Mentionsy
Kiedy przestajesz udawać, zaczynasz sprzedawać. Jak autentyczność buduje sprzedaż | Bartosz Jurga
To historia o rodzinie, pasji i… kiszonkach. Bartosz Jurga, założyciel marki Kiszone Specjały, zaczynał w garażu – dziś jego produkty trafiają do setek klientów miesięcznie, a on sam występuje na scenach konferencji takich jak I Love Marketing.
W tym odcinku Let's Talk e-commerce rozmawiamy z Bartoszem Jurgą, twórcą Kiszonych Specjałów – marki, która powstała z pasji i urosła dzięki autentyczności. Bartek zdradza kulisy rozwoju swojego biznesu: od pierwszych słoików i domowego pakowania, przez skalowanie produkcji i automatyzację, aż po budowanie autentycznego brandu w social mediach.
Rozmawiamy o:
To co, zaczynamy? ☕️
Usiądź z nami, wyciągnij ogórki z lodówki i dowiedz się, dlaczego autentyczność i pasja to dalej najlepszy przepis na sukces marki. Zostań z nami i bądź more! 💛
Szukaj w treści odcinka
Ludzie chcą kupować od ludzi teraz coraz bardziej, a nie od logo, od marki.
Właśnie zapytałem ich kiedyś, dlaczego nas obserwują i wybierają nasze produkty.
A było to gdzieś na parkingu po tym temasze, w którym akurat produkty nasze weszły.
I dzięki temu mogłem opracować market, event.
Aczkolwiek na przykład katalogu za 3000 złotych z produktami, takiego co wiesz, idę do sklepu i muszę zaprezentować produkty, nie było potrzebne, żebym to robił.
Jakbyśmy na początku zaprosili do siebie człowieka, który by nam skonsultował i podpowiedział, jak to pakować, jakich narzędzi użyć, to byśmy oszczędzili na pewno.
Ja jestem Kuba Będewski, prowadzący ten podcast już od przynajmniej kilku odcinków.
A dzisiaj moim gościem jest Bartosz Jurga, właściciel e-commerce Kiszone Specjały oraz też przedsiębiorca, który niedługo będzie miał więcej do zaoferowania w kontekście biznesowym dla zainteresowanych.
Dzięki za zaproszenie.
Dzięki również za przybycie tutaj.
Myślę, że brand Kiszone Specjały jest już stosunkowo znany w Polsce, szczególnie na określonej grupy klientów.
I klasycznie, jeżeli chodzi właśnie o takie historie e-commerce'ów i ich sukcesów, muszę zacząć od pytania, jak to się wszystko zaczęło.
Historia sięga mojego dziadka, taty, taty, który był sadownikiem, handlował warzywami i owocami i kisił kapustę w beczce.
Przy której sprzedawali jego kapustę kiszoną na początku i zrobili też ogórki kiszone, ale ogórki według receptury znowu drugiego dziadka od strony mamy.
I to do tej pory mamy na etykietach napisane, że według receptury dziadędzia Czesia jest kapusta, a według receptury dziadzia Bodzia są ogórki.
Idąc dalej, oni mieli właśnie kapustę kiszoną, oborki kiszone, hadowali owocami i warzywami w Lesznie.
Potem, żebym wziął kapustę jego i swoim autem Toyota Corolla Hatchback o rozwoju po wrocławskich warzywniaka.
Poza tym mówię do niego, oni mają kapusty kiszone w tych warzywniakach, no.
Takiej dobrej nie mają.
I w trakcie studiów zacząłem programować, pracować w Nokii.
Ale jakiś mi się snuł po głowach cały czas swój projekt.
No i w międzyczasie tato zrobił u siebie soki z kiszonej buraków, z kiszonej kapusty, z kiszonych ogórków.
Mama ma czas po godzinach pracy jako nauczycielka, żeby pakować paczki, a w domu mamy duży garaż, z którego dwa auta możemy wyprowadzić i to będzie nasz magazyn na początku.
No i tak wystartowaliśmy i na początku nie było sklepu internetowego, tylko ja, żeby MVP przetestować, zrobiłem stronę na Facebooku, na której postowałem, że mamy na sprzedaż to i to i to ma właściwości takie i takie i naturalnie robimy.
Foteczki z ręki cykany z jeszcze telefonem z jakością ówczesną, gdzieś na komodzie u mnie w domu albo gdziekolwiek.
