Mentionsy

Laboratorium zbrodni. Podcast Crazy Nauka
Laboratorium zbrodni. Podcast Crazy Nauka
22.05.2025 07:00

Niewidzialny świadek zbrodni

Przełomowe śledztwo, które po raz pierwszy w historii doprowadziło do skazania mordercy na podstawie DNA. Dramatyczna historia dwóch nastolatek, dziwnego zeznania i próby oszustwa. Oraz naukowca, który na zawsze zmienił kryminalistykę. Źródła, które wykorzystaliśmy w odcinku: https://www.crazynauka.pl/laboratorium-zbrodni/

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 121 wyników dla "AC"

Nie wiedział, w co się pakuje, kiedy w zastępstwie kolegi z pracy zgodził się oddać próbkę krwi.

Tamten zapłacił mu za to 200 funtów.

Tłumaczył, że chce uniknąć kłopotów związanych z poprzednimi, niegroźnymi wykroczeniami.

Podcast twórców Crazy Nauki we współpracy z Polskim Radiem.

Jak już pewnie Państwo wiedzą, to są opowieści o skomplikowanych, nieoczywistych, czasem dziwnych dochodzeniach, w których kluczową rolę odegrała nauka.

Motywem przewodnim całej opowieści będą narodziny kryminalistycznej metody identyfikacji sprawców zbrodni na podstawie czegoś, co nazywano genetycznym odciskiem palca.

Została odkryta przez genetyka, który pracował na uniwersytecie znajdującym się zaledwie kilka kilometrów od miejsca, gdzie zdarzyły się te morderstwa.

I tu ważna uwaga, ten podcast zawiera opisy prawdziwych zdarzeń i będziemy mówić o brutalnych napaściach na kobiety.

Jeśli ktoś czuje, że te tematy mogą mieć na niego negatywny wpływ, to zachęcamy do wybrania innego podcastu albo odsłuchania tego materiału w momencie, kiedy będą Państwo na to gotowi.

Portier pracujący w pobliskim szpitalu psychiatrycznym szedł do pracy tym samym skrótem co zawsze.

I tuż za żelaznym płotem, który odgradzał rozległy teren szpitala, zobaczył leżącego manekina, częściowo ubranego.

Im więcej czyta się relacji świadków, którzy znajdują ludzkie zwłoki, tym częściej spotyka się właśnie to skojarzenie – manekin.

Po prostu nasze mózgi w ogóle nie są przygotowane na to, że gdzieś koło nas w takim zwykłym, codziennym miejscu można zobaczyć ludzkie ciało i chyba dlatego pierwszą reakcją bywa właśnie

No takie wyparcie, próba racjonalizacji, manekin, lalka, cokolwiek byle nie człowiek.

Martwa dziewczyna leżała na plecach, miała wyprostowane nogi, naga od pasa w dół.

Narborough to duża wieś, która liczy 8 tysięcy mieszkańców i leży na obrzeżach 400 tysięcznego wówczas Leicester.

Na szyi dziewczyny zaciśnięty był szalik.

Dziewczyna nie wróciła do domu po wizycie u przyjaciółki.

Linda wróciła więc do swojego domu i powiedziała mamie, że idzie do przyjaciółki, wróci przed 22.

Pozaznaczano tam dokładnie godziny.

Takie kreseczki od kolejnych punktów, gdzie widziano lub prawdopodobnie widziano ofiarę, wszystko oznaczone.

I oczywiście jak to zwykle, o tym już też mówiliśmy w poprzednim odcinku, w takich sytuacjach na szczycie listy podejrzanych znajdują się zawsze osoby z najbliższego otoczenia ofiary.

Ale tak naprawdę kluczowe znaczenie miało tu wynik badania krwi.

No i jeżeli analiza jest prawidłowo przeprowadzona, to pozwala na identyfikację sprawcy z niemal stuprocentową pewnością.

Co to znaczy?

Niektóre z nich mogą występować w różnych wariantach.

Znana jest częstość, jaką w danej populacji ma określona wersja enzymu.

Białka, a to nimi są przecież enzymy, niestety łatwo ulegają degradacji.

