Mentionsy
Akcja „Hiacynt” i Buddy Polska: o państwowej opresji i wzajemnym wsparciu
W tym odcinku skupiamy się na historii prześladowań społeczności gejowskiej w PRL, która apogeum osiągnęła w latach 80-tych w postaci niesławnej akcji “Hiacynt”. Autor reportażu Remigiusz Ryziński, przybliża nam tło represji polskich gejów przez władze państwowe PRL. W odpowiedzi na opresję, przedstawiamy grupę Buddy Polska, a jej członek Antoni Bremer opowiada o jej działalności, która skupia się na wsparciu osób seropozytywnych, które doświadczyły takiej sytuacji.
Szukaj w treści odcinka
Dzień dobry Państwu.
Dzień dobry Państwu.
I chciałbym państwu przeczytać fragment książki Remka, który będzie takim punktem wyjścia do naszej rozmowy.
A poza nim wiele podobnych w przyszłości koncentruje się na stwierdzeniu, że środowisko homoseksualistów ma charakter kryminogenny oraz, że ludzie, u których powstał zboczony popęd płciowy są wykorzystywani wszędzie i zawsze w celach wywiadowczych.
Właściwie można powiedzieć w tym momencie dostępna, no bo z pewnością inni badacze, inni twórcy, pisarze, pisarki, osoby zajmujące się tematem albo po prostu zainteresowani, tacy, którzy mogą, czy mają na to, czy mają taką sposobność, mogą wejść do archiwów typu IPN, do archiwów z pewnej epoki, niewątpliwie natkną się na szereg takich teczek, materiałów, opracowań, raportów,
Mnie interesował świat po wojnie, więc z pewnością od końca wojny czy od początku świata powojennego powstawały takie opracowania, ale wiemy też, że były produkowane, preparowane, tworzone również wcześniej.
Właściwie w twoim reportażu skupiamy się głównie na latach osiemdziesiątych, chociaż wcześniej ta inwigilacja już istniała.
Dla społeczeństwa.
Otwarcie sprawy, jest zebranie informacji, jest nazwanie, jest oczywiście cały przebieg tego, w jaki sposób te informacje zostały uzyskane.
Znaczy mówiąc, stworzenia postaci tak zwanego TW, czyli tajnego współpracownika.
A więc osoby, która, również z ekonomicznych, korzystając tutaj, języków, jest łatwa do wykorzystania, jest cenna, ponieważ ona już tam jest.
Przepraszam, że ci przerywę, to był ten Konrad z twojego reportażu.
To jest ważne, myślę, że to też potwierdza w pewnym sensie te twoje domysły, które stawiasz tutaj w książce, no bo to jest postać, która działała w tamtym czasie i on przedstawia, jak to operacyjnie rzeczywiście wyglądało.
Konstruowania postaci TW polegają na bardzo prostym mechanizmie.
Otóż albo się go tworzy pod daną grupę i jego wprowadza, jego ją wprowadza do tej grupy, albo wyciąga się już tę osobę z grupy, która już tam jest i świetnie funkcjonuje, przekształca się, czyli uczy pewnych mechanizmów czy technik.
Powiemy twojej mamie.
Tak, to znaczy żule, no to jest przede wszystkim ci z państwa, których interesuje temat, z pewnością kojarzą najwspanialszą książkę na temat, czyli Lubiewo.
I otóż ci luje byli taką grupą, która tworzyła środowisko, nie wiem czy środowisko, czy w każdym razie była takim fetyszem dla wielu mężczyzn homoseksualnych.
I tam, pamiętam, że w FUKO w Warszawie pisałem o tym, że żołnierzy z grobu można było mieć za kolację, ale nie kolację w hotelu, w restauracji, tylko za kiełbasę, wódkę, nie wiem, kawałek jakiegoś twarogu w domu, ponieważ tych wszystkich wiktuałów brakowało.
Kradzieży, które czasem też kończyły się morderstwami.
W tym morderstw, które były najczęściej bardzo okrutne.
Pierwszy raz pamiętam, kiedy odkryłem, czy oczywiście wiedziałem o tym, ale pierwszy raz, kiedy widziałem teczkę z takiego morderstwa, ze zdjęciami, ze śladami tego, co tam się wydarzyło, oczywiście z ofiarą, która leżała na kanapie, z tymi wybroczynami i tak dalej.
Może był starszym panem, który potrzebował towarzystwa.
Jest narażone na, no właśnie, czyny okrutne, w tym morderstwa.
To ona mi pokazywała starą Warszawę gejowską, kiedy pisałem FUKO w Warszawie, gdzie ja po prostu, słuchajcie, drodzy Państwo, no ja po prostu o nie miałem.