Jak dobrze wam się ułożyła struktura przedsiębiorstwa od startu, gdzie tak naprawdę ty ze swoim skillsetem byłeś w stanie bardzo wspomóc tę digitalową podróż od startu.
I też właśnie sam fakt takiej obsługi klienta na Messengerze, to na te czasy jeszcze wiele e-commerce'ów mogło go zazdrościć.
No, a ja technologicznie, więc nie znając tego e-commerce'u, po prostu ja też mam coś takiego, że nie ma rzeczy niemożliwych i jak czegoś nie umiem, to się nauczę i po prostu się uczyłem tego.
I znałem gościa, który potrafił w e-commerce i się okazało, że jest ogólnie 100 metrów i parę razy się z nim spotkałem, on mi nakreślił drogę co i jak i pomógł mi konfigurować pierwsze kroki i wybrać platformę.
Takim był stan.
Wiesz co, pomógł nie pod kątem, że coś zakodowałem, czyli to nie były takie moje normalne zadania pracy programisty, tylko bardziej, że i na studiach, i programując w firmach różnych,
Nie jest nigdy tak, że znasz całą technologię od początku do końca, że znasz każdy system od początku do końca, tylko musisz dużo wyszukiwać informacji i dowiadywać się, wtedy googlować, bo mówi się o kobojach Stack Overflow jako programistach, którzy po prostu wyszukują i wchodzą na Stack Overflow, gdzie ktoś już zapytał o ten problem, który ty masz i tam znajdujesz rozwiązanie, bo ktoś się podał.
Takie bardziej zrozumienie tego i wyszukiwanie informacji to mi pomogło.
Czyli dosłownie na kilka miesięcy przed pewnym ważnym eventem światowym, jakim był COVID.
Taki, żeby feedback mi ludzie podali, że z takim projektem startuję.
Napisaliśmy artykuł i z kilku zamówień dziennie zrobiło nam się 50-70.
Bo ja nie spodziewałem, że takie coś może się zadziać.
Dziadek, babcia przychodzili codziennie przygotować jakieś kartony, pokroić folię bumbelką, styropian, bo tak zabezpieczaliśmy wtedy, kiedy mogliśmy, czyli w weekend z ówczesną dziewczyną i z siostrą i jej chłopakiem.
Jechaliśmy pakować, pomagać mamie i całą ekipą właśnie rozładować ten na wymiar paczek.
I pozytywny i taki, że musieliśmy się z tego rozgrzebywać zdrowy.
Chociaż z drugiej strony, jakbym miał te stany, to byśmy to nie sprzedali, nie wiem, z drugiej strony, a z jakby obsługą klienta i takim informowaniem klientów, że trochę więcej czasu potrzebujemy na wysłanie tego.
Wybrnęliśmy z tego, że jakiś taki podał w niej było.
Przez początek tak, później dopiero były głosy takie, że będzie brakowało kartonów i innych podzespołów typu butelek, słoików, etykiet, że to wszystko podrożeje nie wiadomo ile i że mamy sobie kupić najlepiej na zapas.
No ale my nie mieliśmy budżetu na to w ogóle, bo startując tym prejritem ja miałem 15 tysięcy złotych na koncie i to poszło wiesz, na jakieś kartony, etykiety, nie wiem, podstawowe rzeczy do urządzenia tego magazynu, jakieś regały, tego typu rzeczy.
Dobrze, cała akcjomki dostarczyliśmy ludziom sami, bo chciałem też mieć z nimi kontakt i pytać się co tam, jak tam.
Tak, bo to była metoda sprzedaży, którą znaliśmy najbardziej, bo tato z tej branży pochodzi i, wiesz, mając hurtownię, to on znał, od 30 lat ją prowadząc, znał te metody takie stacjonarne.
No i ja próbowałem ten box tam zdobyć, ale mi powiedziano, że jest już za dużo producentów kiszonek tam i nie wpuszczą nas.
No i całe szczęście, bo tam się idzie o czwartej w nocy i w nocy w zimnym się stoi i się sprzedaje i wiesz nakłada się kopuchę z beczki.
Tato mi mówi, no ale musisz tam być, bo tam kupcy z całego województwa przyjeżdżają, nawet z innych krajów przyjeżdżają, gdzieś tam z Czech, bo to południe Polski i oni wtedy będą kupowali hurtowo na palety te zakwasy, a kieszonki na, nie wiem, dziesiątki kilogramów.