No i to oczywiście również za mało informacji, by na tej podstawie precyzyjnie określić sprawcę.

Natomiast zdecydowanie nie był to dowód, który mógł jednoznacznie zidentyfikować sprawcę.

Mimo tego braku precyzji znaczenie takiego badania było wówczas bardzo duże i w tym wypadku właśnie badanie krwi ojczyma Lindyman sprawiło, że został on uwolniony od podejrzeń.

Oczywiście, jak zawsze, w takiej sytuacji policja chodziła od drzwi do drzwi, przesłuchiwała świadków, ale też przy okazji rejestrowała wszystkich mężczyzn, którzy mieszkali w okolicy i którzy mieli od 13 do 34 lat.

Można zapytać, dlaczego akurat taka grupa.

To nie był dokładnie irokez, tam raczej ta relacja mówiła o jakimś takim spłaszczonym przycięciu, zielonym kolorze, komuś się skojarzyło z jakimiś doniczkowymi roślinami.

Ja też myślałem, że to irokez, ale zacząłem trochę drążyć i nie tędy.

Policja połączyła te informacje, no i zaczęła intensywnie poszukiwać mężczyzny, który odpowiadał takiemu opisowi.

Tam jeszcze pojawiło się doniesienie o nastolatku, który znowu w pobliżu tego miejsca znalezienia ciała wzdłuż ogrodzenia szpitala psychiatrycznego pchał zepsuty skuter, więc znowu zaczęto szukać wszystkich młodych ludzi mających skutery.

To było takie wąskie, dość ciemne przejście prowadzące wzdłuż żelaznego płotu, rzeczywiście nie zachęcające do wejścia, ale dużo wygodniej się tamtędy szło.

Nakręcono nawet 20-minutowe wideo, które mówiły o okolicznościach zabójstwa.

I to wideo było pokazywane w szkołach czy centrach handlowych w okolicy.

Jeżeli zauważy takie najczęściej zamszowe adidasy, trochę w stylu można powiedzieć retro, z takimi trzema jasnymi packami, najczęściej jasnymi, to są właśnie adidasy campus.

Stopniowo, stopniowo śledztwo, choć formalnie nadal było prowadzone, de facto przestało być aktywne.

W czasie wakacji Dawn pracowała na półetatu w kiosku w sąsiedniej wsi.

Faktycznie miała tu sporo przyjaciół, a że były wakacje, to mogła spędzać z nimi znacznie więcej czasu niż zazwyczaj.

Więc u Ashworth'ów ustalono, że Dawn ma zawsze wracać do domu do godziny 21.30.

Powiedziała mamie, że idzie do przyjaciółki, ale że wróci przed 19.

Dziewczyna obeszła okolice, wędrowała od jednej przyjaciółki do drugiej.

Żadnej z nich nie zastała w domu i w końcu zdecydowała się wracać.

O 16.40 przeszła przez King Edward Avenue, czyli taką szeroką drogę biegnącą na obrzeżach Narborough.

W końcu mama pojechała sama, zawiozła prezent, wróciła o 19.30, ale córki nadal nie było, więc zaczęli jej szukać.

Zaczęli przepytywać jej napotkanych znajomych, rozważali zadzwonienie na policję, ale pomyśleli, że policja zada pytanie, kiedy ona miała być w domu, więc o 21.30 tak byli umówieni, więc stwierdzili, że poczekają do tej 21.30.

Z jednej strony piętnastolatki czasem nie wracają do domu na noc, zwłaszcza w okolicy, gdzie mają mnóstwo znajomych.

I znowu zaczęło się odtwarzanie trasy, którą w dniu śmierci przebyła Dom.

Ktoś inny zobaczył człowieka kłócającego za żywopłotem.

Obydwie zabito na małych wąskich wykorzystywanych tylko przez miejscowych ścieżkach.

W miejscach, w których nie było widać.

Policję zelektryzowała informacja jaką otrzymała od innego mężczyzny, który pracował z chłopakiem.

Podczas przesłuchania zachowywał się dziwnie.

Coś wtrącał o swoich doświadczeniach seksualnych, bez przerwy przeskakiwał z tematu na temat.

