Mentionsy

Hrabia Monte Christo
Hrabia Monte Christo
27.07.2025 14:48

Hrabia Monte Christo. 64. Scena małżeńska

Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 18 wyników dla "Danglar"

Dojechał tuż przed Louvre, skręcił w lewo, przeciął kłusem plac du Carrousel, minął ulice Saint Roche i Michaudiere, a dojechał do pałacu państwa Danglarsów w chwili, gdy Lando Prokuratora, odwiózłszy wcześniej do domu państwa de Vilfortów, zatrzymało się przy bramie, aby wysadzić panią Danglars.

Dibrej był tu zadomowiony, wjechał więc pierwszy na dziedziniec, rzucił cuglę służącemu i pobiegł do drzwiczek powozu, aby podać pani danglar ramię i zaprowadzić ją do apartamentów.

Widać było, że pani Danglar uległa jednemu z tych nerwowych rozdrażnień, z których kobiety czasem nie zdają sobie same sprawy, albo, jak się domyślił Libray, poruszyło ją coś, o czym nikomu nie chciała powiedzieć.

– zagadnęła pani Danglar.

Dibrej rozsiadł się na kanapie, a pani Danglar przeszła z panną Kornelią do gotowalni.

— Kochany panie Lucjanie — odezwała się pani Danglare zza portiery w drzwiach — wciąż się skarżysz, że Eugenia nigdy nie raczy rzec do ciebie ani słowa?

— Idź już sobie, Cornelio — rzekła pani Danglar.

Cornelia odeszła, a po chwili pani Danglar wyszła z gotowalni w czarującym negliżu i usiadła przy Lucjanie.

Wszedł pan Danglar.

Gdy skrzypnęły drzwi, pani Danglar odwróciła się i spojrzała na męża ze zdziwieniem, którego nawet nie starała się ukryć.

Dibrej osłupiał, że niby Danglar mówił podniesionym tonem, bynajmniej

Danglar zajął na kanapie miejsce Luciana, zamknął otwartą książkę, a przybierając pozę straszliwie pretensjonalną, miał się bawić z pieskiem.

— Ale widzę z przyjemnością — zauważył Danglary — że z własnej woli stosujesz się do paragrafu kodeksu.

Danglar wzruszył ramionami.

Póki Danglar nie wymienił nazwiska Wilforta baronowej, ani na chwilę nie zrzedła mina, ale gdy tylko padło to nazwisko, zbladła, podniosła się sztywno, wyciągnęła ręce, jakby broniła się przed jakąś jezjawą i przystąpiła do męża, jak gdyby chciała wydrzeć mu sekret, którego końca zapewne nie znał, a może nie chciał wypowiedzieć w całości z właściwym sobie obrzydliwym wyrachowaniem.

Pani Danglar była zdruzgotana, a jednak, czyniąc najwyższy wysiłek, zniosła jakoś ten ostatni atak.

Danglar nawet na nią nie spojrzał, chociaż robiła wszystko, co tylko mogła, aby zemdleć.

I kiedy pani Danglar wyrwała się z tego pół omdlenia, mogła tylko pomyśleć, że to był zły sen.