Mentionsy

Laboratorium zbrodni. Podcast Crazy Nauka
Laboratorium zbrodni. Podcast Crazy Nauka
27.03.2026 17:00

Zabójczy pył: trop prowadzi do laboratorium

W drugim odcinku o Amerithraxie wracamy do największego śledztwa bioterrorystycznego w historii USA. Przyglądamy się przełomowi, który nastąpił dopiero wtedy, gdy genetycy zaczęli wyławiać z próbek wąglika drobne mutacje i porównywać je z materiałem z laboratoriów na całym świecie. Z tej układanki wyłonił się podejrzany, ale razem z nim pojawiły się też nowe wątpliwości.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 23 wyników dla "Ivens"

Ustalili, że partia zarodników wąglika ze szczepuła MS o nazwie RMR 1029 została stworzona w 1997 roku przez doktora Bruce'a Ivensa, mikrobiologię i specjalistę do spraw obrony biologicznej,

Ivens, wówczas mający 55 lat, spędzał w laboratorium wyjątkowo dużo czasu.

Ivens był uznawany za jednego z czołowych ekspertów w kraju w dziedzinie oczyszczania wąglika, no i nakłaniania tej bakterii do tworzenia form przetrwalnikowych, czyli już wielokrotnie tu wspomnianych zarodników.

Kiedy w kwietniu 2002 roku FBI poprosiło Laboratoria Wojskowe o próbki wszystkich posiadanych zasobów wąglika, wezwanie to dotarło również do doktora Ivensa.

Jednak Ivens, doskonale orientując się w przebiegu badań, zdawał sobie sprawę, że naukowcy szukają konkretnych wariantów genetycznych.

Równie niepokojące co manipulacje próbkami były samowolne działania doktora Ivensa wewnątrz Instytutu.

Ivens nie bał się o zdrowie personelu, tylko próbował zatrzeć ślady biologiczne, które sam niechcący rozniósł podczas przygotowywania tych zabójczych listów.

Co więcej, skażenie wykryto wyłącznie w miejscach, z których korzystał sam Ivens, w jego biurze i szatni.

Chodzi o to, że program rozwoju szczepionki przeciw wąglikowi, któremu Ivens poświęcił ponad 20 lat kariery, latem 2001 roku znajdował się w głębokim kryzysie.

Ivens czuł narastającą presję i obawiał się o utraty pracy.

Śledczy stopniowo odzyskiwali coraz więcej argumentów i to płynących z różnych stron, przemawiających za udziałem Ivensa w tych atakach bioterrorystycznych.

Rzecz w tym, że śledczy odkryli, iż od 40 lat Ivensa fascynowało siostrzeństwo Kappa Kappa Gamma, czyli KKG.

Dodatkowo Ivens zamieszczał ogłoszenia w magazynach Rolling Stone i Mother Jones, oferując tą drogą kopię skradzionych tych tajnych dokumentów każdemu chętnemu, o ile tylko ta osoba nie jest członkinią KKG.

Choć nie znaleziono fizycznych dowodów łączących Ivensa ze skrzynką pocztową w Princeton, to jednak śledczy uznali, że wysłanie z tamtot listów z wąglikiem byłoby spójne z tymi jego wcześniejszymi działaniami.

Wygląda więc na to, że Bruce Ivens był w poważnych tarapatach.

Według oceny świadka, odręczny tekst z zabójczych przesyłek przypominał dokładnie ten styl, jakiego dr Ivens używał, kiedy dla żartu próbował maskować swój charakter pisma, a często tak robił wysyłając listy i kartki do swoich znajomych.

Świadek stwierdził, że to zakamuflowane pismo z listów z wąglikiem mimo wszystko zachowało jakieś naturalne cechy stylu pisma Ivensa.

Zdaniem świadka mikrobiolog próbował zmienić swój styl jedynie w ograniczonym stopniu, a kolejny świadek znający pismo Ivensa z wielu innych kontekstów potwierdził te spostrzeżenia.

Ale poszlak przemawiających na niekorzyść Ivensa było jeszcze znacznie więcej, wśród nich analiza językowa.

Ivens nie mógł tych zwrotów usłyszeć w mediach, no bo te jeszcze o nich po prostu nie wiedziały.

Agenci prowadzący całodobową obserwację zauważyli, że Ivens krótko po pierwszej w nocy, ubrany jedynie w bieliznę, wyszedł przed dom i nerwowo czekał na przyjazd śmieciarki.

Mimo alarmujących sygnałów ze strony terapeutów, 24 lipca szpital uznał, że Ivens nie stanowi już zagrożenia i wypisał go do domu.

Mimo, że FBI do dziś utrzymuje, że to Ivens był jedynym sprawcą, opinie niezależnych ekspertów pozostają podzielone.