Mentionsy
Sting i jazz przed Sylwestrem
Audycja nagrana dla Studenckiego Radia „Żak” Politechniki Łódzkiej (30.12.2025)
Szukaj w treści odcinka
No tak, szanowni państwo, mamy koniec roku, ale jeszcze Kind of Jazz w starym roku postanowiło nadać jedną audycję, a ta audycja będzie poświęcona Stingowi, wątkom jazzowym w muzyce Stinga.
Sting będzie grał na Sylwestra, takiego publicznego, dużego Sylwestra, nie mogę zdradzić jakiejś stacji telewizyjnej w Katowicach i pomyślałem, że to jest dobry pretekst, żeby porozmawiać trochę o wątkach jazzowych w muzyce tego bardzo nietuzinkowego artysty.
Ale może, żeby nie rozwijać tematu tak od razu z grubej rury, jak to się mówi, to posłuchajmy sobie utworu, który by tak nas fajnie wprowadził w te jazzowe wątki u Stinga i byłby to utwór Sister Moon z płyty Nothing Like The Sun w wydaniu koncertowym Tokio, rok 1988.
Sister Moon, Sting, koncert w Tokio w roku 1988.
No i może trzeba by zacząć właściwie od tego, jak zaczęła się ta przygoda Stinga z jazzem.
Sting już w latach 70., kiedy zaczynał swoją karierę muzyczną, występował w takim zespole Last Exit, który był zespołem właściwie stricte jazzowym, inspirowanym muzyką Weather Report, Return to Forever,
W tym zespole, co ciekawe, pojawił się jego pseudonim artystyczny, Sting.
zakładał strój, który przypominał wygląd osy i stąd właśnie pojawił się ten pseudonim Sting, który mu nadał jeden z kolegów.
Więc jak widać już na początku kariery Sting miał związki z jazzem.
Potem był oczywiście The Police, czyli zespół, któremu do jazzu daleko, ale który na pewno stworzył taką buntowniczą energię w duszy Stinga, jeżeli można tak powiedzieć, która
Też pewnie z jazzem jest i trochę po drodze, ale trzeba powiedzieć tak już zupełnie serio, że potem po kilkuletniej przygodzie z The Police Sting rozpoczął karierę salową i wtedy na dobre wszedł w świat jazzu.
No i właśnie tak te wątki jazzowe trochę znikają potem u Stinga na pewien czas.
Chociaż pojawia się u niego też na przykład Manu Kacze, który jest perkusistą jak najbardziej jazzowym i on też w tej bardziej popowej części dyskografii Stinga odgrywa pewną rolę.
No i można powiedzieć, że tak właściwie lata 90. to jest trochę mniej jazzowego Stinga, ale
Od 2021 mamy do czynienia z taką płytą The Bridge, która zrobiła pewien powrót w dyskografii Stinga, mianowicie wrócił do jego zespołu Brentford Marsalis.
Dosyć świeża płyta, ale rzeczywiście można powiedzieć, że te dwie płyty były takim dużym wejściem Stinga w świat jazzu.
No i jeszcze bardzo ważny wątek, którego tutaj nie można pominąć, to są filmowe utwory Stinga.
Między innymi soundtrack do filmu Zostawić Las Vegas, gdzie mamy standardy jazzowe bardzo ciekawie przerobione przez Stinga.
w przeróbce Stinga też z taką mocno smooth jazzową energią.
Nie chcę tutaj wszystkich wymieniać, ale myślę, że właśnie lata 90. i te soundtracki, do których Sting wtedy śpiewał, one też jakiś tam taki jazzowy powiew do jego dyskografii wniosły.
No i tak sobie myślę, że jak tak mówimy o tych płytach, pierwszych Stinga, Dream of the Blue Turtles, Nothing Like the Sun, to może posłuchalibyśmy sobie
utworu właśnie, że Nothing Like The Sun, czyli Englishman in New York, a że ta audycja trochę ma na celu zwrócenie uwagi na bardzo ciekawe koncerty, których Sting ma mnóstwo na koncie, to może posłuchajmy Englishmana nie studyjnego, tylko właśnie z koncertu w Berlinie w roku 2010.