Ale też ciekawie wybrzmiewa tutaj ten taki klimat, ta duża doza przysięgaczości w Twojej rodzinie chyba od początku, tak?
Przez jakieś tam pierwsze 15 lat mojego życia on więcej pracował niż był w domu, bo poświęcił na to, żeby zapewnić rodzinie życie.
Na jakimś poziomie, no i to było fajne.
Myślę, że jakby nie miał takiego modelu, nie widział, to trudno by było zostać przedsiębiorcą, bo wtedy jednak nie widzisz takiej możliwości, jak jesteś zachowywany, że dwie osoby, które pracują 8 godzin dziennie i tydzień na wakacje w zimę, tydzień na wakacje latem.
No też luźniej z perspektywy takiej Ugi, że chociażby ten miesiąc wakacji można było sobie pozwolić, ale pozostałe miesiące wręcz przeciwnie.
Przedsiębiorca, szczególnie kiedy zaczyna działalność, no to jest kapitał zwójcza.
Często miałem w bagażniku swojego auta osobowego wtedy zapakowane kiszonki i jechałem do sklepów albo jechałem z zestawą do ludzi prywatnych.
Czyli takie trzy etaty, w sensie, czy profesje w sumie u nas.
No i to był taki czas, że się zastanawiałem, czy jeszcze znaleźć inną pracę i podrogać, bo finansowo jeszcze się nie zgadzało wtedy w Kiszonech Specjałach.
Miałem kilkadziesiąt tysięcy oszczędności i uznałem, że nie pójdę do innej pracy, bo jak pójdę, to się rozleniwię, a jak nie pójdę, to się skupię na 100% i wyprowadzę ten projekt tak, że już finansowo będzie się wybudzało.
Czyli to już takie bardziej czasy 21, 22 nawet.
I to się kręciło głównie dzięki tej wzajemnej współpracy.
W pierwszym roku z zera do jakiejś tam konkretnej sprzedaży to tam idzie tak wykładniczo.
Więc to, że dziadek z babcią przyszli, pokroili kartony i, wiesz, przygotowali wszystkie rzeczy, żeby mama tylko je wkładała do gotowego i razem z produktami, to bardzo przyspieszało pracę.
Wujek wtedy nam pomagał też, że piątki dowóz do Wrocławia robiliśmy, to wtedy ja mogłem jednak pracować ten piątek, programować, a on to dostarczał.
Bo tak naprawdę to zawsze na początku jest czas, a czas to pieniądz też, więc ten koszt potencjalnie odchodzi i dzięki temu firma ma szansę w ogóle istnieć na dobrą stronę.
No to właśnie dziadek z babcią byli szczęśliwi, jak mogli pomóc, jak dostali za to faszeczkę z okwasu czy czegoś, byli jeszcze szczęśliwsi, a nigdy tego nie wymagali, nie oczekiwali.
To nawet obcy ludzie często nam pomagają i mówią, że widać, że my to robimy w takim stylu i nie wiem.
Takim ludziom chce się pomagać.
Ja też mam takie wrażenie, że jak ktoś działa z pasji i z sercem, to też kandydaty mają.
Tak, no zdecydowanie w takich kwestiach można powiedzieć, że dobro wraca, że tak powiem.
Ale właśnie chciałem tak gładko przejść, bo już przechodziliśmy powoli do tych czasów około 2022, ale w ogóle poznaliśmy się dzięki temu, że skomentowałeś mój post na LinkedIn i...
Jakie rzeczy zapadły ci w pamięć w ogóle?
Jakie to były kompetencje, błędy?
Tata ze mną z bratem tą swoją firmę i zorganizował produkcję już bez żadnej furtowni, naszą własną, tylko kiszonek, zapasów.
I dzięki temu mogłem opracować markę i branding.
Aczkolwiek na przykład katalogu za 3 tysiące złotych z produktami takiego, co wiesz, idę do sklepu i muszę zaprezentować produkty, nie było potrzebne, żebym porobił.
Jak byśmy na początku zaprosili do siebie człowieka, który by nam skonsultował i podpowiedział, jak to pakować, jakich narzędzi użyć, materiałów, to byśmy oszczędzili na pewno.
Bo myślę, że takie styliście 40% paczek wracało w pierwszym roku.