Policja zaczęła podejrzewać, że to taki sprytny sposób, który miał sprawić, że będzie robił wrażenie niepoczytalnego.

Wreszcie podczas kolejnego cyklu przesłuchań chłopak zeznał, że zgwałcił dom i że nie pamięta dokładnie co się stało, że zachowywał się jakby ktoś go do tego zmuszał, że stracił kontrolę, ale nie mówił o tym, że zabił.

Policja naciska coraz mocniej.

Potem się poprawia, gdy policjant zaczyna się dopytywać.

Już po śmierci dą zapytał kogoś dziwacznie, czy gdyby znaleźli jej ciało to czy mogliby ją ożywić.

Wreszcie w dalszych zeznaniach chłopak przyznał nawet, że molestował niedawno dziewięciolatkę.

W tej sytuacji badanie profilu serologiczno-enzymatycznego to już była właściwie tylko formalność.

Znaczy policyjna wiedza i doświadczenie były na pierwszym miejscu.

Prawda taka, że przez dekady radzono sobie bez jakichś dziwacznych profili enzymatycznych.

Jedna z nich mówi, że ojciec Richarda Bucklanda przeczytał gdzieś, być może w Reader's Digest, że kilka kilometrów od Narborough na Uniwersytecie w Leicester, doktor Alec Jeffries, 36-letni genetyk, opracował nowatorską metodę nazwaną genetycznym odciskiem palca.

Do nas raczej przemawia pierwsza wersja opowieści, bo właściwie nie widzę powodu, dla którego policja miałaby wzmacniać dowody już po przyznaniu się podejrzanego do winy.

Teraz to nie jest istotne, dlaczego nastąpiło to zwrócenie się policji z prośbą o pomoc do genetyka.

Jeffrey zaczął otrzymywać prośby o pomoc w sprawach migracyjnych, w których testy DNA miały rozstrzygać o tym, czy dzieci są faktycznie potomkami brytyjskich rodziców.

Jeffries potem wspominał w jednym z wywiadów i tutaj zacytuję.

Pamiętam te szyderstwa ze strony połowy moich kolegów, którzy wyraźnie myśleli, że Jeffries całkowicie stracił wątek.

Jako mieszkaniec Lester słyszał oczywiście o morderstwach, których dokonano kilka kilometrów od miasta.

To spójrzmy teraz na to, na czym właściwie polegała ta metoda genetycznych odcisków palca, albo raczej prawidłowo mówiąc profilowanie DNA.

Ale są też takie obszary, które są zmienne i u każdego człowieka, poza bliźniętami jednojajowymi, te fragmenty wyglądają nieco inaczej.

To jest adenina A, guanina oznaczone jako G, cytozyna C i tymina T.

I różne kombinacje tych zasad pozwalają zakodować aminokwasy, czyli te cegiełki, z których składają się białka.

I tam w tych obszarach, gdzie nie są bezpośrednio kodowane białka, pojawiają się takie powtarzające się pary zasad.

Na przykład ciąg na przemian ułożonej adeniny i cytozyny, czyli pary, którą się oznacza jako AC.

AC, AC, AC, AC, AC, AC.

Ale jak mówiłem, te fragmenty są zmienne, czyli na przykład u mnie to może być też sześć par, a na przykład u Oli to może być osiem par, czyli uwaga, AC, AC, AC, AC, AC, AC, AC.

Ale to nie znaczy, że taką nie jest.

Znaczy oczywiście jest ich więcej, ale nie będę powtarzał, nie będę tutaj wszystkich zamęczał powtarzając przez minutę albo dłużej AC, albo tam jakieś inne GT, bo może nie wszyscy by to znieśli.

Natomiast takich obszarów nazywanych markerami jest znacznie więcej.

Która zostanie naświetlona dzięki temu, że właśnie to DNA miało w sobie to oznaczenie radioaktywną substancją.

Właśnie wtedy, kiedy ją opracował dr Alec Jeffrey z University of Leicester.

Tam się nie skupialiśmy na DNA, tylko akurat na białkach, natomiast istota działania była ta sama, te żele.

