Mentionsy

Kwestia sporna w Jedynce
Kwestia sporna w Jedynce
07.11.2025 22:00

Wiara kontra instytucja. Polska i Kościół na rozdrożu

Czy Kościół jest wciąż sercem polskiej tożsamości, czy raczej jej cieniem? W szczerej, momentami ostrej rozmowie prof. Jan Hartman i Tomasz Terlikowski mierzą się z pytaniem o przyszłość polskiego katolicyzmu. Od transformacji ustrojowej, przez wpływ Jana Pawła II, aż po dzisiejsze skandale i gwałtowną sekularyzację — to intelektualny pojedynek o sens wiary, moralności i wspólnoty w Polsce. 🔹 Jaką rolę odegrał Kościół w latach 80. i 90.? 🔹 Czy Jan Paweł II faktycznie umocnił, czy raczej utrudnił reformę Kościoła w Polsce? 🔹 Jakie błędy popełniła hierarchia i co dalej z polskim katolicyzmem?

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 46 wyników dla "Kościoła"

To nie znaczy, że Polacy się kompletnie od Kościoła odwrócili, ale jakby ten Kościół ma trochę mniejsze znaczenie.

Taka deklaracja, że polskość ściśle wiąże się z przynależnością do Kościoła katolickiego, z pewnością jest typowa dla Polaków.

Natomiast jeśli chodzi o tożsamość taką nie deklaratywną, tylko to co rzeczywiście stanowi o tym, że społeczeństwo polskie tworzy pewną wspólnotę, to chodzenie do kościoła, wiara w dogmaty kościoła katolickiego.

Czy też życie wedle nauk Kościoła katolickiego, no pewnie nie za bardzo stanowią o tejże właśnie tożsamości.

Ewentualnie również taki rytuał, obrzęd, zwyczaj chodzenia czasem do kościoła, niż jakakolwiek realna duchowa wspólnota oparta na wierze religijnej.

Ostatnio to się chyba zmienia, no bo jest to młodsze pokolenie, które rzeczywiście jest ogromna luka, tak, jeśli chodzi o religijność u ludzi, powiedzmy, przed 40-tką i tym i po 60-tce, ale z drugiej strony ostatnio też zaczęło się odchodzenie od Kościoła, od praktyk religijnych, także tego pokolenia całkowicie dojrzałego i ukształtowanego, można powiedzieć.

Ale wtedy, w latach 80., skoro już przy tym jesteśmy, rzeczywiście pozycja Kościoła, sposób myślenia o Kościele był zupełnie inny.

Mamy bardzo dużo rzeczy kopiowanych z amerykańskiego ruchu zielonoświątkowego, także wewnątrz kościoła katolickiego.

Uformowały mnie jako prawdziwego przeciwnika, czy wręcz wroga Kościoła katolickiego.

Przez wiele lat identyfikowałem się w życiu publicznym, w życiu społecznym jako przeciwnik Kościoła katolickiego.

Ludzie jak się dowiedzą więcej o historii Kościoła, dowiedzą się więcej o nadużyciach finansowych, wtedy się jeszcze o tych seksualnych tak dużo nie mówiło, ale o tych seksualnych zaczęło się mówić już na początku lat 2000, to sami się przekonają, że Kościół po prostu święty nie jest i bardzo mu do tego daleko.

Także jakiegoś takiego osobistego i może w najbliższym twoim otoczeniu ówczesnego stosunku do Kościoła, tego jaką Kościół katolicki odgrywał wtedy rolę.

Etapu, w którym wcale nie było oczywiste, że to ostre egzekwowanie przywilejów Kościoła i zasług z poprzedniej epoki, ani ta klerykalizacja, o której wspominaliście, że musi się zakończyć jednoznacznym zwycięstwem Kościoła.

Było, bym powiedział, duże załamanie po stronie prawicy, a częściowo także Kościoła.

Od czasów Rakowskiego, premiera Rakowskiego, klasa polityczna uznała, że nie można rządzić bez zgody Kościoła, czyli nie tylko za zgodą, ale we współpracy z Kościołem, co rozumiano jednoznacznie jako

Zaczęło się od ustawy o stosunkach Polski Rzeczpospolitej Ludowej i Kościoła Katolickiego, która była zapisem rozmaitych przywilejów, które Kościół będzie miał.

Wszyscy politycy wszystkich ugrupowań, tak jak powiedziałeś, na wyprzódki łasili się do Kościoła, a Kościół obdarzał łaskami to tych, to tamtych.

Takim właśnie liberałem z ciągotami konserwatywnymi i miałem bardzo wyostrzone poczucie moralne i oczekiwania moralne, zwłaszcza wobec Kościoła, który, jak sądziłem, powinien być ostoją takiej właśnie przyzwoitości, wartości etycznych i tak dalej.

Tak nieprawdopodobne dobra, że nawet jak już nikt nie będzie chodził do Kościoła w niedzielę, to on sobie będzie w stanie jeszcze długie dekady żyć z tego, co udało mu się wyrwać z Polski za pośrednictwem oportunistycznych i zdradzieckich, co tu dużo mówić, polityków różnych opcji.