A my wtedy liczyliśmy na to, że jak nakleimy etykietę, uwaga szkło, to kurier będzie uważał, że tam jest szkło.
I my dzwonimy do kurierów, do firmy kurierskiej, że to jest grane, że macie naklejony, to trzeba uważać, to są produkty wrażliwe.
Poza tym druga sprawa, że paczki też przechodzą przez maszyny, fortery automatyczne, gdzie one obijają się ścianki, robią fikołki przeróżne i to jest niemożliwe, żeby to jego uniknąć.
To tu znowu klienci zaczęli narzekać, że to produkt zdrowy, ekologiczny, a certyfikatu bio co prawda nie mieliśmy, ale ludzie tak traktują te produkty, a my tam folię wkładamy i oni muszą też pół kilo plastiku wyrzucić do śmieci wtedy i się nie zgrywało, więc zaczęliśmy kombinować, żeby nie używać folii bąbelkowej później z czasem.
Jakieś lookalike nawet poustawiałem, które fajnie zadziałały, ale one się zmęczyły w pewnym momencie i ja nie wiedziałem, że jest taki moment, że to się męczy.
I spadły efekty i spadły przedażki nieznacznie.
Potem przyszła inflacja i wojna i te pierwsze miesiące wojny były takie łoźne w Polsce i ja to z tym się trochę przejąłem i przestałem.
Czyli w sumie takim klasykiem tutaj poszło, że w momencie, kiedy jest kryzys na rynku, marketing był zwinięty.
W szkółce dużo jest takich rzeczy.
Od strony produkcyjnej znowu też tato ułożył produkcję na bazie swojego doświadczenia takiego wiesz w hurtowni w małym budynku.
A to z perspektywy czasu, jak oceniasz to, co byś proponował ludziom, którzy są obecnie w takim miejscu, to w sensie zainteresować się może do innych właścicieli, popytać o jakąś radę, albo zaangażować się w jakieś grupki, gdzie więcej osób może się tam wypowiadać, czy gdzie szukać unikania błędów?
Jest kilka opcji.
Ja niestety mam taki niestety niestety taki mindset, że wolę na swoich błędach się uczyć.
Na szczęście potrafię też wyciągać wnioski.
I takie osoby doświadczone, no one wiedzą, jakie błędy mogą wystąpić i jak ich uniknąć.
To co powiedziałeś, żeby bardziej doświadczone osoby z branży, czyli na przykład właścicieli biznesu, którzy od dziesięciu lat prowadzą coś takiego, gdzieś na intymie do nich napisać, na Instagramie.
Oni chętnie mi się wydaje, że dają radę takiej, jak widzą, że komuś zależy, że konkretne pytanie przyjdzie, a nie, że wiesz, prowadzę sklep, weź mi pomóż, tylko że do rozwiązania.
Takie jak twój.
Ja, co prawda, takich typowo e-commerce'owych nie słuchałem.
Dokładnie na tym chcę tam się skupić, żeby ludzie, którzy dołączą, nie popełnili tych samych błędów, co ja kiedyś popełniłem.
Mhm, ale to właśnie już ktoś się do ciebie zgłaszał, tak na zasadzie inspiracji, co robiłeś, co robisz nadal, czy tak raczej sam z własnej inicjatywy powiedziałeś, że to jest ciekawy kierunek i chcę innym pomóc?
I we Wrocławiu mieszkając wręcz myślałem o takich stacjonarnych może spotkaniach e-komersowych czy biznesowych.
No jakoś tak rozkminkami takimi różnymi i też doszły do mnie informacje, że istnieje coś takiego jak samochód przedsiębiorcy, że się wypalają, teraz zostawmy dużo stresów, tego typu rzeczy i że taka grupa wsparcia, załóżmy, nazwijmy to...
My coś takiego wymyśliłem, że online jednak byśmy się spotykali i mieli różnych też ekspertów i bazę wiedzy, takie materiały edukacyjne.
Tak, brakuje faktycznie nawet nie tyle jako solo przedsiębiorca, ale też liderzy generalnie w jego organizacjach mają też ten problem takiej hermetyczności troszkę wokół siebie, że faktycznie ciężko uzyskać nawet drugą, trzecia opinia, to już jest nawet luksusem często, więc zgadzam się faktycznie.
