Mentionsy

Laboratorium zbrodni. Podcast Crazy Nauka
Laboratorium zbrodni. Podcast Crazy Nauka
27.03.2026 17:00

Zabójczy pył: trop prowadzi do laboratorium

W drugim odcinku o Amerithraxie wracamy do największego śledztwa bioterrorystycznego w historii USA. Przyglądamy się przełomowi, który nastąpił dopiero wtedy, gdy genetycy zaczęli wyławiać z próbek wąglika drobne mutacje i porównywać je z materiałem z laboratoriów na całym świecie. Z tej układanki wyłonił się podejrzany, ale razem z nim pojawiły się też nowe wątpliwości.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 23 wyników dla "FBI"

Przez 7 lat agenci FBI i inspektorzy pocztowi przeprowadzili ponad 10 tysięcy przesłuchań na kilku kontynentach i zgromadzili tysiące dowodów rzeczowych.

Doktor Hatfield wręcz idealnie pasował do sporządzonego przez FBI profilu sprawcy.

Już wiosną 2002 roku dziennikarz New York Timesa Nicholas Kristof napisał serię artykułów, w których dzięki przeciekom z FBI wskazał mikrobiologę jako głównego podejrzanego w sprawie ataków z użyciem wąglika.

25 czerwca 2002 roku FBI zrobiło nalot na mieszkanie mikrobiologa.

FBI doprowadziło do jego zwolnienia z dotychczasowej pracy.

Był na wolności, a śledczy z FBI mimo tej trwającej nagonki mieli w kwestii jego winy poważne wątpliwości, no bo nie dysponowali ani dowodami DNA, ani sprecyzowanym motywem, jakim naukowiec miałby się w tym wszystkim kierować.

Już w sierpniu 2003 roku Hatfield złożył pozew przeciwko FBI i Departamentowi Sprawiedliwości.

2 miesiące później, 26 sierpnia 2008 roku, FBI oficjalnie wykluczyło go wreszcie z kręgu podejrzanych.

Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy niesłusznie oskarżony mikrobiolog walczył w sądzie o swoje dobre imię, na celowniku FBI znalazł się inny naukowiec, pracownik tego samego laboratorium wojskowego w Fort Detrick, tego samego, w którym wcześniej zatrudniony był Hadfield.

Zanim jednak śledczy go namierzyli, naukowcy z Laboratorium FBI musieli wykonać prawdziwie mrówczą pracę.

FBI powierzyło to karkołomne zadanie Institute for Genomic Research, znanemu jako TIGER.

W tym miejscu kawał dobrej roboty wykonał FBI, które zidentyfikowało wszystkie placówki na świecie, które miały dostęp do szczepu Ames.

Kiedy w kwietniu 2002 roku FBI poprosiło Laboratoria Wojskowe o próbki wszystkich posiadanych zasobów wąglika, wezwanie to dotarło również do doktora Ivensa.

Analiza wyników tego dochodzenia wprawiła agentów FBI w osłupienie.

FBI przebadało je pod kątem obecności wąglika.

Te obsesje Ivansa potwierdziły maile znalezione przez FBI na jednym z jego ukrytych kont e-mailowych.

W toku śledztwa agentom FBI udało się zabezpieczyć jedynie ksyrokopię listów z wąglikiem, które trafiły do redakcji gazet i biur senatorów.

Zacznijmy od tego, że eksperci z jednostki badań behawioralnych FBI już na wczesnym etapie śledztwa orzekli, że wszystkie listy i podpisy na kopertach wyszły spod ręki tej samej osoby.

Co zatem znaleźli agenci FBI?

Fakt, że mikrobiolog pozbył się tej konkretnej książki tuż po rewizji w jego domu był dla FBI kolejnym niepokojącym sygnałem.

Agenci FBI obserwowali go, jak nocami błąkał się po ulicach, mówiąc do siebie, a w internecie zamieszczał makabryczne komentarze z fantazjami na temat brutalnych morderstw.

Śmierć Ivansa położyła kres największemu śledztwu w historii FBI, grzebiąc szansę na proces, który ostatecznie zweryfikowałby te wszystkie zgromadzone dowody.

Mimo, że FBI do dziś utrzymuje, że to Ivens był jedynym sprawcą, opinie niezależnych ekspertów pozostają podzielone.