Mentionsy

Kwestia sporna w Jedynce
Kwestia sporna w Jedynce
21.11.2025 22:00

Czy Trump demontuje światowy porządek? Bartosiak i Prochwicz-Jazowska analizują geopolityczny RESET

W najnowszym odcinku rozmawiamy o tym, czy świat stoi u progu geopolitycznego RESETU. Czy Donald Trump rozmontowuje amerykańskie imperium? Czy prymat USA naprawdę się skończył? A może to jedynie chwilowa turbulencja przed globalnym przetasowaniem sił? Gośćmi są: Marta Prochwicz-Jazowska – Europejska Rada Stosunków Międzynarodowych (ECFR) Jacek Bartosiak – Strategy & Future

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 15 wyników dla "Chiny"

Jeżeli się da przytoczyć, tak jak do tej pory robi, my jesteśmy na drodze do wojny chińsko-amerykańskiej, a Chiny nie są takie słabe jak III Rzesza.

Czy to jest tak, że ten stary porządek zbudowany po 1945 roku nie ma już żadnego znaczenia tylko dlatego, że Amerykanie się zdezindustrializowali, a Chiny się w tym czasie wzmocniły?

Natomiast rzeczywiście globalizacja okazała się bardzo korzystna dla krajów takich jak Chiny, jak Polska, kraje, które korzystały na tych przepływach.

Chiny są zupełnie inną potęgą niż potęga amerykańska.

I Chiny nie mogą mieć dolara, w związku z tym nie kupią od sałdów ropy, od domu sałdów ropy, czy od innych.

Chiny się w ogóle na to już szykują, dlatego jest potężna elektryfikacja gospodarki chińskiej.

Chiny robią niesamowite moce elektryczne, żeby być niezależnym od tego.

Ja powiem tak, że ta zależność od produkcji chińskiej Amerykanów buduje również zależność Chin, choćby właśnie od sankcji i choćby od jednak pewnego ładu, choćby w regionie, to znaczy po to, żeby Chiny mogły te produkty wysyłać.

Więc na razie, póki co wydaje się, że Chiny na tym konflikcie mogłyby bardzo dużo właśnie asymetrycznie, czyli ponadstandardowo stracić.

Ten tatoś, czyli Donald Trump mówi, że ta mamusia, czyli Chiny są niedobre, trzeba ograniczyć handel z Chinami.

Też mamy pewne wątpliwości, czy to jest dla nas dobre, no bo te Chiny też mają swoje twarde interesy i egzekwują.

Ja rozumiem, że patrząc na te strukturalne czynniki, a Marta mówi bardziej o pewnej polityce, po prostu konkretnej administracji i ja rozumiem, że jakbyśmy mogli wrócić do tej odpowiedzi europejczyków, która jest istotna w tym dylemacie wyboru Chiny czy Stanów Zjednoczonych w sytuacji konfliktu.

Na pewno zacznijmy od tego, że nie zgodziłabym się, że w tym scenariuszu Chiny są mamą, bo Chiny, podczas gdy mamy gigantyczną oczywiście zależność gospodarczą od Chin jako Europejczycy... Mama jest najważniejsza, więc rozumiem, że nie możesz się zgodzić.

To jest tak, że Chiny nie są prowajderem, dostawcą dóbr publicznych, czyli to, co Stany Zjednoczone do tej pory robiły dla całego świata.

Rosja siłowo, Chiny trochę bardziej przemyślnie, a Donald Trump pomaga im w tym zadaniu.