Inwokacja dei to już jest krok wstecz Kościoła.

Na budowanie potęgi Kościoła i dodajmy, potęgi także finansowej, dodajmy, że cały kłopot polega na tym, że oczywiście biskupi się utrzymują, to trochę tak jak z partią, która się sama wyżywi, rząd wyżywi się sam, ale to się nie przekłada w taki prosty sposób na życie proboszczów czy wikariuszy w niektórych z diecezji, bo niektóre z diecezji rzeczywiście zgarnęły ogromny majątek, ale zarządza nim biskup.

Natomiast oczywiście było tak, że z perspektywy Kościoła, to był początek długofalowej przegranej.

Musiało się źle dla Kościoła skończyć.

Myślę, że ta unia personalna między polskim Kościołem, między Kościołem uniwersalnym, a Polską, tak, poprzez postać papieża, była czymś, co na, myślę, że dwa pokolenia ustawiła tę dyskusję i myślenie o roli Kościoła w Polsce.

Może nawet Tomasz Terlikowski historyk Kościoła Polskiego tego zdania nie pamięta czy nie wie, że wybór Karola Wojtyła na papieża jest dowodem na to, że socjalistyczna Polska jest socjale.

Zachować jakąś godność, jakiś dystans wobec Kościoła, wobec tej sytuacji?

Byli ludźmi chodzącymi do kościoła i pochodzącymi z katolickich rodzin.

Akcje, jakim było to wielkie milenium, wieloletnie trwające i wędrówkę obrazu ikony jasnogórskiej po Polsce, to miało gigantyczne znaczenie dla polskiego kościoła.

O narracji takiej polityki historycznej Kościoła i Polski, gdzie on mówił nie ma Polski bez krzyża, nie ma Polski bez chrześcijaństwa.

Z perspektywy Kościoła, dał nam fałszywe poczucie, że polski katolicyzm zwyciężył świat, nie zwyciężył.

Porozmawiajmy teraz o wątku, który się przewija, to znaczy o tych skandalach, które myślę, że chociaż w jakimś sensie można być oczywiste, na pewno istotnie podkopały autorytet moralny Kościoła, także autorytet Jana Pawła II.

lawendowej mafii, homoseksualizmu wewnątrz Kościoła.

Chciałbym tylko jedną uwagę zrobić w tej materii, że mianowicie są tu winy po stronie Kościoła i po stronie państwa polskiego.

Więc ogromna większość nadużyć i niesłusznego wzbogacania się Kościoła miała charakter całkowicie legalny i wina rozkłada się pomiędzy Kościół, który tutaj skorzystał ze swojej pozycji i wyegzekwował swoją pazerność na słabym państwie,

Odbywa się na innym poziomie i nie jest wynikiem rozczarowania postępowaniem Kościoła i nie jest wynikiem kompromitacji Kościoła przez swoje nadużycia.

Całkiem niedawno do dymisji podał się arcybiskup Canterbury, duchowy zwierzchnik kościoła anglikańskiego, który jeszcze kilka lat temu tuszował przestępstwa seksualne w swoim kościele.

Kiedy myślę o Janie Pawle II, kiedy myślę o tych skandalach, kiedy myślę o Kościołach, to mi się przypomina bardzo ogólnie taka psychoanaliza.

Trzeba mieć świadomość, że my w stosunku do Jana Pawła II jako Polacy, także w pewnym sensie do Kościoła, jesteśmy na jednym z kilku etapów.

A dorosły człowiek na tym etapie ma świadomość, że instytucja Kościoła ma swoje wady,

I teraz oczywiście jest tak, że jak człowiek zaczyna rozmawiać z tymi ludźmi, którzy jakoś zostali skrzywdzeni w Kościele, a czasem przez Kościół, znaczy nie tylko wy Kościel, ale również przez Kościół, w tym przez biskupów, przez księży, albo przez ludzi Kościoła, no to jego postrzeganie świata się głęboko zmienia.

Kościoła pozwala powiedzieć, to znaczy nie instytucja i nie Kościół i nie biznes, tylko człowiek.

Natomiast jego taka przyszłość moralna zależy od tego, po pierwsze, czy się skończą nadużycia, co jeszcze pewnie dosyć daleko do tego, a po drugie od tego, jaką rolę będą odgrywać ci, którzy są tą dobrą stroną, dobrą twarzą Kościoła i którzy trochę mu ratują, na ile się da, opinię, czyli ci tacy wyjątkowi księża, którzy rzeczywiście służą ludziom.

Już nie mówiąc o działalności Kościoła jako takiego, ale absolutnie ja nie pytam o legitymację.

I nie ma znaczenia, że to jest ruch, który nie wyrasta z kościoła katolickiego.

Czy oni będą je później realizować wewnątrz Kościoła?

To jest ich wybór, bo człowiek jest wolny, według kościoła katolickiego również, nawet jeśli nie zawsze to widać w nauczaniu, ale możemy im to dać.