Słuchaj, dla mnie to było nowe otwarcie świata, którego ja nie widziałem nigdy.
Nie bierzcie mi tego państwo za złe, że ja mówię z pewnym dystansem, ale to było przerażające.
No to jest takie szaleństwo, wiesz, jak Umberto Eco, to jest jakieś takie szaleństwo katalogowania.
Rzeczywiście tutaj scenarzyści, czy też scenarzysta, czy twórca, czyli Marcin Ciasto, którego serdecznie pozdrawiam,
Dlatego, że jeżeli wiecie państwo, wiemy wszyscy, że istnieje coś takiego jak pokoleniowość traumy.
Ryszard Kisiel tworzy sztukę, tworzy gazetę, tworzy pewnego typu archiwum tego wszystkiego.
Ale ktoś podejmuje decyzję w policji o tym, że wydamy podręcznik o tym, że osoby queerowe są zagrożeniem społecznym, że są patologią społeczną i tak dalej, więc nie możemy o tym myśleć tylko w kontekście historycznym, Hiacynt, dlatego jak w soczewce pokazuje, jak łatwym celem są osoby queerowe i że wciąż mogą być wykorzystywane do takich po prostu okropnych celów.
Znaczy myślę sobie, że z całą miłością i wielkim szacunkiem do instytucji małżeństwa i całej dyskusji, która jest dzisiaj tak aktualna.
Sprawa, w którym pojawia się twoje istnienie i to jest twoja wolność, ale przywiązywanie się do tego, że masz to małżeństwo, że masz te prawa, ono jest wspaniałe, ale może być, ja nie chcę tu być, wiesz, głosem, no, ale to, co mówisz, to jest ważne.
Tak, tworzenie pewnego takiego po prostu, wiesz, schematu, jakiegoś takiego schematu, który można
Łatwo określić, łatwo po prostu sobie z nim poczynać.
Słowa tworzą, ale słowa ranią.
Badim, któremu się możesz zwierzyć ze wszystkiego, a z drugiej strony... Przede wszystkim też nie dostaniesz w twarz tą stygmą, tak?
Tak, nie dostaniesz w twarz.
A też ja mam takie poczucie i też zawsze o tym mówię chłopakom, jak spotykam się z kimś nowym w ramach tego programu, że zawsze będziesz mógł mnie zablokować, jeżeli uznasz, że powiedziałaś mi coś, czego nie chciałeś mówić i ja znikam z twojego życia.
Kto twierdzi, że nie jest zakażony, bo to niestety sam wpadłem w tę pułapkę, że możemy komuś zaufać, a się okazuje, że wcale tak nie musi być.
A też przecież mnóstwo osób heteroseksualnych jest pozytywnie... Tak, tak, tak, tak.
Mnóstwo osób hetero też jest zakażonych.
PrEP jest po prostu profilaktyką, no która... Muszę przyznać, że ja idąc na badanie, które potwierdziło obecność HIV, to było badanie, kiedy mówiłem,
I tu mówię tylko oczywiście o kontaktach seksualnych, bo poza kontaktami seksualnymi to trzeba by naprawdę wymienić się krwią z otwartej rany, albo naprawdę się postarać, żeby się zakazić.
Zdrowie każdej grupy społecznej, która określana jest jako mniejszościowa, to zdrowie całego społeczeństwa na poziomie fizycznym, medycznym, biologicznym, ale także psychicznym.
Po prostu tworzenie społeczeństwa ludzi szczęśliwych opłaca się wszystkim.
No i tak jeszcze ja bym dodała, że unikanie tematu i brak świadomości o HIV czy AIDS to jest właśnie działanie na szkodę całego społeczeństwa, bo jeżeli o tym nie rozmawiamy, to ludzie nie wiedzą, że można na przykład właśnie wziąć PrEP
Także, drodzy państwo, dowiadujmy się, edukujmy się.
To jest też zadanie państwa, uważam, jako władzy, a nie państwa jako nas.
Ostatnie odcinki
-
Akcja „Hiacynt” i Buddy Polska: o państwowej op...
04.06.2026 19:00
-
Co w kłirowych duszach gra?
28.05.2026 19:00
-
Kłirstoria: opowieści ukryte w szafach
21.05.2026 19:00
-
Lesbijski hit Youtube’a i kłirowe tropy. O tęcz...
14.05.2026 19:00
-
Kłirowe rebeliantki
07.05.2026 19:00
-
Gdzie ta praworządność? Krajobraz społeczno-pol...
30.04.2026 19:00
-
Te straszne zaimki. Niebinarność i transpłciowość
23.04.2026 19:00
-
Te straszne zaimki. Niebinarność i transpłciowość
23.04.2026 19:00
-
Drag: nie liczy godzin i lat
16.04.2026 19:00