Mentionsy
Zabójczy pył: trop prowadzi do laboratorium
W drugim odcinku o Amerithraxie wracamy do największego śledztwa bioterrorystycznego w historii USA. Przyglądamy się przełomowi, który nastąpił dopiero wtedy, gdy genetycy zaczęli wyławiać z próbek wąglika drobne mutacje i porównywać je z materiałem z laboratoriów na całym świecie. Z tej układanki wyłonił się podejrzany, ale razem z nim pojawiły się też nowe wątpliwości.
Szukaj w treści odcinka
Przez 7 lat agenci FBI i inspektorzy pocztowi przeprowadzili ponad 10 tysięcy przesłuchań na kilku kontynentach i zgromadzili tysiące dowodów rzeczowych.
Doktor Hatfield wręcz idealnie pasował do sporządzonego przez FBI profilu sprawcy.
Już wiosną 2002 roku dziennikarz New York Timesa Nicholas Kristof napisał serię artykułów, w których dzięki przeciekom z FBI wskazał mikrobiologę jako głównego podejrzanego w sprawie ataków z użyciem wąglika.
25 czerwca 2002 roku FBI zrobiło nalot na mieszkanie mikrobiologa.
FBI doprowadziło do jego zwolnienia z dotychczasowej pracy.
Był na wolności, a śledczy z FBI mimo tej trwającej nagonki mieli w kwestii jego winy poważne wątpliwości, no bo nie dysponowali ani dowodami DNA, ani sprecyzowanym motywem, jakim naukowiec miałby się w tym wszystkim kierować.
Już w sierpniu 2003 roku Hatfield złożył pozew przeciwko FBI i Departamentowi Sprawiedliwości.
2 miesiące później, 26 sierpnia 2008 roku, FBI oficjalnie wykluczyło go wreszcie z kręgu podejrzanych.
Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy niesłusznie oskarżony mikrobiolog walczył w sądzie o swoje dobre imię, na celowniku FBI znalazł się inny naukowiec, pracownik tego samego laboratorium wojskowego w Fort Detrick, tego samego, w którym wcześniej zatrudniony był Hadfield.
Zanim jednak śledczy go namierzyli, naukowcy z Laboratorium FBI musieli wykonać prawdziwie mrówczą pracę.
FBI powierzyło to karkołomne zadanie Institute for Genomic Research, znanemu jako TIGER.
W tym miejscu kawał dobrej roboty wykonał FBI, które zidentyfikowało wszystkie placówki na świecie, które miały dostęp do szczepu Ames.
Kiedy w kwietniu 2002 roku FBI poprosiło Laboratoria Wojskowe o próbki wszystkich posiadanych zasobów wąglika, wezwanie to dotarło również do doktora Ivensa.
Analiza wyników tego dochodzenia wprawiła agentów FBI w osłupienie.
FBI przebadało je pod kątem obecności wąglika.
Te obsesje Ivansa potwierdziły maile znalezione przez FBI na jednym z jego ukrytych kont e-mailowych.
W toku śledztwa agentom FBI udało się zabezpieczyć jedynie ksyrokopię listów z wąglikiem, które trafiły do redakcji gazet i biur senatorów.
Zacznijmy od tego, że eksperci z jednostki badań behawioralnych FBI już na wczesnym etapie śledztwa orzekli, że wszystkie listy i podpisy na kopertach wyszły spod ręki tej samej osoby.
Co zatem znaleźli agenci FBI?
Fakt, że mikrobiolog pozbył się tej konkretnej książki tuż po rewizji w jego domu był dla FBI kolejnym niepokojącym sygnałem.
Agenci FBI obserwowali go, jak nocami błąkał się po ulicach, mówiąc do siebie, a w internecie zamieszczał makabryczne komentarze z fantazjami na temat brutalnych morderstw.
Śmierć Ivansa położyła kres największemu śledztwu w historii FBI, grzebiąc szansę na proces, który ostatecznie zweryfikowałby te wszystkie zgromadzone dowody.
Mimo, że FBI do dziś utrzymuje, że to Ivens był jedynym sprawcą, opinie niezależnych ekspertów pozostają podzielone.
Ostatnie odcinki
-
Rodzinna tajemnica - gdzie prowadzi DNA?
17.04.2026 16:00
-
Fałszywy trop superzabójcy
10.04.2026 17:00
-
Cyfrowe tropy mordercy i ofiary
03.04.2026 17:00
-
Zabójczy pył: trop prowadzi do laboratorium
27.03.2026 17:00
-
Zabójczy pył: poszukiwanie źródła zakażenia
20.03.2026 17:00
-
Człowiek w pułapce pamięci
13.03.2026 17:00
-
Śmiertelne zastrzyki. Kiedy lekarz staje się mo...
06.03.2026 17:00
-
Dowody spoza granic gatunku
27.02.2026 17:00
-
Nieludzkie ślady na miejscach zbrodni
20.02.2026 17:00
-
Ostatni akt - pożary i obsesja
13.02.2026 18:00