Ale jak mieliśmy jakieś urodziny albo jakieś osiągnięcie, to wtedy wrzucałem, wiesz, rodzinkę albo siebie.
I wiesz, to wtedy trochę przeskoczyło na taki content zdjęciowy.
Z tym, że tu już są teraz Kiszone Specjały.
Więc tak to się zaczęło, a później w pewnym momencie nam zaczęły zasięgi spadać i trochę takie wyniki się zrobiły gorsze.
I wiesz, jednak prokrastynacja i ten opór taki przed nagrywaniem miał też mimo wszystko.
To jest ciekawe w ogóle, bo możesz sobie wyciągnąć telefon i nagrać siebie i poprawić to 60 razy, ułożyć sobie co chcesz powiedzieć, albo nawet tego nie opublikować, ale jak ja za pierwszą rano wyciągnąłem ten telefon, to stres taki mnie ogarnął.
A było to gdzieś na parkingu po tym temasze, w którym akurat produkty nasze weszły.
Czy to po prostu była konsekwencja i dalszy trening, czy szukajesz jakiś porad ze mną?
Widziałem, że tam łatwo się generują duże zasięgi, więc... I wtedy chyba zobaczyłem Michała Sadowskiego z Brainwashed, Litery Post, który powiedział, że...
I później jeszcze po jakimś czasie YouTubaszowcy doszły to też.
Gdzieś też zawsze obserwowałem jakichś ekspertów od wideokontentu albo od marketingu i oni mówili, że to musi być huk, że trzeba budować napięcie.
No to swoją drogą od TikToku do teraz chyba ten mit w uchcianuje, chociaż to już troszkę przemija, ale że, że to nie jest dla dorosłych, to dalekie od prawdy.
No też jest postrzeganie tego, że na TikToku głównie gryzą, wiesz, skakanie do muzyki, czy tam tańczenie i tego typu rzeczy, a wcale nie jest tak, bo i ludzie chętnie słuchają o merytorycznych treściach i w różnym tak naprawdę.
Huk wizualny taki wchodzi i widzą faktycznie, że my produkujemy to, a nie, że ktoś to dla nas robi.
Były produkty, to cykla życia produktów, mówiłem jakie produkujemy, mówiłem jakie mają właściwości, jaki jest skład i jak robiliśmy coś, prowadzaliśmy nowego, albo wiesz, jakaś zmiana była, albo jakiś fuck up, to ja po prostu to pokazywałem, mówiłem o tym, więc z tego też się urodziło.
Więc jak on opowiada swoim językiem, no to to brzmi mega autentycznie i profesjonalnie, branżowo.
Ostatnio babcię też zaangażowaliśmy, bo babcia ma gadane i się okazało, że jest kitem internetu i ludzie się domagają profilu babci.
Tak, oni mi dali trochę taką podpowiedź, że oni scenki po prostu komediowe nagrywają, że jak ktoś wchodzi na stację, a to jest stacja benzynowa i tam są ogromne zasięgi u nich.
Ludzie przyjeżdżają ileś kilometrów, żeby na tej stacji zrobić zakupy, bo widzieli TikToka.
Ja to akurat z takich mała reklama z mojej strony, ale polecam profil Patryk Car Detailing z chyba południa Polski.
Zresztą nie jest do końca taka kwestia autentyczności, że tam są pięci, ale po prostu oni sami nagrywają scenki z codziennej pracy, że tak powiem.
Ale to właśnie znowu ten klimat autentyczności, bo to nadal są oni, oni pokazują jak wygląda codzienne życie w tych firmach i to nie jest takie jak było kiedyś, że wszystko jest świecące, pachnące i tak dalej, tylko każdy z nas przeżywa te same rzeczy na co dzień i to przykuwa uwagę.
Tak, ja myślę, że ludzie chcą kupować od ludzi teraz coraz bardziej, a nie od logo, od marki.
Właśnie zapytałem ich kiedyś, dlaczego nas obserwują i wybierają nasze produkty.
To tam było, że już są zmęczeni taką machalną sprzedażą i ulokowaniem wszystkim świecącym w tych social mediach, a u nas widzą dużo prawdy i autentyczności.
Więc do tego to gra idzie myślę, a to wcale nie jest takie trudne do robienia, do prowadzenia social media w ten sposób, bo naprawdę to, co byś opowiedział swojemu pracownikowi, jak coś się zadziało w firmie, albo jakimś koledze, przyjacielowi, że coś się poruszyło, jakiś był problem, albo coś się super zadziało, to to samo mówię do kamery.
