Mentionsy

Hrabia Monte Christo
Hrabia Monte Christo
27.07.2025 14:38

Hrabia Monte Christo. 61. Widma

Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 20 wyników dla "Monte Christo"

Nic, czego można by się spodziewać po rezydencji pana, równie znakomitego jak Monte Christo.

Monte Christo wysiadł na dziedzińcu, zwiedził dom i obszedł ogród, nie wypowiedziawszy jednego słowa, nie pokazawszy po sobie ani zadowolenia, ani rozczarowania.

Monte Christo czekał na niego na ganku z uśmiechem na twarzy.

— No, ja myślę, koń za pięć tysięcy — odparł Monte Christo takim tonem, jakiego użyłby ojciec, mówiący do syna.

Czyli jadą za panem, upewnił się Monte Christo.

Monte Christo zawsze wszystko dostrzegał i tym razem zauważył więc, jak mignął, przechodząc z ręki baronowej do dibreja, biały bilecik, a zręczność, z jaką się to odbyło, wskazywała, że jest to między nimi stały manewr.

Tylko Monte Christo mógł zrozumieć to spojrzenie, którym obrzuciła dziedziniec, perysty i fasadę.

Morel uśmiechnął się, ale przypominało to raczej grymas i spojrzał na Monte Christo, jakby chciał go prosić o wydobycie z tego kłopotu.

— No więc widzi pani, rzekł Morel, kierując niedocześnie do Monte Christo uśmiech pełen wdzięczności.

Monte Christo uśmiechał się.

– Ach, droga pani, nie należy stawiać takich pytań nam, którzy potrafimy wyrabiać tylko figurki i cacka z cieniutkiego szkła – odrzekł Monte Christo.

O proszę Pana, rzekł do mnie z uśmiechem Monte Christo, jest Pan takim koneserem malarstwa, ma Pan u siebie tak znakomite dzieła, nie będę nawet zachwalał moich, a jednak mam tutaj dwóch hobbemów, jednego Paula Pottera, Mierys, dwóch Gerardów Dove, Rafaela, Wandyka, Zurbarana i jeszcze kilka Murillów zasługują na Pańską uwagę.

Ale ostatecznie muzeum go nie posiada, odezwał się Monte Christo.

– Baron chyba jest dziś mocno zasępiony – szepnął Monte Christo Pali Danglar.

Gdy się witali, Monte Christo poczuł, że drżała mu dłoń.

— szepnął do siebie Monte Christo, spoglądając na panią Danglar, która uśmiechała się do prokuratora i całowała jego żonę.

Monte Christo nie spuszczał zeń oka.

Tym razem Bertuccio mal nie krzyknął, ale spojrzenie Monte Christo wstrzymało mu głos.

I Monte Christo wszedł do salonu, gdzie czekali goście.

Monte Christo podał ramię pani de Vilfort.