wyroku zaważył również młody wiek Kota.

Karol Kot nie uniknął jednak stryczka.

Skazał Karola Kota na karę śmierci.

Sędziowie wybrali opinie lekarzy z Grodziska Mazowieckiego, którzy stwierdzili, że Kot był świadomy popełnianych zbrodni.

Karol Kot mógł liczyć już tylko na ułaskawienie.

Karol Kot zawisł na Szupienicy 16 maja 1968 roku o godzinie 19.10.

Śmierć Kota nie oznaczała jednak końca jego historii.

Bardzo prawdopodobne jest, że gdyby historia Karola Kota miała miejsce dziś, to mężczyzna nie byłby w ogóle sądzony, tylko uznany za chorego psychicznie.