Mentionsy

Laboratorium zbrodni. Podcast Crazy Nauka
Laboratorium zbrodni. Podcast Crazy Nauka
30.04.2025 07:00

Zaginiony i odnaleziony - sprawa dla Salomona

Na bagnach Luizjany znika kilkuletni chłopiec. Rozpoczynają się dramatyczne poszukiwania, które prowadzą do niezwykłego odkrycia i serii wątpliwości. Proces sądowy, uprzedzenia społeczne i ograniczone metody identyfikacji doprowadziły do kontrowersyjnego wyroku. Trzeba było ponad 90 lat i mnóstwa determinacji, by sprawę ostatecznie wyjaśnić.  Źródła, z których korzystaliśmy: https://www.crazynauka.pl/laboratorium-zbrodni

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 49 wyników dla "Dunbar"

Później prasa donosiła, że kilkuletni chłopiec, który od miesięcy wędrował po Louisianie ze stroicielem pianin, na widok pani Dunbar natychmiast krzyknął Mamo!

I w tych okolicznościach przyrody mamy rodzinę Dunbarów, która odpoczywa nad jeziorem Swayze na bagnach Atchafalayi.

Wśród tych dzieci bawi się starszy syn Lessi i Persego Dunbarów, czteroletni Bobby, czyli Robert.

Tak to opisywała Margaret Dunbar Cartwright podczas wyemitowanej w 2008 roku audycji radiowej This American Life.

Dunbarowie i ich przyjaciele długo wołają Bobiego.

Tak krok po kroku Dunbarowie dochodzą do wniosku, że Bobby być może został porwany.

Ojciec dziecka, Percy Dunbar, był szanowanym w mieście agentem nieruchomości ubezpieczeń.

No, nic dziwnego, że mnóstwo ludzi podrzuca kolejne tropy, ale nadal żaden z nich nie doprowadza do bowiego Dunbara.

Ten chłopiec nazywa się Bruce Anderson, a nie Bobby Dunbar i jest synem Julie Anderson z Karoliny Północnej.

I co tutaj szczególnie ważne, system ten jest niewrażliwy na te czynniki, które myliły świadków w sprawie Dunbara.

Jesteśmy w momencie, kiedy Lessie Dunbar pojechała, aby rozpoznać chłopca, aby zidentyfikować swojego syna.

Pani Dunbar nie jest pewna, że chłopiec jest jej zaginionym synem.

Artykuł donosił, że dziecko płakało zaraz po przebudzeniu, kiedy zobaczyło Lessie Dunbar, podczas gdy ona opadła z jękiem i powiedziała, nie wiem, nie jestem do końca pewna.

Lessie Dunbar poprosiła więc o możliwość spotkania z chłopcem następnego dnia, bo najwidoczniej nie była do końca pewna.

No i tu szczególnie dotyczy to sprawy Bobby'ego Dunbara, bo w grę wchodziły bardzo silne emocje i też, co ważne, długi czas, jaki minął między zaginięciem chłopca, a tym momentem, no tymi próbami zidentyfikowania go.

Tak czy inaczej, chłopiec, który został rozpoznany przez matkę, przez Lessie jako Bobby Dunbar, pojechał z rodziną do ich miasta Opelusa.

Kobieta się waha, wskazuje chłopca zabranego przez Dunbarów, no ale nie jest stuprocentowo pewna, czy to jest rzeczywiście jej bruz, czy nie jest.

A pani Dunbar nie miała takiego zadania.

W przypadku Dunbarra kluczowe miałyby być właśnie blizny i znamiona, ale interpretacja tu jest bardzo subiektywna, no bo nie mamy, właściwie polegamy tylko na pamięci, tak, na pamięci.

Tak więc Leslie Dunbar mogła widzieć te blizny, które w rzeczywistości nie istniały, albo tak je interpretować.

Leslie Dunbar, matka Bobby'ego,

Prawda jest też taka, że po tych miesiącach niepewności Dunbarowie mogli być skłonni zaakceptować chłopca, który w miarę pasuje do opisu.

Case for Salomon, czyli sprawa dla Salomona, to tytuł książki, która opowiada o losach Bobby'ego Dunbar'a.

