Mentionsy

Hrabia Monte Christo
Hrabia Monte Christo
27.07.2025 17:35

Hrabia Monte Christo. 104. Cmentarz Pere - Lachaise

Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 38 wyników dla "Morel"

– A gdzie jest Morel?

Gdy kondukt zbliżył się, widać już było wyraźnie, że to Morel.

Monte Christo nic nie słyszał, na nic nie patrzył, a właściwie patrzył, ale tylko na Morella.

— Patrz — rzekł nagle Beauchamp do Dibreya — jest Morelle, ale pokiego diabła tam stoi?

Nic mi o tym nie wiadomo, odparł Monte Christo nieuważnie, nie patrząc komu odpowiada, zajęty był bowiem czuwaniem nad Morelem.

Tylko Chateau-Renaud rozglądał się jeszcze przed chwilą za Morellem, ale gdy patrzył, jak odchodzi hrabia, Morell gdzieś znikł i Chateau-Renaud podszedł za Dibrejem i Beauchampem.

Monte Christo ukrył się w zaroślach i zza szerokiego grobu śledził Morela.

Hrabia wyciągnął szyję i patrząc czujnie, jakby spięty do skoku, podkradał się jeszcze bliżej do Morela.

Morel oparł czoło o kamień, objął ramionami kratę i wyszeptał – Valentin.

Podszedł o krok i łagodnie dotknął ramienia Morela.

Morel uniósł głowę i z pozornym spokojem powiedział –

Hrabia oddalił się bez słowa sprzeciwu, ale tylko po to, aby znów ukryć się w pobliżu i dalej obserwować Morela.

Wszyscy w rodzinie Morelów cieszyli się za każdym razem, gdy Monte Christo pojawiał się na ulicy Meslej.

Podniósł firankę i zobaczył, jak Morel z piórem w ręku podskoczył za biurkiem, gdy posypało się szkło.

Morel wstał z wyraźną niechęcią i wyszedł naprzeciw hrabiemu raczej po to, by mu zagrodzić drogę, niż go przywitać.

Zapytał zimno Morel.

Zruszył ramionami Morel.

— wzdrygnął się Morel.

Morel rzucił się, aby mu go wyrwać.

– wybuchł to Morel, rezygnując z pozornego spokoju.

Pan, krzyknął Morel, a w jego głosie narastał ton wyrzutu i gniewu.

I Morel, śmiejąc się jak szaleniec, rzucił się ku pistoletom.

— zawołał Morel, ale znów powstrzymało go stalowe ramię hrabiego.

Morel cofnął się jeszcze o krok.

Morel chwycił ich za ręce i, otwierając drzwi, zawołał.

Morel padł znów na kolana i czołem uderzył w ziemię.

Podszedł do Morela i wziął go za rękę.

Zapowiadając rychły wyjazd, Monte Christo nie spuszczał z oka Morella i spostrzegł, że gdy mówił opuszczę ten kraj, nie wyrwało to Morella z letargu.

Hrabia został zmorelem, znieruchomiałym jak posąg.

— Uspokój się, przyjacielu — odparł Morel, podnosząc głowę i uśmiechając się do hrabiego z niewymownym smutkiem.

przerwał Morel Hrabiemu.

No, przyjacielu ojcze, zawołał z uniesieniem Morel, zważ, co mówisz, powtarzam Ci po raz trzeci, bo Twój wpływ na mnie zaczyna mnie przerażać.

Och, drwisz pan ze mnie, westchnął Morel, spadając z wyżyn uniesienia w otchłań smutku.

Podróżą... I Morel potrząsnął głową z niedowierzaniem przemieszanym ze wzgardą.

Poczekaj na niego i ty albo, albo, powtórzył Morel, albo uważaj, bo nazwę cię niewdzięcznikiem.

— O, naprawdę mi pan to przyrzekasz — zawołał Morel w uniesieniu.

Morel chwycił ręce hrabiego i ucałował.

– O, teraz ja – przysięgam – zawołał Morel.