Ale uważasz, że teraz ta autentyczność jest jeszcze bardziej wyróżnikiem, czy na tamte czasy też myślisz, że to robiło już olbrzymią rolę?
Jakieś receptury, czy samolotem leciałym.
Wtedy widać, że tam nie ma pomyłek, że to wygląda takie przelukrowane, ładnie, wiesz, wyrecytowane, dokładnie opisane.
Ten content, który będzie autentyczny, gdzie będzie widać jakieś małe fuck-upy, niedoskonałości i taką codzienną właśnie strukturę, pracę i życie, będzie się wijał tutaj.
Nie bądźmy masochistami i nie robimy SW-owych prac, które może zrobić nam jakiś AI 10 razy szybciej.
Tak, taki brand hero.
Albo żeby nie jakoś tam mamy chaotyczny tekst na post, to żeby to nam ułożył lepiej, żeby jakieś frazy kluczowe w to zapiął.
Albo to, co przede wszystkim teraz się będziemy skupiać na tym, to żeby poautomatyzować rzeczy takie operacyjne, które dzieją się pod kapturem gdzieś tam i które człowiek musi gdzieś też przekopiować, przenieść, pobrać, wysłać.
Kiedyś może będą faktycznie.
Czy tu widziałeś już bezpośrednio, że to faktycznie wpływa na decyzje zakupowe, czy raczej robiłeś to od początku z myślą, że to przyjdzie kiedyś?
Więc, no i to listy byli zaskoczeni, że oni mówią do mnie, ludzie jedzą ci ręki, nie ty piszesz posty.
Potrafiłem opisać, jakie cechy, że jak was buraka, czy jakąś promkę wrzucaliśmy, to też było widać, że jest reakcja obrazu od ludzi.
Nawet bez analizowania jakiegoś, z jakiegoś narzędzia.
A po czasie właśnie przez te kolejne lata starałeś się marketingowo bardziej sprawiać, że to będzie miało synergię właśnie z tym, co tworzysz w socialach, czy angażowałeś się też w jakieś inicjatywy gdzieś tam stojące dalej od tego?
Jakie to tu miałeś doświadczenia?
Jakie ciągle przary?
To tak, po chwili zacząłem... Mówiłem, że ja ustawiłem sam jakieś acy.
W pewnym momencie te acy wyłączyłem właśnie wtedy, kiedy chciałem najmęczyć ludzi i to mieliśmy taki...
Tak, tylko że na początku ja go puszczałem raz na trzy miesiące, bo w mojej kolejce, w mojej głowie on był ostatni, a wtedy, kiedy miałem czas i flow na to, to puszczałem, a teraz co tydzień nie porzucamy.
Bo to z perspektywy lat, na dobrą sprawę, ten mailing na początku mieliście ustawiony w formie jakichś rabatów sezonowych, czy mieliście od początku jakiś plan konkretnie, że chcecie budować już jakoś tę otoczkę wokół marki dla na stałe periodu?
Rozwiązała wspaniale i od tego czasu mamy systematycznie i te ostatnie dwa lata o 90% mamy wzrost przychodów i to myślę, że dzięki tej systematyczności się dzieje i dzięki temu systemowi, że mamy ten kombajn spięty mailingu, adsów i tych organicznych działań.
Tam no, co przerwuje teraz 190 tysięcy już łącznie ludzi na wszystkich platformach.
I nawet czasem jak jechaliśmy na jakieś bazary mieć stoisko i sprzedawać produkty i były takie, że było zimno i wiesz, jak jesteś taki siedemnakowy, że trochę posiedzisz, jest zimno, nie ma ludzi tam w ogóle, to jestem już koszyty.
A ja tutaj siedzę i marznę i nie sprzedaję jeszcze do tego, a jeszcze za chwilę muszę te wszystkie skrzynki zatargać na busa i zawieźć.
Do teraz też masz takie odczucie, że to było niepotrzebne, czy faktycznie widzisz jakieś efekty?
Bo na Świebodzkie we Wrocławiu poszedłem raz też, nie wiem, czy znasz to miejsce, ale to jest taki targ, gdzie głównie jak ktoś spadnie z busa, to tam stoją i sprzedają.
