Mentionsy

Koroluk
Koroluk
14.03.2026 10:30

Dziwny przypadek Dominika Tarczyńskiego

👉 Wesprzyj podcast: ⁠⁠https://patronite.pl/koroluk⁠⁠ ⁠⁠⁠⁠📖 Spis źródeł: https://justpaste.it/lqzqf


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 25 wyników dla "PO"

Polska prawica ma wiele dziwnych skłonności, ale najbardziej perwersyjny wydaje się jej stosunek do Trumpa.

Są różne postacie tej choroby.

Trampoza łagodna polega na popieraniu Trumpa, ale przy zachowaniu zdolności do sporadycznej krytyki idola.

Trampoza ostra skłania pacjenta do klaskania w Sejmie i skandowania nazwiska prezydenta USA.

Trampoza w fazie terminalnej oznacza zaś absolutny kult jednostki, obsesję na punkcie Trumpa, nieustanne racjonalizowanie jego zachowań i przemożne pragnienie, aby dostąpić zaszczytu do tknięcia jego półboskiej dłoni.

Europoseł PiSu Dominik Tarczyński jest rzadkim przykładem Polaka, który dojechał w Trumpofilii do samego końca skali.

Z tego ostatnio słynie i z tego powodu pojawia się w nagłówkach portali informacyjnych.

Ale to nie znaczy, że wcześniej było z nim wszystko w porządku.

Odkąd tylko Tarczyński pojawił się w przestrzeni publicznej, to szokował swoim zachowaniem i poglądami.

Dlatego dziś prześledzę jego życiorys i polityczną drogę.

Powiem oczywiście sporo o jego trumpowskich podbojach, ale jeszcze zanim dojdę do tego momentu, to wiele razy pukniecie się w głowę.

Dorastał w Bełżycach, małe miasteczko opodal Lublina, które ma obecnie 6 tysięcy mieszkańców.

Podjął studia prawnicze na KUL-u, gdzie uzyskał tytuł magistra, ale na początku studiów wziął dziekankę, aby pracować jako krupier w kasynie.

Tarczyński mówi po angielsku bardzo płynnie i zdecydowanie wyróżnia się na tle polskiej klasy politycznej.

Wprawdzie native speakerzy wytykają mu błędy gramatyczne, ale trudno mu odmówić luzu i z daleka słychać, że jest to język szlifowany w naturalnym środowisku, a nie nad książką do gramatyki w polskiej szkole.

Potem los zagnał go do Londynu, gdzie pracował jako pomocnik egzorcysty.

Pomagał egzorcyście z religijnej pasji i twierdzi, że widział wówczas rzeczy niestworzone.

Poruszały się przedmioty.

Poruszały się przedmioty po pokoju.

Ale posłuchaj, ja to widziałem.

Nasz bohater zapraszał do Polski ugandyjskiego księdza Johna Boszoborę, który słynął z pewnej niecodziennej zdolności.

Oto fragment wywiadu, jaki w roku 2008 przeprowadziła z nim Rzeczpospolita.

Przecież ojciec John podczas spotkania w Lublinie potwierdził, że to prawda i powiedział nawet, że jeśli kłamie, to można na niego nazwać Interpol, mówi Tarczyński.

Tarczyński przyznaje, że polscy biskupi pisali list do Ugandy i dowiedzieli się, że miejscowy kościół nie potwierdza faktu wskrzeszeń.

Podsumowując, Tarczyński bezkrytycznie wierzył w to, że jakiś ksiądz Sugandy dysponuje mocą wskrzeszania.