Mentionsy

Jednogłośna Decyzja
Jednogłośna Decyzja
02.05.2026 16:30

INOUE POKONUJE NAKATANIEGO! Ale "Potwór" coraz wyraźniej pokazuje ludzką twarz...

Naoya Inoue wyszedł jako zwycięzca z wielkiego zderzenia w Tokio! Junto Nakatani godnie walczył i nieraz porządnie trafił niekwestionowanego mistrza wagi superkoguciej, lecz „Potwór" i tak pokazał, czemu jest najlepszym bokserem na świecie.

Rozdziały (3)

1. Analiza walki Inoue vs Nakatani

Analiza bójki między Naoyą Inoue a Juntem Nakatanim, podsumowanie i oceny.

2. Opis pierwszej połowy walki

Opis bójki w drugiej połowie, agresywna strategia Nakataniego, kontuzja i decyzja sędziów.

3. Podsumowanie i perspektywy

Podsumowanie walki, perspektywy dla obu bokserów i rewanżu.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 25 wyników dla "Inoue"

Naoya Inoue pokonuje Junto Nakataniego w bardzo technicznej i dla mnie jako widza dosyć stresującej walce.

Tutaj Inoue nabił sobie przewagę na kartach punktowych, miał lepszy jab i był szybszy od Nakataniego, unikał praktycznie każdą próbę ofensywy od Junto.

W drugiej połowie pretendent zaczął być agresywniejszy, częściej rzucał dłuższe serie ciosów i zaczął doganiać Inoue.

Inoue wygrywa przez jednogłośną decyzję sędziowską i utrzymuje status niekwestionowanego mistrza wagi Super Koguciej, a Nakatani nie ma co opłakiwać swojego występu.

W tym momencie Inoue pokazuje swoją wielkość i według mnie powinien wrócić na pierwsze miejsce w rankingu bez podziału na kategorie wagowe.

Nakatani może i pod koniec nadrobił, bo na moje oko bardziej w ringu mi się podobał, ale Inoue był celniejszy, zdobył rundy na początku, a i później również radził sobie na długi dystans z Nakatanim.

Nakatani z początku stał mega szeroko na nogach, byleby Inoue nie miał jak doskoczyć.

Jemu zależało na walce na odległość i próbował wyczuć timing, aby skontrować Inoue.

Inoue częściowo dyktował tempo, wskakiwał do środka i testował reakcję Junto, o milimetry unikał lewą pięść pretendenta.

Inoue jakby od samego początku miał wyczuty zasięg Nakataniego i dobrze się pilnował.

Trafiał Inoue i przez to był w stanie trochę go uspokajać.

Inoue był gotów wycofać się za podwójną gardę i oddać inicjatywę bez zbędnego ryzyka.

Lewy prosty Inoue zasługuje na największą pochwałę, był niezwykle silny, szybko zmieniał płaszczyzny z tym ciosem i rzucał kilka razy pod rząd, dzięki czemu był w stanie podejść i uniemożliwić jakiś cios na odpowiedź od Nakataniego.

Gdzieś w drugiej połowie walki Nakatani przyspieszył i udało mu się dogonić Inoue w ringu, zaczął wygrywać rundy, w dziesiątej Nakatani został rozcięty po zderzeniu głowami.

Po tym w 11 rundzie Nakatani bardzo blisko trzymał rękawice przy rozbitym oku, widać było, że kontuzja mu przeszkadza, Inoue też to poczuł, ruszył w końcu do mocnego ataku i wymęczył Nakataniego.

Według mnie Inoue jak najbardziej zasłużenie wygrał przez decyzję, może nawet powinien zdecydowanie jej wygrać, bym to tak powiedział, no bo wydaje mi się, że Nakatani tak może...

No ale jeśli chodzi o tą pierwszą połowę, według mnie te sześć rund, no to pięć z sześcią to Inoue wygrał i takie miałem, że jeśli jeszcze jakąś urwie na Kataniemu, no to jest tak naprawdę po walce już może się uspokoić.

No i się uspokoił, ale z trochę innego powodu, ponieważ nie wiem, nie kojarzę, żeby Inoue był podczas walki tak zmęczony po prostu, że już w końcówce widać było, że brakowało mu sił.

No chyba gdzieś ten wiek, trzeba przyznać, że widać u Inoue już ten lekki spadek formy, że zmienia swój styl walki, tutaj mniej ryzykował, no i nie dziwić się, Nakatani też oczywiście jakoś specjalnie nie zaryzykował i też się nie dziwię.

bo jednak było widać, że Nakatani ma siłę ciosu i Inoue gdzieś tam, jak już obrywał w drugiej połowie, no to musiał się tak porządnie zarzółwić bądź wycofać, a Nakatani po prostu czuł, że jak na blisko podejdzie mu Inoue, no to go obija i tyle i gdzieś go tam spycha i w ogóle.

Obaj mieli swoje korzyści z takiego impasu, Inoue oczywiście większy, stąd Nakatani bardziej ruszył do przodu, no bo już musiał po prostu ryzykować, no takie...

Później zaczął testować ten swój lewy, jakby troszkę zmienił podejście co do niego, a może po prostu nie pokazywał Inoue swoich sztuczek.

Ale no co najbardziej zwróciłem uwagę w tej walce, to była praca nóg obu panów, no bo wiadomo, Minecraft kontra klasyczna i te ich stopy prowadzące, że tutaj naprawdę była to bitwa głównie o to, taką supremację na tym poziomie, bo było widać, że Inoue neutralizuje Nakataniego na tej płaszczyźnie.

Inoue też na pewno nie pozwalał mu zejść na zewnątrz ze stopą, żeby właśnie nie był w stanie gdzieś się wbić z tym swoim lewym krzyżowym.

I przez to miałem też wrażenie, że Jun to może był tak troszkę zdemotywowany, żeby atakować, bo wiedział, że po prostu będzie niewygodnie ustawiony, nie będzie miał maksymalnej siły w swoich ciosach, a Inoue zaraz zmieni pozycję czy swoje ustawienie i go po prostu w półdystansie zbije, co się zdarzało na początku walki.