I są tak, panie bułgarki, które mają swoje produkty i tak dalej.
A jak jadę na jakiś taki event niezwiązany ze zdrowiem, to wtedy połowie osób trzeba tłumaczyć, że zakład z braka to się pije na czczo, na odporność, a nie że do barszu tylko.
Ale kiedy był ten moment, kiedy stwierdziłeś, że czas chyba przemyśleć, co robimy, dla kogo to robimy i faktycznie jakoś to, może nie tyle, że spisać, ale jakoś to ujednolicić?
Wtedy, kiedy zatrudniłem dziewczynę.
Więc idealny człowiek, ktoś mi go podpowiedział i do tej pory współpracujemy, do tej pory mi podpowiadaj, no i to jest... On mi powiedział po prostu, że potrzebujesz mierzyć, potrzebujesz mieć KPI-e, potrzebujesz określić zadania do tych KPI-e i konkretne działania i obszary, na których się skupisz, mieć cele roczne, kwartalne, miesięczne, sprawdzać, czy dojeżdżasz w tej miesi, nie to by ciągnąć wnioski.
Te ostatnie po 90% dwa lata to właśnie z jego wsparciem były, więc dwie takie super osoby mi się trafiły w tym czasie, które pomogły mi rozwinąć mocniej.
I to też były takie bariery do przełamania, bo jak kogoś zatrudniasz, to musisz mu zareagować, a wiesz, to prowadzenie social mediów było na mnie cały czas i wiesz, posty mówiły moim językiem.
Tak, ja grafiki robiłem też wtedy, jakieś tam proste, ale robiłem.
I druga sprawa, żeby sobie zdać sprawę, że potrzebujesz pomocy mentora i nie wiesz wszystkiego i nie znajdziesz wszystkich informacji i nie kolegisz się ze wszystkim sam.
Takie pokory.
No, takie pokory.
Ale w sumie mówimy o człowieku, który już ten biznes krecił od dobrych kilku lat.
Co dalej przed marką Kiszone Specjały?
Stoimy przed decyzją, czy skończy nam się możliwości produkcyjne, przede wszystkim, więc stoimy przed decyzją, czy może teraz trochę się ustabilizować, czy budować, rozbudowywać i zliczać sprzedaż, co jest trochę ryzykowne i wymaga inwestycji i budżetu.
Rozbudowa też możliwości dystrybucyjnych, bo produkcję mamy własną, ale magazyn do wysyłki mamy osobno i on jest wynajmowany.
I tutaj są rozkminki, czy budować swój, czy wynająć jakiś większy.
I takie problemy rosnącego biznesu obecnie.
Tak, takie z jednej strony fajne problemy, a z drugiej strony trochę męczące i jednak wymagające tego, żeby dobrze to przemyśleć i dobrze to rozplanować, bo można tu się poślizgnąć łatwo.
Raczej nie uważam, żeby rynek się odwrócił i żeby ludzie odeszli od zdrowego odżywiania i znielubili kiszonki nagle.
Można uzupełniać suplementację kiszonkami i z równoległością.
Ja bym chciał rozwijać sprzedaż, ja je lubię agresywnie, ale tak jest jednak z zamysłem jakimś i z oceną ryzyka.
Czy to myślisz, że docelowo będzie właśnie ten kierunek, że będziesz bardziej właśnie tak, powiedzmy, inspiracją dla podobnych biznesmenów, przedsiębiorców, czy jednak bardzo mocno jeszcze będziesz w tej marce Kiszone Specjały?
Plan jest taki, że rozwijam swoją markę osobistą teraz właśnie po to, żeby, tak jak mówisz, trochę inspirować, trochę pomagać tym przedsiębiorcom, którzy są w domu, gdzie ja byłem kiedyś i którzy chcieliby mniej więcej moje metody poznać i troszeczkę szybciej, żeby im się to udało zrobić i oszczędzić stresu, wypalenia się, przyspanych nocy i tak dalej.
I żeby to połączyć, po prostu staram się te rzeczy operacyjne delegować w Kiszonych Specjałach.
Też Natalka ostatnio zaczęła z nami działać w Kiszonych Specjałach przy marketingu KI.
Lubi się nagrywać razem ze mną, więc sobie gadamy i trochę dynamiki tam wjeżdża, a nie tylko, że ja mówię.
