Mentionsy
Wyrył tajemniczy znak na plecach swojej sąsiadki | 17.
W tym odcinku podcastu kryminalnego przybliżę Wam sylwetkę Scotta Dyleskiego, z pozoru zwyczajnego nastolatka, który dopuścił się zbrodni na swojej sąsiadce.
Szukaj w treści odcinka
W dzisiejszym odcinku przybliżę wam sylwetkę Scotta Dylewskiego, z pozoru zwyczajnego nastolatka, który dopuścił się przerażającej zbrodni na swojej sąsiadce.
Scott Dylewski urodził się 30 października 1988 roku w San Francisco jako jedyne dziecko Esther Fielding i Kenneta Dylewskiego.
Wszyscy zgodnie twierdzili, że Dylewski nie był klasowym wyrzutkiem.
Dylewski z pewnością wyróżniał się swoją kreatywnością i inteligencją.
Jako nastolatek Dylewski interesował się sztuką.
Nadomiar złego, ledwie trzy dni przed feralnym wydarzeniem rodzina Dylewskich znów doświadczyła wstrząsu.
Mniej więcej w tym samym czasie po okolicy krążył 16-letni Scott Dylewski.
Pomagał mu w tym rówieśnik Robin Croen, który zeznał później, że planowali wspólną hodowlę konopi w szafie u Dylewskiego.
Dylewski posłużył się kartą kredytową sąsiadki Karen Schneider, jednak omyłkowo wpisał adres rozliczeniowy należący do Horowitza i Vitalii, a jako adres dostawy podał swój własny.
Atmosfera w okolicy była ciężka, między innymi przez fakt, że niespełna dwa tygodnie przed tragedią Karen Schneider przypadkowo potrąciła samochodem psa rodziny Dylewskich, suczkę o imieniu Jess.
Śledczy podejrzewali później, że feralnego dnia Dylewski mógł pomylić adresy.
Dylewski był ubrany na czarno, miał na sobie czarną kominiarkę i rękawiczki.
Te informacje skierowały uwagę policjantów na 16-letniego Scotta Dylewskiego, mieszkającego zaledwie kilka domów dalej.
Jak się okazało samego Scotta Dylewskiego nie było w tym momencie na miejscu.
Policja szybko jednak ustaliła gdzie się ukrył i jeszcze tego samego dnia Dylewski został tam zatrzymany.
Tego wieczoru oficjalnie aresztowano Scotta Dylewskiego pod zarzutem morderstwa pierwszego stopnia sąsiadki z Canyon Road.
Sędzia wyznaczył wtedy kaucję w wysokości aż miliona dolarów, co praktycznie uniemożliwiało wyjście oskarżonego na wolność w oczekiwaniu na proces, gdyż rodziny Dylewskich nie było stać na wpłacenie tak astronomicznej sumy.
Przeszukanie domu Dylewskich oraz okolicy przyniosło serię obciążających znalezisk.
Badania wykazały na niej wymieszaną krew i materiał genetyczny Pameli Vitali oraz samego Dylewskiego.
17 na 17 markerów DNA się zgadzało, co potwierdziło ponad wszelką wątpliwość obecność Dylewskiego na miejscu zabójstwa.
Wspomnienia o gotyckim stylu i dziwnych fascynacjach Dylewskiego nabrały jednak nowego, złowrogiego kontekstu.
W telewizyjnych dyskusjach padło prowokacyjne pytanie skierowane do Dylewskiego, czy był zaangażowany w okultyzm lub subkulturę gotycką?
Tak czy inaczej po aresztowaniu Dylewskiego mieszkańcy Lafayette poczuli, że ich bańka bezpieczeństwa pękła bezpowrotnie.
Ku zdumieniu obserwatorów wkrótce poprosił on jednak o odsunięcie go od sprawy, gdyż okazało się, że kilka lat wcześniej reprezentował kierowcę, który w 2002 roku spowodował wypadek śmiertelny siostry Dylewskiego.
Dylewski nie przyznał się do winy.
Dla rodziny Dylewskich był to kolejny cios.
Prokurator Harold Jewett kreślił obraz Dylewskiego jako nastolatka zafascynowanego przemocą i mrocznymi symbolami, który z zimną krwią zamordował przypadkową ofiarę.
Przytoczył przykład ulubionego odcinka kreskówki Invader Zim, w którym kosmita kolekcjonuje ludzkie organy, sugerując, że Dylewski miał dziwaczne, niepokojące zainteresowania.
W mowie otwierającej obrona przekonywała, że Dylewski to w gruncie rzeczy czuły i spokojny chłopak, niezdolny do takiej przymocy, a cała sprawa oparta jest na poszlakach, które zamierza podważyć.
Robin Croen, kolega Scotta, przyznał się do udziału w oszustwie z kartami kredytowymi i opowiedział jak wraz z Dylewskim planowali uprawę marihuany w szafie.
Reddy potwierdziła, że Dylewski miewał sadystyczne fantazje.
Dodała za to, że Dylewski powiedział jej kiedyś, iż wziąłby winę na siebie, by ochronić ją i swojego najlepszego przyjaciela.
