Mentionsy

Hrabia Monte Christo
Hrabia Monte Christo
27.07.2025 11:43

Hrabia Monte Christo. 29. Dom Morrela

Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 40 wyników dla "Morrel"

Dom Morrela.

Ten, kto wyjechałby przed kilkoma laty z Marsylii, a znał stan firmy Morrela i wrócił w czasach, do których doszliśmy, znalazłby w niej wielkie zmiany.

Emmanuel Raymond, który zakochany w córce Morrela pozostał w firmie, choć jego rodzice robili wszystko, co możliwe, aby ją opuścił.

Pochwała pana Morrela, owej perły wśród mieszkańców Marsylii, więcej mu pochlebiała niż pięćdziesiąt dukatów gratyfikacji.

Ale połowy miesiącu, tak zwycięsko zakończonym, pan Morrel przebył ciężkie chwile.

Za cenę tej ofiary firma Morrel wyszła z tego wszystkiego jeszcze raz z honorem, ale kasa była już całkowicie pusta.

Kredyt, przerażony pogłoskami, wycofał się ze zwykłym sobie egoizmem i pan Morrel, który musiał 15 bieżącego miesiąca wypłacić panu de Bouville'owi 100 tysięcy franków i za miesiąc drugie tyle,

Taki był właśnie stan rzeczy, gdy wysłannik rzymskiego domu, Thomson French, na zajutrz, po załatwieniu ważnej i znanej już czytelnikowi sprawy z panem de Beauvillem, stawił się u pana Morrela.

Jak gdyby pan Morrel musiał zmuszać się do zatrzymywania wzroku na jednej osobie, a myśli na jakiejś sprawie.

– Chciałeś pan ze mną rozmawiać – rzekł Morrel, którego przygnębienie zwiększyło się jakby od badawczego spojrzenia.

Morrel westnął głęboko i otarł dłonią czoło zroszone potem.

— spytał Morrel, usiłując zachować pewne brzmienie głosu.

Tak, zgadza się, potwierdził Morrel, rumieniąc się ze wstydu na myśl, że po raz pierwszy w życiu nie będzie mógł zapewne honorować swojego podpisu.

Niepodobno opisać, co cierpiał nieszczęsny Morrel w czasie tego wyliczania.

Na to szczere i niemal brutalne oświadczenie Morrel zbladł okropnie.

— Aż do tej chwili, a minęły już dwadzieścia cztery lata, jak przejąłem tę firmę z rąk ojca, który ją prowadził przez lat trzydzieści pięć, od naszej kasy nie odszedł z kwitkiem ani jeden wierzyciel z wekslem podpisanym przez Morrel i syn.

Morrel wzdrygnął się, ale spojrzał w oczy Anglikowi dużo pewniej niż poprzednio.

Morrel uśmiechnął się gorzko.

– zawołał Morrel, blednąc.

Morrel wstał, chciał pójść do drzwi, ale zabrakło mu sił i opadł znowu na krzesło.

Morrel drżał na całym ciele, nieznajomy przypatrywał mu się z wyrazem głębokiej litości.

Hałas już ustał, a jednak Morrel zdawał się jeszcze na coś czekać.

Morrel zbladł okropnie.

— Faraon zatonął — rzekł Morrel, a słowa więzły mu w gardle.

– zapytał Morrel.

Morrel podniósł ręce do nieba, a ów podniosły gest wyrażał wdzięczność i rezygnację jednocześnie.

— Dzień dobry, panie Morrel!

— Kapitan, panie Morrel!

Opowiadaj teraz Penelonie — rzekł Morrel.

— Niech mi pan wierzy, panie Morrel — ciągnął Penelon — byliśmy bardzo przywiązani do faraona, ale jakby marynarz nie kochał swojego statku, zawsze mu będzie droższa własna skóra.

Tak to się działo, panie Morrel, na słowo honoru, parol marynarza.

– Dobrze, moi kochani – rzekł pan Morrel – zacnij z was, ludzie, a ja wiedziałem zawczasu, że za to nieszczęście można obwiniać tylko przeznaczenie.

Nie gadajmy już o tym, panie Morrel.

— Dzięki, kochani — zawołał pan Morrel, wzruszony do głębi.

— Ale ja nie mam za co zbudować innego statku, mój poczciwy Penelonie — rzekł Morrel ze smutnym uśmiechem.

Muszę porozmawiać z tym panem — rzekł Morrel do żony i córki.

— O, drogi panie — wyszeptał Morrel.

Morrel zawahał się.

Będę na pana czekać, odparł Morrel, i albo otrzymasz pan pieniądze, albo zginę.

Anglik wysłuchał podziękowań z flegmą właściwą swemu narodowi i wyszedł odprowadzony przez Morrela, który obsypywał go błogosławieństwami.