Jest plan właśnie, że trochę operacyjne rzeczy oddaję, że bardziej ja będę takim konsultantem takiej szansy specjalów i dostawcą contentów, postaci filmików i takich trochę planów i strategii.
Trochę się wtedy czasu blokuje na prowadzenie marki osobistej i też to będzie kolejny kanał sprzedaży marka osobista, bo tu nie mamy znowu w Kiszone Specjały zaopiekowanej gałęzi B2B w ogóle.
A wydaje mi się, że ta marka osobista troszeczkę takich ściągnie i trochę też może uwiarygoni nas pod tym kątem B2B, a nie tylko B2C.
Koniecznie dywersyfikacja dla tego biznesu to zawsze bezpieczeństwo też dla marki, mając takie kontrakty.
A po drugie, bezpieczeństwo pod tym kątem, że jakby nam przyblokowali social media, albo spadłyby nam zasięgi na firmowym profilu, to wtedy mam osobny kanał prywatnego profilu, a widzę też, że ten prywatny, jak już lekko zacząłem na nim działać, szybko rosną zasięgi, że jednak ludzie wolą obserwować ludzi, a nie obserwować marki.
To mam wrażenie, że ten prywatny profil ludzki może lepiej zagryźć.
Tak, nie, miałoby być to konfliktem, to bym tego nie zaczynał, bo to ma być wsparciem, ma nakręcać to, ma mi też dać trochę przestrzeni na taki rozwój, bo jak będę układał tą społeczność, to będę przygotowywał do tego materiały edukacyjne, właśnie jak tą strategię układać, jak nagrywać rolki, jak te przemiany prowadzić, jak, nie wiem, zarządzać stresem, jak przełamywać te różne blokady i ja wiem, że to mi też nam pomoże, bo mi to poukłada w głowie te wszystkie rzeczy.
A ja to układam sobie wtedy, kiedy rozmawiam z tobą na przykład, albo nie widzę ja wszystkim innym, albo piszę jakiś post.
To się pięknie układa tak naprawdę ta historia, bo w momencie kiedy nagrywamy ten odcinek jest troszkę ponad miesiąc jeszcze do twojego wystąpienia na dużej scenie.
Czuję się dobrze, taki w obliczu nowych wyzwań.
Ptaki latają kluczem ją nazwaliśmy.
Mam jeszcze jedne warsztaty do prowadzenia na AI Driven Marketing Konferencji i jeszcze na dwie jakieś inne warsztaty mnie zaproszono, takie z ramienia województwa adenośląskiego.
Ja lubię te wszystkie rzeczy robić, więc staram się nie odmawiać, ale...
Tak, to jest też sztuka przygotować dobrą prezentację, ale temat będzie w sumie podobny, jak dzisiaj rozmawialiśmy, czyli autentyczność marca, marki samej, czyli w sumie powinno pójść gładko, łatwo.
No więc, ale pierwszy raz też jestem na takiej, gdzie jest rywalizacja, więc to też będzie ciekawe.
No cóż, życzę powodzenia w takim razie, nie tylko jeżeli chodzi o biznes i dalsze tam zniezwiązane.
W sumie masz dużo tych inicjatyw, więc życzę powodzenia we wszystkich i na samym iLockMarketing.com będziemy się widzieć, więc jeszcze zobaczymy.
Będę kibicował w takim razie.
Super, dzięki wielkie.
Dzięki za przybycie dzisiaj.
Bardzo miła rozmowa i dziękuję też wszystkim oglądającym i słuchającym nasz podcast.
Dzięki również.
Dzięki.
Ostatnie odcinki
-
Meta znowu namieszała? Oto co naprawdę zmieniła...
30.03.2026 08:01
-
ROAS kłamie? Jak naprawdę mierzyć marketing w e...
11.03.2026 11:05
-
SEO umiera? Jak pozycjonować sklep w dobie Sear...
17.02.2026 15:18
-
Inkrementalność reklam - kiedy ROAS rośnie, a b...
10.12.2025 12:59
-
Autentyczność to nie trend. To strategia wzrost...
06.11.2025 14:03
-
Kiedy przestajesz udawać, zaczynasz sprzedawać....
29.10.2025 09:46
-
Łatwo już było. Jak nie zepsuć wdrożenia e-comm...
22.10.2025 08:24
-
Uwierzyliśmy w mit, że marketing da się policzy...
14.10.2025 18:57