Jej współautorką jest jego wnuczka, Margaret Dunbar Cartwright.

Tam znajduje się odpowiedź na pytanie, czy chłopiec wędrujący ze stroicielem pianin był Bobbym Dunbarem, czy może raczej Brucem Andersonem.

Proces Williama Waltersa, oskarżonego o porwanie dziecka Dunbarów, był ogólnokrajową sensacją.

Przeciwko zeznaniom Julie Anderson mamy z kolei zeznania mieszkańców miasta Opelusa, którzy murem stoją za powszechnie szanowaną rodziną Dunbarów.

Wszyscy zeznają, że tak, oni też pamiętają Bobby'ego i to jest właśnie Bobby, ten chłopiec, który przybył z Dunbarami po 8 miesiącach do Opelusa.

Tak i co prawda Lessie Dunbar początkowo również nie rozpoznała dziecka, ale jakimś dziwnym trafem ten fakt został właściwie pominięty podczas procesu i był też zaniedbywany przez media.

No i ona, podobnie jak gazety, w końcu staje po stronie Dunbarów.

Na proces przyjeżdżają mieszkańcy jednej z miejscowości w stanie Mississippi, w której stroiciel pianin, ten Walters, ten włóczęga, czy jak go nazwać, wędrowny, wraz z chłopakiem przebywali jeszcze przed zaginięciem Dunbara i ci ludzie zeznają, że Walters i chłopiec pojawili się w Mississippi w czerwcu 2012 roku.

Jej dzieci twierdziły, że choć była szczęśliwa, to często mówiła o tym swoim zaginionym synu, a rodzina zawsze uważała go za porwanego przez Dunbarów.

Z kolei chłopiec wychowany jako Bobby Dunbar, czy już później Robert Dunbar, ożenił się i miał czworo własnych dzieci.

Już w XXI wieku wnuczka Bobiego Dunbara, Margaret Dunbar Cartwright, rozpoczęła własne śledztwo w tej sprawie.

Chciała udowodnić, że jej dziadek był rzeczywiście Bobim Dunbarem, ale niespodziewanie otworzyła puszkę Pandory.

Po to, żeby porównać ją z próbkami pobranymi od rodziny Dunbarów.

Do porównania posłużyła próbka, której dostarczył potomek Alonzo, czyli młodszego brata Bobiego Dunbarra oraz próbka, która została pobrana od ojca Margaret Cartwright, czyli Roberta Dunbarra Juniora, czyli syna Bobiego.

Więc jeśli Bobby był prawdziwym Dunbarem, no to jego syn i bratankowie mieliby identyczny chromosom Y z bratem Bobby'ego, Alonzem Dunbarem, który zmarł wcześniej.

I tu porównywano z jednej strony próbki pochodzące od Bobby'ego, a z drugiej strony od Alonza Dunbara.

Jeżeli był Dunbarem, to powinien mieć takie same sekwencje jak Alonzo, bo pochodzili z jednej rodziny.

Byli braćmi rodzonymi, no tyle tylko, że DNA syna Bobby'ego nie pasowało do DNA syna Alonza Dunbara.

Więc to badanie genetyczne absolutnie jednoznacznie wskazało, że mężczyzna wychowany jako Bobby Robert Dunbar nie był biologicznie spokrewniony z rodziną Dunbarów,

Rodzina Dunbarów była w szoku.

I tutaj pojawiły się zastrzeżenia w odniesieniu do Margaret Dunbar Cartwright, że niepotrzebnie wsadziła kij w mrowisko.

W tym wszystkim największą zagadką wciąż pozostaje to, co stało się z prawdziwym Bobiem Dunbarem.

Margaret Dunbar Cartwright uważa, że chłopiec najprawdopodobniej wpadł do jeziora Swayze i został zjedzony przez aligatora.

Gdyby chcieli Państwo poznać sprawę Dunbarów bliżej, to została ona omówiona w książce, o której już wspominaliśmy.

Bobby Dunbar and the Kidnapping that Haunted a Nation.

Napisali ją wspólnie Tal MacThinia i wnuczka osoby, która została uznana za Roberta Dunbara, czyli Margaret Dunbar Cartwright.