Mentionsy

Hrabia Monte Christo
Hrabia Monte Christo
27.07.2025 14:42

Hrabia Monte Christo. 62. Obiad

Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 32 wyników dla "Danglar"

Pani Danglar aż drgnęła, kiedy pan de Vilfort podszedł do niej,

Pan de Vilfort miał po prawej ręce panią Danglara, po lewej Morela.

Hrabia siedział pomiędzy panią de Vilfort a Danglarsem.

Aby doścignąć jakąś moją fantazję, okazuję taką samą wytrwałość, jak pan Danglar, gdy buduje linię kolejową.

– spytał Danglar.

O, ale pan Danglar mi chyba nie wierzy.

A przynajmniej bardzo wątpię, odpowiedział Danglar uśmiechając się jak zwykle prostacko.

Danglar wytrzeszczył oczy, a zebrani klasnęli w dłonie.

– zapytał Danglar.

— O, jesteś pan naprawdę cudotwórcą — rzekł Danglar.

Dodała pani Danglar.

Pan de Vilfort i pani Danglar siedzieli jeszcze przez chwilę, jak przykuci do miejsca.

— odezwała się pani Danglare.

Pani Danglar chciała wybełkotać kilka słów, ale nikt nic nie dosłyszał.

Pani Danglar osunęła na szelong stojący przy kominku.

Pani Danglare zerwała się natychmiast.

— zapytał de Bray, któremu nie umknęło wzruszenie pani Danglare.

Zapytał Danglar.

Pani Danglar zasłabła na ramieniu Wilforta, który musiał się oprzeć o ścianę.

Ale ten pogodny obraz bynajmniej nie uspokoił pani Danglar.

– Pani Danglar zasłabła – wyjąkał Wilfor.

Przeniesiono panią Danglar do sąsiedniego pokoju.

Monte Christo zwilżył jej usta jedną kroplą czerwonego płynu i pani Danglar odzyskała przytomność.

Rozejrzano się za panem Danglarsem.

Ujął ramię pani Danglari i zaprowadził do ogrodu, gdzie ujrzeli, jak pan Danglar pije kawę w towarzystwie panów Cavalcanti.

Monte Christo wziął pod ramię Wilforta, nie puszczając bynajmniej ramienia pani Danglari, zaciągnął ich pod Platan, gdzie mrok był najgłębszy.

Monte Christo poczuł, jak sztywnieje ręka pani Danglare i drży ramię Wilfora.

— O Boże, po prostu ścinają takiemu łeb i tyle — odparł danglar.

— westchnęła pani Danglar.

Zdaje mi się, że pani Danglar przydałby się jeszcze flakonik pani.

Prokurator zdołał szepnąć pani Danglar na ucho.

— Dziękuję ci, kochana — rzekła pani Danglar, próbując się uśmiechnąć.