Był takim równorzędnym partnerem, myślę, dla Stinga w tym utworze.
No i właśnie, kontynuujemy te wątki jazzowe u Stinga.
Sting na pierwszy rzut ucha, czy taki potoczny ogląd się za bardzo też z jazzem nie kojarzy, ale myślę, że tutaj te argumenty, które podałem, jakoś się kupy trzymają.
A to, co robi Sting, to jest właśnie taki jego bardzo autorski pop z domieszką jazzu.
Ale myślę, że jak najbardziej można powiedzieć, że jazz jest ważną składową tego Stingowego kotła.
No i może warto by jeszcze powiedzieć, że gitarzysta Stinga, z którym współpracuję zupełnie współcześnie, który jest takim jego bliskim przyjacielem muzycznym od wielu lat i właściwie te ostatnie płyty to jest w dużej mierze ich współpraca, czyli Dominik Miller.
Jeżeli byśmy też rozumieli jazz jako pewien rodzaj dżemowania, to on jak najbardziej taką energię dżemującą do zespołu Stinga wprowadza.
No i właściwie jak sobie mówimy o tych utworach i o tym jak też to w dyskografii Stinga czasowo się rozwijało, no to tak sobie myślę, że może byśmy sobie posłuchali teraz
Fragmentu jednego utworu z pierwszej płyty Stinga, czyli Dream of the Blue Turtles.
I też wersja koncertowa z rezydencji Stinga, Filine Valdarno w Toscanie, niedaleko Florencji.
Sting wyjący jak kojoc na koniec utworu.
Tak, myślę, że ten utwór jak najbardziej wpisuje się w te jazzowe wątki u Stinga.
On właściwie w pewnym sensie otworzył ten jazzowy świat dla Stinga.
Tak sobie też przypominam i właśnie szkoda, że wcześniej o tym nie powiedziałem, ale trzeba o tym wspomnieć, że tutaj mamy też Chrisa Bottiego, który bardzo koloryzuje te utwory Stinga, zwłaszcza ten późniejszy okres jego twórczości.
do tego jazzowego świadka, ale myślę, że jest jak najbardziej pozytywną postacią i on też właśnie jest takim wiernym druhem Stinga, takim kompanem od lat.
Co prawda ostatnio trochę rzadziej możemy Chrisa Bottiego spotkać koncertującego czy grającego razem ze Stingiem, ale właśnie był taki okres, że można było ich razem często usłyszeć.
W ogóle myślę, że to taki trochę wątek poboczny, niedokładnie dotyczący jazzowych wątków u Stinga, ale trzeba powiedzieć, że to jest muzyk, który bardzo dobrze nawiązuje muzyczne współprace.
I myślę, że to jest ta piękna cecha, która łączy Michała Urbaniaka, niestety zmarłego, i właśnie Stinga.
Paul Simon, Peter Gabriel, zresztą i Paulem Simonem i Peterem Gabrielem w swoim czasie Sting wyruszał w duże trasy koncertowe.
cały szereg muzyków, którzy może nie mają takich dużych nazwisk, ale też należy o nich wspomnieć, na przykład Mino Cinello, Manu Cacce, ale przecież też ważne nazwiska przyjaciele Stinga, Phil Collins na przykład, jego wspaniały znajomy, z którym właściwie w latach 80. rozkręcali taki ambitny pop w świecie zachodnim.
Zresztą Sting też grał z nim na koncercie Live Aid w 85. roku,
Może w dzisiejszym świecie, w którym też czasami nie ma specjalnie takich ciekawych wzorów osobowych, mamy głównie polityków, którzy nie za bardzo te wzory osobowe jakieś stanowią, to myślę, że dla młodych mężczyzn Sting może być jakimś takim ciekawym wzorem do naśladowania może nawet, albo przynajmniej do przyglądania się jemu jako człowiekowi, który jest naprawdę bardzo wartościową postacią.
No i słuchamy sobie może dalej muzyki Stinga.
Więc może posłuchajmy sobie My Funny Valentine, Chrisa Bottiego i Stinga.
