Mentionsy

Kwestia sporna w Jedynce
Kwestia sporna w Jedynce
07.11.2025 22:00

Wiara kontra instytucja. Polska i Kościół na rozdrożu

Czy Kościół jest wciąż sercem polskiej tożsamości, czy raczej jej cieniem? W szczerej, momentami ostrej rozmowie prof. Jan Hartman i Tomasz Terlikowski mierzą się z pytaniem o przyszłość polskiego katolicyzmu. Od transformacji ustrojowej, przez wpływ Jana Pawła II, aż po dzisiejsze skandale i gwałtowną sekularyzację — to intelektualny pojedynek o sens wiary, moralności i wspólnoty w Polsce. 🔹 Jaką rolę odegrał Kościół w latach 80. i 90.? 🔹 Czy Jan Paweł II faktycznie umocnił, czy raczej utrudnił reformę Kościoła w Polsce? 🔹 Jakie błędy popełniła hierarchia i co dalej z polskim katolicyzmem?

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 30 wyników dla "KUL"

To jest wspólna kultura popularna.

To są jakieś oczywiste dla wszystkich punkty odniesienia związane z, powiedzmy, geografią taką kulturową.

Najważniejsze takie przedmioty kultu w zachodniej Europie to są w dużej mierze rzeźby lub płaskorzeźby.

W Polsce najważniejsze przedmioty kultu to są obrazy.

Trochę obyczajowy, trochę kulturowy, że to bardziej jest wyobraźnia niż religia.

Czy nasza droga, oczywiście jakieś słowo komentarza jak najbardziej, ale chciałem teraz w drugiej rundzie was zapytać o to, czy do niedawna mówiło się o Polsce jak o takim wyjątku europejskim w kwestii sekularyzacji, tak?

Czy jest jakaś polska droga do sykularyzacji, czy to jednak jest jakaś osobna zupełnie ścieżka, czy my jesteśmy po prostu ileś lat później niż reszta Europy?

Moja teoria jest taka, że w Polsce dokonuje się sekularyzacja przez désintéressement, nie przez opór, oburzenie, walkę z Kościołem, niezgodę, krytykę, dyskusję.

Ja studiowałem na KUL-u w drugiej połowie lat 80.

Wtedy KUL był trochę inną uczelnią niż teraz.

Studiowałem jako jedyny chyba nieochrzczony, przyjęty otwarcie jako niekatolik, za co byłem i pozostaję wdzięczny Kulowi.

Niezależnej kultury, niezależnej myśli, taki azyl od komunizmu, że Kościół sprzyja opozycji i tak dalej.

To znaczy dokładnie tak samo jak się globalizuje popkultura, dokładnie tak samo globalizuje się religijność i w związku z tym z religijności, z takich...

To znaczy, jak w waszym otoczeniu, czy to na KUL-u, czy to w warszawskim liceum, w jakimś takim otoczeniu społecznym, jaką rolę odgrywał wtedy Kościół katolicki?

Janku, jeśli mógłbyś trochę rozbudować ten wątek, będąc oczywiście obserwatorem, ale jakoś zaangażowanym w opozycję, w KUL, w to wszystko.

No dobrze, ja byłem w szczególnej pozycji, no bo ja studiowałem na KUL-u prawdopodobnie jako jedyny, który nie przedstawił zaświadczenia od proboszcza i świadectwa chrztu.

Dostałem się na KUL dzięki księdzu profesorowi Andrzejowi Bronkowi, z którym do dzisiaj się przyjaźnię i którego pozdrawiam, bo pewnie będzie nas słuchał.

Jako osoba o żydowskim pochodzeniu wrażliwa na antysemityzm, no zetknąłem się trochę z antysemityzmem na kulu.

Szedłem na kul w przekonaniu, że to jest taki azyl, taka wyspa niekomunizmu, a jako, że już od liceum byłem mocno zaangażowany w taką młodzieżową opozycję,

Studiując na KUL-u przekonałem się, że z doktrynami katolickimi jednak, nawet w tej części filozoficznej powiedzmy i teologicznej, już nie mówię o wierze, będzie mi jednak całe życie bardzo nie po drodze.

Nie chcę może tak teraz wchodzić, bo to są drażliwe tematy, ale był taki moment, w którym bardzo mnie zabolał, mianowicie początek takiego nieopanowanego, można powiedzieć, kultu Jana Pawła II.

Myśmy na KUL-u bardzo intensywnie wspierali to wszystko, ten cały ferment.

Natomiast jak nastała wolna Polska, ona się bardzo szybko zrobiła skrajnie klerykalna i to w taki zabobonny sposób, ponieważ postać Jezusa Chrystusa została de facto przesłonięta przez Jana Pawła II i kult Jana Pawła II właściwie miał charakter

Podwójny państwowo-kościelny i był i zabobonny i przemocowy w tym sensie, że każda, jakiekolwiek słowo krytyki czy jakiegoś zdystansowania wobec samego kultu, nie mówię już o osobie, ale samego kultu,

O kulę krążył zresztą dokładnie taki sam dowcip.

Taki, można powiedzieć, patologiczny, nie bójmy się tego słowa, państwowo-kościelny kult jednostki, przybierający często zupełnie groteskowe rozmiary.

Kult, który miał tą stronę, poza tym, że infantylny, że narcystyczny, on miał też tą drugą stronę przemocową, czy opresyjną.

To był autentyczny kult jednostki.

Wejść w tą rolę przedmiotu kultu, człowieka, któremu się za życia stawia pomniki, ulice i tak dalej, któremu się oddaje pokłony, że on zażądał od Polski, no za pośrednictwem swoich ludzi, podpisania konkordatu, który jest wierno poddańczym aktem feudalnym, aktem, hołdem feudalnym w stosunku do obcego monarchy.

Dlatego sekularyzacja, o której tutaj dużo mówimy,