Ja to robiłem mniej więcej 10 lat po tych opisanych zdarzeniach w 96 roku, tak plus minus.

No i też to tam praca w ciemni fotograficznej i tak dalej, dobrze to pamiętam.

Czy raczej będą pasowały wszystkie trzy?

Czyli obie nastolatki zabił ten sam sprawca, ale nie był nim jedyny podejrzany w tym śledztwie, czyli 17-letni pracownik kuchni Richard Buckland.

Prace Jeffreysa były już doskonale znane w środowisku naukowym i cieszyły się zasłużoną, dobrą opinią.

No i z takiego naprawdę bardzo, bardzo dziwnego zachowania.

Kręcił się po wsiach na motorze.

No i oczywiście ukoronowaniem całości było to nieszczęsne przyznanie się Backlanda do winy.

Dlaczego to zrobił?

Czy należało go raczej inaczej przesłuchiwać?

Tak czy inaczej siedemnastolatek został w końcu zwolniony z aresztu, a całe oskarżenie upadło.

To znaczy faktycznie nikt nikogo nie zmuszał do oddawania tych próbek, ale osoby, które odmówiły oddania, nie zgłosiły się na badania, były poddawane policyjnemu nadzorowi.

Ponieważ prowadzenie badań DNA w tym czasie było bardzo kosztowne, niezwykle czasochłonne, to przeprowadzano taką pierwszą selekcję tych pobranych próbek, bazując już na znanych nam profilach enzymatycznych tych, o których opowiadaliśmy.

No tak, to skutecznie ograniczyło ilość pracy.

Tak, tak, no zdecydowanie inaczej to by właściwie nie było możliwe.

To znaczy wśród zdobytych próbek żadna nie należała do zabójcy nastolatek.

Słuchacz podcastu Laboratorium zbrodni.

Przełom nastąpił wtedy, kiedy stracono już chyba całą nadzieję.

Usłyszała tam, jak niejaki Ian Kelly opowiadał swoim kolegom, że jego znajomy z pracy poprosił go o pomoc.

Niezręcznej sytuacji.

Obnażał się przed kobietami i powiedział, że to wszystko sprowadzi na niego kłopoty, jeżeli jego próbka znajdzie się w rękach policji.

Żona nie dostrzegła żadnej zmiany w jego zachowaniu.

Dodatkowo na trzy lata za napaść seksualną i trzy lata za utrudnianie pracy wymiarowi sprawiedliwości, czyli okłamanie w sprawie próbki DNA.

No i tak w 2009 roku ten okres skrócono za postępy w resocjalizacji do 28 lat.

W czerwcu 2021 roku, po 33 latach spędzonych w więzieniu, Pitchfork został warunkowo zwolniony.

Jednak już w listopadzie tego samego roku wrócił do więzienia za niedotrzymanie warunków zwolnienia, polegające na zbliżaniu się do młodych kobiet i niepokojących zachowaniach wobec nich.

W tym odcinku podcastu skupiliśmy się na tym, jakie znaczenie dla kryminalistyki mają genetyczne odciski palca, jak kiedyś nazywano profilowanie DNA, które dziś jest jedną z podstawowych metod stosowanych w kryminalistyce oraz jak działa, działało, chociaż nadal jest stosowane badanie profilu serologiczno-enzymatycznego,

które było, można powiedzieć, takim poprzednikiem tej właśnie metody opartej na DNA, która gwarantuje znacznie lepszą, skuteczniejszą identyfikację sprawców przestępstw.

W kolejnych odcinkach opowiemy Państwu między innymi o cyfrowych śladach, które mogą pozostawiać przestępcy oraz o toksykologii, czyli bardzo trudnej sztuce wykrywania trucizn.

To jest książka, która powstała w 1989 roku, więc wkrótce po tych wydarzeniach i to jest jej wielka zaleta.

Bo nie opiera się jak wiele tego typu książek na odległych, z trudem odtwarzanych wspomnieniach, tylko jest taką relacją niemalże na gorąco spisywaną.

Więcej naszych podcastów znajdziesz na polskieradio.pl i we wszystkich innych miejscach, gdzie słuchasz podcastów.