Oprócz Reddy i Croena prokuratura powołała wielu innych świadków, współlokatorów Dylewskiego, jego matkę, biegłych kryminalistyków oraz znajomych Scotta.
DNA zarówno Vitali jak i Dylewskiego na kominiarce, a DNA Scotta na spodzie bosej stopy ofiary.
Potwierdzono także, że wzór podeszwy krwawego odcisku buta pasował do butów Lance End zabezpieczonych u Dylewskiego.
Wreszcie obrona wezwała wielu przyjaciół i bliskich Dylewskiego, którzy zapewniali, że znają go jako dobrodusznego, empatycznego chłopaka, kochającego zwierzęta i niezdolnego do skrzywdzenia kogokolwiek.
Na liście przekazanych przedmiotów znalazły się też książki, które należały do Dylewskiego, m.in.
Prokurator Jowett raz jeszcze podkreślił deprawację czynu, nazywając Dylewskiego po prostu zdeprawowanym, pozbawionym skrupułów sprawcom.
Scott Dylewski został uznany winnym wszystkich stawianych mu zarzutów.
Ponadto orzeczono, że Dylewski użył podczas zbrodni niebezpiecznego narzędzia, co dodatkowo go obciążało.
Jego ojciec, Kenneth Dylewski, nachylił się i wyszeptał coś do ucha matce Scotta, która skinęła głową, jakby pogodzona z losem.
Miesiąc później 26 września 2006 roku odbyła się osobna rozprawa dotycząca wymiaru kary, podczas której sędzia Barbara Zuniga wymierzyła Scottowi Dylewskiemu ostateczną karę.
Dylewski, który kilka dni po ogłoszeniu werdyktu kończył 18 lat, formalnie podlegał już sankcjom przewidzianym dla dorosłych morderców.
Patrząc na Dylewskiego powiedziała, że jest potworem z czeluści piekieł i okrutnym, wyrachowanym psychopatą, który nie zasługuje już nawet na miano istoty ludzkiej.
31-letni syn ofiary Mario Vitali porównał Dylewskiego do niesławnych morderców, którzy z pozoru wydawali się normalnymi obywatelami.
A potem jest Scott Dylewski, tak kochany przez trenerów frisbee i nauczycieli sztuki, po czym zwrócił się już bezpośrednio do skazanego.
Scott Dylewski nie zareagował na żadne z tych słów, nie odezwał się ani słowem, nie przeprosił, nie wyjaśnił swoich czynów.
Zostanie pan zamknięty dożywotnio, powiedziała stanowczo, zwracając się do Dylewskiego.
Następnie sędzia Zuniga porównała okrucieństwo Dylewskiego do legendy Kuby Rozprówacza.
Wyprowadzany z sali rozpraw Scott Dylewski miał więc przed sobą ponurą perspektywę.
Po zakończeniu procesu Dylewski początkowo został osadzony w zakładzie dla nieletnich, ale tuż po 18 urodzinach, w październiku 2006 roku, przeniesiono go do więzienia dla dorosłych.
Przez długi czas wydawało się jednak, że wyrok Dylewskiego pozostanie niezmieniony, gdyż w 2009 roku Sąd Apelacyjny Stanu Kalifornia jednomyślnie podtrzymał wyrok skazujący, odrzucając apelację obrony.
W pisemnym uzasadnieniu sędziowie apelacyjni nazwali zbrodnię Dylewskiego prawdziwie potworną, przypominając przebieg mordu.
Dzięki tej zmianie wyrok Scotta Dylewskiego został formalnie zmodyfikowany z bezwzględnego dożywocia na 25 lat do dożywocia, czyli dożywotnie więzienie z szansą zwolnienia warunkowego po minimum 25 latach od siatki.
W praktyce oznacza to, że Dylewski będzie mógł po raz pierwszy ubiegać się o wyjście na wolność w 2030 roku, o ile zdoła przekonać Komisję do Spraw Zwolnień Warunkowych, że nie stanowi już zagrożenia dla społeczeństwa.
Ostatnie odcinki
-
Miała obsesję na punkcie byłej dziewczyny swoje...
19.04.2026 08:00
-
Myślała, że zabija na zlecenie rządu. Ale czy n...
14.04.2026 04:00
-
Zostawił list w skarpetce. To zdradziło morderc...
12.04.2026 04:00
-
Zastrzelił siedmiu wiernych w kościele | 40.
09.04.2026 04:00
-
Wyłudziła milion za "oczyszczenie aury". Kulisy...
07.04.2026 04:00
-
Miała reputację złodziejki. Z tego powodu zadał...
31.03.2026 04:00
-
Wpuścili go do domu, bo go znali, a on ich zamo...
24.03.2026 05:00
-
Z zemsty na byłej partnerce utopił troje ich dz...
17.03.2026 05:00
-
Do zbrodni doszło, gdy odkryły, że mają tego sa...
12.03.2026 05:00
-
Poprosiła córkę, by podała tatusiowi zatruty ko...
07.03.2026 05:00