No i słychać taką piękną, użytkowną współpracę Chrisa Bottiego i Stinga.
A utwór jest w ogóle dedykowany partnerce, żonie Stinga, Trudy Styler.
Tak sobie też myślę, kiedy słuchamy i trochę można powiedzieć, że robimy taki przelot przez twórczość Stinga, bo to absolutnie nie jest rzecz rzetelna, tylko po prostu wybieram sobie utwory, które kiedyś zrobiły na mnie wrażenie, które mnie zachwycają w jego dyskografii.
Nie wiem, czy jest jazzowa, ale myślę, że jak najbardziej kojarzy się z pewną wyjątkowością Stinga jako postaci, to jest jego głos.
Ale z drugiej strony ma piękną barwę, taką bardzo swoistą, w której odbija się ta osobowość, bardzo nietuzinkowa Stinga.
Jak się słyszy parę dźwięków zaśpiewanych przez Stinga, nie pomyli się go z nikim innym i to jest coś takiego, co...
Tak sobie pomyślałem, że w sumie fajnie byłoby usłyszeć na przykład jakiś duet Stinga z Justyną Steczkowską albo z Kają.
Bo myślę właśnie, że zarówno Justyna, jak i Kaja prezentują też takie ambitne podejście do muzyki popularnej, jak najbardziej Stingowi bliskie.
No i dalej tak meandrując po tych jazzowych wątkach Stinga i trochę wprowadzając Państwa już może w taki klimat lekko sylwestrowy, bo ten Sylwester niebawem, to są kwestie godzin, można tak powiedzieć,
My One and Only Love, standard jazzowy, wielki standard jeszcze z lat pięćdziesiątych, między innymi w wykonaniu Franka Sinatry, znany tutaj w wersji Stinga.
Sting trochę tych standardów wykonywał i lubił je też w taki jazzowy sposób przerabiać.
Właściwie, można powiedzieć, pierwsza część, czyli afera Thomasa Crone'a oryginalna z 1968 i remix z 1999 i właśnie Sting wtedy miał okazję
No i właśnie i tak meandrujemy po tej twórczości Stinga, która jest chyba jednocześnie meandrowaniem też po jego życiu, bo to przecież wiele lat twórczości, wiele płyt, wiele spotkań, wiele koncertów.
Bardzo małożytany pianista, też ze Stingiem w swoim czasie współpracował.
Całą masę mniej znanych współpracowników Stinga, o których nie za bardzo się pamięta, bo też nie są to jakieś nazwiska szczególnie znane, ale ludzie, którzy wnoszą czasami jakąś jedną solówką, jakimś tłem, bardzo ciekawą energię do jego utworów.
Trzeba też wspomnieć, że Dominik Miller, o którym mówiłem, który jest takim nadwornym gitarzystą Stinga od wielu lat, bierze udział w takim projekcie Stinga, Sting 3.0.
I jeżeli są Państwo zainteresowani bieżącymi koncertami Stinga, to one głównie się obniskują wokół tego projektu Sting 3.0, czyli to jest Sting, Dominik Miller i Chris Mass.
Który też taki nowy rodzaj, trochę bardziej młodzieńczej energii do zespołu Stinga wnosi.
Koncert w Biewicach i koncert w Krakowie to było właśnie Sting 3.0.
Ostatnie odcinki
-
FreeRun 11
20.02.2026 09:07
-
Ralph Towner – Wspomnienie (cz. 3)
13.02.2026 10:29
-
Ralph Towner – Wspomnienie (Cz. 2)
06.02.2026 13:36
-
Ralph Towner – Wspomnienie (cz. 1)
28.01.2026 13:48
-
FreeRun 10
22.01.2026 11:38
-
Paul Motian, Chris Potter, Jason Moran – Lost i...
14.01.2026 11:43
-
Sting i jazz przed Sylwestrem
02.01.2026 19:14
-
Michał Urbaniak – Wspomnienie (gość: Robert Koz...
27.12.2025 09:39
-
FreeRun 9
19.12.2025 08:25
-
FreeRun 8
11.12.2025 08:47